Przyjaciel
: 13 sie 2006, 14:40
Od kilku lat przyjaźnię się z pewnym gościem. Nie raz wspieraliśmy się wzajemnie w trudnyc sytuacjach. On pomagał mi wychodzić z nieudanego związku czy nietrafionych zauroczeń, ja wspierałam go, kiedy bardzo cierpiał przez pewną kobietę. Słowem - zjedliśmy wspólnie kilka beczek soli. W każdej sytuacji wiem, że mogę liczyć na jego pomoc i odwrotnie.
Do czego zmierzam. Nie jestem w nim zakochana, nic z tych rzeczy. Problem w tym, że jestem bardzo zazdrosna. Kiedy na jego horyzoncie ktoś się pojawia, kiedy dowiaduję się o dziewczynach, z którymi ma bardzo dobry kontakt lub z którymi flirtuje. Jestem wtedy wściekła i bardzo zazdrosna, ale skrzętnie to ukrywam. Zupełnie nie rozumiem swoich reakcji, bo go nie kocham. Jedynie bardzo lubię, lub może nazwę tak - mam sentyment?
Czy ktoś z Was był może w podobnej sytuacji i jakoś sobie z tym poradził. Nie ukrywam, że to mnie drażni. Nie chcę, by jakieś bezsensowne emocje wpłynęły na nasze relacje. Z góry dzięki za jakiekolwiek odpowiedzi.
Do czego zmierzam. Nie jestem w nim zakochana, nic z tych rzeczy. Problem w tym, że jestem bardzo zazdrosna. Kiedy na jego horyzoncie ktoś się pojawia, kiedy dowiaduję się o dziewczynach, z którymi ma bardzo dobry kontakt lub z którymi flirtuje. Jestem wtedy wściekła i bardzo zazdrosna, ale skrzętnie to ukrywam. Zupełnie nie rozumiem swoich reakcji, bo go nie kocham. Jedynie bardzo lubię, lub może nazwę tak - mam sentyment?
Czy ktoś z Was był może w podobnej sytuacji i jakoś sobie z tym poradził. Nie ukrywam, że to mnie drażni. Nie chcę, by jakieś bezsensowne emocje wpłynęły na nasze relacje. Z góry dzięki za jakiekolwiek odpowiedzi.