Strona 1 z 2
Co ja mam zrobic?
: 19 lip 2006, 12:24
autor: samuiman
Mam dopiero 26 lat i bylem w zwiazku z najwieksza miloscia mojego zycia przez 8 lat. Poznalismy sie w czasach liceum przez kolezanke. Bylo mi cudownie, jak kazdy wiem sa i kryzysy pare rozstan ale zaraz powrot. To byly takie glupoty, moze tylko raz pare lat temu powiedziala mi ze czuje sie innaczej niz na poczatku ale porozmawialismy na ten temat i bylo wszystko w pozadku. Podkresle ze ona byla moja pierwsza dziewczyna ta jedna jedyna. Ona miala przedemna 2-3 chlopakow ale to byly tylko takie zauroczenia. Zaznacze takze ze od 2 lat mieszkalismy razem sami. Przepraszam ze przynudzam i nie na temat ale nie wiem gdzie to mam napisac. Takze przepraszam za bledy ale nie moge sie skupic. Wszystko wydwalo sie byc w porzadku az do Marca tego roku. W pracy pojawil sie nowy kolegazreszta pojawil sie w Listopadzie zeszlego roku. Poniewaz w firmie pracowali raczej ludzie starzy to w czworke, dwie pary, zaczeli sie spotykac a to do parku, pubu. W Marcu on pomogl jej w naprawie komputera i zaprosila go do kawiarni. On potem ja, nawet pytal przez nia czy moze ja puszcze. Dlaczego dla mnie wszystko zmienilo sie w marcu? Wtedy to poraz ostatni kochalismy sie jak dwie bliskie osoby z uczuciem. W kwietniu zaczely sie czestsze wyjscia, powroty o 24, zero rozmow miedzy nami i moje awantury bo nie moglem na to patrzec. Ona mowila ze to tylko przyjazn i ze jesetm okrutny, znajomi mowili mi zebym nie byl glupi samiec i nie zabranial jej. Staralem sie ale czym czesciej wychodzila i wracala to ja sie denerwowalem. Kochalismy sie o ile to mozna nazwac jeszcze tylko razy w Maju, na poczatku i na koniec. W czerwcu wiem ze ogladali filmy na dvd i byli w kinie. Raz bylo pozno i wygladalem przez okno bo sie strasznie denerwowalem i patrze podjezdza samochod i staje jakies 30-40 metrow od klatki po 5 minutach podjezdza i widze jak rozmawiaja i wychodzi ona. Wtedy mielismy najwieksza klutnie, podbno nic sie nie stalo i obiecala ze teraz raz w tygodniu bedzie wychodzic z tymi ludzim z pracy. Wszystko wydawalo sie ze jest w pozadku ale juz w czerwcu nasze rozmowy zmienily sie. DOtyczyly niczego istotnego zero uczuc. Na pocztku lipca rozmawialismy o tym i mowila ze musi przemyslec pare spraw i sie wyniesc do babci. Nie moglem jej poscic. W srode 12.07 powiedziala mi ze zostaje. W czwartek po pracy pojechala do parku myslec o nas. Wrocila i bylo w zasadzie dobrze ale myslala nadal ze musi myslec o nas. W piatek dostaje smsa nie od niej ze sie wyprowadza bo on namieszal jej w glowie wczoraj i dzis, sms byl do przyjacilki nie do mnie ale go dostalem przypadkiem. Zaraz zadzwonila sie tlumaczyc i wyszlo on rozstal sie w czwartek z swoja narzeczona, zerwal zareczyny. Rozmawialismy o nas przy jej mamie. Jej powod na zostawienie mnie to brak milosci w stosunku do mnie i "zauroczenie" nim! Mowila mi ze jestem cudowny ze nikt nie bedzie taki dla niej ale ze ona musi to zrobic musi postawic sie na pierwszym miejscu, swoje szczescie. Mowila mi ze mnie kocha ale nie tak zeby byc ze mna. Oj wiele mi mowila ze chce zeby zycie dalo jej w kosc i zeby ten koles jej dal zimny prysznic..... Nie myslcie prosze ze byla okrutna i nasz zwiazek byl kiepski ona na prawde mnie kochala strasznie i ja ja kochalem. bylismy 8 lat i nadal ja kocham dzwonie od soboty codziennie zeby wrocila ze ja jej wybacze bo jest dla mnie najwiekszym szczesciem i uczuciem. Ona to moje jedyna rodzina z nikim nie mialem takiej wiezi. Nawet jej rodzice prosili zeby wrocila. Ja ja tak strasznie szarmancki, bardziej inteligentny i lepsza prace i stanowisko mam. Nie jestem brzydszy jak niektorzy moga sie w tym dopatrywac przyczyn. Obiektywnie mowiac jako facet od niego o jestem przystojniejszy i zabawniejszy i nawet ona mi to mowila ze jestem przystojniejszy, lepszy ale jednak i tak mnie zostawila dla niego, czemu? Ona mi mowi ze dlatego ze mnie juz nie kocha ale wiem ze sa pewne niedomowienia. Wiem ze raczej mnie nie zdradzila fizycznie ale mi mowila ze kiedy byla ze mna to myslala o nim, co robi. Dla mnie to straszne, wzielem urlop w pracy bo nie moge wytrzymac placze wszedzie. Nie wiem co mam robic. Tak strasznie licze ze wroci, jak nie teraz to kiedys. CO mam robic prosze pomozcie ja ja tak strasznie kocham, tak tu pusto, cicho i smutno mi bez niej. Przepraszam raz jeszcze za bledy i styl ale nie mam glowy od 2 dni nic nie jadlem. Nie podalem tez imion z przyczyn oczywistych. A i jeszcze tak strasznie go nienawidze mam ochote go zabic a potem siebie. Warjuje strasznie warjuje. Wiem ze on juz wie i wczoraj i dzis sie spotykaja po pracy znow. Nie moge przezyc tego ze ja moze przytulac, calowac, czuje sie jak ostatni wymiot. Czy ona wroci? Moze ktos byl w takiej sytuacji?
: 19 lip 2006, 12:48
autor: *qbass*
dzwonie od soboty codziennie zeby wrocila
I to jest błąd, im więcej będziesz dzwonił, tym bardziej przekonujesz ją o rozstaniu...
Czy ona wroci?
Moim zdaniem wcześniej, czy później) wróci, ale czy Ty będziesz chciał jeszcze taką? Pomyśl...
Moze ktos byl w takiej sytuacji?
http://agnieszka.com.pl/forum_php/viewt ... light=ania
: 19 lip 2006, 12:52
autor: Miltonia
Biedny
Hmmmm, popelniles pare bledow, ale tego nie da sie odwrocic.
Musi sie dziewczyna wyszalec pewnie. Skoro byliscie tak dlugo razem, mieszkaliscie razem, to dlaczego nie byliscie zareczeni, nie wzieliscie slubu? Na co czekaliscie?
Zauroczenia to normalna sprawa. Moze sie tak zdarzyc, ze wroci do Ciebie z podkulonym ogonem, a moze nie. Tak czy siak, nie bedzie juz tak jak dawniej.
Bezczynnie czekales na rozwoj wydarzen i sie stalo.
Wiem, ze to bardzo trudne, ale nie zebrz u niej o uczucie. To ja tylko zniecheci. Poplacz, powyj i zobacz co dalej. Teraz bedzie strasznie. Ale zostaw ja w spokoju, bo tylko pogorszysz.
Proponuje na ten czas leki na uspokojenie. Mowie powaznie. I koniecznie wroc do pracy.
: 19 lip 2006, 12:55
autor: Przemuś

to bardzo przykre co napisałeś... 8 lat to kupa czasu... W takiej sytuacji myślę, że czas zrobi swoje... Rozumiem, że teraz to będzie najgorszy okres w Twoim życiu, bo wszystko kojarzy Ci się z nią... Bo przecież, przez ten długi okres czasu wszystko robilście razem, macie wspólne wspomnienia, zdjęcia, pamiątki... Ja moge tylko życzyć Ci żebyś szybko doszedł do siebie i szybko w Twoim życiu pojawiła się nowa miłość... i żebyś znowu był szczęśliwy. A z ta dziewczyną to chyba raczej nie dasz rady się dogadać skoro znalazła "lepszego" dla siebie (nie obraź się ale chodzi mi o to w sensie że się zauroczyła czy pokochała tamtego). Skoro ma być szczęsliwa z nim to będzie i chyba na siłe tego nie zmienisz (chodź wierze że bardzo bys chciał...

). Trzymaj się... I szybko zapomnij...
: 19 lip 2006, 13:13
autor: samuiman
Dziekunje za odpowiedzi. Dziekuje tez za nadzieje bo tak bardzo chce zeby wrocila. Nie wiem czy zapomne chyba nie moge.
Wiem ze nikt nie jest w stanie zrozumiec mojej sytuacji i mojego uczucia do niej w 100% ale ja tak strasznie, strasznie ja kocham. Jak tak pomysle o jak ja przytulam to chce umrzec. Cois tak strasznie pieknego dala mi w zyciu.
Dlaczego nie bylismy zareczeni... a czy to cos by dalo? Pytale sie jej o to. Mowila ze moze. Ja wiem glupi bylem juz tyle razy planowalem, pierscionki ogladalem ale zawsze chcialem jej taki piekny wybrac. W Maju chcialem sie oswiadczyc ale bylem na nia przez te wyjscia zbyt zly.
Uwiezcie mi tak strasznie ja kocham i dlatego nie moglem robic jej wyrzutow albo oni albo ja. Wiem ze by cierpiala bo czy mozna zabraniac spotykac sie ludziom, jezeli komus sie ufa bezgranicznie??????
Czy tacy ludzie sie schodza? Czy takie kobiety wracaja?
Leki biore uspokajajace, moze tak mnie glowa nie boli i tak nie rycze ale czuje sie i tak zle. Wymiotuje, brzuch mnie boli nie wiem ile mam czekac? Ile trwa takie zauroczenie? Czy to ze bylismy 8 lat daje mi wieksze szanse na jej powrot? On jest z Lodzi a my z Warszawy czy oni maja szanse choc narazie on tu mieszka?
[ Dodano: 2006-07-19, 13:17 ]
Ona tez mi dala nadzieje, nie wiem czy tak tylko mowi zeby mi polepszyc ten czas ale mowi ze bardzo by chciala zimny prysznic. Pisze do mnie smsy i dzwoni. Pyta co u mniei ze nie moze byc ze mna bo mnie nie kocha i nie chce mnie zranic czy to nie jest milosc?
: 19 lip 2006, 13:31
autor: Miltonia
Ladnie gra ta Twoja dziewczyna na dwa fronty. wie, ze jak z tamtym jej nie wyjdzie, to wroci do Ciebie i jeszcze bedziesz jej wdzieczny.
Jak to nie chciales odbierac jej wolnosci? Jak sie z kims jest, to sie nie lata na spotkania sam na sam z obcym facetem, ktorego Ty nie znasz, a spotkania w gronie firmowym to moga byc raz na jakis czas i nie widze powodu, dla ktorych nie mozna zabrac na nie swoich partnerow. Ale ona nie miala na to ochoty, a dlaczego? Bo juz wtedy cos sie dzialo, a Ty nie wyczules zagrozenia i pozwoliles jej na wszystko.
Pewnie wroci, ale tylko mozna Ci pozniej wspolczuc. Pewnie, ze sie zgodzisz na ten powrot, bo ja kochasz.
Pamietaj, kobiety nie cenia mezczyzn, z ktorymi moga robic co chca. Okropnie miekko sie zachowujesz i to nie wrozy nic dobrego.
A z tymi zareczynami, to mnie rozbawiles. Przez 8 lat nie mogles sie zdecydowac??? To za ile bys to zrobil, za 20? Tak, ona nie chciala. Co za bajki. Ty nie mogles sie zdecydowac, to sobie znalazla nowego, proste. Docenia sie cos czesto wtedy, kiedy sie to raci. Ciekawe, czy tak ja doceniales, jak byla z Toba?
: 19 lip 2006, 13:53
autor: Kermit
Naprawde wspolczuje Ci ....

Najlepiej by bylo gdybys nie dzwonil i udawal ze ulozyles sobie jakos zycie... Moze to by ja ruszylo ....
: 19 lip 2006, 14:04
autor: damian24
Współczucia stary i najgorętsze życzenia pozbierania się do kupy...wiem jakie to ciężkie, jesteś na początku tej ciężkiej drogi.
Tak się składa, ze przeżywałem dwa lata temu bardzo ciężko rozstanie po pięcioletnim związku i równie ciężko to przeżywałem. Sam w pustym mieszkaniu, wszystko mi o niej przypominało...Pracę zostawiłem, nie spałem, nie jadłem a do eks dzwoniłem codziennie i spotykałem się z nią. Jak się później okazało, po naszym rostaniu lawirowała pomiędzy mną a kimś innym, kimś kto pomagał Jej zapomnieć o mnie. Walczyłem cztery miesiące o utracone szczęście. W końcu zrozumiałem swoje błędy...Wiem jakie to trudne, ale najlepiej zerwać kontakt, atakując Ją stracisz Jej szacunek i szacunek do siebie. W ten spośób nie zatęskni do Ciebie. Pewnie za jakiś czas się przejedzie na tamtym facecie, ale czy Ty będziesz chciał znowu z nią coś budować? Pewnie będziesz, bo ja po roku prawie się zszedłem ze swoją eks, ale pewnych zaszłości jednak nie dało się przeskoczyć.
Widzę, że tak jak ja kiedyś, tak i Ty nie masz siły w tej chwili zająć się swoim życiem. Ale jeżeli poczujesz w sobie za jakiś czas iskierkę energii to wykorzystaj ją.
Niestety, ale z własnego doświadczenia widzę to tak: pocierpisz, powalczysz kilka miesięcy, sięgniesz totalnego dna, żeby się powoli zacząć od niego odbijać. Później będzie już coraz lepiej, rekonwalescencja będzie trochę trwała, a jak się uleczysz to będziesz gotowy na nowe uczucie

W międzyczasie poznasz kilka dziewczyn, rozczarujesz się, a w końcu BUM - tak jak u mine

Tylko że ja się władowałem w związek z taką jedną co właśnie rekonwalescencję przechodzi, ale to już inny temat
Ciężkie to życie, ech...chwile szczęścia przeplatają się z goryczą
: 19 lip 2006, 14:13
autor: samuiman
Miltonia pewnie masz racje, jestem mieki ale nie moge po prostu tak strasznie mi jej brak....
Na spotkania chciala mnie zabrac pare razy ale wiedzialem juz wtedy ze jak kolesia zobacze to mu nawale w morde

czulem to uwiez mi Miltonia wiedzialem ze cos sie dzieje ale jednakmialem do niej tak wielkie zufanie!
Co do zareczyn i tego jak bylo wczesnie masz tu wiele racji. Tak siedze i mysle i rycze ze moglem te ostanie 3 miesiace bardziej chodzic na glowie oddawac wiecej siebie, sluchac o jej pracy ale czy to by cos zmienilo? Czy mozna przestac Kochac czlowieka po 8 latach???? i odrazu ulozyc sobie z innym ktory tak zauroczyl???
Wiem wszyscy mi mowia nie pisz nie dzwon to tylko pogorszy sprawe, nawet w poniedzialek ja zdenerwowalem bo zdobylem telefon do tego kolesia podstepem z jej firmy i chce jego zabic poniewaz zniszczyl mi zycie. Czuje taka nienawisc do tego czlowieka, zycze zeby cala jgo rodzina razem z nim umarli. A ja bronie czy ja nie jestem wariatem? Czemu zerwal zareczyny i powiedzial to mojej dziewczynie????
: 19 lip 2006, 14:18
autor: foxy_lady
samuiman pisze:Czy mozna przestac Kochac czlowieka po 8 latach???? i odrazu ulozyc sobie z innym ktory tak zauroczyl???
nie sadze, aby ukladala sobie z nim zycie odrazu. jak poprzednicy, uwazam, ze wroci do Ciebie, bo okarze sie ze tamtem juz wcale taki fajny nie jest. tylko czy TY wtedy bedziesz tego chcial...
chce jego zabic poniewaz zniszczyl mi zycie. Czuje taka nienawisc do tego czlowieka, zycze zeby cala jgo rodzina razem z nim umarli. A ja bronie czy ja nie jestem wariatem?
nie. jestes szalenczo zakochany i zdesperowany.

: 19 lip 2006, 14:22
autor: Miltonia
Widzisz, ten facet zrobil wiecej niz Ty, poswiecil cos dla niej, wybral ja. Ty byles ten stary, nudny, sprawdzony. To nie ten facet Ci zniszczyl zycie, Ty i Twoja dziewczyna je zniszczyliscie. Ten facet pojawil sie juz po tym, tylko agonia jeszcze trwala, ale zwiazek juz nie. Przeciez to bylo powolne umieranie, na ktore dbydwoje pozwoliliscie.
Tak, mozna przestac kochac po 8 latach. Po 25 tez. Po ty jak sie wiele razem przezylo, zbudowalo dom, wychowalo dzieci, przezylo smiertelne zagrozenie. A co dopiwro po 8 latach niewiadomoczego. Nawet pierscionka jej nie dales, a ona na pewno na to czekala. Teraz zale nad rozlanym mlekiem.
Naucz sie na tym, co dla kobiety jest wazne, co dla Ciebie, co dla zwiazku. Kiedys Ci sie to przyda.
: 19 lip 2006, 14:23
autor: samuiman
damian24 dzieki za dobre rady tyle pewnie jak ja wiesz ze nikomu juz nie zaufasz tak... zawsze bedziesz o niej myslal....
Ja mam nadzieje, tylko nadzieje, zrobie jak ludzie i znajomi mi mowia zeby zdystansowac sie... dzis mialem jechac do jej pracy i blagac o powot ale tego nie zrobie. Wszyscy mowia ze walka to zly krok ale jak widzisz wy po roku prawie sie zeszliscie bo walczyles az 4 miesiace... czy dlatego przez ta walke sie nie zeszliscie?
Kiedy z nia rozmawialem nie powiedziala mi ze kocha tego kolesia ale wiem zalezy jej na nim. A mnie nie Kocha tak jak kiedys. CZy ja jestem nienormalny i chyba kazdy wie ze nikt nikogo nie kocha z motylkami jak kiedys. Wydawalo mi sie ze to co teraz mamy to jest ta prwadziwa milosc.
Moj ojciec dal mi jedna dobra rade. Ze jezeli wroci i ja ja przyjme to jemu wydaje sie ze takie zwiazki sa o wiele lepsze bo ludzie wtedy sa jakos inaczej polaczeni, i jezeli sa inteligentni jest to trwale.
Mam przyklad przyjaciol, ojciec rozstal sie i zamieszkal w mlodsza kobieta. Postawili dom ale po kilkunastu latach on wrocil i chyba sa szczesliwi...... JA MAM TYLKO JUZ NADZIEJE W ZYCIU !
: 19 lip 2006, 14:28
autor: sadi
No i np. z takich powodow od samego poczatku z panna trzeba ustalic zasady. Byl niedawno temat o wyjsciach na imprezy osobno. I dla mnie najwieksze szanse maja ci co sie rozumieja i nie chca wychodzic osobno. Ba, nawet im przez glowe nie przejdzie mysl ze mogliby pojsc sami [i to nie jest ograniczanie i inne bzdury, bzdety...]
Ja sobie nie wyobrazam zeby moja panna z ktora mieszkam, wychodzila gdzies beze mnie na imprezy i wracala pozno w nocy.
Od tego wszystkiego jest jeden wyjatek: BABSKI WIECZOR - wtedy sie nie wtracam ;DD
Ja odbpuscibym ja sobie. Jesli nie wroci to dobrze. Jesli wroci to niech sie starta bo nie ja to rozwalilem, ani nie ja dalem sie omamic jakiemus fagasowi ;DD
: 19 lip 2006, 14:29
autor: samuiman
Miltonia wiem ze chcesz dobrze, moj kolega tez stosowal terapie wstrzasowa! Szczerze jestes jedyna osoba ktora wine widzi tez we mnie i naszym zwiazku. Mi sie wydaje ze tak bylo nie cukierkowo ale bylo normalnie. Do marca moge stwierdzic ze mnie kochala calym sercem a to blisko 8 lat. Co sie zmienilo kiedy on sie pokazal? On byl zareczony od konca zeszlego roku i cos to jego dziewczynie dalo?! Prosze dajcie mi jakas nadzieje jakies zyciowe przyklady na to ze ludziom sie udaje wbrew takim sytuacjom......
: 19 lip 2006, 14:42
autor: Miltonia
Ale to nie jest zadna terapia wstrzasowa. Rozpadla sie, bo robiliscie cos zle, pewnie wiele rzeczy. Nie wiesz o tym, bo nie masz porownania, za to masz efekt. Samo to, ze ona wroci, nic nie da. Trzeba umiec dbac o zwiazek, o milosc. Z Twoich slow nie wynika, ze to potrafiles, a wnosze to po tym:
- przez 8 lat byla ta jedyna, wymarzona, a Ty nie miales czasu/ochoty zalegalizowac tego zwiazku. Kobieta moze mowic, ze nie chce, bo nie chce sie napraszac, ale po tylu latach chce, uwierz,
- nie ustalaliscie razem zasad, ona chodzila gdzie chciala i kiedy chciala, nie wiedziales, nie interesowales sie jak wroci, o ktorej. W zwiazku ludzie interesuja sie czyms takim. Nawet jak ide gdzies sama, moj partner wie, gdzie ide i o ktorej wroce, pyta czy ma przyjechac po mnie, czy mam jak wrocic itd. To samo w druga strone.
- nie ma tak, ze do marca dobrze, potem nagle lup. Ona pewnie zle sie czula juz od dawna, tylko nie rozmawialiscie o tym, ona nic nie mowila (moze), a Ty nic nie widziales. czym byles tak zajety, ze niczego nie widziles?
Ten facet akurat sie napatoczyl. Jak nie ten, bylby inny, ktory by sie nia zainteresowal. Albo sama by odeszla, do nikogo, choc to byloby trudniejsze.
: 19 lip 2006, 14:50
autor: damian24
samuiman pisze:damian24 dzieki za dobre rady tyle pewnie jak ja wiesz ze nikomu juz nie zaufasz tak... zawsze bedziesz o niej myslal....
Ja mam nadzieje, tylko nadzieje, zrobie jak ludzie i znajomi mi mowia zeby zdystansowac sie... dzis mialem jechac do jej pracy i blagac o powot ale tego nie zrobie. Wszyscy mowia ze walka to zly krok ale jak widzisz wy po roku prawie sie zeszliscie bo walczyles az 4 miesiace... czy dlatego przez ta walke sie nie zeszliscie?
Wręcz przeciwnie - ja już wiem, że mogę zaufać jeszcze nie raz

Teraz Ci się tak wydaje, ale to się zmieni gdy znowu pokochasz czystą miłością i ktoś Ciebie taką pokocha.
Nie zeszliśmy się, bo mieliśmy oddzielne światy i rzeczywiście, chyba jest tak jak mówisz - moja desperacka walka o nią i wszystkie powyciągane brudy, kłamstwa i złe słowa spowodowały że został mocny niesmak.
Niesmak zniknął, choć nie do końca. A przestałem o niej myśleć zupełnie, gdy naprawdę znowu się zakochałem i ktoś wypełnił pustkę, która trwała po rozstaniu z nią. Ta pustka już nie męczyła po roku, ale była potrzeba miłości i w złych chwilach wspominałem jednak.
: 19 lip 2006, 15:38
autor: nie_zapominajka
Witam Samuiman
...nie mialam zamiaru nigdy niczego tu pisac...ale Twoja historia tak bardzo przypomina mi moja...ze musialam. Identyczna sytuacja 8 dlugich lat. Tylko ze ja bylam na miejscu tej dziewczyny...nie na Twoim.

(( teraz jak czytam Twoj post widze jaka krzywde wyrzadzilam czlowiekowi ale czy nie skrzywdzilabym bardziej wracajac do Niego??...na szczescie On ulozyl sobie zycie i chyba jest szczesliwy...ja tez tylko oczywiscie nie z kolesiem przez ktorego nasz zwiazek sie rozpadl...trudna sprawa...bylo mi zle, ciezko bo tamten zwiazek byl totalnym niewypalem...ale nie mialam odwagi wrocic...po tym co zrobilam. Rzeczywiscie zaczelo sie od przyjazni...kumpel do pogaduchy...potem zazdrosc krzyk i czulam ze tylko ten kumpel mnie rozumie. Zerwal ze mna w zlosci zebym zerwala kontakt z tym drugim... myslal ze sie opanuje i wroce ale ne zerwalam kontaktu...wrecz przeciwnie czula sie wolna wiec juz wszystko mi bylo wolno. To wszystko bylo jakis czas temu...wydzwanial, prosil... nie moglam wrocic. Kochac z dnia na dzien nie mozna przestac...ale Jego zachowanie...wiesz czasami po 8 latach obie strony przestaja sie starac tak jak na poczatku. Mowilam Mu o tym ze jakos sie od siebie oddalamy...nie widzial problemu. Nie wiem czy Twoja ex miala podobnie...Pierscionek - no coz gbybym go miala myslalabym o tym zwiazku powazniej... gdyby mi mowil czesto ze Kocha wczesniej a nie wtedy gdy sie rozpadlo... Nie chce Cie obwiniac ...nie mowie ze jestes taki sam jak moj byly... ale czasami swoich bledow nie widzimy i doceniamy kogos dopiero wtedy gdy stracimy. Teraz juz za pozno rozmyslac...powiem Ci tylko dac dziewczynie pierscionek zareczynowy to jest cos cos bardzo waznego, daje poczucie ze jest sie kochanym i daje bezpieczenstwo... moze ulozy sie tak ze wroci- ale ze swojego dosw. mowie Ci: wykasuj Jej numer zeby Cie nie korcilo dzwonic czy pisac, daj komus zaufanemu i odezwij sie po 2 miesiacach - conajmniej...takie namawianie tylko Ja odrzuca od Ciebie... nie czekaj na Nia jesli spotkasz kogos i bedziesz gotow sprobuj. Niestety tez nie bylam swieta...chce sie z Toba podziecic tym co czulam...tym co teraz byc moze Ona czuje - zebys jakos zrozumial. Teraz swiata poza Nia nie widzisz ale moze Twoje przeznaczenie gdzie tam czeka...moze teraz tez cierpi. My nie wrocilismy do siebie i jestesmy szczesliwi bardzo szczesliwi z kims innym ...teraz jestesmy zadowoleni. W Waszym przypadku moze byc inaczej...moze wrocic...zastanow sie tylko czy bedziesz umial zapomniec, wybaczyc... Zycie jak widzisz nie rozpieszcza... Zycze Ci szczescia z osoba ktora na Ciebie zasluguje.
: 19 lip 2006, 16:04
autor: a.b1
po 9 latach, też usłyszałam KONIEC
miesiąc doła ledwo z łóżka wychodziłam
Jednak z tygodnia na tydzień było coraz lepiej
Niestety w takiej sytuacji każdy musi sam sobie poradzić z bólem i cierpieniem. Musisz znaleźć coś co będzie Twoim lekarstwem. Tylko Ty wiesz co to jest.
Wiesz co jest najgorsze? To że potem jest tak trudno zaufać
życzę szybkiego zrozumienia DLACZEGO???? i szybkiego powrotu do życia
: 19 lip 2006, 16:14
autor: Lagartija
Kermit pisze:Naprawde wspolczuje Ci ....

Najlepiej by bylo gdybys nie dzwonil i udawal ze ulozyles sobie jakos zycie... Moze to by ja ruszylo ....
Poperam, wiem ze Ci na niej bardzo zalezy wiem i rozumiem ale postaraj sie ograniczyc z nia kontakt, mysle ze tamta fascynacja powinna szybko minac. Ehhh faktycznie dlugo ze soba byliscie nawet bez zareczyn to zadlugo. Bedzie dobrze. Glowa do gory!!!!

: 19 lip 2006, 16:27
autor: saker33
hmm na twoim miejscu nie ponizalbym sie i nie latal jej za tylkiem proszac zeby wrocila...skoro cie nie chce to musisz to przebolec niestety.. chyba nie bylbys zadowolony jakby wrocila tak jakby z przymusu i zyla z toba chociaz tego nie chce?
na tamtym typie tez nie masz sie co wyzywac bo to normalne (u niektorych) ze facet podrywa wszystko co sie rusza..to jest tylko jej wina bo przeciez gdyby nie chciala to by nie dawala tamtemu szans...
moze stalo sie tak dlatego ze wasz zwiazek musialbyc jakis monotonny albo cos w tym stylu..brakowalo jej wyjsc i rozrywek maybe ?
wiem ze to trudne i mozesz powiedziec ,,latwo ci pisac" ale patrzac trzezwo na sytuacje na twoim miejscu bym po prostu zerwal z nia kontakt bynajmniej na dluuugi czas i staral sie pozbierac...wiem ze ciezko ale zycie nie moze konczyc sie na jednej pannie ...
: 19 lip 2006, 17:39
autor: damian24
saker33 pisze:hmm na twoim miejscu nie ponizalbym sie i nie latal jej za tylkiem proszac zeby wrocila...skoro cie nie chce to musisz to przebolec niestety.. chyba nie bylbys zadowolony jakby wrocila tak jakby z przymusu i zyla z toba chociaz tego nie chce?
W tej chwili myśli że byłby szczęśliwy, gdyby wróciła. Ale im szybciej zrozumie, że to złudne i że ten związek należy wpisać do pamiętniczka w rubryce "nieudane", tym lepiej dla niego. Zresztą...z własnych doświadczeń widzę, że nie dziewczyna nie wróci, ma przy kim zapomnieć. Przynamniej nie dziś, nie jutro i nie za miesiąc.
A najgorsze co można teraz robić to nurzać się w bagnie śledzeń, domysłów i błagań.
: 19 lip 2006, 20:56
autor: samuiman
damian24 pisze:saker33 pisze:A najgorsze co można teraz robić to nurzać się w bagnie śledzeń, domysłów i błagań.
Tak wlasnie jestmam tyle domyslow, czy mnie przestala kochac czy to juz to z nim sie przytulala..... straszne...
nie_zapominajka - dzieki za twoja wypowiedz, szkoda ze sa jednaktakie kobiety i tak robia.... ja wiem ze wszyscy probujecie mi pomoc dziekuje ale chyba kazdy jest inny i kazdy jakos inaczej mysli.... ja pragne tego modle sie o to aby wrocila... czy jej zapomne, raczej nie ale bede z kims tak wyjatkowym.
Wiecie poniewaz chodza tu rozne opinie doleje oliwy do ognia. Problemem jest tez to ze zostalem naprawde sam. Moich rodzicow ze mna lacza raczej tylko geny byli az 5 lat za granica kiedy ja tu ukladalem sobie zycie. Skasowalem wszystkie przyjazni i tak poswiecilem jej te 8 lat. Ona i nasze dwa koty ktore mi zostawila (zreszta bym ich nie oddal - a no iOn jest uczulony na kocia siersc) to byla moja jedyna RODZINA! Tak mi strasznie smutno i przykro.
czy ja bylem bez winny pewnie i nie jakbym mogl cofnac z miesiac bym zrobil zupelnie co innego, ale ona nawet nie dala mi szansy, jak tak mozna? Bylismy szczesliwi raczej, wspolne wyjscia, filmy, rozmowy, wyjazdy, plany tyle ze to wszystko jakby sie tak zmienilo. Nie wyobrazam SOBIE ZE MOZNA KOGOS PRZESTAC KOCHAC PO 8 LATACH TAK SZYBKO!!!!!!!!!!! wszyscy pisza ze wroci ale jakos nikt nie napisal takiej histori ze wrocil/la..... powoli trace nadzieje
nie_zapominajka szkoda ze do niego nie wrocilas... moze by wam sie udalo i byscie byli bardziej szczesliwi!!!???
wlasnie wrocilem z roweru bo musialem sie zakatowac z te pare godzin.... jezdzilem tak gdzie razem chodzilismy, nad wisle, do lazienek, nad kepe potocka i tak jej szukalem... wypatrywalem ze moze gdzies ja zobacze... jak ktos do mnie pisal albo dzwonil myslaem ze to ona ( za wasza rada nie dzwonie choc w sobote i tak ja zobacze bo przyjezdza po reszte swoich rzeczy ) jak wchodzilem z do klatki myslalem ze ona tam czeka pod drzwiami i chce wrocic... BOZE CZEMU swiat jest taki okrutny...... czemu ludzie sa tacy niedobrzy dla siebie...
: 19 lip 2006, 21:50
autor: Miltonia
Wlasnie, poswiecieles jej 8 lat zycia. Ehhhhh, wlasnie to byl blad. Zniszczyles wiezi z rodzicami, przyjaciolmi, gdzies tam zatraciles siebie. A to zawsze sie msci.
Radze Ci zwrocic sie do rodzicow, dawnych przyjaciol, moze nie o pomoc, ale o czas, wysluchanie. Rodzice zawsze sa rodzicami, wiele rzeczy rozumieja, moze to bedzie dobry moment na naprawienie relacji.
: 19 lip 2006, 21:52
autor: Joasia
samuiman po pierwsze

bardzo mi przykro...
samuiman pisze:Skasowalem wszystkie przyjazni i tak poswiecilem jej te 8 lat.
No i to był niestety błąd. Będziesz musiał zacząć otwierać się na innych ludzi. W pracy nie masz znajomych?
samuiman pisze:Nie wyobrazam SOBIE ZE MOZNA KOGOS PRZESTAC KOCHAC PO 8 LATACH TAK SZYBKO
Wątpię żeby ona nagle przestała Cię kochać. To musiało w niej narastać a Ty tego po prostu nie zauważyłeś.
: 19 lip 2006, 23:16
autor: megane
samuiman pisze:wszyscy pisza ze wroci ale jakos nikt nie napisal takiej histori ze wrocil/la.....
W takim razie ja może opiszę krótko moją historię, żebys pamiętał, że nic nie jest przesądzone.
Może patrząc na mój wiek uznasz, że to nie to samo... Ale myślę, że ze strony mojego faceta to było niemal to samo, bo kiedy ja go zostawiłam miał 25 lat (ja 18 wtedy) i to było po 3 latach ponad. Tymbardziej go to pewnie zabolało, że był starszy i myślał o nas jako o pewnym przyszłym małżeństwie. I to mnie chyba przytłoczyło, nikogo nowego nie było, ale pod byle pretekstem odeszłam (obwiniając jego, nie dałam mu się wytłumaczyć... po czym się okazało, że był niewinny, ale jakoś nie mogłam do siebie tej świadomości dopuścić, po prostu musiałam się uwolnić - między innymi też dlatego, że to mój pierwszy związek...)
Nie chciał źle, ale tak wyszło. Nawet nie chodziło o to, że naciskał, bo tego nie robił. Po prostu musiałam... tak czułam w każdym razie.
I po pół roku wróciłam z podkulonym ogonem. On w tym czasie nie wydzwaniał, nie walczył. Najpierw myślałam, że to znaczy, że mu nie zależy, ale się myliłam.
Przypadkiem się spotkaliśmy i wtedy wszystko wróciło. Z mojej strony przynajmniej, jakimś cudem nakłoniłam go do powrotu. To było prawie rok temu.
Od tamtej pory jest lepiej niż wcześniej. Wiem, że drugi raz tego nie zrobię bo to była największa głupota w moim życiu.
Tak więc może się udać. Ale nie przyjmuj tego za pewnik.
A co Ty teraz masz zrobić..? Jej dać spokój. Ale to już napisali inni. Niech zatęskni. Za jakiś czas może wrócić, wtedy pomyśl czy jesteś w stanie z nią żyć znowu. I jeśli uznasz, że tak to próbuj.
A jeśli nie... To się zaasekuruj, miej teraz swoje życie. Odnów stare kontakty, spróbuj dogadać się z rodzicami. Pracuj, zrób coś czego dawno nie robiłeś. Nie możesz się zamykać w czterech ścianach, bo wtedy tylko o jednym możesz myśleć. Może zmień mieszkanie? Zajmiesz się czymś, a później mniej Ci będzie o niej przypominać.
: 19 lip 2006, 23:25
autor: sadi
samuiman pisze:Problemem jest tez to ze zostalem naprawde sam. Skasowalem wszystkie przyjazni i tak poswiecilem jej te 8 lat. Ona i nasze dwa koty ktore mi zostawila (zreszta bym ich nie oddal - a no iOn jest uczulony na kocia siersc) to byla moja jedyna RODZINA! Tak mi strasznie smutno i przykro.
czy ja bylem bez winny pewnie i nie jakbym mogl cofnac z miesiac bym zrobil zupelnie co innego, ale ona nawet nie dala mi szansy, jak tak mozna? Bylismy szczesliwi raczej, wspolne wyjscia, filmy, rozmowy, wyjazdy, plany tyle ze to wszystko jakby sie tak zmienilo. Nie wyobrazam SOBIE ZE MOZNA KOGOS PRZESTAC KOCHAC PO 8 LATACH TAK SZYBKO!!!!!!!!!!!
Widzisz jaka kaszane odwalila, zdajesz sobie z tego doskonale sprawe, wiec CZEMU K_U_R_W_A nie mozesz byc prawdziwym mezczyzna i przestac rozpaczac jak baba?
Wez sie w garsc!
Wroci?-super. Niech sie stara teraz ona, bo zwalila sprawe.
Nie wroci?-super, bo innej sie przez ciebie poszczesci ;DD
Tak czy siak bedziesz szczesliwy, wiec nie smuc

;DD
Miales kumpli? Extra! Poszukaj do nich kontaktu i zadzwon [i co z tego ze sie dlugo nie odzywales? Jak byles spoko ziomkiem wczesniej to na spotkanie zawsze jest ochota z drugiej strony], umow sie na piwo, przedstaw do bolu sytuacje w jakiej sie znalazles. Nie ma to jak meskie spotkania przy mocnych trunkach i wyrzucenie tego z siebie. To zawsze pomaga
: 20 lip 2006, 10:03
autor: nie_zapominajka
sadi pisze: Nie ma to jak meskie spotkania przy mocnych trunkach i wyrzucenie tego z siebie. To zawsze pomaga
Nawet jesli Ci sie nie chce:// sprobuj wybrac sie na browara lub impreze...niczym nie ryzykujesz...najwyzej zerwiesz sie po krotszym czasie.
Ale uwierz w siebie wez gleboki oddech i powiedz sobie ze jestes wiele wart!! badz silny!!!! a bedziesz z siebie dumny!
: 20 lip 2006, 10:29
autor: zadurzona
wszystko się kończy nawet największa miłość... ja jestem z moim chłopakim rok... w i pewnym sensie przywykłam już do tego że będizmey ze sobą zawsze... ale wszytko sie zmienia... oczyiwście nie jest tak jak na poczatku...
widac łączyło was wielki uczucie... ale są tak naprawde dwie opcje... labo to co ci mówiła jest prawdą albo cię okłamała... jeśli to co myśli jest prawdą, to myślę ze przemysli jeszcze raz wszytko i wróci do Ciebie... zateskni, nie bedzie chciała zaprzepaścić tylu cudownych lat... jesli jednak to wszytko co ci powiedziała było kłamstwem... to możesz być pewien że wykorzystalą tylko te scimy aby uwolnić się i odlecieć do innego... moge cię pocieszyć jedynie tak, ze jeśli dziwczyna ma olej w głowie to napenwo nie pozwoli mu się jeszcze przytulać dotykac całować itd itp, bo napenwo jeszcze cięko myśli nad tym wszytkim... trzymam kciuki aby dokonała właściwego wyboru... a ty daj ejj trochę czas i cierpliwosci, nie obrazaj sie i pkazuj ze o niej pamiętasz pamietasz o tym długim czasie z nią spędzonym że nadal ja kochasz... i najwarzniejsze! nie daj sie zwariowac... i WIERZ! WIERZ ze do Ciebie wóci że nie pusci 8 lat w niepamięć... Wiara czyni przecierz cuda wiec myśl pozytywnie i nie załamuj się!!
Bardzo mnie wzruszyłeś... Jak chciał być porozmawiać to jestem do usług...
CZekam na wieści o tym co dzieje się między wami...
Serdecznie pozdrawiam!!
: 20 lip 2006, 12:55
autor: samuiman
Zadurzona dziekuje dajesz mi wiare... jak inni napisali dam jej czas do namyslu... dzis spalem tylko z 4 godziny i tak od rana siedze... czytalem nasze kartki.. ile mi pieknych slow pisala... nawet ta ostatnia z konca maja... ona naprawde byla kochana.
Rozmawialem dzis jej przyjaciolka i tez nie wie co sie dzieje z nia, podobn na sobote sa umowione... powiedziala mi ze ona juz od jakiegos czasu nie wiedziala co sie dzieje z nia, podobno widziala jak sie staralem ale cos bylo nie tak z nia, jednak nadal mysle ze rzeczywiscie moglem zrobic wiecej... juz nawet o nim nie mysle tylko o niej ze jest kims wyjatkowym i waznym dla mnie.
Dzwonila do mnie dzis i pisala ale nie miale odwagi odebrac... wiem ze bym sie poryczal... wiem ze ona musi zabrac reszte rzeczy, musimy zamknac wspolne konto.... jeszcze jest tyle rzeczy ktore jej chce powiedziec ale wiem ze moze lepiej bedzie jak ich nie powiem?
Mam nadzieje ze jest jak mowia mi wszyscy bliscy i znaiomi ktorych mam ze jest zagubiona..... oby wybrala wlasciwa droge do mnie, ale tez do wlasnego szczescia.
: 20 lip 2006, 15:18
autor: damian24
samuiman pisze:Zadurzona dziekuje dajesz mi wiare... jak inni napisali dam jej czas do namyslu... dzis spalem tylko z 4 godziny i tak od rana siedze... czytalem nasze kartki.. ile mi pieknych slow pisala... nawet ta ostatnia z konca maja... ona naprawde byla kochana.
Nurzasz się jednak w tym bagnie o którym pisałem. Sprawiasz sobie ból czytając listy, jadąc na rowerze w Wasze miejsca, gdzie spędzaliście romantyczne chwile. Rozpamiętujesz.
Źle! Nie chwytaj się nadzieji! Wybacz, że jestem brutalny, ale nie popełniaj moich błędów.
Ja kiedyś szanse miałem prawdopodobnie dużo większe niż Ty, jak wynika z pobieżnej analizy Twojej sytuacji. I nie udało się. Dziś tego nie żałuję zupełnie.
Pozwoliłeś na to, żeby Wasz związek zdechł śmiercią naturalną. Nie pielęgnowałeś, Ona też nie. Szukała wsparcia i je znalazła. Ma kogoś na kim może się oprzeć. Ma plasterek.
W sobotę się widzicie. I dobrze. Nie odzywaj się do soboty, a jak przyjedzie to spróbuj z nią rzeczowo porozmawiać, ale nie o powrocie, tylko o powodach dla których Wasz związek stał sie rutyną i z którego wiało nudą na kilometr. Zobacz jej reakcję i na ile i w jaki sposób jest w stanie z Tobą szczerze porozmawiać. Jak ta rozmowa nie przyniesie jakiegoś kroku naprzód to niech idzie. Rozpłacz się, upij, wyrzuć zdjęcia, Jej numer, zmień mieszkanie, odezwij się do znajomych i postaraj się żyć dla siebie. Kiedy zaczniesz o Niej myśleć to kieruj się raczej negatywnymi uczuciami: moim skromnym zdaniem fatalnie wyszła z tego związku i fatalnie Cię potraktowała. ja nie chciałbym być z osobą, która w taki spoóśb rozwiązuje problemy. Źle to rokuje na przyszłe kryzysy w małżeństwie, gdzie są dzieci i masa problemów, które należy razem rozwiązywać.
A jeśli tak się zdarzy, co rzeczywiście jest prawdopodobne kiedy tym gościem się znudzi, że będzie chciała nawiązać kontakt, to tylko wtedy gdy będzie widziała że potrafisz sam żyć bez niej, lecz dla siebie.
Wiele siły Ci będzie potrzebne, bo ciężki czas Cię czeka.