agnieszka.com.pl • o nocowaniu ciąg dalszy...
Strona 1 z 1

o nocowaniu ciąg dalszy...

: 02 paź 2006, 21:09
autor: InViolet
w nawiązaniu do temat o nocowaniu mam pewne pytanko do Was wszystkich zwłaszcza troszke starszych ode mnie :)

mam chlopaka, wlasnie rozpoczal pierwszy rok studiow. ja mam jeszcze klase maturalna wlasnie i co za tym idzie na studia za rok. ale kurcez dzieli nas 150km i naprawde czasem bym chciala pojechac do niego na weekend, albo chociaz na sylwka, nie mowie ze teraz ale ten ewentualny wypad w weekend tak blizej wiosny ;) tylko bede miec problem z rodzicami.. watpie zeby sie zgodzili... :( napiszcie jak to bylo u Was na samym poczatku, co pomoglo ich przekonac i jak ja mam to zrobic? bo szczerze to pojecia niue mam jak sie za to zabrac :(

a tak poza tym.. to ch.olera nie potrafie sobie poradzic bez niego..ostatni rok widywalismy sie codziennie...tak strasznie sie przywiazalam i teraz tak bardzo tesknie .... :( i czy kazdy z Was teskni az tak bardz za swojaj druga połówka?? bo ja po prostu kosmicznie ;(

doradzcie cos jesli mozecie, licze na Was :)

: 02 paź 2006, 21:26
autor: Wstreciucha
milusia_sweet pisze:napiszcie jak to bylo u Was na samym poczatku, co pomoglo ich przekonac i jak ja mam to zrobic? bo szczerze to pojecia niue mam jak sie za to zabrac :(

ja bylam potworem , nie sluchalam rodzicow i prowadzilam kompletna samowolke, znikalam z domu bez tlumaczen, bylam kretacz pierwszej klasy - NIGDY NIE BADZ TAKA JAK JA

: 02 paź 2006, 21:31
autor: theBlueSky
Wstreciucha, wstrętne zachowanie.

milusia_sweet, jak nie umiesz sobie poradzić z tym brakiem kontaktu to nie patrz na słowa rodziców, przeciez miłości nie można tłumić <zalamka>

: 02 paź 2006, 21:34
autor: tarantula
milusia_sweet pisze:bede miec problem z rodzicami.. watpie zeby sie zgodzili..

I tu musze pochwalic moich staruszkow.Zawsze dawali mi wolna reke.Gdzie chcialam tam jechalam i szlam.Nie wszyscy maja tak fajnie... <pijak> Nie zebym namawiala do zlego ale...jakbys tak powiedziala ,ze do kolezanki na weekend jedziesz <aniolek>

: 02 paź 2006, 21:34
autor: Wstreciucha
theBlueSky pisze:przeciez miłości nie można tłumić <zalamka>

tlumic milosci ? a do rodzicow to co jest ? jak to uczucie sie nazywa ? a do tego jeszcze szacunek by sie spory przydal . To zle ze dbaja o corke i nie chca jej puscic 150km dalej do jakiego faceta ? Jakie tlumienie milosci ?? A jakia rodzice maja od niego gwaracje , o jakim zaufaniu mozna tu mowic ?
Najprawdziwsza milosc w tym powyzszym ukladzie jest rodzicielska . Takie rzeczy rozumie sie zbyt pozno przewaznie.

: 02 paź 2006, 21:37
autor: theBlueSky
Może to przez własne odczucie tego, że rodzice mnie nie kochają, bo jest różnica między dobrocią a miłością. A skoro milusia_sweet jest pełnoletnia to rodzice nie mają prawa jej zatrzymywać, jesli zostanie zrobi to z litości lub z tego względu, że kocha bardziej rodziców niż chłopaka;]hehe

: 02 paź 2006, 21:40
autor: ksiezycowka
milusia_sweet, ile razem jak relacje miedzy nim a twoimi rodzicami?

: 02 paź 2006, 21:40
autor: Wstreciucha
theBlueSky pisze:milusia_sweet jest pełnoletnia to rodzice nie mają prawa jej zatrzymywać, jesli zostanie zrobi to z litości lub z tego względu, że kocha bardziej rodziców niż chłopaka;]hehe

<hahaha> <hahaha> <hahaha>
z takich pelnoletnich i odpowiedzialnych kwitna nam "gwiazdy" <aniolek> Oprocz pelnoletnosci Kochanie liczy sie cos jeszcze - sobie dyktuj warunki jak pojdziesz na swoje i zaczniesz za swoje sobie do gara wkladac.

: 02 paź 2006, 21:46
autor: tarantula
Wstreciucha pisze:z takich pelnoletnich i odpowiedzialnych kwitna nam "gwiazdy" <aniolek> Oprocz pelnoletnosci Kochanie liczy sie cos jeszcze - sobie dyktuj warunki jak pojdziesz na swoje i zaczniesz za swoje sobie do gara wkladac.

Prawda, ale jesli bedzie chciala to i tak pojedzie i nie zatrzyma jej cala familia razem wzieta wiec czy nie lepiej dla rodzicow zeby jakos dogadali sie z corka.

: 02 paź 2006, 21:48
autor: ksiezycowka
tarantula pisze:Prawda, ale jesli bedzie chciala to i tak pojedzie i nie zatrzyma jej cala familia razem wzieta.
No tak ale jej relacje z rodzicami sie pogorsza. Nie beda jej ufam klotnie i porblemy gwarantowane. Nie tylko o takie wypady o wszystko itp itd. Gra nie warta swieczki. Wyjdzie po prostu na zaslepiona gówniare co nie potrafi spokojnie pogadac wysluchac argumentow drugiej strony i ustalic czegos sensownego.

: 02 paź 2006, 21:49
autor: Ted Bundy
theBlueSky pisze:A skoro milusia_sweet jest pełnoletnia to rodzice nie mają prawa jej zatrzymywać,


oj, mają,mają. Póki u nich mieszka i na nią łożą, prawda jest okrutnie prozaiczna :]

: 02 paź 2006, 21:50
autor: Wstreciucha
tarantula pisze:Prawda, ale jesli bedzie chciala to i tak pojedzie i nie zatrzyma jej cala familia razem wzieta wiec czy nie lepiej dla rodzicow zeby jakos dogadali sie z corka.

pajaczku tego nie powiadzialam. Ale zauwaz ze nie odpowiadam dalej na post autorki , tylko na absurdalne argumenty innej pani ;)
Poza tym jest alternatywa - on moze przyjechac do niej .

: 02 paź 2006, 21:51
autor: tarantula
moon pisze:Wyjdzie po prostu na zaslepiona gówniare co nie potrafi spokojnie pogadac wysluchac argumentow drugiej strony i ustalic czegos sensownego.

Toz wlasnie pisze ,zeby pogadac,ustalic cosik.Swoja droga wiem ,ze sa rodzice z ktorymi nie da sie dogadac i ,ze sa rowniez takie dzieci.

[ Dodano: 2006-10-02, 21:53 ]
Wstreciucha pisze:Poza tym jest alternatywa - on moze przyjechac do niej .

No tak ale moze czasem ona chcialaby do niego...zobaczyc jak mieszka <diabel>

: 02 paź 2006, 21:55
autor: theBlueSky
Wstreciucha pisze:<hahaha> <hahaha> <hahaha>
z takich pelnoletnich i odpowiedzialnych kwitna nam "gwiazdy" <aniolek> Oprocz pelnoletnosci Kochanie liczy sie cos jeszcze - sobie dyktuj warunki jak pojdziesz na swoje i zaczniesz za swoje sobie do gara wkladac.


taka odpowiedź w stylu, zobacz ile ja mam lat.
Mało przypadków żeby rodzice wyrzucili dziecko w wieku 19 lat na bruk, no ale niewiem, może mieszkam na wsi :D albo pewnie "jestem za młody"

: 02 paź 2006, 22:00
autor: Wstreciucha
theBlueSky pisze:Mało przypadków żeby rodzice wyrzucili dziecko w wieku 19 lat na bruk

o przepraszam, a czy ona mieszka w kartonie pod klatka schodowa ? czy oni o nia nie dbaja ? zlituj sie , masz marne argumenty <aniolek>
theBlueSky pisze:taka odpowiedź w stylu, zobacz ile ja mam lat.

o zesz consored no , no i co ? :D mam 27 i ogromny szacunek do matki , czy to cos zlego ? <aniolek> z perspektywy i doswiadczen wiem, ze wojna z rodzicami o milostki nie jest tego warta . Oby sie tylko nie okazalo , ze autorka tematu z zaskoczenia lubego wezmie i go w akademiku z jakas "szmirka" znajdzie na jezdzca <aniolek>

: 02 paź 2006, 23:55
autor: StoneBride
ja zaczynam 5 rok takiej rozłąki... kiedy przyszło co do czego - postawiłam się rodzinie i powiedziałam, że jeśli będziemy spać osobno to będę koczować pod jego łózkiem bo szkoda mi czasu na spanie.... no i nie wiem jak ale się udało :D

Co do tęsknoty - właśnie przeżywam mega depresję, wszystko widzę w czarnych barwach, wiem że ONE są koło niego a ja zobacze go może 2 razy w roku - dobija, ale trzeba sobie z tym poradzić, chyba najgorszą fazę (złości i nie odzywania się do Niego) mam już za sobą :/

Mało przypadków żeby rodzice wyrzucili dziecko w wieku 19 lat na bruk

taa ? ja wyleciałam mając 5 ;D bo nie było dla mnie miejsca ;]

: 03 paź 2006, 17:55
autor: InViolet
moon pisze:milusia_sweet, ile razem jak relacje miedzy nim a twoimi rodzicami?


Moon, jestesmy razem rok, znaczy za kilka dni bedzie rocznica :) a stosunki? no powiem Ci ze dobre a nawet bardzo dobre jak na mozliwosci moich rodzicow :) pytaja o niego zawsze, jak jedziemy gdzies na wieksze zakupy to K. jedzie z nami, nawet spedzilismy prawie razem wakacji :) prawie bo byla taka akcja ze pojechalismy do zakopca tzn ja on mamuska moja i ciotka ;) mama sobie z ciotka chodzila a ja z K. jedyny minus taki ze spal sam a ja w pokoju obok z mama i ciotka .. ale wbrew pozorom nie bylo tak zle :) i wlasnie mysle ze go lubia, bo wiem ze w innym przypadku nie byloby mowy o zabieraniu mojego chlopaka na wakacje.. wiec zle nie jest, ale dla moich rodzicow wyjazd wspolny czy do niego rowna sie seks... i kiedys mi powiedzieli nawet ze nei zostawia nas samych w domu bonie beda stwarzac okazji, bo zle by sie czuli wiedzac ze siedze sama w pustym domu z chlopakiem...

moon pisze:tarantula napisał/a:
Prawda, ale jesli bedzie chciala to i tak pojedzie i nie zatrzyma jej cala familia razem wzieta.
No tak ale jej relacje z rodzicami sie pogorsza. Nie beda jej ufam klotnie i porblemy gwarantowane. Nie tylko o takie wypady o wszystko itp itd. Gra nie warta swieczki. Wyjdzie po prostu na zaslepiona gówniare co nie potrafi spokojnie pogadac wysluchac argumentow drugiej strony i ustalic czegos sensownego


no wlasnie... stawiac sie nie bede i przewracac calego domu do gory nogami zeby tylko pojechac, ale chcialabym tez jakos sie dogadac. sytuacja jest tym gorsza ze w moim domu nigdy nie bylo rozmow o seksie itd.. i to jest glowna bariera mysle, bo nawet jesli bym sie zdobyla na rozmowe o pojechaniu do K. i nocowaniu tam , to kazde z nas glupio by sie czulo i omijalo slowo seks i inne z nim zwiazane..mimo ze tak naprawde wszyscy bysmy wiedzieli ze to jest jedyny problem... ehh..nie mam pomyslu.... :([/b]

: 03 paź 2006, 19:22
autor: Sir Charles
Wstreciucha pisze: Oprocz pelnoletnosci Kochanie liczy sie cos jeszcze - sobie dyktuj warunki jak pojdziesz na swoje i zaczniesz za swoje sobie do gara wkladac

O dyktowaniu warunków nikt nie mówi. Ale nierespektowanie podmiotowości dorosłych (przynajmniej oficjalnie, ale trudno mówić z drugiej strony o kompletnej niedojrzałości) dzieci kończy się czasem sytuacją, w której dziecko po prostu wychodzi. I nie wraca. Wkłada sobie do gara za swoje, albo raczej smaruje za swoje chleb smalcem. Za 30 lat kontaktuje się z rodzicami, którzy nie umieli dostrzec, że przynajmniej w części jest już dorosłe. Często kontaktuje się tylko po to, żeby pokazać im wała. Czytając o takich przypadkach mam niesamowitą satysfakcję jeżeli chodzi o dramat tych rodziców :]

: 03 paź 2006, 19:27
autor: Ted Bundy
ładna bajka, Charlie :] Bardzo ładna. Ale ja mam lepszą. Za tydzień, dwa wraca, wyjąc, bo lokum pod mostem nie jest klawe a i znajomi mają dosyć waletowania po kątach <diabel> <diabel>

: 03 paź 2006, 19:31
autor: Sir Charles
TedBundy pisze: Za tydzień, dwa wraca, wyjąc, bo lokum pod mostem nie jest klawe a i znajomi mają dosyć waletowania po kątach

Wszystko zależy od chęci i uporu. :]

: 03 paź 2006, 19:47
autor: ksiezycowka
milusia_sweet pisze:i kiedys mi powiedzieli nawet ze nei zostawia nas samych w domu bonie beda stwarzac okazji, bo zle by sie czuli wiedzac ze siedze sama w pustym domu z chlopakiem...
To moze ich uswiadom ze mozecie sie kochac rownie dobrze w lesie aucie motelu czy u niego? Nawet wprost powiedz im tak. Wyjasnij jak sie czujesz ze hcesz sie z nim widywac i czasem jezdzic do niego nie zawalajac nauki i swoich obowiazkow. jesli dobrze przerowadzic te rozmowe to powinno byc ok ;)

: 03 paź 2006, 19:54
autor: Wstreciucha
Sir Charles, ja mowie o szacunku , w ktorym wyjscie z domu i nie respektowanie zdania rodzicow moze doprowadzic do tragedii. Tak trudno w przypadku autorki pojsc na kompromis i poprosic by ON przyjechal do niej ? Moze wspolnie uda im sie obgadac juz nastepnym razem - jej wyjazd do niego. Niech sobie chlopak na zaufanie zapracuje , skoro maja dobry kontakt. Egzystencja o jakiej mowisz to chyba rzadkosc - bo ja zarabiam na siebie od 18ego roku zycia - wyfrunac z gniazda udalo mi sie 2 lata temu . Prawda jest taka , ze kobieta bez majatku i pomocy rodzicow z pensja 1.000 zl gowno zdziala - szabelka jest fajnie machac i pokrzykiwac na rodzicow , tylko ze sie to robi o golej dupie.

: 03 paź 2006, 19:59
autor: Sir Charles
Wstreciucha pisze: Tak trudno w przypadku autorki pojsc na kompromis i poprosic by ON przyjechal do niej ? Moze wspolnie uda im sie obgadac juz nastepnym razem - jej wyjazd do niego. Niech sobie chlopak na zaufanie zapracuje , skoro maja dobry kontakt

Ale oczywiście, tak samo bym to rozwiązał na jego miejscu. Tylko po prostu sformułowanie użyte przez Ciebie o wkładaniu do gara uznałem za przesadzone. ;)

Swoją drogą za rok dziewczyna sama wyjedzie i prawdopodobnie do gara głównie bedą nadal wkładac jej rodzice, a jednak już takiej kontroli nie będą posiadać czy im się to będzie podobać czy nie.

: 03 paź 2006, 21:02
autor: KAROLA
u mnie nie mówi się o tym i tyle.
on może oczywiście nocować, śpi w śpiworze gdzieś na podłodze bo zazwyczaj nie ma łóżek. nikt nawet nie myśli o spaniu razem.
kiedyś po prostu wróciliśmy późno, poharcowaliśmy... po czym po wszystkim zostawilismy drzwi szeroko otwarte. zanim usnelam widzialam jeszcze, ze Mamus wstawala do lazienki ktora jest naprzeciwko mnie - zobaczyla, ze on zawiniety w spiwor, ja na drugim koncu pokoju na lozku i zamknela po cichutku drzwi. tak to teraz wyglada i nie chce jej wyprowadzac z bledu. glupio tlumaczyc klamstwo troska i szacunkiem, ale to wlasnie to.

u niego nocowalam dwa razy, ale czuje sie zle. u mnie w domu mama zawsze cos na sniadanie zostawi, a u niego to patrza sie z takim wyrzutem, az mi sie robi przykro ze w ogole osmielilam sie zostac. rany!

droga zalozycielko tematu - to ten typ rodzicow, ktorzy sie nie zgodza i tyle. co tu duzo mowic. nie masz nawet co marzyc...

: 11 paź 2006, 23:36
autor: Mr freeze
Rozumiem rodziców:
jesteś młoda "zakochana" ale 150km to sporo wiele może się dziać podczas podrózy i noclegu...
a za 9miechów...

Jednak nie można być paranoikiemi nalezy w sposób delikatny dawać dowody zaufania rodzicom. Po kolei małymikroczkami.
Wiem, że to ciężkie zadanie, ale z 2 str sprawdzisz też uczucie chłopaka.

: 12 paź 2006, 23:06
autor: paddy
mam chyba podobny problem :/
tyle że mnie dzieli 300 km i teraz jadę do niego z moją paczką, ale mama spojrzała na mnie niezbyt miło gdy jej oznajmiłam, że najlepiej żebym nocowała u niego :/
też widywałam sie z nim codziennie a teraz raz na miesiąc albo rzadziej. Ale jakoś daję radę, są telefony :)
nie wiem jakich masz rodziców, ale spróbuj ich przekonać że wkraczasz już we własne życie i że inni za pare mieś być może na długo powyjeżdżają do akademików itd na drugi koniec Polski, niewiadomo z kim, a Ty chciałabyś pojechać tylko do chłopaka którego pewnie oni znają i nie na tak długo. Nie wiem.. to zależy jaki masz kontakt z rodzicami.

: 13 paź 2006, 11:26
autor: eta
milusia_sweet,

po prostu brak zaufanie ze strony twoich rodzicow... :)
ja nie mialam takiego problemu!

: 13 paź 2006, 12:28
autor: megane
Hehe, problem stary jak świat. Też byłam w takiej sytuacji [od kiedy skończyłam 15 lat praktycznie]. I może nie jest to metoda godna pochwały, ale zwyczajnie wciskałam im wtedy kit i jechałam pod jakimśtam pretekstem.
Jak miałam 18-19 lat nie było już żadnych problemów.
Ale to zależy, jaka byłaś wcześniej. Czy gdzieś wyjeżdżałaś, jak duże zaufanie rodzice do Ciebie mają. Ja zawsze byłam wstrętna jak Wstręciucha, zwykle tylko komunikowałam wychodzę/wyjeżdżam/nie będzie mnie. I się przyzwyczaili.

Co im powiedzieć... Cóż, jeśli jestes na tyle dorosła, że chcesz do niego jechać, to albo idź na skróty i skłam [czasem trzeba heh], albo spróbuj się przemóc i powiedz, że jesteś odpowiedzialna i nie muszą się martwić. Powinni podjąć temat, tylko że to za prwszym razem nie gwarantuje pozwolenia.

: 13 paź 2006, 14:49
autor: Dzindzer
megane pisze:zwykle tylko komunikowałam wychodzę/wyjeżdżam/nie będzie mnie. I się przyzwyczaili.

ode mnie tez wiele wiecej nie wymagano. a, że mogłam smiało mówic cos wiecej, to mówiłam. Opowiadałam o planach, pytałam o rade, zwyczajnie rozmawiałam. zdawałam soebie sprawe, że rodzice ( głównie matka bo z nia miałam lepszy kontakt gółwnie z racji tego, ze ojciec bardzo duzo pracował i prawie go w domu nie było) byli kiedys młodzi, przezyli więcej niz ja i inaczej patrza na pewne sprawy. Matka nie zakazywała, pokazywała zle strony tego i ewentualne konsekwencji, mówiła, ze nie podoba jej sie to, ale to ja decydowałam czy w to wchodze, bo ja ponosiłam konsekwencje, konsekwencje były kara, to, ze zawiodłam kogos najwazniejszego, a nie kary tupu szlaban czy co gorsza jakies bicie