agnieszka.com.pl • poradźcie bo sam już nie wiem
Strona 1 z 1

poradźcie bo sam już nie wiem

: 15 cze 2006, 18:58
autor: revol86
Poznałem ją ponad 6 miesięcy temu, rozumiemy się bez słów, zakochałem sie i każdy dzie.ń bez niej bez rozmowy, smsa to dzień starcony...naprawde mnie wzieło. Problem w tym że onapreferuje raczej koleżeński układ, nie chce się wiązać ze mną bo jak to napisała "boje się że nie wyjdzie nam to" po czym zaraz dodała "sama niewiem". już dwa dni do niej nie pisze, bo na ogół to ja zaczynałem rozmowe, ja ciągłem ten "wózek"... ja wiem że ona chciałaby ale....no własnie o co chodzi??chyba że ja już zdążyłem sobie wmówić taką sytuacje. pokochałem ją, ale dłużej tak nie mogę. Nie potrafie być dla niej kolegą bo ja do niej czuje zupełnie coś innego.. co mam zrobić :| pomóżcie..

: 15 cze 2006, 19:22
autor: Sir Charles
Po pierwsze nie chorować na nią. Nie możesz dopuścić do sytuacji, w której będziesz jej nienawidzić dlatego, że jest w rzeczywistości inna niż Ty byś chciał żeby była.

Co to znaczy "boi się że nie wyjdzie" - to oznacza, że kładzie na jednej szali szanse tego potencjalnego waszego zwiazku na przetrwanie, a z drugiej to, co JUŻ jest między wami, jakaś bliskość, zażyłość, kumpelstwo, przyjaźń - zwij jak chcesz. To chyba dobrze, że jest, nie?

Musisz sobie wmówić, że wcale się w niej nie zakochałeś, a potem dochować tej mentalnej autodyscypliny. Wtedy nie zmarnuje się dobra znajomość, a być może kiedyś, gdy nie będzie już najmniejszych wątpliwości z żadnej strony...

Powodzenia :)

: 15 cze 2006, 19:29
autor: saker33
revol86 pisze:roblem w tym że onapreferuje raczej koleżeński układ, nie chce się wiązać ze mną bo jak to napisała "boje się że nie wyjdzie nam to"
skoro proponuje taki uklad to znaczy ze albo sie jej nie podobasz albo mysli ze gdy wam nie wyjdzie w zwiazku to straci nie tylko milosc ale i kolezenstwo...
szczerze?watpie w ta druga opcje...dziewczyny takie nie sa raczej (wg. mnie , sorry plcio zenska)
revol86 pisze:"sama niewiem"
no i to wlasnie sa wahania czy chce byc z toba czy nie..i tu chodzi o to czy jej sie podobasz a nie o strate....dla mnie "sama nie wiem" znaczyloby cos malo optymistycznego..

Co robić? Dalej to samo co sie robi by poderwac dziewczyne i z czasem moze sie uda :)

: 15 cze 2006, 19:42
autor: revol86
Sir Charles pisze:To chyba dobrze, że jest, nie?


No tak, ale sam zapewne wiesz jak trudno jest zmienić swoje uczucia i wyciszyć tą cała emocjonalną burze w środku..

saker33 pisze:Dalej to samo co sie robi by poderwac dziewczyne i z czasem moze sie uda


a czy Ty starałbyś sie i brnął w to dalej?? ona za dwa tygodnie wyjeżdza nad morze na 3 tygodnie i mam zamiar rozwiązać tą sytuacje przed jej wyjazdem... ehhh

: 15 cze 2006, 19:52
autor: Bash
revol86 pisze:a czy Ty starałbyś sie i brnął w to dalej?? ona za dwa tygodnie wyjeżdza nad morze na 3 tygodnie i mam zamiar rozwiązać tą sytuacje przed jej wyjazdem... ehhh

A ja by, tego nie polecał...
Może przez te 3 tygonie przemysli pewne sprawy? Wierz mi, czasami taki "odpoczynek" bardzo dobrze robi :)

: 15 cze 2006, 19:55
autor: revol86
Bash pisze:Może przez te 3 tygonie przemysli pewne sprawy? Wierz mi, czasami taki "odpoczynek" bardzo dobrze robi


tak myślisz?? no w sumie ona mi mówiła że nie chce nikogo zostawiać jak wyjedzie na te 3 tygodnie, ale pomyśl też nad jedną rzeczą bede te 3 tygodnie miał ciągle nadzieje że jak wróci to będziemy razem... a co jak ona wróci i powie "sorry, ale jednak nie.." przecież wtedy to już cgyba wyjde z siebie...ehhh

: 15 cze 2006, 20:02
autor: Bash
revol86 pisze:tak myślisz??

Tak myśle...
Zrobisz jak uważasz, ale...
Z moja byłą było podobnie też coś tam kręciła "nie pasujemy do siebie" etc... Ja stwierdziłem "OK", to w czasie wakacji było.
Na jakimś wyjeździe ona była, rekolekcje chyba, i jak to stwierdziła "przemyślała pewne sprawy i chce być ze mną". Nie wyszło nam, ale jest fakt, ze rozłąka w takim wypadku bardzo dobrze robi :)

: 15 cze 2006, 20:04
autor: megane
3 tygodnie to nie jest tak długo, nie próbuj na siłę nic robić do jej wyjazdu bo możesz to spieprzyć. Poczekaj do jej powrotu.

: 15 cze 2006, 20:09
autor: revol86
poczekać.... w zasadzie to niedługo te 3 tygodnie, ale ja sam już zaczynam mieć wątpliwości, rzeczywiście bardzo bym chciał z nią być, ale patrze realnie na to wszystko...

: 15 cze 2006, 20:14
autor: megane
Myślę, że na prawdę wszystko jest na dobrej drodze, tylko cierpliwości.
Wątpię, żeby ona chicała Cię puścić kantem - gdyby tak było zignorowałaby Cię totalnie zapewne. (Przynajmniej ja tak robię, kiedy czuję że ktoś ma coś więcej na myśli niż kumplowanie się - inaczej nie potrafię, nawet jeśli to nie jest 100% w porządku...).

: 15 cze 2006, 20:17
autor: Joasia
revol86 pisze:no w sumie ona mi mówiła że nie chce nikogo zostawiać jak wyjedzie na te 3 tygodnie
Wygląda jakby chciała na wakacjach sobie poszaleć i nie być przez nikogo ograniczana.
Ciężko powiedzieć, zobaczysz jak się będzie sytuacja rozwijać.

: 15 cze 2006, 20:18
autor: revol86
megane pisze:gdyby tak było zignorowałaby Cię totalnie zapewne


no masz racje.... nawet jest w pewnych sytuacjach zazdrosna, ale boi się otworzyć swoje serducho, boi się że ją zranie, pisze że nie jest warta takiego uczucia... i jak tu być normalnym <zalamka>

: 15 cze 2006, 20:23
autor: Bash
revol86 pisze:no masz racje.... nawet jest w pewnych sytuacjach zazdrosna, ale boi się otworzyć swoje serducho, boi się że ją zranie, pisze że nie jest warta takiego uczucia... i jak tu być normalnym

to jest najgorszy typ dziewczyn (nie kobiet), ona jeszcze nie dorosła do związku na serio... Ale to tylko moja opinia

: 15 cze 2006, 20:26
autor: megane
Niekoniecznie nie dorosła. Niektórzy po prostu zachowują dłużej dystans do ludzi, nie potrafią się z miejsca związać (nie chcą dlatego, że nie są pewni) i zaangażować. Szczególnie jeśli ktoś jest 'po przejściach', ale to nie jest konieczny warunek.

: 15 cze 2006, 20:27
autor: revol86
Bash pisze:ona jeszcze nie dorosła do związku na serio...


no ma 17 lat, ja 20 więc też w pewnym sensie ona może mieć inne podejście i inne wyobrażenia niż ja, ale przecież nie takie różnice wieku nie były przeszkodą.

: 15 cze 2006, 20:29
autor: Bash
revol86 pisze:no ma 17 lat, ja 20 więc też w pewnym sensie ona może mieć inne podejście i inne wyobrażenia niż ja, ale przecież nie takie różnice wieku nie były przeszkodą.

To nie chodzi o wiek, tylko o światpogląd...
Znam 20 parolatki, które sa tępe jak but, i nie wiedza co to jest prawdziwe uczucie, a także młodsze ode mnie, ktore maja po kolei w głowie, no ale ...

: 15 cze 2006, 20:35
autor: megane
A co ma tępota do tego, że ktoś nie wie co jest prawdziwe uczucie? (a jak but może być tępy to już w ogóle nie wiem :P)
Są osoby, które po prostu nie otwierają się od razu na innych, są skryte, nieśmiałe. To nie znaczy że są gorsze albo na odstrzał, tylko trzeba inaczej, dłużej do nich docierać. Czasem warto się pomęczyć ;>

: 15 cze 2006, 20:37
autor: revol86
megane pisze:Czasem warto się pomęczyć ;>


masz racje:) ona jest warta tych nieprzespanych nocy, godzin rozmyślań, minut spędzonych razem z nią...

: 15 cze 2006, 20:41
autor: Bash
revol86 pisze:masz racje:) ona jest warta tych nieprzespanych nocy, godzin rozmyślań, minut spędzonych razem z nią...

Taaa...
Tamta tez była, w sumie dalej jest... ale to inna historia ;)
Obys sie nie przejechal tak jak ja...

: 15 cze 2006, 20:44
autor: revol86
Bash pisze:Taaa...
Tamta tez była, w sumie dalej jest... ale to inna historia
Obys sie nie przejechal tak jak ja...


zobaczymy jak to będzie, ale przynajmniej będe miał świadomość że spróbowaliśmy, a nie będe do końca życia zastanawiał się jakby to mogło się potoczyć..

: 15 cze 2006, 20:44
autor: megane
Bash to widocznie pecha miałeś. Ja też byłam taka kiedy poznałam mojego faceta. Łatwo mu nie było (nie robiłam tego specjlanie, ani nie bawiło mnie jak za mną biega, zwyczajnie się bałam) ale w końcu mu się udało. I w końcu się udostępniłam całkowicie - 'problem' się skończył...

No to jeśli warto to nie rób nic na siłę i daj jej czas.

: 15 cze 2006, 20:47
autor: Mysiorek
revol86 pisze:ona jest warta tych nieprzespanych nocy, godzin rozmyślań, minut spędzonych razem z nią...

A co takiego jest w niej, coby nie mogło być w innej?
Mówisz, że tylko ona, a jeśli nie ona to pójdziesz do klasztoru?

: 15 cze 2006, 20:48
autor: Bash
megane pisze:Bash to widocznie pecha miałeś.

No mam pecha. Nie powiem, powodzenie u kobiet mam, ale nie u tej co bym chciał :( No cóż :P

: 15 cze 2006, 20:51
autor: revol86
Mysiorek pisze:A co takiego jest w niej, coby nie mogło być w innej?
Mówisz, że tylko ona, a jeśli nie ona to pójdziesz do klasztoru?


Trzeba być zakochanym żeby wiedzieć o czym tu napisałem, chyba wiesz jak się zachowujesz kiedy CIę weźmie to uczucie widzisz tylko jedną osobę i nic poza tym... ten specyficzny uśmiech, spojrzenie... to się gdzieś podświadomie odczuwa i tyle... ja nie mówie że jeśli mi z nią nie wyjdzie to koniec z kobietami, po prostu narazie myśle tylko o niej..

: 15 cze 2006, 20:54
autor: Bash
revol86 pisze:Trzeba być zakochanym żeby wiedzieć o czym tu napisałem, chyba wiesz jak się zachowujesz kiedy CIę weźmie to uczucie widzisz tylko jedną osobę i nic poza tym... ten specyficzny uśmiech, spojrzenie...

Mysiorek, to zapewne rozumie :)
Zakochanie to specyficzny stan ducha, po prostu chce się zyć, przypomina mi się fajny cytat z krakowkich Błoni "kto miłości doznaje, jakby nowe życie otrzymywał".
Cos w tym jest ;)

: 15 cze 2006, 20:58
autor: revol86
Bash Ty mądry jesteś <browar>

: 15 cze 2006, 22:10
autor: Mysiorek
Bash pisze:Mysiorek, to zapewne rozumie

Niom, rozumie <browar>
Bash pisze:"kto miłości doznaje, jakby nowe życie otrzymywał".

Ale prawdziwym jest też: "kto miłości doznaje, ślepcem się staje" ;P
To nie z Błoń :)

: 16 cze 2006, 13:34
autor: Bash
revol86 pisze:Bash Ty mądry jesteś

;) dzięki <browar>
Mysiorek pisze: "kto miłości doznaje, ślepcem się staje"

To niestety tez jest prawda. Ja naprzykład niektóre sprawy dostrzegam, go sie już odkochałem. Drugi raz na takie zagrywki bym sobie nie pozwolił :)