Czarna plama w życiorysie.
: 03 lip 2006, 15:41
Cześć. Przede wszystkim chce się przywitać, zatem: Witam wszystkich zgromadzonych.
A teraz przejde do opowieści o tym jaki błąd popełniłem. Na końcu postawie pytanie.
Zatem tak napisałem historia dotyczy błędu, poważnego błędu jaki przyszło mi popełnić.
Może życie nie było jakoś usłane różami, żadna rewelacja, głównie z powodu że do każde związku się zbyt bardzo angażowałem, co kończyło się znudzeniem i zobojętnieniem u "drugiej strony". Od roku jestem sam, i w zasadzie większość czasu uważałem że bycie samemu jest wręcz rewelacyjne. Pasowało mi to przede wszystkim że tryb mojego życia opierał się na ciągłych wizytach w pubach, klubach. Bardzo lubiłem rozmawiać i ludzie z którymi sie spotykałem oraz sytuacje jakie powstawały, dawały mi siły aby żyć bez drugiej połówki. Jednak w listopadzie, pojawiła się pewna dziewczyna. Młodsza, atrakcyjna, bardzo rozrywkowa. Byłem troche zmieszany sytaucją że tak bardzo sie mną interesowała, ale zadawolony również z tego faktu, kombinowałem kolejne spotkania. Jednak coś w tym było dziwnego, mało wspólnych tematów, jakiś wzajemny wstyd. Niestety wystraszyłem się, nie wiem dlaczego, że znowu się sytuacja powtórzy. Młoda dziewczyna, po jakimś czasie stwierdzi że chce się bardziej bawić, poznawać innych facetów, a ja szczerze mówiąc prowadziłęm zupełnie inne życie które mogłoby jej nie wytarczać. Zerwałem kontakt.
Od tamtego czasu spotkaliśmy się pare razy. Było miło. Zacząłem się zastanawiać czy nie spróbować znowu. I odważyłem się.
Było rewelacyjnie. Bardzo sie do siebie zbliżyliśmy. Jednak pewnego dnia odważyłem się przytulić do niej. Obiecałem jej że to zrobie. Nie było to łatwie bo oboje jesteśmy bardzo nieśmiali. Od tamtego dnia, wszystko się zepsuło. Brak czasu dla mnie. Dziwne wymówki. Wkońcu nie wytrzymałem i porozmawiałem z nią na ten temat. Okazało się że wystraszyła się że znowu ją zostawie. Dwa dni milczenia, i mojej rozpaczy i złości na siebie samego za sytuacje z listopada. Odezwała się że wie że nie tak miało być ale boi się. Przeprosiłem jak się da. Na prawde nie jestem takim człowiekiem. Jedyna taka wpadka w moim życiu. Wzięło mnie strasznie, bo wiem że jest bardzo dobrą dziewczyną. Nie śpie po nocach.
Pare dni po "ciszy", odezwała się zaproponowała spotkanie. Było super, ale od tego momentu, mimo nawet dobrego kontaktu, jest jakoś dziwnie. Z jednej strony mówi że chce sie spotkać, z drugiej strony strasznie mnie dystansuje. Nie wiem czy da mi drugą szanse. Nie wiem jak są przeprosić. Pomocy..
A teraz przejde do opowieści o tym jaki błąd popełniłem. Na końcu postawie pytanie.
Zatem tak napisałem historia dotyczy błędu, poważnego błędu jaki przyszło mi popełnić.
Może życie nie było jakoś usłane różami, żadna rewelacja, głównie z powodu że do każde związku się zbyt bardzo angażowałem, co kończyło się znudzeniem i zobojętnieniem u "drugiej strony". Od roku jestem sam, i w zasadzie większość czasu uważałem że bycie samemu jest wręcz rewelacyjne. Pasowało mi to przede wszystkim że tryb mojego życia opierał się na ciągłych wizytach w pubach, klubach. Bardzo lubiłem rozmawiać i ludzie z którymi sie spotykałem oraz sytuacje jakie powstawały, dawały mi siły aby żyć bez drugiej połówki. Jednak w listopadzie, pojawiła się pewna dziewczyna. Młodsza, atrakcyjna, bardzo rozrywkowa. Byłem troche zmieszany sytaucją że tak bardzo sie mną interesowała, ale zadawolony również z tego faktu, kombinowałem kolejne spotkania. Jednak coś w tym było dziwnego, mało wspólnych tematów, jakiś wzajemny wstyd. Niestety wystraszyłem się, nie wiem dlaczego, że znowu się sytuacja powtórzy. Młoda dziewczyna, po jakimś czasie stwierdzi że chce się bardziej bawić, poznawać innych facetów, a ja szczerze mówiąc prowadziłęm zupełnie inne życie które mogłoby jej nie wytarczać. Zerwałem kontakt.
Od tamtego czasu spotkaliśmy się pare razy. Było miło. Zacząłem się zastanawiać czy nie spróbować znowu. I odważyłem się.
Było rewelacyjnie. Bardzo sie do siebie zbliżyliśmy. Jednak pewnego dnia odważyłem się przytulić do niej. Obiecałem jej że to zrobie. Nie było to łatwie bo oboje jesteśmy bardzo nieśmiali. Od tamtego dnia, wszystko się zepsuło. Brak czasu dla mnie. Dziwne wymówki. Wkońcu nie wytrzymałem i porozmawiałem z nią na ten temat. Okazało się że wystraszyła się że znowu ją zostawie. Dwa dni milczenia, i mojej rozpaczy i złości na siebie samego za sytuacje z listopada. Odezwała się że wie że nie tak miało być ale boi się. Przeprosiłem jak się da. Na prawde nie jestem takim człowiekiem. Jedyna taka wpadka w moim życiu. Wzięło mnie strasznie, bo wiem że jest bardzo dobrą dziewczyną. Nie śpie po nocach.
Pare dni po "ciszy", odezwała się zaproponowała spotkanie. Było super, ale od tego momentu, mimo nawet dobrego kontaktu, jest jakoś dziwnie. Z jednej strony mówi że chce sie spotkać, z drugiej strony strasznie mnie dystansuje. Nie wiem czy da mi drugą szanse. Nie wiem jak są przeprosić. Pomocy..

Adagio, Ty sie z nas nabijasz???
to chyba widły z igły były....
jesli mam byc szczera to ja taki problem mialam tylko ze z chlopakiem jak bylam w 1 klasie gimnazjum. np jak zbyt dlugo udalo mi sie z nim pogadac na jednej przerwie a na drugiej juz do mnie ni epodszedł to bylam swiecie przekonana ze popsulo sie cos podczas tej rozmowy (o szkole
musicie sobie zaufac no i chciec tego, jak Ci powie ze nie chce tego, nie wie czego chce to podziekuj jej nie wdawaj sie w dyskusje i laz po klubach tak jak to dotychczas czyniles.