Potrzebna Wasza rada-pomocy!
: 13 wrz 2006, 08:39
Witam! Jestem tu nowy na forum i odrazu potrzebuje Waszej rady (pomocy)!
Wiec sprawa wyglada tak:
Byłem z dziewczyna przez poltora roku,po czym mnie rzucila..wszystko ukladalo nam sie dobrze do mniej wiecej 12 miesiaca,pozniej zaczely sie problemy i klotnie,nie moglismy dojsc do zadnego porozumienia.8 marca b.r. doszlo do klotni po ktorej juz nie jestesmy razem jednakze...ale po kolei..od 8 marca nie odzywalismy sie ze soba przez 3 miesiace...ona miala innego,ja zreszta tez kogos na krotki czas znalazlem...ale po tych trzech miesiacach znowu zaczelismy sie spotykac jednak ona "oficjalnie" nie chciala wrocic.Wszystko bylo pieknie ladnie wszystko wygladalo po staremu (przytulanie ,calowanie a nawet wspolzycie ze soba) jednak kiedy przebylismy powazna rozmowe okolo miesiac temu stwierdzila mi ze mnie nie kocha bo nie wierzy w milosc.Wszyscy znajomi mowia mi zebym dal sobie z nia spokoj,jednak ja nie potrafie...po prostu ja kocham.Ostatnio tez sie poklocilismy i narazie sie ze soba nie odzywamy ale sadze ze to minie...po prostu kazde z nas czasami potrzebuje czasu.Aha! No i widywalismy sie przez te poltora roku codziennie bo mieszkamy tylko ulice od siebie!
Zwracam sie do Was z prosba : Co mam zrobic zeby wszystko sie jakos ulozylo? Mysle ze pasujemy do siebie tyle ze ...nie wiem czego ona tak naprawde chce...
Z gory dzieki za kazda pomoc ! Pozdrawiam !
Wiec sprawa wyglada tak:
Byłem z dziewczyna przez poltora roku,po czym mnie rzucila..wszystko ukladalo nam sie dobrze do mniej wiecej 12 miesiaca,pozniej zaczely sie problemy i klotnie,nie moglismy dojsc do zadnego porozumienia.8 marca b.r. doszlo do klotni po ktorej juz nie jestesmy razem jednakze...ale po kolei..od 8 marca nie odzywalismy sie ze soba przez 3 miesiace...ona miala innego,ja zreszta tez kogos na krotki czas znalazlem...ale po tych trzech miesiacach znowu zaczelismy sie spotykac jednak ona "oficjalnie" nie chciala wrocic.Wszystko bylo pieknie ladnie wszystko wygladalo po staremu (przytulanie ,calowanie a nawet wspolzycie ze soba) jednak kiedy przebylismy powazna rozmowe okolo miesiac temu stwierdzila mi ze mnie nie kocha bo nie wierzy w milosc.Wszyscy znajomi mowia mi zebym dal sobie z nia spokoj,jednak ja nie potrafie...po prostu ja kocham.Ostatnio tez sie poklocilismy i narazie sie ze soba nie odzywamy ale sadze ze to minie...po prostu kazde z nas czasami potrzebuje czasu.Aha! No i widywalismy sie przez te poltora roku codziennie bo mieszkamy tylko ulice od siebie!
Zwracam sie do Was z prosba : Co mam zrobic zeby wszystko sie jakos ulozylo? Mysle ze pasujemy do siebie tyle ze ...nie wiem czego ona tak naprawde chce...
Z gory dzieki za kazda pomoc ! Pozdrawiam !
Czasami po prostu odczuwam ze sie mna bawi. No i mowi: "nie zdziw sie kiedys jak zobaczysz mnie z chlopakiem to bedzie placz",ale wiem tez ze kiedy dowiedziala sie ze spotykam sie z kolezanka (dowiedziala sie od mojego kumpla) to widac bylo jej zazdrosc. Gubie sie 
,w sobote spotkamy sie na tej samej 18 i mam nadzieje ze nie bedzie zadnej awantury (znajac nasze charaktery to niestety do niej dojdzie
)
... posluchaj sie przyjaciol i albo korzystaj bez zobowiazan albo sobie ja odpusc.