Strona 1 z 1
Romans na uczelni
: 30 sie 2006, 21:51
autor: sami
Czasami się spotyka taki układ na uczelniach: ona studentka, on wykładowca (lub odwrotnie, on student, ona wykładowca) i są parą. Osobiście nie popieram takich związków. Nie wiem, jakoś to mi nie leży. ale jestem ciekawa Waszych opinii. Spotykacie takie pary? Jak są odbierane?
: 30 sie 2006, 21:55
autor: owaca0101
ludzie sie kszatałcą a że są ze sobą... mi w zupełności to nie przeszkadza że (student/tka) jest traktowana przez owego wykładowce jak inni...pozostali.
: 30 sie 2006, 22:07
autor: Dzindzer
owaca0101 pisze:jest traktowana przez owego wykładowce jak inni...pozostali.
jesli tak jest nic mi do tego, tylko, że takie romanse nie kończa sie zazwyczaj dobrze dal osoby studiujacej
: 30 sie 2006, 22:11
autor: Hyhy
A jak studiuje gdzie indziej niz moja kobieta wyklada? Cos to komus przeszkadza? Cos sie ma zle skonczyc? Powiedzcie wprost jezeli jest czysta milosc i prawdziwy zwiazek to skonczy sie dobrze, jezeli ludzie nie potrafia sie nawet rozejsc to nie ma co liczyc na aplauz

: 30 sie 2006, 22:14
autor: Dzindzer
Hyhy pisze:A jak studiuje gdzie indziej niz moja kobieta wyklada? Cos to komus przeszkadza?
chodziło mi o romans na jednym wydziale
i podkreslam romans
nie pisałam o tym, że ona/ on studiuje w innym miejscu, bo to taki sam układ jak kazdy inny
nie pisałam tu o zwiazkach które przetrwałt długo, które sie przerodziły w prawdziwa miłość
: 30 sie 2006, 22:31
autor: Hyhy
Dobra wiec romans - jak najbardziej. Ale jak w skuek tego romansu nie zdam, spale jej samochod, a jezeli jezdzi tramwajami - wrzuce ja pod tramwaj
A ktora z mlodszych Pan (tak do 22 lat) chcialaby potkac na swojej drodze takiego profesorka miec z nim
A romans
B zwiazek
C kilka stosunkow:D
D dzieci

pytam z ciekawosci ale na serio.
: 30 sie 2006, 22:34
autor: mrt
Z romansami w pełnym tego słowa znaczeniu się nie spotkałam, natomiast z czymś podobnym tak. Nie wiem, jak to było traktowane przez innych, ponieważ to ja byłam akurat osobą zaangażowaną w taki układ, ale ze swojej strony mogę napisać jedno: na egzaminach u tego wykładowcy miałam przerąbane. Najpierw dostawałam najgorsze pytania, a potem wprowadził losowanie pytań na ustnym, żeby być uczciwym w stosunku do wszystkich.
To dziwaczne coś przerwałam po prostu pewnego pięknego dnia znikając. On po tym wyjechał na rok za granicę na uczelnię gdzieś tam wykładać i przemyśleć parę rzeczy, słyszałam, że ostatnio wrócił. Nie mam odwagi się odezwać, bo czuję się nie w porządku - obiecywałam, że będę zawsze i tylko pod tym warunkiem mnie dopuścił tak blisko, po czym zachowałam się, jakbym miała gdzieś. Jest mi z tym źle. No i tęsknię za nim.
Pamiętam, że byłam obiektem zazdrości, bo miał opinię bardzo niedostępnej osoby, a przy tym o niesamowitej charyzmie.
Czy powtórzyłabym wszystko? Tak. I na pewno bym nie odeszła.
: 30 sie 2006, 22:36
autor: Hyhy
a Twoj?
: 30 sie 2006, 22:40
autor: mrt
Hyhy pisze:a Twoj?
Kiedy wszystko się zaczęło i skończyło, nie byłam jeszcze z obecnym facetem. Całość działa się równolegle do innego mojego związku, przy czym patrzono na to przez palce, bo uznawano, że fascynacja oparta jest na relacji mistrz-uczeń.
Zakładam, że gdyby jeszcze raz się to powtórzyło, nie poznałabym obecnego faceta, więc nie miałabym takiego problemu. Teraz jestem na etapie, kiedy to nie dopuściłabym do takiej sytuacji, ale to już inna sprawa.
: 30 sie 2006, 22:46
autor: Joasia
Nie spotkałam takiej pary jeszcze ale znając życie zaraz zaczęłyby się jakieś docinki, głupie plotki utd. Mnie to by nie raziło bo niby czemu - no chyba że byłoby widać na kilometr że daje mu/jej fory i ma same piątki ale to i bez romansów jest że pupilki się zdarzają

: 30 sie 2006, 22:49
autor: Hyhy
Acha czyli rozumiem ze tesknisz za jego osoba tylko.
Naprawde kobiece pojmowanie niektorych rzeczy mnie SZOKUJE
Nie wyobrazam sobie zebym tesknil za swoja byla i byl z inna

: 30 sie 2006, 22:52
autor: silence
sami pisze:Czasami się spotyka taki układ na uczelniach: ona studentka, on wykładowca (lub odwrotnie, on student, ona wykładowca) i są parą. Osobiście nie popieram takich związków.
Ten temat to jak dla mnie specjalnie...nie mam nic przeciwko...z powodow niektorym wiadomych

: 30 sie 2006, 22:56
autor: mrt
Hyhy pisze:Acha czyli rozumiem ze tesknisz za jego osoba tylko.
Naprawde kobiece pojmowanie niektorych rzeczy mnie SZOKUJE
Nie wyobrazam sobie zebym tesknil za swoja byla i byl z inna
Fenomen tego rodzaju "związków" (nie wiem, jak to nazwać) polega m.in. na tym, że nie traktujemy tego w kategoriach "mój facet", "moja kobieta". Dla mnie to nie jest "były". Eks to paru mam, ale nie da się powiedzieć akurat o nim "eks". To ktoś, kto tak bardzo odciska swoje piętno w Twojej głowie, w Twojej osobowości, że nigdy to się nie skończy. A jednocześnie nie jest to po prostu "eks", bo nigdy nie był traktowany w kategoriach "mojeo faceta", niezależnie od tego, jak daleko zaszły rzeczy fizyczne. Bo nie one są tu najważniejsze. Najważniejsze jest to, że on będzie całe życie we mnie siedział, że tęsknota jest tak silna, iż ma się wrażenie, że on jest koło mnie cały czas. I to przekonanie, że zapukam za lat dwadzieścia i wszystko będzie tak, jakbym go 2 dni nie widziała. Świadomość, że nasze życia toczą się równolegle.
: 31 sie 2006, 10:12
autor: Yasmine
Mrt a ja myslalam,ze ten mistrz to ksiadz

: 31 sie 2006, 12:25
autor: amazonka
Hyhy pisze:A ktora z mlodszych Pan (tak do 22 lat) chcialaby potkac na swojej drodze takiego profesorka miec z nim
A romans
B zwiazek
C kilka stosunkow:D
D dzieci
pytam z ciekawosci ale na serio.
A Ciebie nie kręci romans z nauczycielką czy wykładowczynia? Poniekąd jest to temat tabu a nie od dziś wiadomo, że zakazany owoc najlepiej smakuje.
Może niekoniecznie chciałabym mieć związek, czy dzieci, ale jakis niewinny flircik..czemu nie...

: 31 sie 2006, 12:40
autor: Neco
Heh, jesli moge zabrac glos w tym temacie to sie wypowiem:
Mam znajoma, bardzo ladna, inteligentna dziewczynę. Na pierwszym roku studiow zakochala sie w starszym od siebie o 20 lat swoim wykladowcy. Osobie majacej problem z alkocholem, biseksualistą, któy przez 10 lat mieszkał z mężczyzną. Facet wykorzystał ją, zaciągnął do łóżka, zrobił jej dziecko na jej I roku studiów, pobil ją wielokrotnie, a ona i tak mowi ze tak go kocha... czy to jest normalne? Chyba nie... najgorsze jest to ze nikt nie potrafi jej wytlumaczyc ze powinna skonczyc ten zwiazek, zwazywszy ze rodzina dala jej ultimatum ze albo to skonczy, albo niech nie wraca do domu... (czego tez nie popieram, ale wychodze z zalozenia ze czasami trzeba wykorzystac wszelkie dostepne srodki by powstrzymac dziewczyne przed bledem...)
Pozdrawiam
Wojtek
: 31 sie 2006, 13:22
autor: jamajka17
eh...ja zaczynam sie bać bo mój chłopak wybiera sie na studia i mam nadzieje,że zadna pani profesor nie będzie sie przystawiała do mojego mena <wsciekly> albo on do niej ja nie popieram takich związków bo ta osoba (student,studentka) jest puzniej wyróżniana i naczej traktowana-any przez wykładowcę a to nie fair

: 31 sie 2006, 13:29
autor: Neco
Pociesze Cie... to sa dosc sporadyczne przypadki takich związków, aczkolwiek sie zdarzają... na twoim miejscu bym nie panikowal
Pozdrawiam
Wojtek
: 31 sie 2006, 13:31
autor: pani_minister
jamajka17 pisze:że zadna pani profesor nie będzie sie przystawiała do mojego men
A inne studentki i nie-profesorki mogą?

: 31 sie 2006, 13:54
autor: Ted Bundy
Neco pisze:Pociesze Cie... to sa dosc sporadyczne przypadki takich związków
bardzo sporadyczne, minimalne, powiedziałbym
![:] :]](./images/smilies/krzywy.gif)
W ciągu 5 lat studiów nie spotkałem ani jednego takiego przypadku wśród moich znajomych
: 31 sie 2006, 13:57
autor: silence
TedBundy pisze:W ciągu 5 lat studiów nie spotkałem ani jednego takiego przypadku wśród moich znajomych
Mozliwe tez ,ze nie masz o tym pojecia

pani_minister pisze:jamajka17 napisał/a:
że zadna pani profesor nie będzie sie przystawiała do mojego men
A inne studentki i nie-profesorki mogą?

dokladnie..tego bym sie bardziej jednak obawiala

: 31 sie 2006, 14:01
autor: jamajka17
nikomu nie pozwalam:D
: 31 sie 2006, 14:23
autor: lollirot
jamajka17 pisze:nikomu nie pozwalam:D
ważne, komu on pozwoli

: 31 sie 2006, 14:31
autor: jamajka17
jamajka17 napisał/a:
nikomu nie pozwalam:D
ważne, komu on pozwoli
nie pozwoli nikomu bo mnie kocha ha!
: 31 sie 2006, 14:50
autor: pani_minister
jamajka17 pisze:nie pozwoli nikomu bo mnie kocha ha!
To po cholerę wymyślasz, że boisz się, że do kogoś będzie się przystawiał lub ktoś do niego, hmmm?

: 31 sie 2006, 15:23
autor: Ted Bundy
nie znaczy to, że drzewiej na moim wydziale takie rzeczy nie miały miejsca

Ale to legendy, krążące od wielu lat. Np o docencie, ksywa "Maciczka"

: 31 sie 2006, 15:37
autor: pani_minister
Na studiach chyba na moim kierunku nie było takich przypadków, jeśli były, to dobrze się ukrywali
![:] :]](./images/smilies/krzywy.gif)
Natomiast mój matematyk z liceum romansował z uczennicą (potem nawet slub wzięli) - ale ten przypadek to niemal o prokuratora się otarł
[ Dodano: 2006-08-31, 15:40 ]sami pisze:Osobiście nie popieram takich związków. Nie wiem, jakoś to mi nie leży
A mi nie przeszkadza. Ich życie, ich sprawa, jeśli potrafią wyjść poza relację zależności, tym lepiej. Dopóki moje oceny nie zostają obniżone ze względu na to, że nie sypiam z wykładowcą, to zupełnie mnie nie obchodzi z kim on się zadaje.
: 31 sie 2006, 16:10
autor: Dzindzer
Miałam kiedys romans z kims z mojego wydziału, nie kierunku wydziału. specjalnie zapisałam sie na wykłady z nim. Potem udało mi sie na kolejne. tu erotyzm przeplatał sie z fascynacja ale nie ta erotyczna. wszystko było inne, on był moim ideałem swego rodzaju guru. Tak jak pisała Mrt nie moge uznac go za byłego, on jest inna kategoria. Tez czasami tesknie. Prowdzilismy dosc wyrafinawana ger. wiele godzin rozmwaialismy, te nasz problemy egzystencjalne. mogłam lezec i słuchac trgo co mówi, niczego więcej nie było mi trzeba, poza jakimis czułosciami z jego strony. Kiedy byl;ismy razem to tak jak bysmy przekraczali brame innego swiata.
Jego czastka jest nadal we mnie.
Noe mysle juz o nim w kategoriach erotycznych. ale cos jednak zostało
: 31 sie 2006, 22:41
autor: mrt
Yasmine pisze:Mrt a ja myslalam,ze ten mistrz to ksiadz
A czy jedno drugie wyklucza?

: 01 wrz 2006, 16:32
autor: frer
W ogóle nie wiem po co ktoś do jednego worka wrzuca związki wykładowca-studentka i student-wykładowca(kobieta). Pomijając fakt, że to drugie jest zjawiskiem marginalnym jeśli chodzi o uczelniane romanse to studentowi raczej zależy na seksie, a studentce bardziej chodzi o związek z facetem którego uznaje za pewnego rodzaju ideał.
Osobiście się z takim związkiem nie spotkałem, ale mi to osobiście wisi, bo uważam, że życie każdego człowieka to jego sprawa, a inni tak czy inaczej będą obgadywać, więc ja nie musze.
