tanebo pisze:Moim oknem na swiat jest internet a kontaktem ze spoleczenstwem sa wlasnie fora internetowe. (...) Ale tego sie nie da wyleczyc bo chyba taka po prostu moja natura, taki sie urodziłem. Boje sie tylko ze sobie nie poradze w życiu.
To masz problem... Jeśli nie jest Ci z tym dobrze i nie przeszkadza Ci taka kolej rzeczy, to w porządku. Jeśli jednak to Ci przeszkadza, to na Twoim miejscu pomyślałabym o wizycie u psychologa. Całe życie przesiedzieć między czterema ścianami, przed komputerem, z dala od ludzi......... To jest niezdrowe

Im dłużej to się ciągnie, tym gorzej. Zbliżasz się do dwudziestki, cały okres dorastania tak spędziłeś? To ja nie wiem, czy już uda Ci się przełamać... Ale jeśli byś bardzo chciał, to może by coś z tego wyszło

No właśnie - tylko co potem. Jeszcze się okaże, że nagle będziesz musiał spędzać dużo czasu wśród ludzi (np. ze względu na pracę), a nie będziesz umiał kompletnie z nimi współpracować i trzymać się w pionie wśród mniej życzliwych. Kurcze, przejęłam się

Po prostu mnie martwią takie rzeczy, choć to ostatecznie nie moja sprawa.
Co do autorki tematu (ciekawe, ile ma lat): nie taki diabeł straszny. Jak byłam młodsza, też bałam się ludzi. Bo oni starsi, to pewnie będą mnie mieć za głupią małolatę, itp. Jak się jednak okazało, nie warto sobie od razu tworzyć scenariuszy i z góry zakładać swoją przegraną pozycję - bo wtedy się właśnie przegrywa

Człowiek to człowiek, czasem nawet różnica wieku się zaciera, gdy jest o czym pogadać. To nie są kosmici z innej planety

Tak sobie trzeba mówić. A jeśli ktoś kogoś skreśla dlatego, że jest młodszy, to nie świadczy o jego wyższości, a wręcz przeciwnie.
Spróbuj się otworzyć, zagadywać ludzi, nie bać się. Zreztą będziesz tam ze swoim chłopakiem, prawda? To powinnaś czuć się bezpiecznie, chyba że zostawi Cię samą sobie.
Wiesz, czułam się kiedyś podobnie, na imprezie koleżanki. Byli tylko jej znajomi, mieli swoje tematy, o których ja nie miałam pojęcia i kiepsko się czułam w tym towarzystwie, tak jakby odgordzonym ode mnie. Chciałam wcześniej wyjść, ale jakoś sie rozkręciło, wyluzowałam się i w końcu zostałam dłużej
A jak stwierdzisz, że faktycznie nic z tego nie będzie - to trudno. Pójdziesz do domu pod byle pretekstem
