agnieszka.com.pl • czy to jest zdrada?
Strona 1 z 3

czy to jest zdrada?

: 17 lip 2006, 22:29
autor: Veni
zawsze potępiałam dziewczyny, które świadomie "odbijały" faceta innym dziewczynom, być może dlatego, że kiedyś sama zostałam skrzywdzona w ten sposób i długo nie potrafiłam się z tym pogodzić. teraz los się odwrócił i to ja jestem tą, która staje komuś na drodze do szczęścia... niedawno poznałam znajomych moich znajomych i "od tak" zakochałam się w zajętym facecie... co gorsza zaprzyjaźniłam się z jego dziewczyną! wiem, że nie jestem mu obojętna i coś się między nami zaczęło się dziać. nie mam tu na myśli fizycznej zdrady tylko subtelne dotyki, spojrzenia, słowa... powinnam się cieszyć, że spotkałam tak cudownego mężczyznę, tymczasem ja czuję się podle że mogę rozbić 4 letni związek... tak długo czekałam na kogoś takiego jak michał... dlaczego to życie jest takie skomplikowane i zawsze ktoś przez kogoś musi cierpieć......???

: 17 lip 2006, 22:31
autor: silence
Mialam podobny problem...ale dalam sobie z nim spokoj..i obiecalam tez sobie, ze nigduy nie ebde probowala nikogo odbijac...

..jestem za miekka i za uczuciowa chyba :)

No..ale Ty wieesz najlepiej..moze to ten....sama musisz pomyslec...

dlaczego to życie jest takie skomplikowane i zawsze ktoś przez kogoś musi cierpieć......???


Bo gdyby bylo proste..byloby tez nudne <browar>

: 17 lip 2006, 22:36
autor: Elspeth
łooo jejku, znowu temat w którym mogę dostać kamieniem ;)

Wiec... wg mnie rób tak jak uważasz za stosowne, jedno z dwojga musi tu wygrać albo rozum (czyli odpuszczasz sobie bo facet jest zajęty) albo serce (czyli może nie robisz nic żeby to coś między Wami przestało mieć miejsce tylko w tym trwasz).
Jeśli czujesz się podle i bilans tych radosnych momentów jest w mniejszości to chyba nie warto się w to pakować.

Od razu wszystkim odpowiadam - jasne że bym nie chciala żeby ktos mi odbijal faceta ale cóż... życie jest życiem. Nikt nie powiedział że jest bezbolesne

: 17 lip 2006, 22:37
autor: silence
Elspeth pisze:Od razu wszystkim odpowiadam - jasne że bym nie chciala żeby ktos mi odbijal faceta ale cóż... życie jest życiem. Nikt nie powiedział że jest bezbolesne


Czemu mialabys za to dostyac kamieniem....sama musi zdecydowac..czasami warto walczyc...masz racje absolutnie :) <browar>

: 17 lip 2006, 22:41
autor: Elspeth
silence pisze:Czemu mialabys za to dostyac kamieniem


ponieważ w paru innych tematach wypowiadalam się w podobny sposób i różnym torem szły te dyskusje ;)

Generalnie od siebie moge powiedzieć tyle (jak zwykle)- jeśli w związku wszystko ok to nikt nie zwróci uwagi na kogoś innego. A jeśli jeszcze te dwie osoby nie chcą poprawiać tego co jest nie tak w ich związku to... już chyba nie musze pisać jak to się kończy.

: 17 lip 2006, 22:44
autor: Joasia
Ciężko mi podejść tu obiektywnie bo sama mam faceta od 2 lat i jakby mi ktoś chciał go odbić to nie ręczę za siebie... <pijak>
Veni z jednej strony postaw się w sytuacji jego dziewczyny, pomyśl co byś czuła.
Z drugiej strony jeśli on pozwala sobie na flirt to czego on jest wart?
Z trzeciej strony ( :P ) jeśli on pozwala na takie zachowanie znaczy że nie ma między nimi miłości więc jak chcesz to próbuj.

Masz prawo do szczęścia ale czy kosztem innych ludzi?

: 17 lip 2006, 22:45
autor: misiucha22
Veni pisze:ja czuję się podle że mogę rozbić 4 letni związek...
- i dobrze, masz się tak właśnie czuć (ja dostanę za to kamieniem). Nie masz prawa się sama narzucać. Jedyne, co możesz zrobić to jak zasugerowała w pewnien sposób Elspeth - czekaj na rozwój sytuacji.
Elspeth pisze:jeśli w związku wszystko ok to nikt nie zwróci uwagi na kogoś innego


[ Dodano: 2006-07-17, 22:46 ]
Joasia pisze:mam faceta od 2 lat i jakby mi ktoś chciał go odbić to nie ręczę za siebie...
- ja mam od 4 lat :)

[ Dodano: 2006-07-17, 22:46 ]
Joasia pisze:Masz prawo do szczęścia ale czy kosztem innych ludzi?
- Joasiu <browar>

: 17 lip 2006, 22:48
autor: Elspeth
Joasia pisze:Masz prawo do szczęścia ale czy kosztem innych ludzi?


Gdyby tak na to wszystko patrzeć to nie bylo by ok 1/3 związków :]

: 17 lip 2006, 22:50
autor: silence
Elspeth pisze:Gdyby tak na to wszystko patrzeć to nie bylo by ok 1/3 związków :]


A kolejne ...1/3...to jak jest duza roznica wieku..luub inne "przeszkody" uznane z aniektorych za "zlo" :]


Joasia pisze:Masz prawo do szczęścia ale czy kosztem innych ludzi?


Tak smao moze ona spytac : czy tamta ma prawo do szczescia jej kosztem....on tu ma glos decydujacy :D

: 17 lip 2006, 22:52
autor: Elspeth
i tutaj powinno sie znaleźć pytanie o zdrowy egoizm, czy go tu zastosować czy nie.

: 17 lip 2006, 22:55
autor: Ted Bundy
jeżeli mu zależy na kobiecie, z którą jest, nawet na Ciebie nie spojrzy :) Proste.

: 17 lip 2006, 22:57
autor: Joasia
misiucha22 <browar>
Elspeth pisze:Gdyby tak na to wszystko patrzeć to nie bylo by ok 1/3 związków
Może to i racja. Patrze przez pryzmat swojej osoby. Nie potrafiłabym odbić kogoś. Pary są dla mnie nietykalne.
Tym bardziej tragiczna sytuacja jest że Veni mówi że się z tą dziewczyną zaprzyjaźniła... <chory>
silence pisze:czy tamta ma prawo do szczescia jej kosztem....
Widzisz silence jakby nie patrzeć tamta jest z nim 4 lata.
Może on jest jej całym światem a tu nagle ktoś chce jej to szczęście zburzyć.

: 17 lip 2006, 22:59
autor: silence
Joasia pisze:Widzisz silence jakby nie patrzeć tamta jest z nim 4 lata.
Może on jest jej całym światem a tu nagle ktoś chce jej to szczęście zburzyć.


Ja to rozumiem..dlatego sama sobie z podoba sytuacja dalam spokoj..ale rozumiem tez Veni, w koncu bylam na jej miejscu...

Elspeth, ma racje...jesli on kocha tamta to na Veni,nawet nie spojrzy ...a jesli nie..no coz to on tu ma wybor... :)

: 17 lip 2006, 23:01
autor: Elspeth
do tanga trzeba dwojga, bez jego udzialu ona nic nie zdziala. Poza tym jeśli dziewczyna ma wyrzuty sumienia czy jakieś skrupuły to znaczy że chyba nie robi tego dla rozrywki tylko rzeczywiście cos jest na rzeczy.

Byłam rzucona dla innej i rzeczywiście nie należy to do przyjemności ale z drugiej strony, jeśli odszedł to znaczy że nie żywil do mnie tak mocnego uczucia jak się wydawało. Więc lepiej że sobie "poszedl". Można powiedzieć że tamta dziewczyna wyświadczyla mi przyslugę.

: 17 lip 2006, 23:01
autor: misiucha22
Joasia pisze:Pary są dla mnie nietykalne.
- dokładnie, sama nie chciałabym być w takiej sytuacji. Nie chciałabym, żeby jakaś obca dziewczyna chciała zabrać mi to, co w moim życiu najważniejsze, kogoś, kto nadaje mu sens.
Joasia pisze:Może on jest jej całym światem a tu nagle ktoś chce jej to szczęście zburzyć.
- czasem swój egoizm trzeba schować głęboko do kieszeni.
Joasia pisze:Tym bardziej tragiczna sytuacja jest że Veni mówi że się z tą dziewczyną zaprzyjaźniła... <chory>
- zachowuje się trochę jak taka żmijka... Niepostrzeżenie próbuje wpełznąć do ich uporządkowanego życia.

[ Dodano: 2006-07-17, 23:02 ]
Elspeth pisze:jeśli odszedł to znaczy że nie żywil do mnie tak mocnego uczucia jak się wydawało. Więc lepiej że sobie "poszedl"
- tu się zgodzę
Elspeth pisze:Można powiedzieć że tamta dziewczyna wyświadczyla mi przyslugę.
- tu z kolei nie do końca.

: 17 lip 2006, 23:02
autor: Elspeth
misiucha22 pisze:kogoś, kto nadaje mu sens

sorki za OT ale potrzebujesz faceta żeby Twoje życie mialo sens? :|

: 17 lip 2006, 23:04
autor: pani_minister
A według mnie gość nie wart jest starań. Jeśli jest facetem zakochanym i na poziomie, to nie zostawi dziewczyny i nie ma sensunawet zaczynać o niego się starać. Jeśli zaś nie jest tak do końca zakochany i zostawi kobietę, z która jest, to co z niego za facet? Cztery lata w związku i polezie za inną?

: 17 lip 2006, 23:06
autor: Veni
on już na mnie "spojrzał"... już się "coś" zaczęło... boli mnie najbardziej to że skrzywdzę jego dziewczynę, a byłam kiedyś zdradzona i przechodziłam przez piekło...

: 17 lip 2006, 23:06
autor: silence
pani_minister pisze:Cztery lata w związku i polezie za inną?


W to watpie..
wiesz..jesli Veni, jest zakochana to niestety tez wady nie zauwazy niestety :)

Zreszta czy zakochanie sie w kims innym mozemy oceniac...ja nie wiem co mi keidys do lba strzeli samej...

: 17 lip 2006, 23:06
autor: Sir Charles
TedBundy pisze:jeżeli mu zależy na kobiecie, z którą jest, nawet na Ciebie nie spojrzy :) Proste.
A może właśnie nawet nie spojrzałby na nią gdyby był wolny? Ani ona na niego?

Przypominam starą prawdę o owocu zakazanym. Ale oprócz smaku można ją chyba rozszerzyć także na widok i zapach... <diabel>

: 17 lip 2006, 23:08
autor: Elspeth
Jeśli jest facetem zakochanym to nie glupieje się dla innej. Jak na moje oko coś jest nie tak z tym związkiem. Chyba że facet jest bawidamkiem i co chwila "cos się dzieje" z coraz to inną dziewczyną. Tylko tutaj dziwilabym się jego obecnej że nie walnęła go po łbie.

: 17 lip 2006, 23:09
autor: silence
Elspeth pisze:Jak na moje oko coś jest nie tak z tym związkiem.


albo nasza kolezanka zle odbiera sygnaly... :>

: 17 lip 2006, 23:10
autor: Elspeth
tak też może być, trzeba po prostu czekać na rozwinięcie sytuacji ;) bo my tu sobie gdybamy a jak jest naprawdę - nie wiemy.

: 17 lip 2006, 23:10
autor: misiucha22
Elspeth pisze:potrzebujesz faceta żeby Twoje życie mialo sens? :|
- nie potrzebuje jakiegoś tam faceta, ale mojego ukochanego. Jakiś czas temu zrozumiałam, że człowiek nie żyje sam dla siebie. Sensem mojego życia jest miłość i mój ukochany, bo to się tak naprawdę liczy. Dostałam niedawno pracę - myślisz, że cieszyłabym się z niej tak bardzo, gdybym nie była z moim ukochanym? To z nim mogę się tym radować. Nie umiem żyć sama dla siebie. To mój ukochany jest dla mnie najważniejszy i to, co zamierzamy w przyszłości stworzyć - kochającą się rodzinę. To nadaje sens mojemu życiu. Poczucie, że mam mężczyznę, który mnie kocha i którego ja kocham, że zawsze mogę na niego liczyć, że będę wracać po pracy do domu, w którym będziemy razem mieszkać.
Ktoś, kto nie przeżył prawdziwej miłości na pewno nie jest w stanie mnie zrozumieć.

: 17 lip 2006, 23:11
autor: silence
misiucha22 pisze:Dostałam niedawno pracę - myślisz, że cieszyłabym się z niej tak bardzo, gdybym nie była z moim ukochanym?


Mysle ze ja tak...ale...rozni ludzie maja inne potrzeby...wiec moge to rozumiec <browar>

: 17 lip 2006, 23:14
autor: Sir Charles
misiucha22 pisze: Sensem mojego życia jest miłość i mój ukochany, bo to się tak naprawdę liczy.

Gdy go zabraknie (tfu tfu!) palniesz sobie w łeb?

misiucha22 pisze: Nie umiem żyć sama dla siebie.

A to Wyście się gdzieś na bezludnej wyspie z internetem we dwójkę zainstalowali? Są jeszcze takie? Chętnie bym skorzystał <aniolek>

misiucha22 pisze: Jakiś czas temu zrozumiałam, że człowiek nie żyje sam dla siebie. Sensem mojego życia jest miłość i mój ukochany, bo to się tak naprawdę liczy. Dostałam niedawno pracę - myślisz, że cieszyłabym się z niej tak bardzo, gdybym nie była z moim ukochanym? To z nim mogę się tym radować. Nie umiem żyć sama dla siebie. To mój ukochany jest dla mnie najważniejszy

Proponuję zabawę. Zamieńmy wszystkie wyrazy "ukochany" na "Chrystus". Nie przypomina nam to czegoś? <evilbat>

: 17 lip 2006, 23:15
autor: misiucha22
silence pisze:Mysle ze ja tak...ale...rozni ludzie maja inne potrzeby...wiec moge to rozumiec <browar>
- to dobrze, że to rozumiesz <browar> Możliwość podzielenia się swoją radością z ukochaną osobą jest o wiele przyjemniejsza niż radowanie się w samotności. Życzę wam, żebyście doświadczyli takiego uczucia :)

: 17 lip 2006, 23:15
autor: Elspeth
być może źle zrozumialam ale jakbym wyczula malą szpilkę w moim kierunku...

Powiem Ci tak misiucha22, sensu życia na pewno nie będę upatrywać w facecie. Chociaż nie wiem jak kocham to zawsze ZAWSZE zdaję sobie sprawę z tego że nic nie jest nam dane na wieczność. Masz rację, że czlowiek nie jest stworzony do tego żeby żyć samemu, ale nie odszukuję sensu w innej osobie. Do sensu życia dochodzę z każdym rokiem mojego życia, a i tak pewnie umrę glupia i zdezorientowana o co w nim tak naprawdę chodzilo.

: 17 lip 2006, 23:17
autor: silence
misiucha22 pisze:Możliwość podzielenia się swoją radością z ukochaną osobą jest o wiele przyjemniejsza niż radowanie się w samotności.


No jasne , ze tak..ale cieszylabym sie tak samo :) <browar>
Elspeth pisze:Do sensu życia dochodzę z każdym rokiem mojego życia, a i tak pewnie umrę glupia i zdezorientowana o co w nim tak naprawdę chodzilo.


O i o to chodzi <brawo> <browar>

: 17 lip 2006, 23:19
autor: Veni
dziękuję wszystkim za "wskazówki". dzisiejszą noc spędzę na przemyśleniach, co zrobić i czy w ogóle coś robić...
"czasami lepiej nie mieć nic - wtedy się niczego nie traci..."