Słabnące uczucie?
: 19 sie 2006, 01:46
Cześć!Pewnie dla wiekszości z was moje pytanie wyda się idiotyczne...no ale wychodząc z założenia, że nie ma głupich pytań odważe się nakreślić mój problem. Jestem w stałym związku już dość długo. Najpierw byliśmy przyjaciółmi, chociaż wówczas jej zależało na mnie, ja pozostawałem bierny. WYdawało mi się, że nie potrafie się w niej zakochać. Aż w końcu coś się pojawiało.Na początku nie wiedziałem czy to miłość czy chwilowe zauroczenie. Pare tygodni później wszystko nabrało piękniejszych barw...serce mi waliło kiedy wpatrywałem sie w nią ciarki po plecach i te sprawy.A teraz co...można by się zapytać: gdzie się to podziało? Czuje się świetnie w jej towarzystwie, czuje tą bliskość, czuje nawet to że nie mógłbym bez niej żyć.A gdzie jest to oszalałe bicie serca, to ogromne podniecenie sobą w każdej chwili. Są dni kiedy mam dołka, kiedy zastanawiam się czy to już koniec naszego uczucia a jednoczesnie nie wyobrażam sobie bez niej życia. Czuje się troche jak rozerwany.Marta (ona)jest śliczną dziewczyną-wygrała kiedyś konkurs na miss regionu.Pisze o tym dlatego, że wiekszość kumpli zazdrości mi jej a ja mam jakieś wątpliwości.Dlatego się was pytam czy to normalna reakcja po takim starzu (3 lata)czy już się wypaliłem i powinienem przerwać ten związek i zranić siebie i ją.Pytanie wydaje mi się idiotyczne dlatego, że niby wiem że ją kocham ale wiem że to nie jest to co było na początku.Czy każda miłość czasem przygasa?a wy co czujecie kiedy przebywacie blisko z osobami które kochacie?Za wszystkie poważne rady i odpowiedzi dziękuje. pozdrawiam
