Czy zachowałem sie jak świnia?
Moderator: modTeam
Czy zachowałem sie jak świnia?
Dzisiaj zerwałem z moją dziewczyną. Było mi z nią dobrze do pewnego czasu. Niestety zaczęła na mnie krzyczeć i takie tam pierdoły, nie było żadnej zdrady ani nic z tych rzeczy. Chciałem tylko zapytać czy nie zachowałem si jak świnia zrywająć z nią w następujący sposób. Źle mi z tym ze skończyłem ten toksyczny zwiażek. Pewnie dlatego ze jestem wrażliwy na ból innych i nienaweidze jak ktoś cierpi, szczególnie przeze mnie.
Wiec. Nierwidzieliśmy sie kilka tygodni. Nie dawałem po sob ie poznać ze coś jest nie tak (w ogle to ze 3 tygodnie dojrzewałem do tej decyzji) Jedyną rzeczą którą robiłem w tym kierynku to było nie pisanie kocham ani nie mówienie tego przez telefon. W końcu przyjechała. Jeszcze miała jakieś zakupy zrobić z rodzicami i chcieli mnie też zabrać ale odmówiłem. Bałem sie być z nią i z jej rodzicami przed zerwaniem. Później jak rozpakowała sie na stancji pojechałem do nij. Pomogłem rozładować rzeczy i zabrałem na miasto. Poszliśmy do kameralnego klubu jazzowego. Ona zamówiła drinka ja kawe (byłem samochodem). Posiedzieliśmy chwile pogadaliśmy a jak skończyło sie picie powiedzizłem jej:
jest problem... niekocham Cie już i nie chce być z tobą... potem krótkie uzasadnienie ze nie pasujemy do siebie i takie tam... bida sie rozpłakała... no coż cieżko jej było to usłyszeć. Na końcu zapytałem czy ma jak wrócić do domu? dałem jej na taxówke i wyszedłem. Własciwie to poszedłem zapłacić. w tym czsie ona wyszła z klubu. Kiedy ja wyszedłem podeszła do mnie i powiedziała ze źle zrobiłem, mogłem nie wychodzić tak i ze w ogóle nie chce ode mnie żadnych pieniędzy i chce żebym ją odwióżł. Zawiozłem ją do domu przez całą drogie (z 10 minut nie odzywaliśmy sie). poprosiła zebym ją zawiózł na stacje BP. Powiedziałem tylko ze jednak wolałbym prosto do domu odwieść, Nic nie powiedziała wiec na stacji ją wysadziłem. jak wychodziła z samochodu powiedziałem tylko cześć...
Powiedzcie co o tym myślicie bo już sam nie wiem co myśleć. Ten związek nei był dobry ale przecież byliśmy z sobią ponad pół roku wiec starałem sie to zrobić jak najłagodniej....
pisałem to pod wpływem silnych uczuć wiec nie wytykajcie błędów gramatycznych i leksykalnych...
Wiec. Nierwidzieliśmy sie kilka tygodni. Nie dawałem po sob ie poznać ze coś jest nie tak (w ogle to ze 3 tygodnie dojrzewałem do tej decyzji) Jedyną rzeczą którą robiłem w tym kierynku to było nie pisanie kocham ani nie mówienie tego przez telefon. W końcu przyjechała. Jeszcze miała jakieś zakupy zrobić z rodzicami i chcieli mnie też zabrać ale odmówiłem. Bałem sie być z nią i z jej rodzicami przed zerwaniem. Później jak rozpakowała sie na stancji pojechałem do nij. Pomogłem rozładować rzeczy i zabrałem na miasto. Poszliśmy do kameralnego klubu jazzowego. Ona zamówiła drinka ja kawe (byłem samochodem). Posiedzieliśmy chwile pogadaliśmy a jak skończyło sie picie powiedzizłem jej:
jest problem... niekocham Cie już i nie chce być z tobą... potem krótkie uzasadnienie ze nie pasujemy do siebie i takie tam... bida sie rozpłakała... no coż cieżko jej było to usłyszeć. Na końcu zapytałem czy ma jak wrócić do domu? dałem jej na taxówke i wyszedłem. Własciwie to poszedłem zapłacić. w tym czsie ona wyszła z klubu. Kiedy ja wyszedłem podeszła do mnie i powiedziała ze źle zrobiłem, mogłem nie wychodzić tak i ze w ogóle nie chce ode mnie żadnych pieniędzy i chce żebym ją odwióżł. Zawiozłem ją do domu przez całą drogie (z 10 minut nie odzywaliśmy sie). poprosiła zebym ją zawiózł na stacje BP. Powiedziałem tylko ze jednak wolałbym prosto do domu odwieść, Nic nie powiedziała wiec na stacji ją wysadziłem. jak wychodziła z samochodu powiedziałem tylko cześć...
Powiedzcie co o tym myślicie bo już sam nie wiem co myśleć. Ten związek nei był dobry ale przecież byliśmy z sobią ponad pół roku wiec starałem sie to zrobić jak najłagodniej....
pisałem to pod wpływem silnych uczuć wiec nie wytykajcie błędów gramatycznych i leksykalnych...
- ksiezycowka
- Weteran
- Posty: 12688
- Rejestracja: 13 paź 2004, 13:17
- Skąd: Wawa
- Płeć:
- ksiezycowka
- Weteran
- Posty: 12688
- Rejestracja: 13 paź 2004, 13:17
- Skąd: Wawa
- Płeć:
moon pisze:cajmer, sęk w tym, ze to byl szok. Bo jak jest źle to sie zazwyczaj o tym mowi. Nie siedzi sie samemu i nie podejmuje decyzji. Robi sie cos rozmawia. Wtedy druga osoba moze sie liczyc z czyms takim...
no ale skoro jest/bylo zle, to dla niej nie powinno to byc wiekszym zaskoczeniem, powinna wczesniej wyczuc ze cos jest nie tak.
Dobrze zrobiles i czym sie przejmujesz? Slyszales kiedys o zerwaniu, ktore bylo dobre? Albo ktore nikogo nie zabolalo? To jest ciezki moment w zyciu wiekszosci ludzi i nie ma co sie nad tym rozwidzic.
Daj sobie juz z tym spokoj i korzystaj z wolnosci ;DD Idz na pare imrpez z kumplami i od razu bedzie lepiej ;DD
Daj sobie juz z tym spokoj i korzystaj z wolnosci ;DD Idz na pare imrpez z kumplami i od razu bedzie lepiej ;DD
<zmieszany> -> uwielbiam tę mordę
-> ta też jest fajna
-> często sie śmieję...ze wszystkiego...
-> jak mnie ktos wku$%^&!
;DD -> jeszcze ta mi lezy


;DD -> jeszcze ta mi lezy
- ksiezycowka
- Weteran
- Posty: 12688
- Rejestracja: 13 paź 2004, 13:17
- Skąd: Wawa
- Płeć:
- ksiezycowka
- Weteran
- Posty: 12688
- Rejestracja: 13 paź 2004, 13:17
- Skąd: Wawa
- Płeć:
- Black007_pl
- Uzależniony
- Posty: 334
- Rejestracja: 27 lut 2006, 09:27
- Skąd: Gliwice
- Płeć:
Mówiłem jej ze nie zniose jak ktoś bedzei na mnie krzyczła. Wyobraźcie sobie ze jestem z babcią i siostrą na działce. Rozpalam sobie grila a ona sie na mnie wydziera ze źle to robie i ze jestem głupi...I to nie tak z miłością ty głuptasku czy cos. tylko ordynarnie: GŁUpi jesteś tak sie nie rozpala...A potem cały dzien chodziła obrazona za tego głupiego grila... Wiecznie sie o coś na mnie obrażała... pierw były krzyki a potem milczała godzinami... Nawet przy kolegach kiedy poszedłem zobaczyć ksiażke w innej alejce to zamiast chodż tu, to z krzykiem EJ WRACAJ GDZIE CHODZISZ. i to tak głośno ze cay sklep szłyszał... I potem znów obrażona ze chodze bez niej... ; /
- ..::WdOwA::..
- Pasjonat
- Posty: 244
- Rejestracja: 08 mar 2006, 08:27
- Skąd: Stąd:D
- Płeć:
cajmer pisze:Powiedzcie co o tym myślicie bo już sam nie wiem co myśleć.
jeśli opis oddaje rzeczywistość, to (jeśli tak oczywiście można powiedzieć) bardzo wzorowe zerwanie, przemyśłałś wszystko, nie na gorąco, w odpowiedniej formie, nie zachowałeś się jak szczeniak unikając dziewczyny żeby na koniec litościwie wysłać jej smsa "to juz koniec". Wysyłałeś tez sygnały, gdyby Onj je dostrzegła może nie było by dziś tego posta.
Niestety rozstania zawsze bolą, bez znaczenia czy po miesiącu, roku. Im więcej emocji włożonych w taki związek, tym rozstanie jest boleśniejsze

PS nie zachowałeś się jak świnia
- paul_van_dyk
- Zaglądający
- Posty: 28
- Rejestracja: 06 sie 2006, 16:54
- Skąd: :)
- Płeć:
- Black007_pl
- Uzależniony
- Posty: 334
- Rejestracja: 27 lut 2006, 09:27
- Skąd: Gliwice
- Płeć:
ponny pisze:mysle ze zrobiles strasznie glupio ty nicponiubyc moze ona ma jakis problem i nie wie jak ci o tym powiedziec a ty zachowujesz sie jak
i zamiast szczerze z nia pogadac i ja
Koleżanka chyba żartuje.
Stary zrobiłeś dobrze, przemyślałeś, zachowałeś się kulturalnie, nie przez sms/skype/domofon itp. tylko prosto w oczy.
Żle Cie traktowała - tak wynika z opisu - był to toksyczny związek.
Moim zdaniem zerwanie na 5+

3maj się.
Pozdro.
"I save all the bullets from ignorant minds
Your insults get stuck in my teeth as they grind
Way past good taste, on our way to bad omens
I decrease, while my symptoms increase "
Your insults get stuck in my teeth as they grind
Way past good taste, on our way to bad omens
I decrease, while my symptoms increase "
ponny pisze:mysle ze zrobiles strasznie glupio ty nicponiubyc moze ona ma jakis problem i nie wie jak ci o tym powiedziec a ty zachowujesz sie jak
i zamiast szczerze z nia pogadac i ja
Były takie szczere rozmowy... za każdym razem płakała i mówiła: to mnie zostaw... jak CI sie nie podoba to mnie zostaw... w końcu tak zrobiłem...
Strasznie mi żal tej dziewczyny... wiem ze cierpi, a ja nie lubie jak komuś sie dzieje krzywda...
No ale coż w tych sprawach musze sie kierowaś swoim szczęściem a nie jej. Dobrze ze terazjej o tym powiedziałem... bo za np kilka lat byłoby jeszcze gorzej...
moze masz racje bedzie jej lepiej bez ciebie znajdzie zrozumienie w ramionach kogos innego lub moze sie to skonczyc tragicznie popadnie w alkoholizm i sie powiesi. na pewno nie bylaby zadowolona z faktu ze sprzedajesz wasza intymnosc. jesl ja kochales powinienes ja wesprzec jako przyjaciel. pozdrawiam
moon pisze:Powienienes byl ja odwiezc i walic to gdzie chciala wysiasc. Ja bym ci ta kase do gardla wcisnela
[ Dodano: 2006-08-10, 23:57 ]
Poza tym. Kilka zdan i ponad pol roku?Kiepsko troche
Pewnie zaraz usuna mi posta ale...zgadzam sie z moon.
"Babcia Weatherwax nigdy się nie gubiła.
Zawsze doskonale wiedziała, gdzie się znajduje,
czasem tylko nie była pewna, gdzie jest wszystko
inne."
Zawsze doskonale wiedziała, gdzie się znajduje,
czasem tylko nie była pewna, gdzie jest wszystko
inne."
Wróć do „Miłość, uczucia, problemy”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 276 gości