Mój przyjaciel i jego dziewczyna
: 18 sie 2006, 10:01
To mój pierwszy temat w którym poruszam własny problem. chca poznac wasze opinie, co Wy byscie zrobili na moim miejscu.
Mam przyjaciela Krzyśka, znamy sie od małego. Nasi rodzice kiedys byli sasiadami. w tym czasie bylismy nierozłaczni. Po ich przeprowadzeniu sie w inne miejsce nadal przebywalismy ze soba ile wlezie. w czasie dorastania to był jedyny chłopak z którym mogłam o bardzo osobistych rzeczach rozmawiac. Zawsze sie wspieraliśmy, pomagalismy sobie, wypłakiwalismy sie sobie w rekaw. Kocham go jak brata. Był przy mnie kiedy wychodziłam z 2 bardzo toksycznych związków, ja przy nim kiedy wymagał dializ i kiedy miał przeszczep nerki. Pomagałam mu zrozumiec o co chodzi jego dziewczynom. Czsami tez sie kłócilismy. nigdy jednag nie strzelalismy focha.
Teraz jest problem w postaci jego nowej dziewczyny. Jest z nia juz 4 miesiace. Ona mnie nie trawi, jest cholernie zazdrosna. Grzebie mu w tel. zabrania nam sie spotykac. a spotykamy sie czesto. On ma nienormowany czas pracy, pracuje w domu, ona pracuje jakies 8-9 godzin w normowanym czasie. jak jest ładna pogoda to zabiera mnie jakies piwko, laptopa i idziemy do ogrodu botanicznego, on troche pracuje, troche gada ze mna. Czsem wyskoczymy na piwo. Ona z jego gg wyzwała mnie od najgorszych. Każe mu zrywac kontakty. On szczerze zgłupiał troche dla tej panny, bo nie umie sobie z tym poradzic, chce by ona była szczesliwa i nie chce zracic kontaktu ze mna. Na wspólnych wyjsciach jest mrukliwa, albo obsciskuje Krzyska demonstracyjnie.
Sama juz sie w tym gubie.
mój facet bardzo Krzyska lubi, sami czasami gdzies łaza.
Moze wy doradzicie jak rozwiazac proboem, spiojzycie bardziej obiektywnie na to
Mam przyjaciela Krzyśka, znamy sie od małego. Nasi rodzice kiedys byli sasiadami. w tym czasie bylismy nierozłaczni. Po ich przeprowadzeniu sie w inne miejsce nadal przebywalismy ze soba ile wlezie. w czasie dorastania to był jedyny chłopak z którym mogłam o bardzo osobistych rzeczach rozmawiac. Zawsze sie wspieraliśmy, pomagalismy sobie, wypłakiwalismy sie sobie w rekaw. Kocham go jak brata. Był przy mnie kiedy wychodziłam z 2 bardzo toksycznych związków, ja przy nim kiedy wymagał dializ i kiedy miał przeszczep nerki. Pomagałam mu zrozumiec o co chodzi jego dziewczynom. Czsami tez sie kłócilismy. nigdy jednag nie strzelalismy focha.
Teraz jest problem w postaci jego nowej dziewczyny. Jest z nia juz 4 miesiace. Ona mnie nie trawi, jest cholernie zazdrosna. Grzebie mu w tel. zabrania nam sie spotykac. a spotykamy sie czesto. On ma nienormowany czas pracy, pracuje w domu, ona pracuje jakies 8-9 godzin w normowanym czasie. jak jest ładna pogoda to zabiera mnie jakies piwko, laptopa i idziemy do ogrodu botanicznego, on troche pracuje, troche gada ze mna. Czsem wyskoczymy na piwo. Ona z jego gg wyzwała mnie od najgorszych. Każe mu zrywac kontakty. On szczerze zgłupiał troche dla tej panny, bo nie umie sobie z tym poradzic, chce by ona była szczesliwa i nie chce zracic kontaktu ze mna. Na wspólnych wyjsciach jest mrukliwa, albo obsciskuje Krzyska demonstracyjnie.
Sama juz sie w tym gubie.
mój facet bardzo Krzyska lubi, sami czasami gdzies łaza.
Moze wy doradzicie jak rozwiazac proboem, spiojzycie bardziej obiektywnie na to

NIech się spowiada kwiatkom... <bad>
). On siedział dwa stoliki dalej i słucha potem udał, że idzie z takiej strony by go widziała, jaka ona sie milutka zrobiła, jak przyszedł, jaka słodka dla mnie, a jak kłamac zaczęła. zostawiłam ich by pogadali.