Ogromny dylemat. Poradzicie?

Zagadnienia związane ze sferą uczuciową, a także z problemami dotyczącymi tematów miłosnych oraz kontaktów emocjonalnych z płcią przeciwną.

Moderator: modTeam

Ericco
Początkujący
Początkujący
Posty: 3
Rejestracja: 13 cze 2006, 01:16
Skąd: Polska
Płeć:

Ogromny dylemat. Poradzicie?

Postautor: Ericco » 13 cze 2006, 01:41

Hej wszystkim. Zarejestrowalem sie w koncu na forum, bo i mnie spotkal problem i potrzebuje sie kogos postronnego poradzic. Sprawa wyglada w ten sposob:
Jestesmy z dziewczyna od ok. 2 lat. Ona wlasnie konczy studia, ja juz jestem po studiach od roku. Mieszkamy w malym miasteczku i jest tu strasznie trudno o prace. W zasadzie to nie ma pracy. Odkad skonczylem studia jeszcze nie pracowalem. I tu pojawia sie problem. Jedynym wyjsciem dla mnie jest teraz wyjazd do wiekszego miasta, zamieszkanie tam i tam wlasnie poszukanie pracy. Za to moja dziewczyna w ogole czegos takiego do siebie nie przyjmuje. Tzn. nie ma w ogole mowy o tym, zeby pojechala ze mna. Jest to dla mnie ogromny problem. Niestety nie jestem z zamoznej rodziny, nie ma szans zeby ciagle mnie utrzymywali rodzice. A u niej na odwrot. Odkad pamietam zawsze byla rozpieszczana i miala co tylko sobie zamarzy. Nawet rodzice odradzaja jej prace, mimo ze studiowala caly czas zaocznie. Ona sie uparla i nie przekonam jej za nic do tego wyjazdu. Dylemat mam naprawde ogromy. Nie moge tkwic juz w moim miescie. Juz mnie to frustruje. Stoje na rozdrozu i musze podjac niedlugo decyzje. W zasadzie to tylko ona mnie tutaj jeszcze trzyma. Gdyby nie to, to juz dawno wyjechalbym gdzies, no ale oczywiscie z nia to niemozliwe. Do tego dochodzi jeszcze ze jej rodzice maja na nia tak duzy wplyw, ze mam wrazenie ze ja jeszcze podburzaja przeciwko mnie. A juz w ogole przybilo mnie to jak ona ostatnio powiedziala mi cos w stylu "nie chce ci burzyc planow zyciowych, jak chcesz to jedz, ale beze mnie" Kurde, to ja mam pytanie do dziewczyn. Czy jesli wy kochacie swoich facetow, to tez byscie im pozwolily na taki wyjazd, a same zostaly daleko w domu? Zawsze slysze, czy to od siostry, czy od kolezanek, ze za facetem na ktorym im zalezy wszedzie by poszly, chocby na koniec swiata. Bo to bedzie prawie 400 km od domu. Jakbym sam wyjechal to bedzie znaczyc praktycznie koniec naszego zwiazku. Bo co to za zwiazek w ktorym ludzie beda sie widywac raz na 3 miesiace albo i rzadziej. I jeszcze ta jej rodzina, ktora nawet nie pozwala mojej dziewczynie przenocowac u mnie, a co mowic o zamieszkaniu ze mna w innym miescie. Jak wiec widzicie sprawa jest ciezka i nie wiem co mam zrobic. Mam brata ciotecznego w tym miescie do ktorego chcialbym sie przeniesc, on zalatwil mi naprawde tanie mieszkanko, z praca tez by nie bylo klopotow. No ale wiem ze jak pojade to koniec naszego zwiazku, a przeciez kocham swoja dziewczyne i nie wyobrazam sobie zebysmy widywali sie tak rzadko. Poza tym w ogole nie wyobrazam sobie zwiazku na odleglosc. Juz kiedys to raz przerabialem i wiem ze to nie ma sensu. Co byscie zrobili na moim miejscu? Czasu mam malo, bo tylko miesiac do ewentualnego wyjazdu. Jak moge wplynac na dziewczyne zeby jednak zdecydowala sie ze mna wyjechac? Kurcze, sa warunki, bedzie mieszkanie, ona tez wlasnie konczy studia, tez moglaby tam poszukac pracy. Moment jest wrecz idealny. Rok temu poruszalismy wstepnie taki temat, to wtedy jeszcze tak bardzo nie protestowala. Ale jak przyszlo co do czego i powaznych rozmow to ona jakby sie wystraszyla i najwidoczniej jest gotowa nawet rozstac sie ze mna niz ze mna tam pojechac. Co tez mnie doluje. Z gory dzieki za jakies porady. Moze ktos przechodzil cos podobnego?
Awatar użytkownika
krackowiaczek
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 200
Rejestracja: 26 maja 2004, 00:56
Skąd: krakow
Płeć:

Postautor: krackowiaczek » 13 cze 2006, 02:57

to tylko moje zdanie - JEDZ. sam wiesz najlepiej na ile tej dziewczynie zalezy na tobie. mysle ze gdyby bardzo jej zalezalo (jesli mniej niz bardzo to powaznego zwiazeku i tak z tego by niebylo) to pojechala by z toba, ja na pewno tak bym zrobil.
ale zanim zrobisz cokolwiek DLUGA I POWAZNA ROZMOWA (ale to sam wiesz) omow kazdy aspekt sprawy, moze nawet uzyl bym argumentu o braniu zycia w swoje rece i opuszczeniu wygadnego gniazdka, bo mamusia z tatusiem nie beda zyc wiecznie (to do niej oczywiscie). dobra, najistotniejesze co chce powiedziec jest to ze jesli panna nie jest w stanie dla ciebie opuscic starych (jesil ma warunki) to niewarto sobie glowy zawracac. jesli maja na nia tak ogromny wplyw jak piszesz, to pomysl jak wygladalo by wasze wspolne zycie, byly tu na forum naprawde skrajne przypadki (z regulowaniem przez starych zycia seksualnego wlacznie).

ps. troche chaotycznie ale jest puzno.
Awatar użytkownika
ksiezycowka
Weteran
Weteran
Posty: 12688
Rejestracja: 13 paź 2004, 13:17
Skąd: Wawa
Płeć:

Postautor: ksiezycowka » 13 cze 2006, 07:56

Ericco pisze:Czy jesli wy kochacie swoich facetow, to tez byscie im pozwolily na taki wyjazd, a same zostaly daleko w domu?
Bysmy przedyskutowali sprawe i najwyzej razem pojechali. Zwiazki na odleglosc - nie.

krackowiaczek pisze:sam wiesz najlepiej na ile tej dziewczynie zalezy na tobie.
Dokładnie. Uświadom sobie wiec ze niewiele. Choc zalezy jak o tym rozmowaieacie itd. Podyskutujcie na spokojnie jeszcze. :)
Awatar użytkownika
Yasmine
Weteran
Weteran
Posty: 5286
Rejestracja: 10 kwie 2005, 18:40
Skąd: stąd ;)
Płeć:

Postautor: Yasmine » 13 cze 2006, 09:23

Ericco pisze:Czy jesli wy kochacie swoich facetow, to tez byscie im pozwolily na taki wyjazd, a same zostaly daleko w domu?

Dla mnie zwiazek na odleglosc nie istnieje. Jasne,ze bym z nim pojechala :).
Awatar użytkownika
jagunia
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 181
Rejestracja: 29 maja 2006, 21:44
Skąd: ChataZpiernika
Płeć:

Postautor: jagunia » 13 cze 2006, 09:37

Yasmine pisze:Ericco napisał/a:
Czy jesli wy kochacie swoich facetow, to tez byscie im pozwolily na taki wyjazd, a same zostaly daleko w domu?

Dla mnie zwiazek na odleglosc nie istnieje. Jasne,ze bym z nim pojechala .


A dla mnie związek na odległość istnieje.Mój chłopak mieszka i studiuje w innym mieście.Zostały mu jeszcze 2 lata.A jesteśmy ze soba od roku.Jest cholernie trudno,ale da się przezyc <diabel> Wiadomo,że w takim przypadku nie bede od niego wymagac zeby się przeprowadził do mnie bo tak mi sie podoba :]
Ale w przypadku opisanym przez Ericco,gdzie dziewczynę trzymają tylko rodzice sytuacja jest deko inna.Ja bym pojechała,chyba,że sytuacja ekstremalna rodzice ciezko chorzy czy cuś.
Awatar użytkownika
tarantula
Weteran
Weteran
Posty: 978
Rejestracja: 06 cze 2006, 18:50
Skąd: zoo
Płeć:

Postautor: tarantula » 13 cze 2006, 10:37

Twoja kobieta rozwalila mnie haslem "jak chcesz to jedz ale beze mnie".Jesli ludzie maja byc razem i planuja jakas tam przyszlosc to jak tak mozna powiedziec.Jedz, jesli zalezy jej tak jak powinno zalezec to nie wytrzyma bez ciebie, jak nie to niech siedzi z rodzicami na kanapie.
Zwiazek na odleglosc - zanim w takim bylam sadzilam ,ze "milosc wszystko przetrzyma".Nie wszystko niestety.
Awatar użytkownika
Anula
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 272
Rejestracja: 05 maja 2006, 22:52
Skąd: Śląsk
Płeć:

Postautor: Anula » 13 cze 2006, 11:20

Porozmawiaj z nią. Zapytaj dlaczego nie chce jechać. Jak wyobraża sobie Waszą wspólną przyszłość jeżeli zostałbyś na miejscu? Czy chce być na utrzymaniu rodziców? Czy chce z Tobą zamieszkać? A może nie wierzy w Ciebie, boi się, że w nowym miejscu zamieszkania nie znajdziesz pracy i zostaniecie bez środków do życia? Zapytaj czy jeżeli pojedziesz i już się na miejscu urządzisz, znajdziesz pracę to czy wtedy przyjedzie. A może to małomiasteczkowa mentalność? Nie zamieszka z chłopakiem bez ślubu i czeka na oświadczyny zanim zdecyduje się na jakieś poważniejsze kroki. Jest też taka możliwość, że jest jej po prostu wygodnie z rodzicami, a na Tobie nie zależy jej aż tak, by tak gruntownie zmieniać swoje życie.
Awatar użytkownika
physiux
Bywalec
Bywalec
Posty: 47
Rejestracja: 09 cze 2006, 18:58
Skąd: 127.0.0.1
Płeć:

Postautor: physiux » 13 cze 2006, 11:32

Ona też niedługo skończy studia. To najlepszy czas żeby powoli wyprowadzić się od rodziców, a Twoje plany to dobra ku temu okazja. Dlatego zgadzam się z przedmówcami. Uważam, że powinieneś wyjechać. Ale porozmawiaj z nią jeszcze. Może to stało się dla niej zbyt szybko?
kknd
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 150
Rejestracja: 30 lis 2005, 22:40
Skąd: Olsztyn
Płeć:

Postautor: kknd » 13 cze 2006, 12:21

Porozmawiaj z jej rodzicami wytlumacz im co i jak, niech do konca sie wyklaruje jaki maja do ciebie stosunek czego sie boja czemu jej nie puszczaja, jesli wpros powiedza ze jak dla nich to ty nie istniejesz i w ogole b niechetnie na Ciebie spogladaja to porozmawiaj z dziewczyna jak Cie kocha to pojedzie z Toba, jak rodzina ma na nia wiekszy wplyw (a dodatkowo rodzice jej niechetnie na Ciebie patrza) to niestety ale olej ja i jedz. Sproboj ja wyciagnac na wycieczke do tego miasta, moze ona po prostu boi sie nowych miejsc (siedzi na tylku i nie wychyla nosa).
http://aneta.ulotka.biz/ Salon Fryzjerski Aneta W Olsztynie
Awatar użytkownika
Lagartija
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 378
Rejestracja: 08 sie 2005, 09:43
Skąd: z Kolumbii
Płeć:

Postautor: Lagartija » 13 cze 2006, 15:34

Jedz i olej laske...mam wrazenie ze skoro Cie nie rozumie i nie chce dla Ciebie dobrze to i tak nici z tego
Awatar użytkownika
Bash
Weteran
Weteran
Posty: 1412
Rejestracja: 03 sty 2006, 20:24
Skąd: Sląsk
Płeć:

Postautor: Bash » 13 cze 2006, 15:44

Jak najbardziej jedz.
Kobieta, która mówi albo praca albo ja, jest gówno warta. Teraz dopiero sie okaze, czy naprawdę jej na Tobie zalezy.
Inaczej do konca zycie bedziesz tkwił na jakims zadupiu, tylko dlatego, ze dziewczyna Ci nie pozwoliła jechać...
Prawdę trzeba wyrażac prostymi słowami.
Awatar użytkownika
Joasia
Weteran
Weteran
Posty: 998
Rejestracja: 22 sty 2006, 21:17
Skąd: Warszawa
Płeć:

Postautor: Joasia » 13 cze 2006, 15:50

Może ona ma jakieś inne plany o których Ci jeszcze nie mówiła.
Może boi się jechać do miasta. Mówisz że była rozpieszczana - nie rozumie pewnie do końca jak Ty się czujesz.
Proponuję oczywiście rozmowę, szczerą i na spokojnie. Może ona nie chce od razu się pakować i wyjeżdżać, musiałaby mieć czas na oswojenie z tą myślą rodziców. W tym czasie Ty możesz pojechać i próbować tam się ustawić.
Jeśli pomimo tego nie będzie chciała to pogadajcie o tym jaką ona ma wizję waszej przyszłości. Jak nie powie nic sensownego znaczy że możesz jechać bez wyrzutów sumienia.
Obrazek
Awatar użytkownika
Bash
Weteran
Weteran
Posty: 1412
Rejestracja: 03 sty 2006, 20:24
Skąd: Sląsk
Płeć:

Postautor: Bash » 13 cze 2006, 15:55

Joasia pisze:Może boi się jechać do miasta. Mówisz że była rozpieszczana - nie rozumie pewnie do końca jak Ty się czujesz.

Jak ją rodzice utrzymuja, to jej dobrze. Gorzej, ze u chłopaka sie nie przelewa ...
Prawdę trzeba wyrażac prostymi słowami.
Awatar użytkownika
lollirot
Weteran
Weteran
Posty: 3294
Rejestracja: 02 maja 2005, 00:52
Skąd: ...
Płeć:

Postautor: lollirot » 13 cze 2006, 17:02

Ericco, co będzie bardziej znaczące dla Twojej przyszłości? dobra, rozwijająca praca, czy dziewczyna, która chce Cię pozbawić szansy na nią?
pan nie jest moim pasterzem
a niczego mi nie brak
nie przynależę i nie wierzę
i chociaż idę ciemną doliną
zła się nie ulęknę i nie klęknę.
megane
Maniak
Maniak
Posty: 762
Rejestracja: 22 maja 2006, 13:13
Skąd: z południa
Płeć:

Postautor: megane » 13 cze 2006, 18:25

Jak dla mnie również związek na odległośc nie jest niemożliwy, bo sama w takim tkwię i to od 5 lat. Ale to nie może trwać bez końca i trzeba wiedzieć, kiedy ten koniec - ja wiem, że nasz będzie za 2 lata.

Dlatego właśnie nie przekreślaj tego związku - porozmawiaj z dziewczyną. Tak jak Ci ktoś już wcześniej radził - zapytaj czemu właściwie nie chce jechać? Nie jest pewna Ciebie, boi się wyjechać, nie dojrzała do dorosłego życia?
No i jak sobieto w takim razie wyobraża dalej?
Powiedz, że poczekasz na nią, dasz jej czas na przemyślenie w takim razie, urządzisz się tam i wtedy niech do Ciebie dołączy. Tylko daj jej 3 miesiące, czy pół roku, a nie czekaj wiecznie. Jeśli związek się sypnie przez ten czas to znaczy, że nie było za bardzo czego żałować. Ale jeśli jej na prawdę zależy to za Tobą zatęskni i jednak przyjedzie.
Awatar użytkownika
szopen
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 459
Rejestracja: 17 cze 2004, 00:48
Skąd: Z domku :-)
Płeć:

Postautor: szopen » 13 cze 2006, 18:42

a moze ona sie boi ze jak wyfrunie z gniazdka to juz nie bedzie tak kolorowo?, Ty znajdziesz prace, bedziesz sie rozijal, a ona moze sie bac ze w momencie zderzenia sie z rynkiem pracy nie bedzie mogla nic znalezc dla siebie, a przeciez "nie bedzie robic za kure domowa". Moim zdaniem powinienes jechac, nawet jak nie pojedzie opd razu to jak kocha to zateskni i przyjedzie. A jak nie to dla Ciebie jeszcze lepiej, bo lepiej takie cos zakonczyc wczesniej niz pozniej. Pociesze Cie, ze ja jestemw podbnje sytuacji, mieszkam juz rok w duzym miescie, fakt ze blizej niz 400 km, ale w rodzinnej miejscowosci jestem tylko w weekendy i na poczatku moja luba tez to wnerwialo i w ogole, ale idzie na lepsze ... :) i dodam jeszcze jedno, nie ma jak smoadzielnosc i niezaleznosc :)
Cuda się zdarzają. Co potwierdzi każdy programista :)

pozdrawiam
Awatar użytkownika
casaa
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 262
Rejestracja: 20 maja 2005, 16:48
Skąd: pd-zach
Płeć:

Postautor: casaa » 13 cze 2006, 19:28

szopen, dobrze pisze :) laska moze sie bac opuszczenia domu rodzinnego gdzie w sumie nie musiala nic robic, a tu nagle zaczna sie problemy: praca, dom :)


Pogadaj z nia i jedz :) w koncu chyba tez chcesz sie spelniac zawodowo :) a zwiazki na odleglosc sa mozliwe :)

ja za swoim bym pojechala wszedzie :) byle tylko byc niezaleznym od rodzicow :)


Bash pisze:Kobieta, która mówi albo praca albo ja, jest gówno warta.

nie zawsze ;) przyklad: maz ciagle delegacje, kobieta w sumie sama wychowuje dziecko, traci cierpliwosc i stawia wlasnie tak sprawe jak napisales :P wiec w takim wypadku ja rowniez bym powiedziala dziecko i ja albo praca :P niech tez pozna "miod" jakim jest dziecko, wstawanie w nocy, opieka :D niedzielny tatus nie wchodzi w rachube :P
Till the end of world my Sweetheart. Kocham Cię :*
Awatar użytkownika
betusia
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 315
Rejestracja: 23 sty 2006, 15:23
Skąd: nietutejsza
Płeć:

Postautor: betusia » 13 cze 2006, 22:07

Ericco pisze:Jestesmy z dziewczyna od ok. 2 lat. Ona wlasnie konczy studia, ja juz jestem po studiach od roku. Mieszkamy w malym miasteczku i jest tu strasznie trudno o prace. W zasadzie to nie ma pracy. Odkad skonczylem studia jeszcze nie pracowalem. I tu pojawia sie problem. Jedynym wyjsciem dla mnie jest teraz wyjazd do wiekszego miasta, zamieszkanie tam i tam wlasnie poszukanie pracy.


Jeśli do tej pory po studiach nie pracowałeś - to czas najwyższy ruszyc się z ciepełka domowego miasteczka i zacząć wreszcie żyć...
Co to za życie kiedy całe mieszka się z rodzicami? Mam nadzieję, że chociaż studiowałeś gdzieś z daleka od domu?
Ludzie, którzy na studiach i jeszcze po nich mieszkają z rodzina sa o wiele mniej samodzielni, niż ci którzy odcinają pępowinę wraz z przeprowadzką.

Nie wiem jak Ty ale z tego co piszeszEricco, mam wrażenie, że Twoja dziewczyna może być taką mamicóreczką, która jeszcze nie dorosła do samodzielnego, odpowiedzialnego życia... Wiem, że ją kochasz - ale co można zrobić w tej sytuacji?

Przecież to jest Twoje życie - w tej sytuacji Ty jesteś najważniejszy -i moim zdaniem lepiej wyjechać - jeśli rzeczywiście Cię kocha, to przyjedzie do Ciebie....

Ericco pisze:Bo to bedzie prawie 400 km od domu

Ja tam jestem idealistką... Wierzę w miłość i w związki na odległość także wierzę - ale tylko do 200 km...
400 to zdecydowanie za dużo - a nie masz bliżej jakiegoś miasta?
Może potrafisz sam sobie znaleźć jakieś lokum i pracę bez pomocy brata ciotecznego? (w końcu nie taki głupi koleś z Ciebie jak już studia skończyłeś)

A rodzice Twojej dziewczyny (prawdopodobnie rozpieszczonej jedynaczki?) to Ciebie w ogóle akceptują, jak nawet przenocować u Ciebie nie może?

krackowiaczek pisze:bo mamusia z tatusiem nie beda zyc wiecznie

I właśnie dlatego im zależy na tym, żeby została - bo chcą mieć opiekę na starość zapewnioną... Znam takie przypadki.

Jeśli dziewczyna kocha bardziej Ciebie niż swoich kochanych rodziców to pojedzie z Tobą tym bardziej - że w waszej sytuacji sytuacja jest wręcz idealna, żeby się wyrwać z tej dziury i zbudować sobie lepszy świat....

Czy ten świat będziecie budować wspólnie - to trudno przewidzieć - ale jeśli nawet nie - to z pewnością znajdziesz inną, może równie wielką miłość - w końcu w większym mieście też więcej dziewczyn mieszka.... ?

Poza tym podstawowe pytanie-to jest Ericco Twój pierwszy taki poważny związek?
Kazdy problem ma rozwiazanie.
A jesli nie ma rozwiazania to nie ma problemu
Awatar użytkownika
ksiezycowka
Weteran
Weteran
Posty: 12688
Rejestracja: 13 paź 2004, 13:17
Skąd: Wawa
Płeć:

Postautor: ksiezycowka » 13 cze 2006, 22:13

betusia pisze:Wierzę w miłość i w związki na odległość także wierzę - ale tylko do 200 km...
<hahaha> Brawo, popieram. :)
betusia pisze:Jeśli dziewczyna kocha bardziej Ciebie niż swoich kochanych rodziców to pojedzie z Tobą tym bardzie
Nie zgadzam sie. Nie kocha sie rodzicow czy faceta bardziej czy mniej. Takei cos to inna milosc inne zobaowiaznia. Tu nie chodzi czy ona ich bardziej kocha. Tu chodzi o to, ze nawet jesli ich ubóstwia powinna chciec, probowac bladzic itd itp zyc po swojemu. Bo wlasnie wtedy oni beda mogli sie poczuc dumni ze swojego dziecka.
To nie kwestia milosci tylko wyboru czyjim zyciem chce sie zyc - wlasnym czy cudzym.
Awatar użytkownika
jagunia
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 181
Rejestracja: 29 maja 2006, 21:44
Skąd: ChataZpiernika
Płeć:

Postautor: jagunia » 13 cze 2006, 22:23

betusia pisze:Ludzie, którzy na studiach i jeszcze po nich mieszkają z rodzina sa o wiele mniej samodzielni, niż ci którzy odcinają pępowinę wraz z przeprowadzką.


Jest w tym trochę prawdy ale nie jest to regułą.Nie bede sie wyprowadzac tylko dlatego by byc bardziej samodzielna.Mieszkam z rodzicami i jestem samodzielna.Studiujac dziennie trudno jest zapracowac na mieszkanie/wyzywienie itp.Co nie znaczy ze siedze na garnuszku rodziców.

betusia pisze:Wierzę w miłość i w związki na odległość także wierzę - ale tylko do 200 km...
400 to zdecydowanie za dużo


Troche mnie rozsmieszyłas tym stwierdzeniem.250km czy 300 nie jest juz ok?Spotkałas wartosciowego człowieka...ale nie bedziesz z nim bo mieszka o 200km za daleko? <hahaha> Mówi się "dla chcącego nic trudnego"

betusia pisze:Jeśli dziewczyna kocha bardziej Ciebie niż swoich kochanych rodziców


Nie wydaje mi się,żeby rozchodziło się o to kocha mocniej.Dziwi mnie rozgraniczanie miłości w sposób: kocham tate,mame mocniej a Ciebie najmocniej?( nie mówie o patologiach :P )Dla mnie rodzina i facet sa na równi.Tak samo ważni i potrzebni.I na pewno inne czynniki by mną kierowały (czy z nim wyjechać czy nie).

A wracajac do tematu.Tak jak wszyscy radzą - porozmawiaj z nią.Daj czas na przemyślenie :]
Awatar użytkownika
betusia
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 315
Rejestracja: 23 sty 2006, 15:23
Skąd: nietutejsza
Płeć:

Postautor: betusia » 13 cze 2006, 22:25

moon pisze:To nie kwestia milosci tylko wyboru czyjim zyciem chce sie zyc - wlasnym czy cudzym.


Pięknie powiedziane moon - ludzi, którzy przez całe życie żyją cudzym życiem jest miliony... Ich sprawa w sumie - ale co to za życie?
Życie jest od tego, żeby żyć - samemu żyć - czerpać z niego jak z niewyczerpanej studni bez dna - a nie zadręczać się zachciankami innych...

moon pisze:Tu chodzi o to, ze nawet jesli ich ubóstwia powinna chciec, probowac bladzic itd itp zyc po swojemu.

Tak byłoby super - niech się bierze w garść, pakuje manatki i wyjeżdża - tylko, że ona jest zbyt rozpieszczona i nie będzie miała raczej odwagi by to uczynić...
W pewnym sensie jest to więc dziwny wybór pomiędzy jej miłością i uczuciem do chłopaka - a tym co ją tak naprawdę trzyma w tym rodzinnym domeczku? Najprawdopodobniej to strach przed tym, że nie poradzi sobie bez trzymania za rąbek u spódnicy mamusi albo za coś tam innego tatusia...

W ogóle chłopaku to nie ma się nad czym zastanawiać - wyjeżdżaj jak najdalej od tej sytuacji - jesteś jeszcze młody - jak nie ta dziewczyna to będzie następna...
Przykro to mówić - ale czasami warto na orzeźwienie usłyszeć coś brutalnego. <pejcz>
Kazdy problem ma rozwiazanie.

A jesli nie ma rozwiazania to nie ma problemu
Awatar użytkownika
ksiezycowka
Weteran
Weteran
Posty: 12688
Rejestracja: 13 paź 2004, 13:17
Skąd: Wawa
Płeć:

Postautor: ksiezycowka » 13 cze 2006, 22:30

betusia pisze:a tym co ją tak naprawdę trzyma w tym rodzinnym domeczku?
Bezpieczestwo stabilnosc brak odpowiedzialnosci calkowitej za siebie. Po prostu moz ebyc jeszcze dzieckiem a nie musi dorastac. Tak mi sie wydaje.
Awatar użytkownika
betusia
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 315
Rejestracja: 23 sty 2006, 15:23
Skąd: nietutejsza
Płeć:

Postautor: betusia » 13 cze 2006, 22:40

moon pisze:Tak mi sie wydaje.


A mi się wydaje - że dylemat przedstawiony przez niego - to w dużej mierze zasługa wychowania dziewczyny przez nadopiekuńczych rodziców...
Jak oni w ogóle mogą mówić, że lepiej żeby nie pracowała? To co ona ma robić - leżeć przed telewizorem czy kosić trawnik w rodzinnym domeczku?

To nie jest łatwa sytuacja - ja się kilka lat temu z rodzinnego gniazdka wyniosłam - a gdyby nie to, że mama oddaje mi połowe swojej pensji... to bym samodzielnie nie wyżyła - więc co ja będę o samodzielności mówić jak samej mi jej nieco brakuje...
Ale ja mam niewiele ponad 20 lat - a oni mają 24,25 - więc już standardowo powinni być mądrzejsi od takich jak ja i umieć żyć na własny rachunek (nie tylko ten związany ze sprawami finasowymi - choć powszechnie wiadomo pieniądz ważna rzecz)....

Jeszcze mam takie (może niedyskretne pytanie) do autora tematu - jeżeli jej rodzice nie pozwalają jej nocować u Ciebie to pewnie i Ty u niej nocować nie możesz...
Wobec tego narzuca się samo zasadnicze pytanie - czy kiedykolwiek nocowaliście razem?
Kazdy problem ma rozwiazanie.

A jesli nie ma rozwiazania to nie ma problemu
Ericco
Początkujący
Początkujący
Posty: 3
Rejestracja: 13 cze 2006, 01:16
Skąd: Polska
Płeć:

Postautor: Ericco » 15 cze 2006, 14:23

Czesc ponownie. Dzieki wszystkim za odpowiedzi. Odpisuje dopiero dzisiaj, bo ostatnie dwa dni zeszly mi praktycznie tylko na rozmowach z dziewczyna na temat tej calej sytuacji. Nie owijajac w bawelne - rozstalismy sie. Powiem wam, ze ten temat na forum zalozylem juz jakby w wyniku desperacji, zeby posluchac opinii osob postronnych, ktore moglyby spojrzec na to z innej perspektywy. I za to wam dziekuje, bo tylko utwierdziliscie mnie w przekonaniu ze sie co do niej nie pomylilem i ze o zadnej milosci z jej strony mowy byc nie moze. Psulo sie juz miedzy nami od paru miesiecy i predzej czy pozniej i tak by sie skonczylo w ten sposob. Teraz moze odniose sie co do niektorych waszych wypowiedzi.
Anula pisze:Porozmawiaj z nią. Zapytaj dlaczego nie chce jechać. Jak wyobraża sobie Waszą wspólną przyszłość jeżeli zostałbyś na miejscu? Czy chce być na utrzymaniu rodziców? Czy chce z Tobą zamieszkać? A może nie wierzy w Ciebie, boi się, że w nowym miejscu zamieszkania nie znajdziesz pracy i zostaniecie bez środków do życia? Zapytaj czy jeżeli pojedziesz i już się na miejscu urządzisz, znajdziesz pracę to czy wtedy przyjedzie. A może to małomiasteczkowa mentalność? Nie zamieszka z chłopakiem bez ślubu i czeka na oświadczyny zanim zdecyduje się na jakieś poważniejsze kroki. Jest też taka możliwość, że jest jej po prostu wygodnie z rodzicami, a na Tobie nie zależy jej aż tak, by tak gruntownie zmieniać swoje życie.

Tutaj trafilas chyba w sedno. Przegadalismy cale dwa wieczory na temat naszych oczekiwan co do zwiazku, co przyszlosci. Na dzien dzisiejszy wyszlo w ten sposob, ze ona nie jest gotowa do powaznego zwiazku, ze nawet ewentualny slub to planuje dopiero za pare lat. I teraz uwaga, co najwazniejsze - ona zaplanowala sobie juz wspolnie z rodzicami, ze po slubie bedzie chciala mieszkac razem z nimi. Po prostu myslalem ze galki oczne mi wyskocza na podloge jak to uslyszalem. Okazuje sie ze jej rodzice juz od dawna planowali taki uklad i nawet nie mysla o tym, zeby moglo byc inaczej. Na to oczywiscie zgodzic sie nie moglem, masochista ani samobojca nie jestem. Tym bardziej ze z "tesciami" mialem kontakt raczej sztuczny, taki bardzo oficjalny, zero luzu. Oczywiscie masz racje z ta malomiasteczkowa mentalnoscia i jej wygodą. Sama mi powiedziala ze jej jest dobrze tak jak jest, ze ona i tak bedzie miala tutaj prace, bo ojciec jej zalatwi, ze ona nie potrzebuje nigdzie wyjezdzac, bo nie jest gotowa, bo jej to niepotrzebne itd. Jak to mowila to czulem sie jak jakies pomiotlo doslownie. Mowila tylko o sobie, nie patrzac w ogole na to, ze ja mam problemy. Po prostu tak jest jej wygodniej. Ja jej zaproponowalem ze wyjade i bedziemy widywali sie raz na pare miesiecy, a moze po roku jak ja sie juz tam zaaklimatyzuje to ona przyjedzie do mnie. Ale powidziala ze to nie wchodzi w ogole w gre, bo ona juz podjela decyzje. Czyli ze dalej niz 10 km od domu nie zamieszka i zebym jej nawet nie przekonywal bo ona tego nie zmieni. A najlepszy byl tekst - "przeciez wiedziales jakie mam podejscie do tego tematu juz dawno, to nie wiem czemu teraz sie tak dziwisz". I tu jeszcze dochodzi taka kwestia ze ona co prawda moglaby nie mieszkac z rodzicami po slubie ale nie wyobraza sobie mieszkac w bloku, a juz na pewno nie na wynajmowanym mieszkaniu. Wiecie, wygodna i przyzwyczajona do zycia w domu.
physiux pisze:Ona też niedługo skończy studia. To najlepszy czas żeby powoli wyprowadzić się od rodziców, a Twoje plany to dobra ku temu okazja. Dlatego zgadzam się z przedmówcami. Uważam, że powinieneś wyjechać. Ale porozmawiaj z nią jeszcze. Może to stało się dla niej zbyt szybko?

Mi sie tez wydawalo ze to idealny moment. Studia konczy juz w tym miesiacu, a w lipcu ma obrone magistra. To nie jest tak ze ja ja zaskoczylem z tym wyjazdem nagle. Ja juz od roku jej o tym mowilem. Tyle tylko ze na poczatku ona to traktowala z przymruzeniem oka, jak sama mi powiedziala nie myslala ze mowilem powaznie, myslala ze mnie przekona, zebym nie wyjezdzal. Poza tym jak pisalem wyzej ona z gory zalozyla ze nigdzie stad nie wyjedzie.
quote="betusia"]Co to za życie kiedy całe mieszka się z rodzicami? Mam nadzieję, że chociaż studiowałeś gdzieś z daleka od domu?
Ludzie, którzy na studiach i jeszcze po nich mieszkają z rodzina sa o wiele mniej samodzielni, niż ci którzy odcinają pępowinę wraz z przeprowadzką. [/quote]
Studiowalem dziennie, ale niedaleko domu i codziennie dojezdzalem. Za to ona zaocznie.
Tyle tylko ze u mnie w domu jest zupelnie inna sytuacja. Nie ma rozpieszczania. Zawsze bylo tak ze sam musialem na wszystko zapracowac. Nawet teraz gdy nie mam stalej pracy, to dorabiam sobie jakimis drobnymi "robotkami" fizycznymi.
betusia pisze:Nie wiem jak Ty ale z tego co piszeszEricco, mam wrażenie, że Twoja dziewczyna może być taką mamicóreczką, która jeszcze nie dorosła do samodzielnego, odpowiedzialnego życia...

Przykro to pisac, ale tak wlasnie jest. Ja wiedzialem o tym doskonale, ale myslalem ze skoro jest miedzy nami uczucie i mielismy jakies plany na przyszlosc, to ze ona sie zmieni. Niestety przeliczylem sie.[/quote]
betusia pisze:Ja tam jestem idealistką... Wierzę w miłość i w związki na odległość także wierzę - ale tylko do 200 km...
400 to zdecydowanie za dużo - a nie masz bliżej jakiegoś miasta?
Może potrafisz sam sobie znaleźć jakieś lokum i pracę bez pomocy brata ciotecznego? (w końcu nie taki głupi koleś z Ciebie jak już studia skończyłeś)

To nie tak. Moglbym wyjechac gdzies blizej. Ale tak sie sklada, ze w tym miescie do ktorego chce sie przeniesc mam rodzine, mam znajomych. Dobra, co mi zalezy, napisze wam. Mieszkam na Slasku a przeprowadzic chce sie do Wawy. Tam sa duzo wieksze perspektywy. Z moim wyksztalceniem prace znajde tam szybko. Mieszkanie to pewnie i znalazlbym sobie sam, ale tutaj bede mial naprawde super warunki do mieszkania za duzo nizsza cene. Mieszkanie nalezy do mojego kuzyna, a wiec rodzina mnie nie oskubie. Poza tym jest juz urzadzone. Nic tylko jechac i zamieszkac. I tak samo tlumaczylem to dziewczynie.
A rodzice Twojej dziewczyny (prawdopodobnie rozpieszczonej jedynaczki?) to Ciebie w ogóle akceptują, jak nawet przenocować u Ciebie nie może?

W ogole sytuacja w jej rodzinie jest dziwna. Nie mogla u mnie nocowac, ani ja u niej, bo zdaniem jej rodzicow to nie wypada. A ona nie protestowala tylko zgadzala sie z nimi.
Poza tym podstawowe pytanie-to jest Ericco Twój pierwszy taki poważny związek?

Taki bardzo powazny to na pewno. A na pewno najdluzszy jak do tej pory.
moon pisze:Bezpieczestwo stabilnosc brak odpowiedzialnosci calkowitej za siebie. Po prostu moz ebyc jeszcze dzieckiem a nie musi dorastac. Tak mi sie wydaje.

Niedawno tez przejzalem na oczy i pare osob mi uswiadomilo ze tak wlasnie jest. Czesto mialem takie wrazenie ze ona sie zachowuje jakby byla jeszcze w gimnazjum.
betusia pisze:Jeszcze mam takie (może niedyskretne pytanie) do autora tematu - jeżeli jej rodzice nie pozwalają jej nocować u Ciebie to pewnie i Ty u niej nocować nie możesz...
Wobec tego narzuca się samo zasadnicze pytanie - czy kiedykolwiek nocowaliście razem?

Nocowaliśmy razem przy okazji jakiegos wakacyjnego wypadu. Ale nigdy nie bylo tak zebysmy np. pojechali tylko we dwojke. Zawsze jej rodzice "dbali" o to zeby ktos jeszcze z nami pojechal. Tak jakby mysleli ze jak wiecej osob bedzie, to moze bedziemy spac osobno. Dla mnie to chore. Zreszta tutaj musialbym wchodzic na temat jej podejscia do seksu i tych spraw a to nie ma sensu.
Tak wiec sprawa sie rozwiazala. Oficjalnie juz ze soba nie jestesmy ale co bedzie w przyszlosci to nie wiem. Ja ciagle ja kocham. Teraz pisze pod wplywem emocji i mam tak ze widze tylko same negatywy ale kto wie czy jak wyjade, to nie zatesknie do niej powaznie, a ona do mnie. W sumie to pare lat bylismy ze soba, raz bylo lepiej, raz gorzej, ale jakos sie ukladalo. Jedno jest pewne - teraz mysle tylko o tym wyjezdzie. Na poczatku lipca wyjezdzam, a co pozniej to sie okaze. Moze bedzie jak ktos tutaj pisal - jesli to milosc z jej strony, to do mnie przyjedzie. A jesli nie, to przynajmniej bede mial pewnosc ze bledu nie popelnilem odseparowujac sie od niej. Pozdrawiam
Awatar użytkownika
me19
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 252
Rejestracja: 09 paź 2004, 12:22
Skąd: Ziemia Obiecana
Płeć:

Postautor: me19 » 15 cze 2006, 14:29

mój chłopak wyjechał ze mna do miasta oddalonego o 300km od domu. co tydzien pokonuje te odległość 2 razy pociągiem, bo studiuje zaocznie tam..
dla miłości nie takie rzeczy sie robi..
megane
Maniak
Maniak
Posty: 762
Rejestracja: 22 maja 2006, 13:13
Skąd: z południa
Płeć:

Postautor: megane » 15 cze 2006, 14:44

Jestes mądry facet, wiesz co chcesz robić w życiu i masz dość odwagi, żeby to realizować. Widać, że nie uciekasz od odpowiedzialności, nie tylko za siebie ale i za nią. Ale z tego co tutaj napisałeś wydaje mi się, że będzie Ci lepiej w życiu bez niej. Bo jak widzisz teraz okazało się, że jest z niej zupełna egoistka, do tego jest wygodna i stawia same wymagania.
Rozumiem, że Cię to rozstanie boli, bo to kilka lat życia, ale chyba lepiej że przejrzałeś na oczy teraz, niż jakbyś miał za 5 lat. Albo nawet jakbyś wyjechał sam i czekał na nią w nieskończoność, i tracił dalej czas.
Potrzebujesz kogoś mniej toksycznego, widzącego więcej niż czubek własnego nosa. I tu nie ma znaczenia, czy to wina rodziców, bo tego się nie zmieni.
Powodzenia w nowym życiu i żebyś szybko znalazł tą właściwa połówkę :).
Awatar użytkownika
betusia
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 315
Rejestracja: 23 sty 2006, 15:23
Skąd: nietutejsza
Płeć:

Postautor: betusia » 15 cze 2006, 16:01

Ericco pisze:Nie owijajac w bawelne - rozstalismy sie.


Trudno jest się otrząsnąć po tak długim związku... ale myślę, że dobrze się stało.
To widocznie nie była odpowiednia dla Ciebie kobieta.

Ericco pisze:Moglbym wyjechac gdzies blizej. Ale tak sie sklada, ze w tym miescie do ktorego chce sie przeniesc mam rodzine, mam znajomych. Dobra, co mi zalezy, napisze wam. Mieszkam na Slasku a przeprowadzic chce sie do Wawy.


A nie myślałeś o przeprowadzce do Krakowa? Bliżej i ładniejsze miasto niż ta dziura Warszawa.
Ericco pisze:Nie mogla u mnie nocowac, ani ja u niej, bo zdaniem jej rodzicow to nie wypada
Kosmiczna sytuacja - widać, że traktowali ją jak małą dziewczynkę....
Można ich zrozumieć - ale na przykład już po roku bycia razem gdyby byli statystycznie normalni to przymykaliby oczy na tego typu sytuacje...

Ericco pisze:Tak jakby mysleli ze jak wiecej osob bedzie, to moze bedziemy spac osobno. Dla mnie to chore. Zreszta tutaj musialbym wchodzic na temat jej podejscia do seksu i tych spraw a to nie ma sensu.
Tak wiec sprawa sie rozwiazala. Oficjalnie juz ze soba nie jestesmy ale co bedzie w przyszlosci to nie wiem. Ja ciagle ja kocham.


To jest nawet bardzo chore według mnie.
A to jej podejście do seksu zaintrygowało mnie?
Może była bardzo wierząca i uznawała, że przed ślubem nie można ze sobą brzydkich rzeczy robic?

W każdym razie po tym co napisałeś widać, że mądry i przystojny jesteś chłopak i na pewno gdziekolwiek się pojawisz tam spotkasz tłum wielbicielek i znowu się zakochasz....

Do niej nie ma sensu już wracać - jeśli wydaje Ci się, że ją jeszcze kochasz to niedługo się odzywaczisz od tego uczucia i przestanie się wydawać....
Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki.

Natomiast po tak długim związku - Twój następny - będzie o wiele bardziej dojrzały - być może już ten na całe dalsze życie...

Życzę Ci tego z całego serca... <aniolek>
Kazdy problem ma rozwiazanie.

A jesli nie ma rozwiazania to nie ma problemu
Awatar użytkownika
konstancja
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 131
Rejestracja: 20 kwie 2005, 23:48
Skąd: z kosmosu...:]
Płeć:

Postautor: konstancja » 15 cze 2006, 16:20

jak dla mnie bez sensu..jest te poswiecanie sie..jak człowiek nie widzi perspektyw na lepsze zycie w danym miescie,to niech jedzie..po co ma zaraz jechac ta druga osoba???Z czaem to mozna obie ulozyc..mysle,ze jak sie naprwde kogo kocha,to da ie przetrzymac..a nie tak zaraz od razu razem jechac..dziwne jet to,ze tak ja rodzice "3maja" w tej jakby złotej klatce..nie umie ie ona przeciwtawic??Moj facet tez mieszka w innym miescie,na poczatku rodzice sie burzyli,ze czesto jezdze na noc do niego,ale juz sie przywykli do tego..tym bardziej wiedza,ze za jakis czas jak skoncze studia przeprowadzam sie do innego miasta..
Awatar użytkownika
ksiezycowka
Weteran
Weteran
Posty: 12688
Rejestracja: 13 paź 2004, 13:17
Skąd: Wawa
Płeć:

Postautor: ksiezycowka » 15 cze 2006, 17:57

Ericco, nie wierze ze wczesniej nie zauwazyles w codzinnych sytuacjach jaka ona jest spaczona nie wierze <hahaha>

Przperaszam, wiem, ze boli ale jak pomysle o tym jak ona CI to mowila jak sobie to wyobraze to smiech mnei ogarnia jak mozna byc kims takim po prostu.

Jedź do Wawy i si enie martw ;) Na piwko wyskoczymy, laski poderwimy ;)
Ericco
Początkujący
Początkujący
Posty: 3
Rejestracja: 13 cze 2006, 01:16
Skąd: Polska
Płeć:

Postautor: Ericco » 15 cze 2006, 18:54

betusia pisze:A nie myślałeś o przeprowadzce do Krakowa? Bliżej i ładniejsze miasto niż ta dziura Warszawa.

Tak jak pisalem wczesniej - w Wawie mam rodzine, mam tam tez kilkoro znajomych. Zreszta znam to miasto bardziej niz Krakow, bo z Krakiem nic mnie nie laczy. Nie mam tam nikogo, w ogole tam nie bywam. No i jeszcze to mieszkanie, poza tym wieksze mozliwosci znalezienia jakiejs sensownej pracy.
betusia pisze:To jest nawet bardzo chore według mnie.
A to jej podejście do seksu zaintrygowało mnie?
Może była bardzo wierząca i uznawała, że przed ślubem nie można ze sobą brzydkich rzeczy robic?

Tak wlasnie bylo. Na poczatku w ogole chciala czekac az do slubu z seksem, ale jakos z czasem sie jej odmienilo. Zreszta w tym temacie tez za dobrze nie ukladalo miedzy nami.

W każdym razie po tym co napisałeś widać, że mądry i przystojny jesteś chłopak i na pewno gdziekolwiek się pojawisz tam spotkasz tłum wielbicielek i znowu się zakochasz....

Dzieki za pocieszenie. A z tym przystojnym to wywnioskowalas po tym co pisze czy to tylko tak zeby mi nastroj poprawic? ;)

Natomiast po tak długim związku - Twój następny - będzie o wiele bardziej dojrzały - być może już ten na całe dalsze życie...
Życzę Ci tego z całego serca... <aniolek>

Rowniez mam taka nadzieje. Dzieki.

moon pisze:Ericco, nie wierze ze wczesniej nie zauwazyles w codzinnych sytuacjach jaka ona jest spaczona nie wierze <hahaha>

Prawde mowiac to nie zauwazalem tego. Na poczatku bylismy w sobie strasznie zakochani, dopiero po jakims czasie zaczelo sie stopniowo psuc. W zasadzie to psuc sie zaczelo wtedy gdy przyszlo do powazniejszych rozmow o naszej przyszlosci. Ona zupelnie inaczej widzi swoja przyszlosc i ja zupelnie inaczej. W sumie jak tak to przeanalizuje to nie mam jej niczego za zle. Wybiera wygodne zycie u mamy, bo ma tutaj wszystko czego potrzebuje. Ma pieniadze, ma swoj wlasny samochod, bedzie miala dobra prace zalatwiona przez jakiegos wujka. To po co ma wyjezdzac i pakowac sie w klopoty? Dlatego nie bylo sensu tego w ten sposob ciagnac.

Jedź do Wawy i si enie martw ;) Na piwko wyskoczymy, laski poderwimy ;)

Hehe. Jasne, nie ma sprawy. Ale Ty to chyba raczej facetow co? :)

Wróć do „Miłość, uczucia, problemy”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 737 gości