Dziwne uczucie....
: 25 mar 2006, 14:50
Mam dzewczyne od ponad miesiaca. Bardzo inteligentna, miła, ładna. Znamy sie prawie pol roku, gdy dochodzi do nieporozumien rozwiazujemy je szybko rozmoawa(choc prawdziwych problemow jeszcze, na szczescie nie było) Dziewczyna nie jest w ogóle zazdrosna, ufa mi bezgranicznie, mowi ze mnie kocha, widze po niej ze jest tak naprawde. Do tego jest sasiadka mojej ex (LoL) i jest narazona na nieprzyjemnosci ze strony jej i jej rodziny(chodzi mi glownie o plotki strasznie godzace we mnie ktora moja ex sieje dosc intensywnie) ale ona nic sobei z nich nie robi. Tłumaczy swojej rodzinie wszystko zeby nie pomysleli ze jestem taki jak słysza od sasiadow
Do tego zintegrowała sie swietnie z moja paczka ze studiow. Kazdy ja bardzo lubi, znajomi rodzina.
Ja jestem po 3 letnim "zwiazku" w cudzysłowiu bo jak zapewne czesc userow wie, zwiazkiem to nei było. Niewazne.
Mam problem. Widze jak moja sie angazuje, widze jak sie strasznie stara, jak jej na mnie zalezy. Ja w tym wszystkim widze analogiczna sytuacje sprzed 3 lat. Przezywałem to samo. Wlozylem w zwiazek duzo siebie. Starałem sie i nic z tego bo po 3 latach wszystko szlag trafił. I nie wiem dlaczego, nei widze sensu w tym wszystkim. Po co sie mam starac? Po co angażowac? Po co znow kochac jak jest mozliwosc ze znowu cos sie stanie, znowu bede to przezywał jak stonka wykopki. Po prostu boje sie. Nie wiem co robic ... Zalezy mi na tej dziewczynie, bardzo ja lubie. Znowu takze zaczynaja sie jazdy z facetami ktorzy z nia chca byc. Ona oczywiscie ich spławia, ale meczy mnie to. Denerwuje mnei nawet to jak ona sie stara. Nie wiem co sie ze mna dzieje... Poweinienem byc szczesliwy...mozliwe ze szukam dziury w całym...miał ktos podobnie?
P.S mamy po 22 lata
Ja jestem po 3 letnim "zwiazku" w cudzysłowiu bo jak zapewne czesc userow wie, zwiazkiem to nei było. Niewazne.
Mam problem. Widze jak moja sie angazuje, widze jak sie strasznie stara, jak jej na mnie zalezy. Ja w tym wszystkim widze analogiczna sytuacje sprzed 3 lat. Przezywałem to samo. Wlozylem w zwiazek duzo siebie. Starałem sie i nic z tego bo po 3 latach wszystko szlag trafił. I nie wiem dlaczego, nei widze sensu w tym wszystkim. Po co sie mam starac? Po co angażowac? Po co znow kochac jak jest mozliwosc ze znowu cos sie stanie, znowu bede to przezywał jak stonka wykopki. Po prostu boje sie. Nie wiem co robic ... Zalezy mi na tej dziewczynie, bardzo ja lubie. Znowu takze zaczynaja sie jazdy z facetami ktorzy z nia chca byc. Ona oczywiscie ich spławia, ale meczy mnie to. Denerwuje mnei nawet to jak ona sie stara. Nie wiem co sie ze mna dzieje... Poweinienem byc szczesliwy...mozliwe ze szukam dziury w całym...miał ktos podobnie?
P.S mamy po 22 lata
To jakiś tam avatar z sieci.
nic mnie nie rozczaruje przynajmniej
(