Wyjasnijcie mi to prosze....
: 11 mar 2006, 15:07
Sprawa jest poniekąd dziwna. Chodzi oczywiscie o relacje damsko męskie..zadna nowosc.. Tak wiec, znam sie pewna dziewczyną juz ponad 2 lata (chodzimy do tej smej klasy) nie ulega wątpliwosci ze wiemy o sobie bardzo duzo, nie ryzykowalbym mówiac ze wszystko. A jednak..chyba nie wszystko bo trudno jest mi ją "odszyfrować".Wszysto zaczelo sie pierwszej klasie kiedy zrodzilo sie miedzy nami cos wiecej niz typowe kolezenstwo..nazwijmy to zauroczeniem (bardzo głebokim) Była to jednak 1 klasa tak wiec nie znajć siebie robilismy pewne "podchody". Przyszla druga klasa po wakacjach 2 miesiace i bylem pewnien juz swoich uczuc. Przy pierwszej sposobnosci powiedzialem jej co czuje, ona jednak nie skomentowala tego. Dopiero kilkas dni później powiedziała, ze jeszcze nikt do niej nie mowił tak jak ja (szczerze o uczuciach) i to kompletnie powstrzymalo ją od swojej wypowiedzi (mniejsza o to) Dała mi do zrozumienia ze zrobilem swój krok za późno..jak sie okazało ma chłopaka
Coż, pozostałem sam z myślami i zaprzestałem "działań" Teraz jednak jako (przynjamniej teoretycznie) dobrzy znajomi czy też przyjaciele, przy jednych z licznych i długich rozmów, powiedziala ze nie jest szczesliwa z obecnym jej chłopakiem (starszym o wiele zresztą) (my mamy po 18 lat). Późnej wielokrotnie powtarzała mi to ze nie jest tak jakby sobie życzyła. Na moje pytanie dlaczego to ciagnie, odparła ze z nim straciła cnote i to sprawia ze pozstaje z nim ...trudno mi to zinterpretować hmm Moje pytanie brzmi : Czy faktycznie jest tak ze to ją przy nim trzyma. Czy po prostu coś ukrywa, nie chce mi powiedziec jakeis prawdy lub cokolwiek innego.. Naprawde trudno mi to zrozumiec. Zwłaszcza ze moje uczucie nie wygasło, a i ona nie pozostaje temu uczuciu bierna. Odnosze czasem wrażenie ze jestem dla niej kimś ważnym, czasem jednak mysle ze kokietuje mnie, bo byc mzoe wie ze ja dam jej to czego nie da jej on...ehh. Prosze nie krytykujie mnie, bo choć tekst moze wydawać się dzwiny i smieszny w istocie tak nie jest. Trudno jest opisać mi ten problem i stad moze wynikac charakter tego postu. Dziekuje za zainteresowanie - pozdrawiam
Coż, pozostałem sam z myślami i zaprzestałem "działań" Teraz jednak jako (przynjamniej teoretycznie) dobrzy znajomi czy też przyjaciele, przy jednych z licznych i długich rozmów, powiedziala ze nie jest szczesliwa z obecnym jej chłopakiem (starszym o wiele zresztą) (my mamy po 18 lat). Późnej wielokrotnie powtarzała mi to ze nie jest tak jakby sobie życzyła. Na moje pytanie dlaczego to ciagnie, odparła ze z nim straciła cnote i to sprawia ze pozstaje z nim ...trudno mi to zinterpretować hmm Moje pytanie brzmi : Czy faktycznie jest tak ze to ją przy nim trzyma. Czy po prostu coś ukrywa, nie chce mi powiedziec jakeis prawdy lub cokolwiek innego.. Naprawde trudno mi to zrozumiec. Zwłaszcza ze moje uczucie nie wygasło, a i ona nie pozostaje temu uczuciu bierna. Odnosze czasem wrażenie ze jestem dla niej kimś ważnym, czasem jednak mysle ze kokietuje mnie, bo byc mzoe wie ze ja dam jej to czego nie da jej on...ehh. Prosze nie krytykujie mnie, bo choć tekst moze wydawać się dzwiny i smieszny w istocie tak nie jest. Trudno jest opisać mi ten problem i stad moze wynikac charakter tego postu. Dziekuje za zainteresowanie - pozdrawiam
Jedyne co mozesz zrobic - biore pod uwage to jakim typem faceta jestes
- to byc przy niej i sluchac oraz "slyszec", ale musisz wziac pod uwage fakt, ze juz na zawsze mozesz zostac przyjacielem i "konfesjonalem". Ale mozesz tez umiejetnie w niej rozbudzic uczucia i oczywiscie wszystko zalezy od tego jak ja "slyszysz" 
