jak to rozegrać??
: 04 lip 2006, 19:20
Sytuacja następująca, po tym jak się widzieliśmy pierwszy raz minęło już 7 miesięcy, na początku relacje koleżeńskie, później ja zacząłem czuć coś więcej, częstsze spotkania, coraz to poważniejsze rozmowy, ale zawsze gdy wchodziłem na temat bycia razem, ona mówiła że jest jej dobrze tak jak jest teraz, czyli koleżeństwo....
Łatwo się nie poddawałem... napisała jakieś 3 tygodnie temu że nie potrafi przeskoczyć granicy która nas dzieli i nie jest w 100% pewna czy jest w stanie mnie pokochać, troche byłem podłamany... no ale cóż. pomyślałem zapomnisz.
3 dni po tym jak mi to napisała mieliśmy w Krakowie Wianki pod Wawelem, poszedłem z kumplami z zamiarem zapomnienia o niej i o tej całej sytuacji sprzed kilku dni, ale napisałem jednak do niej sms czy jest na Wiankach i jak się bawi.. odpisała, że owszem jest ale pewnie się nie znajdziemy.. pomyślałem, no dobra nie to nie..
Minęło jakieś 1,5 godziny, patrze sms od niej...jestem tu i tu jak chcesz się spotkać to czekam... Nie widziałem lepszych perspektyw na miłe spędzenie wieczoru więc poszedłem do niej...
Rzuciła się w ramiona, przytuliła, powiedziała że miło że jestem...byłem zaskoczony (zaznaczam że była lekko podchmielona).
Staliśmy tak wtuleni w siebie, patrzyliśmy na pokaz ogni sztucznych (romantycznie się zrobiło) zaczęliśmy się całować, i tak już było prze całą drogę gdy ją odprowadzałem do domu, zbliżaliśmy się do siebie co jakiś czas, cały czas szliśmy w objęciach, mówiła że to co powiedziała kilka dni temu to, sama nie wie dlaczego tak zrobiła, że niewyobraża sobie że mogła mnie tak łatwo stracić..pytałem czy jest pewna tego co w tej chwili mówi, odpowiedziała, że jest trzeźwa i wie co robi..odprowadziłem ją do domu pożegnaliśmy się..wróciłem szczęsliwy.
Następnego dnia zadzwoniłem, porozmawialiśmy, ustaliłem z jej kuzynką, że wieczorem zrobie jej niespodzianke i będe czekał na alejkach jak wyjdzie na spacerek z pieskiem, kupiłem róże i zaczęło się...
Nie przywitała się tak jak powinna powiedziała tylko cześć, wręczyłem jej róże, a ona do mnie z tekstem
"WIESZ JA WCZORAJ BYŁAM PIJANA I NIE MÓWIŁAM WSZYSTKIEGO NA TRZEŹWO"
To było tak jakby mi ktoś wbił nóż w serce, zamieniłem z nią jeszcze 3-4 zdania a później w milczeniu odprowadziłem ją do domu, powiedziałem: Narazie i odszedłem...
Nie pisze do niej już ponad tydzień, sama mi przysłała smsa że pozdrawia mnie z nad morza (wyjechała dwa dni po tym jak powiedziała, że była nietrzeźwa) napisałem że dziekuje i czekam na kartke, spyatała o adres, więc jej wysłałem... i tyle kontaktu mieliśmy przez ten czas...
Chciałbym do niej napisać co u niej jak wypoczywa, ale czy warto pierwszemu wychodzić z inicjatywą po tym jak mnie potraktowała?? Podobno po alkoholu mówi się sczerze i to co leży na sercu, już sam nie wiem co ona tak naprawde sądzi, próbuje o niej zapomnieć, ale z trudem mi to przychodzi...
Ale się napisałem, teraz czekam na to co Wy na ten temat napiszecie, co zrobić??
Łatwo się nie poddawałem... napisała jakieś 3 tygodnie temu że nie potrafi przeskoczyć granicy która nas dzieli i nie jest w 100% pewna czy jest w stanie mnie pokochać, troche byłem podłamany... no ale cóż. pomyślałem zapomnisz.
3 dni po tym jak mi to napisała mieliśmy w Krakowie Wianki pod Wawelem, poszedłem z kumplami z zamiarem zapomnienia o niej i o tej całej sytuacji sprzed kilku dni, ale napisałem jednak do niej sms czy jest na Wiankach i jak się bawi.. odpisała, że owszem jest ale pewnie się nie znajdziemy.. pomyślałem, no dobra nie to nie..
Minęło jakieś 1,5 godziny, patrze sms od niej...jestem tu i tu jak chcesz się spotkać to czekam... Nie widziałem lepszych perspektyw na miłe spędzenie wieczoru więc poszedłem do niej...
Rzuciła się w ramiona, przytuliła, powiedziała że miło że jestem...byłem zaskoczony (zaznaczam że była lekko podchmielona).
Staliśmy tak wtuleni w siebie, patrzyliśmy na pokaz ogni sztucznych (romantycznie się zrobiło) zaczęliśmy się całować, i tak już było prze całą drogę gdy ją odprowadzałem do domu, zbliżaliśmy się do siebie co jakiś czas, cały czas szliśmy w objęciach, mówiła że to co powiedziała kilka dni temu to, sama nie wie dlaczego tak zrobiła, że niewyobraża sobie że mogła mnie tak łatwo stracić..pytałem czy jest pewna tego co w tej chwili mówi, odpowiedziała, że jest trzeźwa i wie co robi..odprowadziłem ją do domu pożegnaliśmy się..wróciłem szczęsliwy.
Następnego dnia zadzwoniłem, porozmawialiśmy, ustaliłem z jej kuzynką, że wieczorem zrobie jej niespodzianke i będe czekał na alejkach jak wyjdzie na spacerek z pieskiem, kupiłem róże i zaczęło się...
Nie przywitała się tak jak powinna powiedziała tylko cześć, wręczyłem jej róże, a ona do mnie z tekstem
"WIESZ JA WCZORAJ BYŁAM PIJANA I NIE MÓWIŁAM WSZYSTKIEGO NA TRZEŹWO"
To było tak jakby mi ktoś wbił nóż w serce, zamieniłem z nią jeszcze 3-4 zdania a później w milczeniu odprowadziłem ją do domu, powiedziałem: Narazie i odszedłem...
Nie pisze do niej już ponad tydzień, sama mi przysłała smsa że pozdrawia mnie z nad morza (wyjechała dwa dni po tym jak powiedziała, że była nietrzeźwa) napisałem że dziekuje i czekam na kartke, spyatała o adres, więc jej wysłałem... i tyle kontaktu mieliśmy przez ten czas...
Chciałbym do niej napisać co u niej jak wypoczywa, ale czy warto pierwszemu wychodzić z inicjatywą po tym jak mnie potraktowała?? Podobno po alkoholu mówi się sczerze i to co leży na sercu, już sam nie wiem co ona tak naprawde sądzi, próbuje o niej zapomnieć, ale z trudem mi to przychodzi...
Ale się napisałem, teraz czekam na to co Wy na ten temat napiszecie, co zrobić??
Znajdziesz na pewno inna, albo ona znajdzie Ciebie czy jakos to w ogóle bedzie 
) albo sama nie wie czego chce, rzuca słowa na wiatr i nie należy trakotwać jej serio. Nie odzywaj się do niej, poczekaj az wróci z tego morz i zobacz co bedzie.