Samotnść
: 16 lip 2006, 11:51
Tak przeglądam tu tematy i widzę, że problemy tu obecnych dotyczą związków trwających, przeszłych lub sposobów ich zacieśniania. Czy nikt już nie jest sam?
Ja jestem sam, nigdy nikogo nie miałem. Zadna dziewczyna się nawet mną nie zainteresowała. Zdaje mi się, że mój problem leży w wyglądzie, ale są przecież gorsi ode mnie? Teraz zerwały mi się w ogóle znajomości i rzadko się ze znajomymi widzę. Teraz więc problemem jest nie tylko zainteresowanie jakiejś dziewczyny moją osobą, ale w ogóle poznanie jakiejs.
Problem ten zaczął mnie gnębić zwłaszcza od czasu od kiedy rzadziej widuję się ze znajomymi. Widząc jakąś parę na ulicy, albo słysząc o zwiążkach łapię doła.
Jak z tym walczyć? Jeżeli nie mam szans na związek, to chociaż jak zwalczyć uczucie osamotnienia?
Ja jestem sam, nigdy nikogo nie miałem. Zadna dziewczyna się nawet mną nie zainteresowała. Zdaje mi się, że mój problem leży w wyglądzie, ale są przecież gorsi ode mnie? Teraz zerwały mi się w ogóle znajomości i rzadko się ze znajomymi widzę. Teraz więc problemem jest nie tylko zainteresowanie jakiejś dziewczyny moją osobą, ale w ogóle poznanie jakiejs.
Problem ten zaczął mnie gnębić zwłaszcza od czasu od kiedy rzadziej widuję się ze znajomymi. Widząc jakąś parę na ulicy, albo słysząc o zwiążkach łapię doła.
Jak z tym walczyć? Jeżeli nie mam szans na związek, to chociaż jak zwalczyć uczucie osamotnienia?


![:] :]](./images/smilies/krzywy.gif)
chcę z tym walczyć ale chyba brakuje mi odwagi, zwłaszcza żeby podejść do jakiejś kobiety i zacząć z nią rozmowę
A na spotkanie to sie nie chcialo przyjsc i poznac jedyna niepowtarzalna tarantule 
Ze nie jestes w typie moon to nie znaczy zes zaraz quasi jest.