agnieszka.com.pl • CO WEDŁUG MĘŻCZYZNY JEST ZDRADĄ A CO NIE???
Strona 1 z 2

CO WEDŁUG MĘŻCZYZNY JEST ZDRADĄ A CO NIE???

: 07 sie 2006, 21:52
autor: AgataS.
Witam Zastanawia mnie co o zdradzie mysla mezczyzni? Co wedlug Was jest zdrada a co tylko zabawa? Oczywiscie sex z inna jest zdrada bez watpienia ale czy np SMSy z innymi kobietami sa dopuszczalne? A pojscie na zabawe bez zony i bawienie sie tam z innymi? A co na temat flirtowania? :?

Prosze o wypowiedzi Mysle ze wiele kobiet chcialoby to wiedziec :)

: 07 sie 2006, 21:58
autor: Mysiorek
AgataS. pisze:Oczywiscie sex z inna jest zdrada bez watpienia

Mylisz się. Jeśli żona się zgadza i nie ma nic przeciw temu, to czemu miałaby być tu zdrada? :| ... i odwrotnie.

: 07 sie 2006, 23:05
autor: TFA
Mysiorek pisze:Mylisz się. Jeśli żona się zgadza i nie ma nic przeciw temu, to czemu miałaby być tu zdrada? :| ... i odwrotnie.


No ale jej chodzi raczej o normalnych ludzi <evilbat>

[ Dodano: 2006-08-07, 23:07 ]
a co do tematu, dla mnie zdrada fizyczna - seks, lizanie z jezorem, w ogóle intymny kontakt fizyczny, oraz zdrada psychiczna, ktora moze jeszcze bardziej bolec :/

: 07 sie 2006, 23:28
autor: Sto-lat
e tam tak naprawde czego oczy nie widza tego sercu nie zal....

wybaczcie punkt widzenia moze niepopularny ale zdrada to wg mnie
po 1. tylko po slubie,
po 2. w kazdym przypadku indywidualnie ale generalnie to co Ciebie by zabolalo gdyby zrobila druga strona

: 07 sie 2006, 23:28
autor: Dzindzer
TFA pisze:oraz zdrada psychiczna, ktora moze jeszcze bardziej bolec

tylko gdzie zaczyna sie ta zdrada psychiczna

: 08 sie 2006, 01:35
autor: sadi
AgataS. pisze:Witam Zastanawia mnie co o zdradzie mysla mezczyzni? Co wedlug Was jest zdrada a co tylko zabawa? Oczywiscie sex z inna jest zdrada bez watpienia ale czy np SMSy z innymi kobietami sa dopuszczalne? A pojscie na zabawe bez zony i bawienie sie tam z innymi? A co na temat flirtowania?

Wszystko to kwestia wzajemnego poznania sie i dostrzegania gdzie dla naszej partnerki/partnera w "swobodnym zachowaniu" z plcia przeciwna przebiega granica, za ktora moze poczuc sie zdradzony/urazony etc.
Ja zawsze precyzowalem u siebie zasady...co mnie drazni, denerwuje, co akceptuje, a co mi bardzo nie pasuje...jakos nigdy problemu z niczym nie bylo... ;DD

: 08 sie 2006, 01:49
autor: firstOne!
Dla mnie zdrada jest jakiekolwiek zblizenie fizyczne (chociazby soczysty pocalunek w usta). Jednakze bardzo mnie denerwuje jak moja dziewczyna smsuje z innymi chlopakami.. no ale trzeba sie z tym nauczyc zyc bo to wkoncu nie zdrada, a ograniczac jej niemam zamiaru.

: 08 sie 2006, 07:30
autor: Black007_pl
Mnie jakoś nie przeszkadzało gadanie mojej Ex na skypie z innymi - taki sobie flirt - ok.

Najbardziej boli chyba zdrada psychiczna, jak ktoś to określił, kiedy twoja kobieta zaczyna myśleć o swoim ex i tęsknić za nim.. :/, albo zaczyna opowiadać jakiego ma fajnego kolege i jak się jej z nim dobze gada i w ogóle, jakby była wolna, to by się za niego brała... :| (no to wypad !! :D )

Po za tym nie lubie wszelkiego rodzaju kontaktów fizycznych - od sexu, przez calowanie, dp obmacywania w tancu - to ostatnie przyzylem sam i jakos nie milo sie patrzy, jak twoja kobieta daje sie obmacywac innemu facetowi... ble <belt> .

Pozdro. <pijaki>

: 08 sie 2006, 09:58
autor: Mysiorek
TFA pisze:No ale jej chodzi raczej o normalnych ludzi

O normalnych w jej rozumieniu czy moim?
Bo widzisz... to zwykłe rozmemłanie tematu, a pytanie jest proste: zdrada!
Przecież to słowo nie ma odmian w znaczeniu. Tylko niektórzy nadużywają je w interpretacjach.

: 08 sie 2006, 10:44
autor: Dzindzer
Mysiorek pisze:Przecież to słowo nie ma odmian w znaczeniu

z tym sie nie zgadzam. sa rózne rodzaje zrdady. do tego zdrada, dla ikazdego zaczyna sie w innym miejscu.

: 08 sie 2006, 18:37
autor: Lagartija
AgataS. pisze:np SMSy z innymi kobietami sa dopuszczalne? A pojscie na zabawe bez zony i bawienie sie tam z innymi? A co na temat flirtowania? :?
Smsy? Ehh to co to on nie moze utrzymywac kontaktu z innymi?? A czemu ma sie nie bawic z innymi?Ehh no nie mozna popadac ze skrajnosci w skrajnosc nei mozna ograniczac faceta. Flirtowanie...wiesz ja widze po sobie - mam faceta, ale jestem typem kokietki i flirtuje z innymi - oczywiscie wszytsko ma swoje granice.

: 08 sie 2006, 20:15
autor: Anja
Black007_pl pisze:zaczyna opowiadać jakiego ma fajnego kolege i jak się jej z nim dobze gada

to może lepiej nie wspominac o kumplach z pracy, żeby nie było nieporozumień? Czy każdy facet myśli, że jak się dobrze gada z kumplem to już majtki same spadają? Chyba lekka przesada.

Co macie na myśli z tą psychiczną zdradą? Czy to nie jest tylko zwykła zazdrość że poświęca czas komuś innemu

: 08 sie 2006, 20:32
autor: ZielonaHerbatka
Psychiczna zdrada jest wtedy kiedy będąc z jednym chłopakiem zaczynasz czuć coś więcej do innego. <chory>

: 08 sie 2006, 21:08
autor: Dzindzer
Psychiczna zdrada jest wtedy kiedy będąc z jednym chłopakiem zaczynasz czuć coś więcej do innego. <chory>

chyba raczej swiadomie angazowac w cos jeszcze.
Bo według twojej teorii gdybym nagle zakochała sie w kumplu, nie chcac tego, była bym zdradzajaca emocjonalnie

: 08 sie 2006, 21:19
autor: Mysiorek
Dzindzer pisze:sa rózne rodzaje zrdady

Ale pojęcie zdrady jest jedno. To tak, jakbyś chciała powiedzieć, że są różne rodzaje mówienia. Ale mowa została już zdefiniowana.
No chyba, że chcesz coś wnieść nowego od siebie.
Anja pisze:Co macie na myśli z tą psychiczną zdradą?
Gdy nie ma fizyczności.

: 08 sie 2006, 22:14
autor: Dzindzer
Mysiorek pisze:Ale pojęcie zdrady jest jedno.

nie moge sie zgodzic. Dla jednego zdrada zaczyna sie od całowania, a dla innego od sprawiania od robienia sobie dobrze.
Mysiorek pisze:Anja napisał/a:
Co macie na myśli z tą psychiczną zdradą?
Gdy nie ma fizyczności.

dla mnie moze byc i fizycznośc. To układ w którym sa uczucia, a nie sam seks dla seksu

: 09 sie 2006, 12:42
autor: nie_zapominajka
Sto-lat pisze:wybaczcie punkt widzenia moze niepopularny ale zdrada to wg mnie
po 1. tylko po slubie,

Phiiii a co to sie zmienia po slubie??? przed slubem to mozna zdradzac ranic itp???? <zalamka> bo sie porzygam!!! <wazne>
przed slubem czy po: trzeba byc lojalnym wobec ukochanej osoby, badz osoby ktora poswieca nam swoj czas,
Mężczyzną nie jestem ale Sto-lat rozumiem ze zdrada przez slubem jest jak najbardziej ok dla Ciebie :? czy wiele osob tak mysli?? czy cos pokrecilam??

: 09 sie 2006, 12:55
autor: Bash
nie_zapominajka pisze:Phiiii a co to sie zmienia po slubie??? przed slubem to mozna zdradzac ranic itp???? bo sie porzygam!!!

Z teoretycznego punkt widzenia, przed slubem nic nikumu nie ślubowałas. Wiec, nic Cie nie zatrzymuje. Pozostaja jednak aspekty moralne i etyczne. Ale wszystko zalezy od podejścia

: 09 sie 2006, 13:30
autor: Dzindzer
Bash pisze:Z teoretycznego punkt widzenia, przed slubem nic nikumu nie ślubowałas.

po 1 jesli z kims jestem to mówie jaki mam stosunek do zdrady, mówie co jest juz dla mnie zdrada. Żeby byc ze mna to trzeba to zaakceptować. bo w przciwnym razie kopie w dupe i wywalam z zycia
po 2 my sobie obiecywalismy wiernośc

: 09 sie 2006, 19:48
autor: Mysiorek
Dzindzer pisze:
Mysiorek pisze:Ale pojęcie zdrady jest jedno.

nie moge sie zgodzic. Dla jednego zdrada zaczyna sie od całowania, a dla innego od sprawiania od robienia sobie dobrze.
Czy Ty rozumiesz co piszesz? Ja piszę o pojęciu, a Ty mówisz, że ja piszę o interpretacji tegoż pojęcia <hahaha>

: 09 sie 2006, 20:08
autor: Sto-lat
nie_zapominajka pisze:
Sto-lat pisze:wybaczcie punkt widzenia moze niepopularny ale zdrada to wg mnie
po 1. tylko po slubie,

Phiiii a co to sie zmienia po slubie??? przed slubem to mozna zdradzac ranic itp???? <zalamka> bo sie porzygam!!! <wazne>
przed slubem czy po: trzeba byc lojalnym wobec ukochanej osoby, badz osoby ktora poswieca nam swoj czas,
Mężczyzną nie jestem ale Sto-lat rozumiem ze zdrada przez slubem jest jak najbardziej ok dla Ciebie :? czy wiele osob tak mysli?? czy cos pokrecilam??



nie twierdze ze jest ok, jednak takie cos jestem w stanie zrozumiec, w końcu po to sie czlowiek dociera zeby popelniac bledy przed nie po :)
slub traktuje nawet niekoniecznie pod kątem religijnym, raczej jako najważniejsza cezurę oddania, miłości i zaufania. To taki symbol, przejscie pewnej granicy... Gdyby tak nie bylo to po co ślub? dla korzyści finansowych? dla zaspokojenia społecznych oczekiwań względem mnie i mojej partnerki? po za tym takie wydarzenie musi odróżniać związek "przed" i "po"
Wiadomo że nikt nie chce ranić ale dla mnie przed to nie jest do końca zdrada

z moich znajomych calkiem sporo ma takie samo zdanie, wiec nie jestem na pewno jedyny w takim podejściu

: 09 sie 2006, 20:10
autor: Dzindzer
To moze zdefiniował bys to pojecie

: 09 sie 2006, 20:14
autor: TFA
Sto-lat i Ty wierzysz ze takie pary ktore przed slubem sie "zdradzaly" po przysiedze malzenskiej nie beda sie juz zdradzac ? :) prawda jest taka ze ludzie, albo sie zdradzaja od poczatku do konca, albo wcale. Nie wierze zeby jeden dzien, ktorym jest dzien slubu cos tutaj zmienil, wprowadzil przelom, bo tak naprawde nic sie nie zmienia.

: 09 sie 2006, 20:31
autor: Mysiorek
Sto-lat pisze:w końcu po to sie czlowiek dociera zeby popelniac bledy przed nie po
No zatkało mnie <hahaha>
Ty naprawdę tak myślisz? Naprawdę możesz zdradzać swoją narzeczoną, bo się dokształcasz jeszcze? :|
Dzindzer pisze:To moze zdefiniował bys to pojecie

Gdzieś tam już definiowałem. Może później. Ale może sama coś sprecyzujesz. Zacznij od pojęcia: zdrajca. <browar>

: 09 sie 2006, 21:14
autor: Sto-lat
TFA pisze:Sto-lat i Ty wierzysz ze takie pary ktore przed slubem sie "zdradzaly" po przysiedze malzenskiej nie beda sie juz zdradzac ? :) prawda jest taka ze ludzie, albo sie zdradzaja od poczatku do konca, albo wcale. Nie wierze zeby jeden dzien, ktorym jest dzien slubu cos tutaj zmienil, wprowadzil przelom, bo tak naprawde nic sie nie zmienia.


po 1. nie chodzi mi o nagminne zdradzanie, uzadaniane tym co napisalem poprzednio
po 2. nie chodzi mi o slub jako jeden dzien który wszystko zmieni, tylko jako proces którego ślub jest pewnym zakończeniem, a czasem nawet niekoniecznie
po 3. ważny jest tez oczywiscie moment na ile przed sie zdradza inna jest zdrada na początku znajomosci a inna tuz przed "ślubem" (celowo daje cudzysłów, żeby podkreślić, że nie chodzi tu o samo wydarzenie)

[ Dodano: 2006-08-09, 21:17 ]
Mysiorek pisze:
Sto-lat pisze:w końcu po to sie czlowiek dociera zeby popelniac bledy przed nie po
No zatkało mnie <hahaha>
Ty naprawdę tak myślisz? Naprawdę możesz zdradzać swoją narzeczoną, bo się dokształcasz jeszcze? :|


narzeczonej juz nie ale dziewczyne... hmm zalezy od okoliczności
jesli chodzi o mnie to ja raczej jestem bardzo wierny i w ogóle mnie takie skoki w bok nie pociagaja, ale jestem je w stanie zrozumiec i nawet zaakceptowac...

: 09 sie 2006, 21:45
autor: Dzindzer
Mysiorek pisze:zdrajca.

w sensie zwiazku ??
Dla mnie to osoba która robi cos z osoba trzcia, czego nie zaakceptował by partner. coś co wie, że dla partnera było by juz zdrada. Dla jednego zdrajca bedzie ktos kto całuje inne kobiety w usta, dla innego ten który robi to z jezyczkiem.
Sto-lat pisze:ale jestem je w stanie zrozumiec i nawet zaakceptowac...

czyli Twoja kobieta moze cie zdadzac, bo przeciez jeszcze gadanego o slubie nie było :>

: 09 sie 2006, 22:06
autor: Mysiorek
Sto-lat pisze:narzeczonej juz nie ale dziewczyne... hmm zalezy od okoliczności

To gdzie jest ta granica ??
Bo widzę, że ją przesuwasz. Miał być ślub, teraz zaręczyny... a obietnica czy wyznanie nie wystarczy? Gdzie jest ta granica?
Dzindzer pisze:osoba która robi cos z osoba trzcia, czego nie zaakceptował by partner. coś co wie, że dla partnera było by juz zdrada.

No. Brawo <browar>

: 09 sie 2006, 22:12
autor: ksiezycowka
AgataS. pisze:ale czy np SMSy z innymi kobietami sa dopuszczalne? A pojscie na zabawe bez zony i bawienie sie tam z innymi? A co na temat flirtowania? :?
Nic z tego ja nei uznaje za zdrade. I skoreo mi to nie przeszkadza to zdrady nie ma. Zdrada pojawia sie gdy mimo wspolnych zasad jedna osoba je nagina czy łamie. Jezeli oboje sie na pewne rzeczy godza - chocby i sex z innymi - zdrada to nie jest.

: 09 sie 2006, 23:40
autor: Sto-lat
Dzindzer pisze:
Sto-lat pisze:ale jestem je w stanie zrozumiec i nawet zaakceptowac...

czyli Twoja kobieta moze cie zdadzac, bo przeciez jeszcze gadanego o slubie nie było :>

jasne jeśli bedzie uważała, że jest to w porządku wobec siebie i mnie :) po za tym znowu traktujecie slub jako date w kalendarzu...

[ Dodano: 2006-08-09, 23:43 ]
Mysiorek pisze:
Sto-lat pisze:narzeczonej juz nie ale dziewczyne... hmm zalezy od okoliczności

To gdzie jest ta granica ??
Bo widzę, że ją przesuwasz. Miał być ślub, teraz zaręczyny... a obietnica czy wyznanie nie wystarczy? Gdzie jest ta granica?


tu mowie tylko o sobie...

jasne ze obietnica czy wyznanie byloby ok ale uzewnetrznione - majace wpływ na otoczenie zewnętrzne - jasne dla wszystkich innych, ślub niewątpliwie jest czymś takim - oznakowaniem, w pewnym stopniu zaręczyny. obietnica czy wyznanie nie ma tego charakteru więc raczej nie może być taką cezurą....

: 10 sie 2006, 08:21
autor: Dzindzer
Sto-lat pisze:po za tym znowu traktujecie slub jako date w kalendarzu...

no bo slub jest data w kalendarzu, slub jest jednego dnia a po nim zaczuyna sie zycie małzeńskie.
a moze tobie chodzi o zareczyny, bo ja juz sama nie wiem