Strona 1 z 4
Odbijany
: 11 kwie 2006, 22:24
autor: nesti
Nikt tego nie lubi, każdy krytykuje. I słusznie. Chodzi o odbijanie kogoś komuś. Czy zdarzyło się Wam, że Wasza połówka zostawiła Was dla kogoś innego? A może ktoś z Was zakręcił się obok osoby zajętej i ona/on zostawił/ła swego partnera/partnerkę dla Was?
: 11 kwie 2006, 22:26
autor: mareczek
na cale szczescie nigdy i mam nadzieje ze sie to nie zdazy
[ Dodano: 2006-04-11, 22:26 ]
nie mile uczucie musi byc
: 11 kwie 2006, 22:27
autor: lizaa
ja tylko kiedys mialam odbic kogos komus, ale tylko mialam ochote:d
: 11 kwie 2006, 22:28
autor: *qbass*
nesti pisze: Czy zdarzyło się Wam, że Wasza połówka zostawiła Was dla kogoś innego?
Nie...
nesti pisze: może ktoś z Was zakręcił się obok osoby zajętej i ona/on zostawił/ła swego partnera/partnerkę dla Was?
Z zasady nie odbijam nikomu dziewczyn

więc nie...
: 11 kwie 2006, 22:30
autor: mrt
Niby nie odbiłam, ale tak się czułam...
: 11 kwie 2006, 22:33
autor: TFA
Kiedys jeden brunecik probowal zdobyc moja kobiete tekstami "jakie masz ladne buty, a jakie ladne paznokcie" a ona: "jaki masz ladny lancuch na szyi, jak krowa na pastwisku"

: 11 kwie 2006, 22:34
autor: Marina
nesti pisze:Czy zdarzyło się Wam, że Wasza połówka zostawiła Was dla kogoś innego?
na szczęście nie zdarzyło się
nesti pisze: A może ktoś z Was zakręcił się obok osoby zajętej i ona/on zostawił/ła swego partnera/partnerkę dla Was?
również nie

: 11 kwie 2006, 22:36
autor: Mysiorek
To jakaś sonda?
Bo tak są zestawione pytania: TAK - NIE

: 11 kwie 2006, 22:39
autor: Paula
Nawet nie potrafiłabym być z osobą, którą bym komus odbiła- bo skąd miałabym pewność, że jak dał się raz odbić przeze mnie to czy nie da sie odbić innej w czsie gdy bym z nim była.
: 11 kwie 2006, 22:47
autor: Yasmine
nesti pisze:Czy zdarzyło się Wam, że Wasza połówka zostawiła Was dla kogoś innego?
Tak, raz. Jedyny facet, ktory rzucil mnie a nie na jego. Alez to przezylam. Nie chodzilo o to ,ze go kochalam (bo bylismy ze soba krotko i nie kochalam
![:] :]](./images/smilies/krzywy.gif)
), ale sam fakt, ze mnie rzucil.... jak sie okazalo dla mojej dobrej kumpeli.
nesti pisze:A może ktoś z Was zakręcił się obok osoby zajętej i ona/on zostawił/ła swego partnera/partnerkę dla Was?
Raz, nie potrafil sie zdecydowac. Byl z inna,a obok bylam ja. Wiec powiedzialam rybki albo akwarium. A ze nie potrafil dalej wybrac, to ja ulatwilam mu zadanie i odpuscilam.
: 12 kwie 2006, 00:42
autor: solar
Ja nigdy nie odbijalem i nie bede bo denerwuja mnie tacy ludzie co sie wtracaja w dobrze funkcjonujacy zwiazek, wiec sam tak robic na pewno nie bede
Moja dziewczyne jaka mam teraz (za 2 dni stuknie nam 1 roczek

), probowal mi ja odbic jej byly chlopak (on byl jej pierwsza wielka miloscia) jakies 1.5 miecha temu gdy byla na dicho i on tam byl. Normlanie ja poprosil na zew. wyznal jej ze nadal cos mu do niej pozostalo i ble ble ble itd. pozniej ja meczyl smsami przez pare dni i namawial do tego zeby mnie zostawila i wrocila do niego.
No ale nie wyszlo gosciowi chociaz sie bardzo staral (nawe wiersze do niej wysylal

). Ehh ale jak sobie przypomne jaki bylem wsciekly <wsciekly> jak mi powiedziala o tym wszystkim too nawet nie chce tu pisac

, ale pozniej bardzo ja docenilem ze mi powiedziala a nie ukrywala tej calej sytlacji

: 12 kwie 2006, 00:47
autor: TFA
Yasmine pisze:Tak, raz
Yasmine pisze:Raz, nie potrafil sie zdecydowac
Taa jasne

to jest "syndrom" jednego piwa

tak samo sie odpowiada na pytanie "Ile wypiles?" jedno piwo !
Sa ludzie ktorzy czerpia satysfakcje z tego ze odbijaja komus partnera i ktorzy wybieraja tylko ludzi zajetych (np. dla niektorych kobiet to wielka duma odbic zonatego faceta), to chyba jakis sposob na dowartosciowanie sie u ludzi.
: 12 kwie 2006, 01:05
autor: Dzindzer
Chyba nigdy nikomu nikogo nie odbiłam, mówie chyba. zgodnie z moja wiedza na ten temat nie odbiłam ( chyba, że zataił przede mna koniec jakiegos zwiazku). Nie odbijam z zasady, nie umiała bym budowac wasnego szcześcia na cudzym nieszcześciu. Raz mnie tak facet zostawił dla mojej wtedy wydawało mi sie przyjaciółki.
: 12 kwie 2006, 04:28
autor: tr3sor
Nie i niemam zamiaru ... wiem jak ja bym sie czul w takiej sytuacji i niechcial bym zeby ktos czul sie tak przezemnie nawet nieznajomy -.-
: 12 kwie 2006, 06:20
autor: Shac
Mój kumpel odbił kiedyś mężatkę... Najbardziej dziwił mnie fakt, że ona miała ok. 25-26 lat (wydawać by się mogło - ustatkowana emocjonalnie kobitka), on wtedy - 21. Pokręcili ze sobą

kilka miesięcy, potem dziwnym trafem, w lesie nakryli ich jego rodzice... Od tamtej pory z chłopaka zrobił się wrak człowieka, ciągną się za nim wieczne problemy, dziewczyna chce się zabić, z każdej strony docierają do niego przejawy nienawiści. Morał z tego taki - NIE WARTO! Skoro ktoś się zdecydował na związek, to pozwólmy mu/jej trwać w swoim postanowieniu, a nie róbmy wody z mózgu, starając się zmienić cel tego uczucia. A jak widać, czasem konsekwencje są nieadekwatne do osiągniętego celu!
: 12 kwie 2006, 07:50
autor: mrt
solar pisze:No ale nie wyszlo gosciowi chociaz sie bardzo staral (nawe wiersze do niej wysylal ).
To pewnie dlatego

: 12 kwie 2006, 07:59
autor: Yasmine
TFA pisze:Taa jasne to jest "syndrom" jednego piwa
Ale gdy to naprawde raz

. Ja wszystkie dokladnie pamietam

.
: 12 kwie 2006, 15:29
autor: ksiezycowka
Dla innej mnie?Raz kojarze. Ale to poplatane bylo bo oni byli juz 3 rok ze soba jak mysmy zaczeli ze soba byc i w sumie nie odszedl o niej potem tylko w pewnym sesnie wrocil.
A mi sie zdarzylo. Moj drugi "facet" w zyciu byl wlasnie stad zreszta ze miałam na pieńku z jego dziewczyna i nijak nie moglam se z ta dziewucha dac rady. Jak pwiedzilam mamie zjechała mnei ostro. Po tem pojelam jaka ja glupote zrobilam. teraz jestem przeciw tmemu staowczo.
: 12 kwie 2006, 17:00
autor: olecxka
nesti pisze:Czy zdarzyło się Wam, że Wasza połówka zostawiła Was dla kogoś innego?
Raz miałam taką sytuację że moja "przyjaciółka" kręciła się obok mojego faceta a w międzyczasie opowiadała mi historie o jego niewierności. Ja jej wierzyłam, z facetem zerwałam , a ona wtedy wzięła się ostro za pocieszanie go ;PP
Czułam się zdradzona przez ale przez przyjaciółkę.
nesti pisze:A może ktoś z Was zakręcił się obok osoby zajętej i ona/on zostawił/ła swego partnera/partnerkę dla Was?
Łoj tak bym nie potrafiła, chociaż w sumie to potrafiłabym ale nie chciała. Z prostego powodu - po co mi taki facet koło którego wystarczy się trochę pokręcić żeby rzucił swoją dziewczynę. Dupek
: 12 kwie 2006, 17:38
autor: tweetuś_18
kilka razy miałam ochote odbić jakiejś pannie chłopaka (ale nigdy tego nie zrobiłam), i nie mam zamiaru
ale z drugiej strony zastanowic by sie czy taki zwiazek ma w ogóle sens jak chłopak/dziewczyna odchodzi z inną/innym... bo jeżeli ludzie sie naprawde kochaja to tak nie postepuja
znam dziewczyne która odeszła od swojego faceta dla innego i teraz sa juz ze soba 2 lata i ona nigdy nie była szczesliwsza, rzumieja sie bez słów
nie sadze ze powinno sie potepiac takich ludzi, po prost popełnili blad (a to lezy w ludzkiej naturze) <mruga>
: 12 kwie 2006, 17:59
autor: Elspeth
raz sie zdarzylo ze facet puscil mnie kantem dla swojej bylej, ale w sumie to nie byla z mojej strony wielka milosc wiec tego tak nie przezylam. Ot zmiana scenariusza i tyle.
Jesli chodzi o to czy sama odbilam faceta... Raz sie zdarzylo. Chociaz nie wiem czy to mozna nazwac odbiciem. Byli ze soba spory kawalek czasu i cos im sie zaczelo psuc. On i ja poznalismy sie wlasnie w tym ich kryzysowym momencie, zadzialala chemia i tak jakos lawinowo poszlo.
solar pisze:denerwuja mnie tacy ludzie co sie wtracaja w dobrze funkcjonujacy zwiazek
widzisz nie kazdy zwiazek jest "dobrze funkcjonujacy. Niektore bywaja na skraju rozpadu
![:] :]](./images/smilies/krzywy.gif)
Juz nauczylam sie z gory niczego nie oceniac bo zycie moze nas postawic w przeroznych sytuacjach.
: 12 kwie 2006, 18:29
autor: Hyhy
Nie spotkalem kobiety dla ktorej byloby warto starac sie o nia mimo ze kogos ma. I ogolnie chyba takie zabawy zostaly za mna w okresie mlodosci jak gralem w pile 12 godzin na dobe gdy mialem 15 lat

ale jakos tego nie zauwazylem, pilka byla fajniejsza

: 12 kwie 2006, 19:59
autor: Mysiorek
Elspeth pisze:nie kazdy zwiazek jest "dobrze funkcjonujacy. Niektore bywaja na skraju rozpadu
Uhm... a Ty wyświadczasz przysługę temu schyłkowemu związkowi

: 12 kwie 2006, 20:03
autor: Elspeth
tego nie powiedzialam, ale jesli wszystko jest ok w zwiazku to nie ma sily zeby jedna czy druga strona zainteresowala sie w TEN sposob kims innym.
: 12 kwie 2006, 20:17
autor: Mysiorek
Elspeth pisze:jesli wszystko jest ok w zwiazku to nie ma sily zeby jedna czy druga strona zainteresowala sie
To może powołać funkcję Społecznego Sprawdzacza Mocy Związku?
Wtedy byłaby jasność. Co miesiąc jakaś/jakiś SSMZ wołałby do łóżka i uwodził

: 12 kwie 2006, 20:26
autor: Elspeth
Oj Mysior Mysior

albo udajesz ze nie wiesz o czym pisze albo nie chcesz wiedziec

<browar>
Nie bede Cie przekonywac do swoich racji bo przeciez nie w tym rzecz.
Co do SSMZ - moge byc maskotka stowarzyszenia?

: 12 kwie 2006, 20:38
autor: mrt
Czasem mam wrażenie, że niektórzy nie rozróżniają dwóch rzeczy: kryzysu w związku i końca związku. Większość wypowiadających się swego czasu na podobny temat twierdziła, że skoro ktoś dał się poderwać, to znaczy, że związek był do dupy i nic strasznego się nie stało. Się stało!
Bo kryzys związku nie równa się jego końcowi!!! A wredne małpiszony wykorzystują kryzys, zamiast trzymać się z daleka.
Powtarzam: kryzys związku to nie to samo, co jego koniec. Więc może by tak łaskawie zaczekać, czy aby na pewno ten koniec nastąpi i ewentualnie wtedy próbować? Zwykła kultura nawet by to nakazywała. Kultura, taka, jaką się z domu wynosi.
: 12 kwie 2006, 20:42
autor: Olivia
Tak, raz odbiłam faceta, jeśli tak to można nazwać. Miałam wtedy 13 lat i to bardziej zabawa przecież była.
Byłam w sanatorium. Poczęstowałam jakiegoś chłopaka czereśniami, a On poprosił mnie o chodzenie.
![:] :]](./images/smilies/krzywy.gif)
Potem się okazało, że ma dziewczynę. Więc musiał się zdecydować. Robiłam wszystko, by wybrał mnie i tak się stało. Pisał mi laurki, szkoda że ich nie zachowałam. Po kilku dniach z Nim zerwałam, a On podobno płakał. Tak przynajmniej twierdził Jego brat.
I to był w sumie mój pierwszy chłopak.

: 12 kwie 2006, 20:44
autor: Elspeth
mrt pisze:A wredne małpiszony wykorzystują kryzys, zamiast trzymać się z daleka.
To jest zwykle generalizowanie. Nie jestem zadnym malpiszonem. Przynajmniej za takiego sie nie uwazam. Po prostu dalam sie porwac odruchom serca i tyle. Swoje tez odcierpialam, wiec nie bylo to takie hop siup, ze zrobilam to z cala perfidia i wyrachowaniem.
: 12 kwie 2006, 21:00
autor: mrt
Elspeth pisze:Po prostu dalam sie porwac odruchom serca i tyle. Swoje tez odcierpialam, wiec nie bylo to takie hop siup, ze zrobilam to z cala perfidia
A kto twierdzi, że z perfidią?
Czy po raz kolejny trzeba przypominać, że człowiek ma po coś rozum? I że rozum nie powinien siedzieć w kieszeni, kiedy włączają się emocje? ROZUM MA DECYDOWAĆ, CZY JEST ZIELONE ŚWIATŁO, CZY GO NIE MA DLA EMOCJI! A kryterium oceny dostarcza sumienie. Sam fakt, że się cierpi, z czegoś wynika - z wyrzutów sumienia. Jeśli nie wynika z wyrzutów sumienia, tzn. że jest się wyrachowanym małpiszonem. Ty nie jesteś, a cierpiałaś. Więc może sumienie Ci się włączało? No i gdzie w tym wszystkim był mózg? - oto pytanie!
Już pomijam fakt, że odbijanie wraca jak bumerang. Z reguły ryczy się dwa razy dłużej i bardziej niż poprzedniczka. Sprawiedliwość dziejowa swoje dokłada
