agnieszka.com.pl • Czy to kosz?
Strona 1 z 2

Czy to kosz?

: 18 lut 2004, 12:09
autor: pakuR
HEJJJJJJJJJJJJJ!

No i dostałem kosza od "ukochanej". Podrywaczka jedna !

: 18 lut 2004, 12:13
autor: Maverick
A co Ci powiedziala? I jak to wszystko przebieglo? Moze zle to odczytales?

: 18 lut 2004, 12:18
autor: RazieL
Pewnie że ma go dość, może sie jej naraził...heheheh....ciekawe czy już ic pojechał

: 18 lut 2004, 14:36
autor: kwjk
Szkoda :(

: 18 lut 2004, 14:48
autor: Tomi20
pakuR niemartw sie ja cos czuje ze one nas biora na przetrzymanie i tyle
tak to juz bywa z kobietami a my jestesmy tylko pionkami z uczuciami w tej grze :? :? :?

: 18 lut 2004, 16:34
autor: RazieL
Dobrze to ujołes jestesmy pionkami. A wiadomo że w tej grze pionki nigdy nie wygrywają, ale są przeznaczone na odstrzał na pierwszej linni ognia. Grę wygrywają TYLKO figury, które cos znaczą na szachowym polu. Tak więc będąc pionkiem, niewiele zdziałasz, stań sie poważną figurą, a może się uda. Takie prawo dzungli, przetwają tylko najsilniejsi, słabi musza zginąć. Tak samo w miłości, wygrają tylko najlepsi (patrz: świat zwierząt od których nic praktycznie nas nie różni)

: 18 lut 2004, 16:53
autor: pakuR
Nie zdązyłem na IC"górnik" do wawy i ciągle żyję, ale co to za życie.
Sam już nie wiem co o tym sądzić. Mnie się wydaje że na dzień dzisiejszy nic z tego nie będzie, bo ona ciągle uważa mnie za swoja zdobycz, a wy tez chcielibyście "chodzić" z upolowanym zwierzem przy nodze? Ona wydaje mi się teraz nieco dziwna dziewczyną, bardzo ja kocham i zależy mi nadal na niej , pomimo tego że zrozumiałem ja że ona nic do mnie nie czuje (tak naprawdę). Myśle że okazłą się jednak taką dziewczyna podrywaczką. Zostawiła mi jednak pewna furtkę, która muszę wykorzystać,ale dokąd mnie ta droga zaprowadzi???Nie mam pojęcia. Powiedziała w penym momencie że (...) wszystko zmierza jednak w dobrym kierunku(...). Ja odebrałem to jako słowa: Może kiedys cos z tego będzie, ale dziś na nic nie licz. Mogę iśc ta drogą i być jej perzyjacielem, ale co jesli ja nie będę widział innych dziewczyn oprócz niej i starał się o nią jak szalony, a ona w końcu mi powie że fajnie było ,ale wychodzi za mąz za kogoś innego i mam jej dać już spokój?Szczęscie będzie jeśli powie mi to za rok,albo za pół. A co jesli powie mi to za kilka lat?A ja strace cały ten czas poświęcony jej na marno? Kiedy mógłbym w tym czasie być ....naprawdę być juz z kimś innym? Doradzcie mi coś, bo nie wiem co porabiać w takiej sytuacji.

Podsumowując sutuację. Być może bierze mnie na przetrzymanie, ale dała mi jasno do zrozumienia że nic do mnie nie czuje, lecz zastanawiające jest dlaczego zostawiła "furtkę"?Prosze o wypowiedzi na ten temat.Pozdrawiam

: 18 lut 2004, 18:30
autor: kwjk
No... z tą furtką brzmi to "tak sobie".
Na własnej skórze przekonałem się niejednokrotnie, że Panie lubią trzymać dwie sroki za ogon. Nie myślę tutaj, że Twoja wybranka ma kogoś innego na oku... ale przeważnie jest tak, że kobiety lubią mieć "w zapasie" kogoś, kto je będzie adorował... mniej lub bardziej.
Nie chciałbym Cię tutaj zniechęcać ani dołować, ale... wg. mnie to co powiedziała mogło być tylko pewną formą podniesienia Cię na duchu, żebyś nie czuł się tak bardzo przygnębiony itp...
Albo faktycznie jest to po prostu zwykła podrywaczka, która chce Cię mieć w pobliżu jak najdłużej ze znanych tylko sobie powodów.

: 18 lut 2004, 18:46
autor: pakuR
Kto wie....może jak ją poznam bliżej i dowiem sie o niej nieco więcej, to w końcu okaże sie ze jest podrywaczką i moze dowiem sie co tak naprawdę o mnie myśli i czy jednak ta "furtka" doprowadzi do jakiegoś wyjścia , czy tylko skończy się ślepą uliczką na końcu której zeżrą mnie zombiki (jak w Silent hill- zainteresowanie wiedzą o co chodzi) :wink:

Byc może mi przejdzie zauroczenie jej osobą a uczucie osłabnie na tyle że bede mógł pokochać inną, ale nie wiem kiedy znowu spotkam TAKĄ dziewczyne, która będzie mi pasować.

Mam juz "zestaw uśmierzający" w postaci kilku mocnych full i wkrótce wróce na forum .....chyba nieco odważniejszy, a moze nawet do niej zadzwonię pózniej ...heheheheh :twisted:

pssssssst.........gul...gul...gul...gul...gul....uuuuuuuuuuaaaaaaaaahhhhhhhhh...that`s better

: 18 lut 2004, 20:41
autor: lizaa
oj Paukr...wspolczuje...
ale mysle ze jeszcze spotaksz wiele takich jak ona...w koncu na swieice jest tyle kobiet....
bedzie dobrze...

: 18 lut 2004, 21:02
autor: Maverick
Udaj kompletny brak zainteresowania nia. Zacznij sie spotykac z inna. Chocby dla pozoru, niech widzi ze jestes szczesliwy z inna i niech ja zazdrosc zzera. Moze zacznie sie bardziej o Ciebie starac.
Wlasciwie to dziewczyne zdobywa tylko ten, co udaje brak zainteresowania nia. Wtedy tamta sie stara itd.

: 18 lut 2004, 22:30
autor: mariusz
Swiat przeciez nie kończy się na jednej kobiecie :wink:

: 18 lut 2004, 22:50
autor: pakuR
AAAAAAAAAAAAAAAAahhhhhhhhhhahahahahahahaa..........wiycie co? To je koniec ........nie znacie mnie , nie wiecie kim jestem. Nie dam rady sie od tak spotykac z inna , nie dam rady kochac nikogo innego. Dostałem maila i to jednak był kosz.......Napisała mi że ona nie jest moja połóka jabłka..........

Naprawded niepowetowana strata...odeszła odemnie a miało być tak pienknie...piwko sie skonczy2lo i juz niy mom nic . ani piwka anmi dzie2zcyny.. :cry: :cry: :cry: :cry: :twisted: :twisted: :twisted: :twisted: :twisted: :twisted: :twisted: :twisted: :twisted:

Nawet sie qużwa okazało że drzwiczki z "furtki" som zawarte (pomimo ze furtnka jest)..ida sie zapic ........bbbbbuuuuuuuuuuuuueeeeeeeeeeeeeeeeeeee :cry: :cry: :cry: :cry: :cry:
LIf3 is brutal.....and girls are horrible. Nie wiem kogo one by chciały z emęża....najl;epiej takiego pluszowego z twardym fiuytkiem i zeby nic nie gadał i siedział grzecznie na ich za2ołanie i najlepoiej to w szafie....eeeeeeeeeee.....tam ida narazie !!!! forumowicze

: 19 lut 2004, 09:37
autor: mariusz
Cóż poradzić... Miałeś pecha. Ale przeciez nie warto się poddawać. Może czasem trzeba przeżyć szok, by przejrzeć na oczy. Zawsze, jakiś konieć jest czegoś początkiem...

: 19 lut 2004, 09:48
autor: Gość
Chmmmmmmmmmmmmmm............pecha? Nie sadzę. Czy to był kosz? Nie sądzę. Korzystając z okazji, chciałbym ostrzeć innych przed takimi dziewczynami. Myślałem że 24 letnia kobieta myśli juz poważnie, ale niestety myliłem się. 24 lata i myślenie o facetach na poziomie 9 letniej dziewczynki. "foxy" miała rację że jej zachowanie już wczesniej na to wskazywało. Nie mówie że już mi na niej nie zależy, ale postanowiłem sobie ją "wychować" i poczekać może pół roku, może rok az dojrzeje do związku. Dzięki za wszystko i pozdrawiam, myśle że temat jest sprawą zamknięta

: 19 lut 2004, 10:09
autor: foxy_lady
Anonymous pisze: "foxy" miała rację

to dlaczego nie moge sobie poradzić z własnymi problemami :567:

: 19 lut 2004, 10:24
autor: mariusz
Może nie chcesz :wink: Czasem łatwiej jest pomóc komuś niż sobie. Gdzieś słyszałem, że psycholodzy to często osoby najbardziej zakompleksione... Ile w tym prawdy...- oceńcie sami...

: 19 lut 2004, 10:36
autor: foxy_lady
mariusz pisze:Może nie chcesz :wink: Czasem łatwiej jest pomóc komuś niż sobie. Gdzieś słyszałem, że psycholodzy to często osoby najbardziej zakompleksione... Ile w tym prawdy...- oceńcie sami...

sama prawda, tyle że u mnie nie o kompleksy chodzi.
chcę sobie pomóc ale nie wiem jak, nie znam dobrej rady na to :(

: 19 lut 2004, 11:02
autor: pakuR
To może jak Ty nam doradzasz to może my doradzimy Tobie? Chyba że to zbyt osobiste...no to tylko Twój wybór. Ja musze niestety poczekać na moją "miłość", az dojrzje do stałego związku, a co do tego czasue się wydarzy, tego nawet przyszłośc nie zna. Czy będe z nią? Czy z inną? A może sam? Po ostatnich wydarzeniach , chciałbym znowu być sam, tylko bogatszy o nową koleżankę.

: 19 lut 2004, 11:04
autor: mariusz
Ja powiem to tak: mam dosyć koleżanek, przyjaciółek, itp... Chętnie zamioenił bym je na jedna ale ta jedyną :mrgreen:

: 19 lut 2004, 11:22
autor: pakuR
Ja tez mam zamiar zamienic tą "koleżankę-podrywaczkę" na tą jedna jedyna, ale to będzie dłuuuuuuuga droga, wyboista i pełna błota i przeszkód, ale jak trzeba to trzeba. Zrobimy jeszcze z "koleżanki" dojrzałą dziewczynę. Mam nadzieje że się uda,a jak nie? To powiem sobie trudno...czego sie nie robi dla ludzi. Zobaczysz "wychowam" ją sobie jeszcze, jestem tego pewny, bo ona to jest taką zagubiona duszyczką, która czeka aż ktoś poda jej rekę i pomoże wstać.

: 19 lut 2004, 11:28
autor: mariusz
OK... Obejrzyj sobie film pt: "poskromienie złośnicy" :mrgreen:
Choć odnośnie tej zmiany to nie jestem pewnien. Podobno kobiety nie da się zmienić... Ona może jedynie dojrzeć emocjonalnie...

: 19 lut 2004, 12:17
autor: pakuR
Więc jej w tym pomogę z miłą chęcią , bo naprawde ją kocham i poczekam az dojrzeje emocjonalnie. Bede o nia dbał, podlewał ją codziennie, pielęgnował i poczekam az dojrzeje...mnie się nigdzie nie spieszy. A na końcu ją ZJEM !!! :twisted: :twisted: :twisted:

: 19 lut 2004, 13:32
autor: mariusz
Sorki, że sie mieszam, ale nie było by lepiej ja olać, i zająć się jakąś kobietą, która będzie umiec docenić twoje starania?

: 19 lut 2004, 13:50
autor: pakuR
Sorki, że sie mieszam, ale nie było by lepiej ja olać, i zająć się jakąś kobietą, która będzie umiec docenić twoje starania?


Mariusz ......i to jest własnie negatywne myślenie. Jasne ....idziemy po najlżejsze linii oporu...jak nie ta to skaczemy do innej. Ja niesteyy tak nie potrafię a Ona akurat mieszka niedaleko mnie , więc możemy mieć dość częsty kontakt. Bo jak można "olać", kogoś kogo się kocha, lub coś czuje do takiej osoby. Nawet kiedy to uczucie jest nieodwzajemnione, to kiedys może się odwzajemnić, jesli "otworzy oczy".

Wierz mi że ona to kiedyś doceni, a do innej kobiety nie pójde , bo mówiłem już że nie mam takiego charakteru. Poza tym wiem że może sie udać "coś" z niej wychodować. Widze że ona się wstydzi, kiedy jest ze mną, ale to się da wyeliminować. Przed chwilka do niej dzwoniłem czy chce abym ją podwózł do szkoły, to gdyby była całkiem pewne że z nami nic nie będzie, to by od razu powiedziała(...)WEŹ SIĘ NIE INTERESUJ I NAWET NIE PRZYJEŻDZAJ PO MNIE(...). A ona bez większych przeszkód sie zgodziła....nie żebym miał wobec niej jakieś plany, ale ja i tak się w innej nie zakocham,a zobaczymy co z kolezanki kiedys "wyjdzie". Mam nadzieję że mnie rozumiecie? Dla mnie z nią teraz to będzie kontakt na całkowitym luzie, bez stresu itp. Słowo- moją bronią. A może ktos ma odmienne zdanie i myśli że żle robię?Czekam na wypowiedzi.

: 19 lut 2004, 14:05
autor: Tomi20
A pytales koleznake co ona mowi o Tobie moze to wszystko tylko na pokaz aby potem bylo cos wiecej, po prostu Cie sprawdza jak sie zachowasz, czy zaczniesz sie interesowac inna, czy Ci zalezy tak bardzo jak mowisz, jaki jestes naprawde czy nie zgrywasz przednia kogos kim naprawde nie jestes.

Jest wiele powodow dla których moze tak mowic a moze go nawet niebyc.

To wie Tylko ona

: 19 lut 2004, 14:13
autor: mariusz
Ok. nie znam ciebie, ani tej dziewczyny. Ale popatrz na to tak: będziesz przy niej, jak oopiekun, jak ktoś bliski. Ciągle będziesz ją kochał, az pewnego dnia ona powie ci w tajemnicy jako przyjacielowi, ze zakochała się w jakimś kolesiu. I co wtedy zrobisz... Ona będzie tak blilsko, a zarazem tak daleko....

To jest pesymistyczna wizja wydarzeń. Nie musi tak być. Choć nie należy tego wylkuczyć. Jak już powiedziałem: nie znam ciebie, ani twojej ukochanej rob jak uważasz... Tylko abyś się nie ztał Don Kichottem który walczy z wiatrakami :wink:

: 19 lut 2004, 14:14
autor: pakuR
Nie znam jej koleżanek, bo ja przeciez znam dopiero miesiąc. Więc nie wiem co ona mówi o mnie swoim koleżankom i chyba sie tego prędko nie dowiem, a zresztą nawet mnie to nie interesuje, jak będziemy dziś wracać ze szkoły, to zaprosze ja na pizze, w końcu dziś tłusty czwartek...heheheh.....oczywiście w pełnych koleżeńskich stosunkach.

mariusz pisze:Ok. nie znam ciebie, ani tej dziewczyny. Ale popatrz na to tak: będziesz przy niej, jak oopiekun, jak ktoś bliski. Ciągle będziesz ją kochał, az pewnego dnia ona powie ci w tajemnicy jako przyjacielowi, ze zakochała się w jakimś kolesiu. I co wtedy zrobisz... Ona będzie tak blilsko, a zarazem tak daleko....

To jest pesymistyczna wizja wydarzeń. Nie musi tak być. Choć nie należy tego wylkuczyć. Jak już powiedziałem: nie znam ciebie, ani twojej ukochanej rob jak uważasz... Tylko abyś się nie ztał Don Kichottem który walczy z wiatrakami :wink:



Wiesz co? Ja jestem o tyle dziwnym człowiekiem, że mnie to by było w sumie obojetne, skoro bedzie szczęsliwa, to spoko, nie będe miał jej tego za złe,a być może okazać się że sie do mnie przyzwyczai i zacznie traktować z "miłością". Jak się ja zakocham w innej w tym czasie to równiez bym jej o tym powiedział, jesli ja tym zranię to mówi się trudno, tak samo ona bedzie mogła mnie zranić (choć ja to pewnie inaczj odbiorę), ja jednak chyba się prędko nie zakocham ( u mnie zdaża się to raz na 10 lat).Czas pokaże a ja chciałbym na tym zakończyć NASZ TEMAT.

: 19 lut 2004, 14:30
autor: Dziki Wilk
Ale z was sie zrobili pantoflarze jak tak dalej pójdzie to kobiety owinną was woku palca

: 19 lut 2004, 14:34
autor: pakuR
Żeby one w ogóle wiedziały co to znaczy , to by było dobrze Wilku......tak jest prawda. Byc może są takie dziewczyny, które wiedzą jak to robić, ale jak widzisz mnie się trafiła dorosła- mała dziewczynka, która pokochałem i teraz musze sobie ja odpowiednio "wykształcić", a może się kiedys czegos nauczy. Heheheheheeh....nie ma to jak facet przejmuje inicjatywę, kiedy kobieta czuje się samotna i zagubiona .... :twisted: :twisted: :twisted: