agnieszka.com.pl • Samotmość a osamotnienie
Strona 1 z 2

Samotmość a osamotnienie

: 03 cze 2006, 21:04
autor: Mysiorek
Podobno samotność to naturalny stan człowieka. Czemu?
Czy samotność towarzyszy zawsze osamotnieniu, czy osamotnienie samotności?
Osamotnienie to bycie samemu, tak to rozumiem.
W takim razie... co to jest samotność? Jak to rozumiecie? :|

Zdarza się, że jesteśmy osamotnieni, ale czy samotni? Podobno jesteśmy z natury samotni, ale czy osamotnieni? :| :| :|

: 03 cze 2006, 21:14
autor: Rish
Samotnosc? to by byla osoba ktora nie ma w zyciu nikogo ani rodziny ani przyjaciol ani matki, ojca itp takze chyba nie ma takich osob...ale w normalnym pojmowaniu samotny to czlowiek ktory po prostu nie ma kobiety lub mezczyzny z ktorego kocha

: 03 cze 2006, 21:28
autor: Mysiorek
Rish pisze:Samotnosc? to by byla osoba ktora nie ma w zyciu nikogo ani rodziny ani przyjaciol ani matki, ojca itp takze chyba nie ma takich osob...ale w normalnym pojmowaniu samotny to czlowiek ktory po prostu nie ma kobiety lub mezczyzny z ktorego kocha

Nie! To osamotnienie, czyli bycie samemu.

: 03 cze 2006, 21:31
autor: Rish
Mysiorek pisze:Nie! To osamotnienie, czyli bycie samemu.


No i sie zaczelo :]
Nie poznasz jednoznacznej odpowiedzi mi wydaje mi sie ze ludzie na ten temat maja nieco subjektywne opinie i definiuja to jak im pasuje bo slownikowej definicji chyba nie ma

: 03 cze 2006, 21:43
autor: Hela Bertz
Jest słownikowa definicja i o ile się nie mylę nie rozgranicza ona tych dwóch terminów, możliwe(nie chcę kłamać) że uznaje je za synonimiczne.

Wydaje mi się, że rozróżnienie tych terminów tkwi na poziomie emocji i uczuć człowieka. Moim zdaniem osamotnienie jest wtedy, gdy dotkliwie odczuwamy brak kogoś bliskiego, można czuć się nawet osamotnionym będąc w związku, wśród przyjaciół. To tak jakby nikt z otoczenia nie rozumiał co mówisz, co chcesz przekazać.
Samotność w zależności od nas samych może być stanem pozytywnym. Wtedy więcej czasu spędza się ze sobą, kształtuje się i umacania samego siebie. Mówi się zresztą o samotnych z wyboru, widać im to pasuje.

Re: Samotmość a osamotnienie

: 03 cze 2006, 21:57
autor: paula19
Mysiorek pisze:Podobno samotność to naturalny stan człowieka. Czemu?
Czy samotność towarzyszy zawsze osamotnieniu, czy osamotnienie samotności?
Osamotnienie to bycie samemu, tak to rozumiem.
W takim razie... co to jest samotność? Jak to rozumiecie? :|

Zdarza się, że jesteśmy osamotnieni, ale czy samotni? Podobno jesteśmy z natury samotni, ale czy osamotnieni? :| :| :|



Nie wiem czy samotnośc jest naturalnym stanem. Myślę, że jednak chyba nie. Bo jesli się kocha z wzajemnością, to się samotnym nie jest.
Osamotnienie to chyba chwilowy stan. I na pewno jest cześcią samotności. Która z koleji wg mnie to poczucie bycia niepotrzebnym, moze odrzuconym, pragnącym znaleźć kogoś kto nas będzie rozumiał.

na pewno te dwa pojecia mają podobne znaczenia ale o różnym nasileniu. Jedno i drugie to brak poczucia akceptacji tylko w mniejszym i większym stopniu.

: 03 cze 2006, 22:26
autor: Mysiorek
Hela Bertz pisze:Mówi się zresztą o samotnych z wyboru, widać im to pasuje.

Tylko to mi tutaj nie pasuje (bo przecież to bycie samemu, tyle, że nie z konieczności), poza tym post fajny i bliski mojemu rozumowaniu.
Hela Bertz pisze:rozróżnienie tych terminów tkwi na poziomie emocji i uczuć człowieka

Twierdzenie jest takie: "to naturalny stan człowieka". Czyli wg mnie bardziej na poziomie egzystencjalnym.

: 03 cze 2006, 22:33
autor: Hela Bertz
:) napisałam "wydaje mi się"

Z tym, że to naturalny stan człowieka nie mogę się zgodzić. Skąd byłaby ta rozbieżność, że część chce być sama- wygrała natura, część szuka kogoś- sprzeczne z naturą. Poza tym większość ludzi jednak szuka swojego stada, czyja to pomyłka? większości czy natury?

: 03 cze 2006, 22:36
autor: Grace
Mysiorek pisze: Podobno jesteśmy z natury samotni, ale czy osamotnieni?

Jestesmy, tak naprawde nie znajdziesz drugiego czlowieka, ktory w pelni Cie zrozumie i tak naprawde zyjac wsrod ludzi zyjesz sam. Niestety :(

: 03 cze 2006, 22:46
autor: Mysiorek
Hela Bertz pisze:część chce być sama

Nie wiadomo czy chce. Ale jest to - ew. samotność.
Hela Bertz pisze:część szuka kogoś

A to podpada pod osamotnienie.
To inne, chyba, pojęcia.

: 03 cze 2006, 22:55
autor: Hela Bertz
Mi osobiście osamotnienie kojarzy się z negatywnym stanem, takim np. po zerwaniu lub śmierci bliskiej osoby, samotność z pogodzeniem się z tą stratą i z dojściem do ładu ze sobą. Może i w tej pierwszej fazie ktoś szuka kogoś, ale nie jest to odpowiedni czas chyba. Dopiero po uzyskaniu spokoju w samotności można kogoś szukać.

: 03 cze 2006, 22:55
autor: Mysiorek
Gosia... pisze:tak naprawde nie znajdziesz drugiego czlowieka, ktory w pelni Cie zrozumie

Hmm... to tak jak ze śmiercią... umierasz samotna nie będąc osamotnioną...
Hmmm... chyba bliżej... :)

Czyli NIKT nas nigdy do końca nie pozna, nie zrozumie?

: 03 cze 2006, 22:58
autor: Grace
Mysiorek pisze:Czyli NIKT nas nigdy do końca nie pozna, nie zrozumie?

tak mysle, a im jestem starsza to upewniam sie w tym...

: 03 cze 2006, 22:59
autor: Koko
Mysiorek pisze:Twierdzenie jest takie: "to naturalny stan człowieka".

Naturalny, bo wraca do źródeł.
Dotyka sedna.
Tak jak podczas utraty bliskiej osoby, cieżkiej choroby, śmierci czy innych ważkich sytuacji, kiedy, tak naprawdę, jesteśmy skazani na samych siebie. Dobrze być czasem samotnym, niekoniecznie osamotnionym. Przede wszystkim w takich chwilach.
Samotność nas nie rozproszy, pozwoli zrozumieć i dotknąć, przepełni.
Osamotnienie ... jest 'ucieczką' przed innymi jak i samym sobą, pewnym brakiem, relacji i porozumienia.

: 03 cze 2006, 23:02
autor: Hela Bertz
Mysiorek pisze:Czyli NIKT nas nigdy do końca nie pozna, nie zrozumie?


To zależy od nas samych i od tego jaką osobę do poznawania nas sobie wybierzemy.
Jeśli zaufamy komuś na tyle, aby dać mu się poznać, a ten ktoś to doceni i zrozumie, nie wykorzysta przeciw nam, to nie dojdzie do osamotnienia.

: 03 cze 2006, 23:03
autor: Grace
Hela Bertz pisze:Jeśli zaufamy komuś na tyle, aby dać mu się poznać, a ten ktoś to doceni i zrozumie, nie wykorzysta przeciw nam, to nie dojdzie do osamotnienia.

a mowisz z autopsji ?

: 03 cze 2006, 23:07
autor: Hela Bertz
Tak, z autopsji, bo zawsze masz świadomość, że jest ktoś kto rozumie i komu zależy na tobie. I nie mówię teraz o partnerze życiowym. A jeśli rozumie i zależy to nie czujesz się osamotniona, mimo że chwilowo jesteś samotna.

: 03 cze 2006, 23:08
autor: onlyjusti
Mysiorku wg Mnie człowiek jest samotny, w chwilach, gdy musi pewne sprawy przemysleć, podjąć określone decyzje, zmierzyc sie z problemami, naprawdę przeżywać w peni chwile radości i spełniania - jest sam w tych chwilach, sam bo tylko on moze czuć w ten sposób, podjąć pewne kroki, działać w penych sprawach. Człowiek został stworzony sam, i w głębi pozostanie sam.
Ale osamotniony jest człowiek, który nie potrafi zdobyc sympatii i przyjaźni ludzi, który nie dopuszcza do siebie rodziny, albo po prostu nie jest zrozumiały przez otoczenie. Współczuje takim ludziom, bo samotność z która jest wpisana w Naszą naturę jest niczym z osamotnieniem, na które Bóg nie pozwolił stwarzając Adomowi Ewę :P

: 03 cze 2006, 23:09
autor: misiucha22
SAMOTNY - żyjący w samotności, w odosobnieniu; pozostawiony sam sobie; nie mający rodziny, osamotniony, zupełnie sam.
OSAMOTNIENIEĆ - zostać samotnym; opustoszeć -----> Po śmierci żony osamotniał i zdziwaczał.

Definicje pochodzą ze słownika.

: 03 cze 2006, 23:43
autor: Mysiorek
Koko pisze:Samotność nas nie rozproszy, pozwoli zrozumieć i dotknąć, przepełni.

WoW!! :)
Hela Bertz pisze:nie dojdzie do osamotnienia.

A to mnie wali, to osamotnienie. Chcę zrozumiec samotność. :)

[ Dodano: 2006-06-03, 23:45 ]
onlyjusti pisze:Człowiek został stworzony sam, i w głębi pozostanie sam.

Nie sam, ale chyba, pozostanie sam.

[ Dodano: 2006-06-03, 23:53 ]
misiucha22 pisze:osamotniony, zupełnie sam
misiucha22 pisze:OSAMOTNIENIEĆ - zostać samotnym; opustoszeć

Przecież to bełkot :|

: 04 cze 2006, 00:06
autor: Hela Bertz
Mysiorek pisze:Chcę zrozumiec samotność. :)


Samotność chyba każdy może zrozumieć na swój sposób. I tak też ją wykorzystać. Dla mnie jest to stan zadumy nad samą sobą, szansa na dostrzeżenie błędów, nad znalezieniem sposobu naprawy. Przede wszystkim czas spędzony ze sobą na poznawaniu i kształtowaniu siebie.

: 04 cze 2006, 00:18
autor: Ted Bundy
Mysiorek pisze:Chcę zrozumiec samotność


tu nie ma co rozumieć. To taka dziwka, niechciana, co przyplątuje się czasem do Ciebie i nie chce puścić :D I trzyma w objęciach, cwana bestia <evilbat>

: 04 cze 2006, 00:28
autor: Koko
TedBundy pisze:tu nie ma co rozumieć. To taka dziwka, niechciana, co przyplątuje się czasem do Ciebie i nie chce puścić I trzyma w objęciach, cwana bestia

Tu jest wiele do zrozumienia. Wówczas jest naprawdę fajna. Gdzie tam niechciana.
Ale wybaczam, gub się dalej <aniolek>
W niej byś siebie znalazł :)

: 04 cze 2006, 00:48
autor: Mysiorek
Hela Bertz pisze:Samotność chyba każdy może zrozumieć na swój sposób.

Jej sie nie rozumie. Ona jest. I tyle!
Ted... piłeś coś? Bo jakoś tak... nie na wyżynach :) Jakbyś nie kumał o czym mowa!
Koko pisze:Wówczas jest naprawdę fajna.

Niom :)
Koko pisze:Tu jest wiele do zrozumienia.

Echhh... no i o tym kłapię.
Czy człek zawsze jest samotny, a czasami ktoś "dotyka" go, i ma namiastkę "odsamotnienia"? Czy jednak jest zawsze sam, a tylko czasami nieosamotnionym? :|

Re: Samotmość a osamotnienie

: 04 cze 2006, 09:35
autor: KocurekV
Mysiorek pisze:Podobno samotność to naturalny stan człowieka. Czemu?
Czy samotność towarzyszy zawsze osamotnieniu, czy osamotnienie samotności?
Osamotnienie to bycie samemu, tak to rozumiem.
W takim razie... co to jest samotność? Jak to rozumiecie? :|

Zdarza się, że jesteśmy osamotnieni, ale czy samotni? Podobno jesteśmy z natury samotni, ale czy osamotnieni? :| :| :|

Ja to rozumiem tak :
Osamotnieni możemy być w różnych sytuacjach...nawet jeśli z kimś jesteśmy...ale to nie oznacza,że jesteśmy samotni
Natomiast samotność dopada nas wtedy gdy jesteśmy zupełnie sami...
Samotność i osamotnienie mogą sobie towarzyszyć,ale nie oznacza,że są od siebie zależne
Mysiorek niezły temat wymyśliłaś :>

: 04 cze 2006, 09:46
autor: Ted Bundy
Koko pisze:W niej byś siebie znalaz


dawno już to zrobilem :) A teraz poważnie; bo widzę, że moja prześmiewcza definicja samotności jako "dziwki", nie wszystkich przekonuje i nie do wszystkich przemawia. Dlaczego ? Nie mam pojęcia. Istnieje teoria, że człowiek jest sam przez całe życie. Sam przychodzi na ten świat, idzie przez swą egzystencję, sam umiera. Sam mierzy się z problemami podczas jego życiowej ścieżki. Oczywiście, może (powinien?) znaleźć sobie kogoś, kto tę "drogę" uczyni lżejszą czy przyjemniejszą, kto umie brać i dawać, ale ostatecznie i tak jest zawsze SAM. Niewątpliwie ciekawa teoria, nieprawdaż? Jednak widzę w niej luki, dlatego w pełni się pod nią nie podpiszę, chociaż wiele, wiele w niej prawdy. Samotnym można być i w "tłumie" i w związku. To swoisty stan psychiczny. Najczęściej przejściowy. Często IMO wiąże się z brakiem uczucia drugiej osoby, jeżeli akurat, właśnie tego uczucia potrzebujemy, jest to dla nas ważne. Natomiast osamotnienie to dużo bardziej cięższa kategoria. To stan, gdy niektórym ludzkim osobnikom "chce się wyć". Człowiek, będąc z natury istotą społeczną (pomijając socjopatów i zdegenerowane jednostki, z zaburzonymi priorytetami/chorobami psychicznymi etc). Pustka. Marazm. Negacja. Rozłożony w czasie upadek. Podatność na choroby (psychiczne i fizyczne). Śmierć za życia. Samobójstwa. Niebezpieczny stan - w którym to niebezpieczeństwo stopniowo narasta......

: 04 cze 2006, 11:08
autor: *qbass*
KocurekV pisze:Mysiorek niezły temat wymyśliłaś
Niom, niezły wymyśliłeś :)
A więc samotność moim skromnym zdaniem jest odosobnieniem. Chociaż nie jesteśmy sami, że tak powiem "fizycznie", to w głębi rozumu coś nie gra. Nie czujemy wsparcia od innych. Czujemy się sami i wydaje się, ze sami musimi sobie z tym radzić. Rozwiązywać wszystko.... :?

: 04 cze 2006, 12:01
autor: pani_minister
Mysiorek pisze:Podobno samotność to naturalny stan człowieka. Czemu?

Bo są różne rodzaje samotności.
Nie zaprzeczysz, że człowiek jest tym nieszczęsnym społecznym stworzeniem, co to bez innych do poziomu podstawowych instynktów zostaje sprowadzony. Naturalne jest bycie w stadzie, interakcje i korzystanie z doświadczeń innych. Nawet, jeśli chcesz się zamknąć w wieży z kości słoniowej, to ktoś Ci te wieżę pomoże zbudować i pożywienie dostarczał będzie. Księgi mądrości, w które zagłębiać się w takim odosobnieniu możesz( :) ), także powstały dzieki innym osobnikom Twojego pokroju. Bez innych nie ma kultury, także piekło to inni, nikt nie jest samotną wyspą itd. itp.
A jednocześnie dopóki ludzkość nie osiagnie doskonałego zespolenia umysłowego, każdy pozostanie zamnięty w miniwszechświecie własnego ciała i umysłu. Jesteśmy ograniczeni przez materialistyczny i mechanistyczny ogląd świata. Złudzenia wyjścia poza takie granice dają np. niektóre dragi ("poszerzające świadomośc", jak mówia jedni, "uszkadzające mózg", jak mówia inni). Istnieją próby odnalezienia wspólnego mianownika dla nas wszystkich, jak choćby teoria pola morfogentycznego Sheldrake'a. Na razie nie widać, abyśmy potrafili coś osiągnąć w tym względzie. Samotnośc polega własnie na takim ograniczeniu do siebie. Podobno niektórzy mistycy potrafią wyjść z tego zaklętego kręgu, ale z racji braku możliwości współodczuwania z nimi, brakuje nam możliwości zweryfikowania tej tezy. Jesteśmy zdani na siebie, swoje odczucia, swój ogląd świata i własny intelekt. Bez jakiegokolwiek głębszego kontaktu z drugą osobą. A kontaktu takiego podświadomie pragniemy, potrzebujemy i dążymy do niego, co mnie osobiście przeraża (jak zresztą większość osobników wychowanych w kulcie indywidualizmu, mało kto chce być bezrozumną częścią mrowiska - a dopiero wtedy jest szansa na zaniknięcie tego, co nazywamy samotnością). Gdyby nie było takiego dążenia do kontaktu z innymi, nie byłoby samotności, wyrażanej jako brak, niedostatek. Jestesmy paradoksalni do bólu :)

A osamotnienie to po prostu bardzo intensywne odczuwanie takiej samotności i sprzeciw wobec niej. Bunt zamiast akceptacji, niemożliwe do zrealizowania dążenie do wspólnoty. Z rodziną, z przyjaciólmi, zwykle z ukochanym / ukochaną. Złudzenie, że miłość potrafi zepchnąć poczucie osamotnienia daleko poza pole widzenia. Że kontakt fizyczny i zrozumienie (zawsze powierzchowne, nigdy nie sięgające do sedna) z drugą osobą potrafi zabić w nas świadomość, że zawsze będziemy zdani na siebie. Są ludzie, u których konflikt wewnetrzny pomiędzy tą wrodzoną "osobnością" a instynktem stadnym (tez wrodzonym) jest szczególnie silny. To oni najmocniej odczuwają to, że są sami, a potrzebuja bycia z kimś. To oni sa najbardziej osamotnieni, dając się stłamsić dwoistej naturze, dwóm sprzecznym naszym cechom.

Możliwe, że namieszałam trochę w tym chaotycznym tekście. Proszę winą obciązyć brak porządnej drogi głębokiego porozumiewania się wśród humanoidów. Pismo (i język) to strasznie kulawy sposób :D

: 04 cze 2006, 12:53
autor: Mona
Mysiorek pisze:Chcę zrozumiec samotność.

Powiem, że nieźle zadałeś nam, ale to dobrze :)

Myślę, że samotność, to siła, która może przerodzić się w osamotnienie. Możemy być samotni z wyboru, czyli faktycznie nie mamy zupełnie nikogo, ale możemy czuć się samotni mając wokół siebie bliskich, czy znajomych. Nie potrafimy nawiązać kontaktu z nimi albo z powodu niskiej samooceny albo z powodu braku umiejętności komunikowania się. Sadzę, iż ludzie uciekający w samotność bronią się tym przed bólem, cierpieniem, czy lękiem. Następstwem tego jest osamotnienie - wynika to z braku pozytywnych relacji międzyludzkich lub odrzucenia, które mogło nastąpić w pewnym okresie życia.
Jednak osamotnienie może być stanem długotrwałym, a nawet chorobliwym. Samotność zaś może występować przejściowo - śmierć bliskiej osoby, zerwanie więzi emocjonalnej z bliską osobą lub nieumięjętność dopasowania się do relacji panujących w najbliższym otoczeniu.

: 04 cze 2006, 16:49
autor: Koko
Mysiorek pisze:Czy człek zawsze jest samotny, a czasami ktoś "dotyka" go, i ma namiastkę "odsamotnienia"? Czy jednak jest zawsze sam, a tylko czasami nieosamotnionym?

Bez sensu :)

Człowiek jest samotny, co nie znaczy, że sam. Czy samotność to coś złego?
Jak to będzie w ostatecznym rozrachunku? Jakaś mapa, przewodnik, latarka?
Czy może własna obecność vel samotność?
I to niekoniecznie przy braku tej drugiej osoby, czyli osamotnieniu.
Samotność zajmuje osobne miejsce, jest ponad to.