kobiety - ciągły problem
: 23 cze 2006, 10:41
Wczoraj rozstałem się z dziewczyną - po pół roku wyjechała jak filip z konopii że nie ma sensu ciągnąć tego dalej. Dziwi mnie to tym bardziej że to mój drugi związek i kończy się dokładnie w taki sam sposób: dziewczyna zaczyna zastanawiać sie co jest nie tak i zamiast pogadać o tym - trzyma to w sobie aż w końcu w najmniej oczekiwanym momencie bezapelacyjnie stwierdza że to koniec. Mało tego - jej argumenty są dla mnie mało klarowne, mówi że tu nie chodzi o mnie tylko o nią, ja jestem dobry i nie zasługuje na taką dziewczyne (takie gadanie mnie łozdupa). To ja sie staram, wychodze z siebie żeby było super, a tu takie coś mnie w nagrode spotyka. Mówiła coś o różnicach mentalnych... no ale w końcu każdy przecież czymś się różni od innych, ma swoje przekonania i ideologie, i to jest właśnie to co charakteryzuje ludzi w odróżnieniu od zwierząt. Znalezienie osoby która zgadza się dokładnie we wszystkim graniczy z cudem. Wydaje mi się (może błędnie - niech mnie ktoś poprawi jeśli się mylę) że związek partnerski to obustronny kompromis, w niektórych sprawach jedna osoba dostosowuje się do drugiej, w innych odwrotnie, a w jeszcze innych trzeba dojść do consensusu. Ja ze swojej strony robiłem wszystko żeby się dostosować, a było tego sporo bo Ona dość specyficzny charakter - było ciężko ale dałem rade. Ona z kolei nie potrafi dostosować się w jednej jedynej kwestii, której choćbym nie wiem jak się starał nie potrafię zmienić.
Niech mi ktoś powie: o co tym kobietą tak naprawde chodzi? Czy one czekają na księcia z bajki który będzie spełniał wszystkie ich zachcianki???
A może to ze mną jest cos nie tak? za bardzo się staram czy o co tu censored chodzi???
Przy okazji: może zna ktoś recepte na udany związek - ja myślałem że znam ale okazało się że jestem w błędzie.
Z góry dzięki za pomoc.
pozdrawiam
Niech mi ktoś powie: o co tym kobietą tak naprawde chodzi? Czy one czekają na księcia z bajki który będzie spełniał wszystkie ich zachcianki???
A może to ze mną jest cos nie tak? za bardzo się staram czy o co tu censored chodzi???
Przy okazji: może zna ktoś recepte na udany związek - ja myślałem że znam ale okazało się że jestem w błędzie.
Z góry dzięki za pomoc.
pozdrawiam
Teraz już jest ok
Jedyna rada, zwracać większą uwagę na jej zachowanie. Poczujesz że coś jest nie tak to działaja, nie czekaj aż "samo się rozwinie". Przekonaj ją że tylko sobie coś ubzdurała z tym "zasługujesz na kogoś lepszego". W pewnym momencie związku zdarza się zwątpienie, tylko przez rozmowę da się coś z tym zrobić. Bez rozmowy przychodzi akceptacja tego faktu i rozstanie, często niepotrzebne.
Za dobry: to na każde skinienie, ciągle przytakujący, dający sobie wleźć na głowę. Po prostu - pantofel 
, to serio jest nudne, tez poznałem tako raz laske, co za szybko sie zakochała i dałem jej kosza, sama sie spytała o chodzenie, Dla mnie było to po prostu smieszne, czułem ze nie ma co zdobywac, ze cała jest moja i zrobie z nio co chce, wiec sie wycofałem. A potem sam sie dziwie czemu była ze mną zerwała, jak powiedziała mi ze jestem taki dobry, ze nie potrafie zając sie kobieto jak nalezy, POwiem ci az krew mi sie gotowała w zyłach <wsciekly> jak to usłyszałem, człowiek sie stara, kogos szanuje a tu nagle takie teksty, teraz to zrozumiałem, cały czas byc BARDZO DOBRYM KOLESIEM wprowadza jak juz ktos wczesniej napisał, rutyne, związek staje sie nudny. teraz chodze z nowo lasko, i staram sie niepopełniac błędów, które wczesniej robiłem, i powiem ci jeszce jedno, najlepsza metoda to byc po prostu sobą, jak masz ochote sie kłucic to sie kłuc, nie idz na kompromis bo staniesz sie nudnym kolesiem.