Strona 1 z 1
Swatanie.
: 28 lut 2004, 23:24
autor: mariusz
Co sądzicie o swataniu?? Na ile to może pomóc a na ile zaszkodzić?? Jaka jest rola swatacza? Może macie jakieś doświadczenia z tym związane...
pozdrawiam...
: 29 lut 2004, 03:36
autor: pingwin
To zalezy.
Mnie probowala wyswatac moja mama.
W kazdym wypadku zaszkodzilo to. Ja ani razu nie mialem na to ochoty. Zabierala mnie po prostu do swoich znajomych abym pomogl im z jakims urzadzeniem elektrycznym lub komputerem w domu czy cos podobnego. Ogledziny tego sprzetu konczyly sie na tym ze wszystko jest OK. I wtedy czekal na mnie obiad. W domu tym tez byla oczywiscie coreczka znajomych (ktora zwykle nie miala wyboru i musiala na ten czas zostac w domu). Tak naprawde poznalem w ten sposob kilka dziewczyn nawet fajnych. Ale te metody naszych rodzicow tak nas chyba do tego zniechecily ze ani razu nawet nie pomyslalem o tych dziewczynach jako ewentualnych partnerkach.
Po prostu dziewietnasty wiek 
Szczerze powiem ze nie slyszalem aby rodzice innych moich znajomych wyprawiali cos podobnego jak moja mama
Mysle jednak ze gdy masz jakis znajomych, ktorzy sa samotni i uwazasz ze pasowali by do siebie to mozna zaprosic ich na wspolna impreze koniecznie w wiekszym gronie. Posadzic ich ze soba. Ale tak by nie czuli tego ze sa ze soba swatani. Delikatnosc tu jest konieczna.
: 29 lut 2004, 11:09
autor: Maverick
A mnie raz probowano zeswatac i nie wyszlo :d
I dobrze bo bym Ali nie poznal
A co do swatania - mozna poznac dwoje ludzi, ale cala reszte niech odwalaja sami :twisted:
: 29 lut 2004, 16:38
autor: mariusz
Osobiście uważam, że swatanie powinno się zakończyć na zapoznaniu dwojga ludzi. POtem nie powinno się specjalni interesowac, ingerować w ten związek. Bo można wszystko popsuć.
: 29 lut 2004, 19:55
autor: Bobi
Ja jestem zdania że jak coś ma sie w życiu wydarzyć to sie stanie samo. Jak ktoś ma kogoś poznac na swojej drodze to pozna i bedzie ok:)
: 29 lut 2004, 20:07
autor: Xavier
Bobi pisze:Ja jestem zdania że jak coś ma sie w życiu wydarzyć to sie stanie samo. Jak ktoś ma kogoś poznac na swojej drodze to pozna i bedzie ok:)
Istny wiedźmin

. Ja jednak wolę coś w stylu "choose your destiny".
: 29 lut 2004, 20:29
autor: kwjk
Choose your destiny? Hm... nie lubię żyć w przekonaniu, że wszystko z góry jest ustalone i poddane tzw. przeznaczeniu

Takie swatanie to przyjemna rzecz, o ile nie jest przesadzone i przeprowadzone w odpowiedni sposób (wspomniane już wyżej).
: 29 lut 2004, 21:21
autor: Martyna
Osobiście nie znoszę swatania! Tzn. jak mnie swatają... :evil:
Kiedyś moja kumpela tak zrobiła i nie wyszło.. Wydaje mi się, że to brak spontaniczności przeszkadza. Jest jakby z góry ustalone, że ta osoba z tą ma być... Wszystko jest takie sztuczne, na pokaz... Jeśli ktoś miałby mnie swatać to tak, żebym o tym NIC nie wiedziała, ani mój potencjalny partner :wink:
: 01 mar 2004, 09:40
autor: foxy_lady
uważam, że to może byc zabawne. ja wyswatałam swoją koleżanke dośc dawno temu i chyba nadal są razem.
: 01 mar 2004, 09:41
autor: mariusz
Wg mnie swatanie powinno się zakończyć na stwierdzeniu: "znam fajna dziewczynę, jak chcesz to dam ci do niej numer..."
: 01 mar 2004, 14:44
autor: Gość
Jasne, zadzwoniłbyś do zupełnie obcej dziewczyny?
: 01 mar 2004, 14:46
autor: mariusz
A czemu nie? Może wysłałbym sms? Pozatym od znajomego dowiedział bym się jaknajwięcej o tej dziewczynie. To zależy od wielu czynnuków.
pozdrawiam...
: 01 mar 2004, 18:08
autor: Bobi
Osobiście nie znoszę swatania! Tzn. jak mnie swatają...
Kiedyś moja kumpela tak zrobiła i nie wyszło.. Wydaje mi się, że to brak spontaniczności przeszkadza. Jest jakby z góry ustalone, że ta osoba z tą ma być... Wszystko jest takie sztuczne, na pokaz... Jeśli ktoś miałby mnie swatać to tak, żebym o tym NIC nie wiedziała, ani mój potencjalny partner
Martyna zgadzam sie z Tobą. Też tak myślę.
: 01 mar 2004, 22:08
autor: Maverick
Anonymous pisze:Jasne, zadzwoniłbyś do zupełnie obcej dziewczyny?
Do kazdej
: 02 mar 2004, 08:38
autor: mariusz
Zastanawiam się czy ta anonimowa osoba by też zadzwoniła :wink:
Przecież to nic nie kosztuje (prawie). Pozatym człowiek w kontaktach przez telefon, internet jest bardziej odważny.
: 02 mar 2004, 08:51
autor: Martyna
Chociaż chyba człowiek przez internet jest bardziej odważny... :wink: Ma jakby ten czas na przemyślenie, zastanowienie się, a przez telefon może się czasem odwrócić w drugą stronę, czyli dziewczyna np. może być tak spięta i zestresowana, że rozmowa nie będzie się kleić i... klapa. Chociaż są dziewczyny, które podeszłyby do tego spontanicznie i gadały... :mrgreen: Życzę tylko takich :wink:
: 02 mar 2004, 10:57
autor: mariusz
Zgadzam się z Tobą. Jednak nawet rozmowa przez telefon jest dla niektórych łatwiejsza od rozmowy w cztery oczy. Niektórzy ludzie krępują się, jak ktoś na nich patrzy. A przez telefon tak nie ma.
Osobiście z dziewczyną wolę rozmawiać na osobności. Generalnie to nie przepadam za rozmawianiem przez telefon. Nie wiem czemu... :roll:
: 02 mar 2004, 15:08
autor: BlueEyes
Tak jak mówi tu część z Was.... poznać można i tyle. Czasem, kiedy ktoś boi się zapytać "zainteresowanej/zainteresowanego" ... wyjaśnić zachowanie, gest, słowa, humor. Różnie bywa. Ale tylko na początku. Później dać im obrót spraw w ich własne rączki
Udało mi się tak z kilkoma znajomymi, wszystko jak najbardziej w porządku- jedni są małżenstwem, hehe
Ale nie ukrywam, ze na poczatku pelnilam rolę tlumacza "a co on, ona mogla miec na mysli?"
: 02 mar 2004, 16:15
autor: pakuR
BlueEyes pisze:Tak jak mówi tu część z Was.... poznać można i tyle. Czasem, kiedy ktoś boi się zapytać "zainteresowanej/zainteresowanego" ... wyjaśnić zachowanie, gest, słowa, humor. Różnie bywa. Ale tylko na początku. Później dać im obrót spraw w ich własne rączki
Udało mi się tak z kilkoma znajomymi, wszystko jak najbardziej w porządku- jedni są małżenstwem, hehe
Ale nie ukrywam, ze na poczatku pelnilam rolę tlumacza "a co on, ona mogla miec na mysli?"
<nutki> BEHIND BLUE EYES <nutki>
: 02 mar 2004, 16:30
autor: mariusz
Pakur co dokładniej masz na myśli?
: 02 mar 2004, 16:33
autor: pakuR
Na myśli mam to że śpiewając słowa piosenki LIMP BIZKIT (chyba)- Behind blue eyes, zgadzam sie ze słowami "niebieskich oczek". Sam byłem kiedys ( i to nie raz) "strażnikiem" tego uczucia pomiedzy dwoma osobami.