agnieszka.com.pl • wybralam ... ???
Strona 1 z 2

wybralam ... ???

: 06 mar 2006, 08:53
autor: toya
[...]

Re: wybralam ... ???

: 06 mar 2006, 09:11
autor: Lawrence
Gratuluje decyzji - szkoda ze ja nie podjalem tez takiej...:(

Cholernie duzo sie mozna nauczyc czytajac to forum...

Powodzenia :)

: 06 mar 2006, 09:14
autor: cajmer
To nie jest normalne ze nie chce Cie puszczać nigdzie. Prawdziwa miłość opiera sie na zaufaniu. Możliwe ze sam sobie nie ufa i będąc wypuszczonym gdzieś bez swojej kobiety to wykorzystał by sytuacje do skoku w bok...Dletegóz Tobie nie ufa.
Znam to z autopsji, przez ojca mama nigdy nie miała zadnych koleżanek, ciągle w domu bo jej nie pozwalał, czasami tylko, ale wtedy musiała isć z nim. No i po 22 latach małżeństwa jak on to powiedział "zakochał" sie. I wzięli rozwód ; p

: 06 mar 2006, 09:24
autor: Ted Bundy
toya pisze:a aaa czy moja babcia jak mawiala " patrz jak chlopak odnosi sie do swojej matki, bo tak bedzie odnosil sie do Ciebie" miala racje, jak myslicie


miała 100 proc racji. Nawet w pierdlu to widać. Jeżeli posadzą więźnia za przestępstwo wyrządzone własnej matce, współtowarzysze z celi zgotują mu gorszy horror niż pedofilowi :D

: 06 mar 2006, 09:33
autor: thirdeye
cajmer pisze:To nie jest normalne ze nie chce Cie puszczać nigdzie. Prawdziwa miłość opiera sie na zaufaniu. Możliwe ze sam sobie nie ufa i będąc wypuszczonym gdzieś bez swojej kobiety to wykorzystał by sytuacje do skoku w bok...Dletegóz Tobie nie ufa.
Znam to z autopsji, przez ojca mama nigdy nie miała zadnych koleżanek, ciągle w domu bo jej nie pozwalał, czasami tylko, ale wtedy musiała isć z nim. No i po 22 latach małżeństwa jak on to powiedział "zakochał" sie. I wzięli rozwód ; p


tak ale ta milosc zostala ostatnio mocno nadszarpnieta.

a z ta matka... moze cos w tym jest.

: 06 mar 2006, 09:40
autor: Mysiorek
cajmer pisze:Możliwe ze sam sobie nie ufa ..Dletegóz Tobie nie ufa.

Chyba nie skumałeś. Nie ufa Jej, bo się ślini do drugiego! Proste?

toya pisze:NIE I JUZ ! czy to normalne ?

Dziwisz się? On też coś tam kumał na temat Twojego 2 życia, obok. A koleżanki sa niezłą ew. wymówką. :P
Ale spoko - kropla drąży skałę. Gadaj z nim, gadaj. Nie dawaj "dowodów" "niewierności" - odpuści. Pomału, ale odpuści, skoro Cię kocha.

: 06 mar 2006, 09:50
autor: BlueEyes
A ja Ci powiem jak prawdopodobnie będzie. Podkreślam- prawdopodobnie.

Z obecnym chłopakiem będziesz jeszcze jakiś czas, dopóki znowu Ci nie "odbije". Będziesz chciała (o ile to jeszcze możliwe) spotykać się z tym drugim. Tutaj- sielanka przez kilka miesięcy. Ale.. nie dojdzie do skutku, że tak powiem.
Bo to dopiero druga strona "balansu". Jeszcze nie środek, gdzie człowiek czuje się najlepiej.

Dopiero po tych peturbacjach dojdziesz tak naprawdę czego chcesz, od życia i od partnera. I może wtedy pojawi się ten 3, tak trzeci, żaden z wcześniejszych, i może coś z tego wyniknie.

Dlaczego? Jesteś jeszcze młoda, widzę że nie do końca z ukształtowanymi poglądami i chwiejnością emocjonalną. Związkom z czymś takim nie po drodze. Chyba że dana osoba dojrzeje jeszcze w trakcie.

Nie wykluczam, iż może się stać tak, że teraz "znajdziesz to, czego szukasz". I będziesz wiedziała w którą stronę iść.
Sztuką jest balansować, ale trzeba wiedzieć w którą stronę.
Z całego serca życzę tej pozytywnej, bez rozczarowań. Ale pamiętaj: postępuj tak, aby nikogo przy tym nie ranić, także samej siebie. A jeśli już... to tak, abyś nie miała sobie nic do zarzucenia.

P.S. Babcia ma dużo racji :)

: 06 mar 2006, 09:57
autor: agata
fakt wybory nie sa łatwe szczególnie gdy chodzi o uczucia....wiesz ja mojemu chopakowi nie dawałam nigdy powodów do zazdrosci czy podejrzen ze gdzies na boku cos sie dzieje a mimo to gdy kiedys wspomniałam ze chciałabym pobyc troche ze znajomymi, sama tylko ja i moim znajomi poczuł sie urazony bo znajomi dla mnie wazniejsi i nie wiadomo co jeszcze, ze mnie sprowadza na zla droge....a ja po ponad roku cigłego bycia przy nim zapragnełam po prostu spotkac sie z ludzmi za którymi tesknie, pogadac o starych czasach....a w zamian usłyszałam ze skoro potrzebuje znajomych to najprawodopodobniej on mi sie wystarcza....cóz to chyba nic złego ze ciagnie mnie do ludzi ze nie chce byc zamknieta w czterech scianach i miec tylko jego.....ostatnio źle sie miedzy nami dzieje(no niby nie az tak źle) w wielu rzeczach nie zgadzamy sie ze soba(jestesmy wychowani w dwóch róznych swiatach) róznie patrzymy na rózne rzeczy i choc jest mi z nim dobrze zastanawiam sie czy to ma sens? bo gdy jest dobrze to po po prostu super ale gdy znów zaczynamy sie kłocic pojawia sie we mnie taki "zwis" mysle co bedzie to bedzie mam to gdzies....i momentami zastanawiam sie jak to bedzie czy jestesmy w stanie przezwyciezyc tak ogormne róznice pogladowe, juz teraz istanieja tematy o których lepiej zebysmy nie mówili ze soba...to chyba nie jest normalne

: 06 mar 2006, 10:09
autor: Ciekawski
Agata - macie problem, chłopak koniecznie dąży do tzw. związku odgraniczonego wewnętrznie, czyli chce was zamknąć w "waszym" własnym, hermetycznym światku i nie dopuszczać nikogo z zewnątrz. Nie możesz na to przystać. W każdym, nawet najszczęśliwszym związku dwojga ludzi nadchodzi moment, w którym oni sobie już nie wystarczają do życia. I dobrze! Bo nie są sami na tym świecie. Musisz mu wyjaśnić, że powinien Tobie ufać, ale przede wszystkim - że kontakt z innymi ludźmi wniesie wiele świeżości między wasze wzajemne relacje.
Zaś co do różnić światopoglądowych - to chyba największy problem. Może wam się udać to zmienić (co byłoby wskazane, bo później mogą wystąpić różne komplikacje i niepotrzebne konflikty z tego powodu), ale to wymaga naprawdę dużego nakładu pracy.

Toya - gratuluję decyzji. Z jednej strony powininem zganić Twojego faceta za takie zachowanie, ale z drugiej trochę mu pod nie grunt przygotowałaś. Odzyskaj jego zaufanie. Zresztą - nie jesteś jego własnością i on nie będzie Ci mówił czy dzisiaj siedzisz w domu czy się spotykasz z koleżankami. Twoja decyzja, on się może do niej tylko ustosunkować. Przecież nie robisz nic złego. Niesmak po Twojej akcji na pewno pozostanie, ale z czasem minie. Rozmowa w tym (jak i każdym innym) przypadku jest kluczem do sukcesu. Powodzenia.

: 06 mar 2006, 10:11
autor: Lawrence
agata pisze:[...]a ja po ponad roku cigłego bycia przy nim zapragnełam po prostu spotkac sie z ludzmi za którymi tesknie, pogadac o starych czasach....a w zamian usłyszałam ze skoro potrzebuje znajomych to najprawodopodobniej on mi sie wystarcza....cóz to chyba nic złego ze ciagnie mnie do ludzi ze nie chce byc zamknieta w czterech scianach i miec tylko jego.....ostatnio źle sie miedzy nami dzieje(no niby nie az tak źle) w wielu rzeczach nie zgadzamy sie ze soba(jestesmy wychowani w dwóch róznych swiatach) róznie patrzymy na rózne rzeczy i choc jest mi z nim dobrze zastanawiam sie czy to ma sens? bo gdy jest dobrze to po po prostu super ale gdy znów zaczynamy sie kłocic pojawia sie we mnie taki "zwis" mysle co bedzie to bedzie mam to gdzies....i momentami zastanawiam sie jak to bedzie czy jestesmy w stanie przezwyciezyc tak ogormne róznice pogladowe, juz teraz istanieja tematy o których lepiej zebysmy nie mówili ze soba...to chyba nie jest normalne


Spotykanie sie ze znajmymi jest potrzebne kazdemu - zapytaj sie chlopakowi czy gdyby on chcial tylko pojsc gdzies tylko z kumplami to czy blizszymi swoimi znajomymi to czy to by bylo dla niego ok...i wtedy niech sie postawi w twojej sytuacji...

Poza tym - piszesz ze nie zgadzacie sie w wielu sprawach ze soba ze czasem nie mozecie sie dogadac....czasem jest tak ze po pewnym czasie nastepuje jakis kryzys czy tez drobne nieporozumienia......czyli tworzycie normalny zwiazek:) takie jest zycie - chcesz to rozwiazac - usiadzcie kiedys tak zeby wam nikt nie przeszkadzal i pogadajcie ale tylko o tym co sie komu nie podoba......

Czasem "zwis" jest nastepstwem tego ze sie ma wszystkiego dosc - ale gdybyscie sie rozstali [hipotetycznie tylko] na jakis czas to dopiero docenicie siebie, to ze nie macie sie na codzien, pojawi sie tesknota...sens jest zawsze...nie mozna uciekac od zlych rzeczy tylko dlatego ze nam sie cos nie podoba, tylko starac sie rozwiazac.....

: 06 mar 2006, 10:15
autor: Ciekawski
Lawrence - tu nie chodzi o niedogadywanie w pewnych sprawach (bo to normalka), lecz różnice w światpoglądach - a to już bardzo duża przeszkoda.

Zaś sam "zwis" - zdarza się, ludzie mogą się sobą "zmęczyć". Dobrym na to lekiem jest albo przymusowa przerwa (podkreślam - przymusowa, a nie dobrowolna), która jakimś dziwnym trafem się zdarza, albo też walka z rutyną :) Lub nawet jakieś złe wydarzenie w życiu.

: 06 mar 2006, 10:16
autor: Olivia
toya pisze:wczoraj zapytalam " moge pojechac na weekend z kolezankami?" stwierdzil ze oszalaalam, zebym im powiedziala, ze nigdzie nie jade, bo ruszac sie moge tylko z nim, chyba cala noc o tym gadalismy, ale moje argumenty, ze same kolezanki, *ktore zna ,ze odpoczeniemy troche itp, go nie przekonuja NIE I JUZ ! czy to normalne ? ;/

Ja bym się nie dała tak zniewolić. On już myśli, że jesteś Jego własnością.

Doradzaliście dziewczynie rozmowę z tym kolesiem. Ale sami widzicie, jak ten facet rozmawia...

Dobrze, że podjęłaś jakąś decyzję, nie można wisieć w niebycie.

: 06 mar 2006, 11:09
autor: Dynaxx
toya pisze:zostane przy moim chlopaku, czyms pewnym i bezpiecznym, bede dla niego najlepsza dziewczyna jaka moze miec, bede sie starala

konkretna decyzja, gratuluje :] ale
toya pisze:" wlacz gadu gadu, na pewno ktos napisal " albo telefon gdzie jest i tak wokolo ;/
nic nie przychodzi na to gg, po prostu mam wylaczone, a on robi takie awantury

toya pisze:wczoraj zapytalam " moge pojechac na weekend z kolezankami?" stwierdzil ze oszalaalam, zebym im powiedziala, ze nigdzie nie jade, bo ruszac sie moge tylko z nim, chyba cala noc o tym gadalismy, ale moje argumenty, ze same kolezanki, *ktore zna ,ze odpoczeniemy troche itp, go nie przekonuja NIE I JUZ

w takim wypadku obawiam sie ze jest to tylko odwlekanie sprawy i za jakis czas twoje rozsterki powroca...
porozmawiaj z nim (bo do jasnej k**y nędzy to jest podstawa dorosłego związku, a taki chcecie budowac, no nie ?!), daj mu do zrozumienia ze jego postawa wpedzila cie w kryzys i w pewnym momencie stałas na krawedzi, zastanawiajac sie czy wasz związek ma sens, bo nie chcesz takiego zycia jakie on ci gotuje...
Jezeli chlopak jest kumaty, w sposob ewolucyjny (bo jak pisala Olivia, on ma cie za swoja wlasnosc i na rewolucje bym tu nie liczyl) zmieni sie i da tobie i sobie luzu...

najwazniejsze bys dala mu do zrozumienia, ze jego postepowanie oddala cie od niego, nie chcesz tak zyc, zeby chlopak zastanowil sie nad tym jaką tobie i sobie krzywde wyrządza, a nie zostawiala go, uciekajac do innego - to nie jest rozwiazanie, a na pewno nie dla niego, bo gwarantuje ci ze wpedzisz go w takiego doła ze sie z niego nie wygrzebie... on chyba niedostrzega, ze jego postawa jest szkodliwa dla waszego zwiazku. A jest, i jasno i stanowczo poinformuj go o tym, i wypracujcie razem konstruktywny plan dzialania...

rozmowa i kompromis, do k**y nędzy! a jak nie to adios!

[ Dodano: 2006-03-06, 11:17 ]
toya pisze:aaa co do zauroczenia, ON *kol ze stud. jest dla mnie taki wazny ! ie chce teraz jego zranic, bo go uwielbiam ! po prostu uwielbiam

a wiesz dlaczego? bo w w razie rozsypki zwiazku masz gotowe kolo ratunkowe (podswiadomie nie wierzysz ze wam sie uda)... skad ja to znam ...

: 06 mar 2006, 11:32
autor: agata
Ciekawski pisze:Zaś co do różnić światopoglądowych - to chyba największy problem. Może wam się udać to zmienić (co byłoby wskazane, bo później mogą wystąpić różne komplikacje i niepotrzebne konflikty z tego powodu), ale to wymaga naprawdę dużego nakładu pracy.

to prawda...szczególnie ze juz wiele razy po dyskusji na te dzielace nas tematy dochodzilismy do wniosku ze faktycznie nie ma sie o co kłócic rozumiemy co nas dzieli i dlaczego...ale zawsze po jakims czasie jakby zapominamy o tym...i znów to samo on nie moze zrozumiec ze to iz nie zgadzam sie z jego znadniem nie oznacza ze jestem przeciwko niemu...I to najtrudniej przezywiciezyc..ja jestem silna osobowoscia on tez i ja nie potrafie tak po prostu stwierdzic "ok rzucam mój sposób widzenia swiata i podporzadkowuje sie jego" i czasem troche zapominamy ze normalne jest ze ludzie maja rózne zdanie...
Lawrence pisze:Czasem "zwis" jest nastepstwem tego ze sie ma wszystkiego dosc - ale gdybyscie sie rozstali [hipotetycznie tylko] na jakis czas to dopiero docenicie siebie, to ze nie macie sie na codzien, pojawi sie tesknota..
juz o tym myslałam zeby tak na troche "odpoczac od siebie" ale w naszym wypadku to prawie nie mozliwe bo widzimy sie codziennie na uczelnia uciekac przed soba nie ma co ;) myslałam nawet zeby gdzies wyjechac pobyc sama ze soba i zobaczyc jak to jest gdy jego nie ma obok ale wiadomo zajecia na uczelni wiec narazie mała sznasa na samotnosc.....z drugiej strony ja bym tak nie potrafiła "wiesz kochany rozstanmy sie na troche a za jakis czas znów bedziemy razem" ja wiem ze on by czekał ale ja tak nie potrafie nie umiałabym odejsc i wrócic..wolałabym byc chyba sama....
Lawrence pisze:czyli tworzycie normalny zwiazek:) takie jest zycie -

czasem sie zastanawiam czy wszyscy maja takie skomplikowane zycie czy tylko ja tak mam ;) jedno jest pewne naogladałam sie romantycznych filmów gdzie wszystko było piekne i łatwe a teraz poznaje ze to wcale tak nie jest :)

: 06 mar 2006, 11:44
autor: Elspeth
toya dobrze ze podjelas jakas decyzje. Czy jest sluszna? Zycie pokaze. Jesli pisane jest Wam byc razem to mysle ze bedziecie. Pamietaj ze musicie rozmawiac o tym co Was boli. Jesli nie podoba Ci sie to jak np. sie do Ciebie odnosi jak Cie traktuje to mu to powiedz. A co do stwierdzenia babci... wszystko zalezy od tego jakie sa stosunki w rodzinie. Ale generalnie nalezy patrzec wg mnie na to jak facet odnosi sie do swojej mamy, siostry.

: 06 mar 2006, 11:55
autor: ronald
Nie daj sie tak tlamsic znajomi sa potrzebni. Ja w swoim czasie tez sie ograniczalem dla dzieczyny i co mi z tego przyszlo po latach..., ze moi znajomi juz o mnie zapomnieli:(( a zostali tylko wspolni mojej zony i moi ktorzy za chwile po moim rozwodzie moga roznie zareagowac na sytuacje. kazdy powinien miec prawo do spotaknia z innymi jesli ma do Ciebie zaufalnie to powinien Ci pozwlic a jesli nie ma to cos jest nie tak....

: 06 mar 2006, 12:26
autor: Lawrence
agata pisze:z drugiej strony ja bym tak nie potrafiła "wiesz kochany rozstanmy sie na troche a za jakis czas znów bedziemy razem" ja wiem ze on by czekał ale ja tak nie potrafie nie umiałabym odejsc i wrócic..wolałabym byc chyba sama....


Umialabys worcic - tak sie mowi jak jest sie w zwiazku, ale gdy tego brakuje to na poczatku [pierwsze kilka dni] niby jest fajnie, jest sie woplnym itd, ale pozniej przestaje to byc takie niezwykle i zaczyna brakowac tej drugiej osoby....

czasem sie zastanawiam czy wszyscy maja takie skomplikowane zycie czy tylko ja tak mam ;) jedno jest pewne naogladałam sie romantycznych filmów gdzie wszystko było piekne i łatwe a teraz poznaje ze to wcale tak nie jest :)


Pewnie ze nie jest - w kazdym zwiazku sa dni lepsze i gorsze - to nie tak ze tylko Ty tak masz... tak jest wszedzie, ale to dodaje calego uroku zwiazkom, jest elementem wkomponowanym w codzienne zycie zwiazku...przed tym nie uciekniesz....gdyby bylo idealnie jak w ksiazkach czy filmie, czy tak jak sobie to wymarzylismy to z czasem tez by sie stalo to nudne.....

: 06 mar 2006, 13:29
autor: Yasmine
TedBundy pisze:patrz jak chlopak odnosi sie do swojej matki, bo tak bedzie odnosil sie do Ciebie

czyli jak moj jest kochany, tylko jak cos chce, to tak samo bedzie w stosunku do mnie.
Sprawdza sie <boje_sie>

Re: wybralam ... ???

: 06 mar 2006, 17:34
autor: sadi
toya pisze:zostane przy moim chlopaku, czyms pewnym i bezpiecznym, bede dla niego najlepsza dziewczyna jaka moze miec, bede sie starala ... duzo duzo myslalam, nie poswiece, czegos co pewne, czegos co pielegnowalismy przez 4 lata, dla jak to nazwaliscie zauroczenia...

Juz dawno na forum nie spotkalem posta ktory na prawde podobalby mi sie w 100% - a ten taki jest!! Brawo <browar> I gratulacje podjetej decyzji ;DD

toya pisze:ale on tez musi chyba sie troche postarac, caly dzien slysze tylko " wlacz gadu gadu, na pewno ktos napisal " albo telefon gdzie jest i tak wokolo ;/
nic nie przychodzi na to gg, po prostu mam wylaczone, a on robi takie awantury
A postarac to sie musicie oboje i najlepiej jak najlepiej ;)


toya pisze:wczoraj zapytalam " moge pojechac na weekend z kolezankami?" stwierdzil ze oszalaalam, zebym im powiedziala, ze nigdzie nie jade, bo ruszac sie moge tylko z nim, chyba cala noc o tym gadalismy, ale moje argumenty, ze same kolezanki, *ktore zna ,ze odpoczeniemy troche itp, go nie przekonuja NIE I JUZ ! czy to normalne ? ;/

Hmmmm...to troche dziwne :? Ale polecam po prostu byc ze soba teraz, po kryzysie, jak najwiecej <regulamin> Badzcie razem i sprobujcie sie poznac od nowa ;) Uspokoi sie wszystko w was i wtedy zacznij sie spotykac ze znajomymi ;) Chlopak zrozumie tylko teraz badz przy nim i pokaz mu jak najlepiej potrafisz ze tylko on sie liczy i to co razem zbudowaliscie przez 4 lata <regulamin> ;)

toya pisze:aaa co do zauroczenia, ON *kol ze stud. jest dla mnie taki wazny ! ie chce teraz jego zranic, bo go uwielbiam ! po prostu uwielbiam

Powiem tak: skoro wybralas na nowo swojego chlopaka i starasz sie budowac dalej wasz 4-letni zwiazek to nie mysl o tym drugim w ogole :> Jesli uda sie ograniczyc tobie kontakty z nim do minimum 'kolezenskiego' to bardzo dobrze, a im szybciej tym lepiej!!
Najgorzej jak kumpel ze studiow sie nie podda i nadal bedzie za toba lazil :P Oj zrobi sie galimatjas... ;DD Zawsze twierdzilem ze najgorsze co to wziac sobie druga polowke z klasy/pracy itp.

toya pisze:a aaa czy moja babcia jak mawiala " patrz jak chlopak odnosi sie do swojej matki, bo tak bedzie odnosil sie do Ciebie" miala racje, jak myslicie ?

A tu twoja babcia miala 1000000000000% racji ;DD

A i czemu sa te znaki zapytania w temacie? Podjelas juz decyzje czy nie?

: 06 mar 2006, 19:08
autor: cubasa
toya pisze: aaa czy moja babcia jak mawiala " patrz jak chlopak odnosi sie do swojej matki, bo tak bedzie odnosil sie do Ciebie" miala racje, jak myslicie ?

Ja slyszalem to w innej formie :"Patrz jak dziewczyna traktuje swoich rodziców, tak będzie traktować swojego męża". Pouczające...

Toya pisze:wczoraj zapytalam "moge pojechac na weekend z kolezankami?"

Hmm, to pytanie jest już samo w sobie uzależniające. Gdybyś zapytała: "Mam zamiar jechać z koleżankami na weekend - co Ty na to?" byloby OK.

Toya, gratuluję decyzji. Życzę powodzenia

: 06 mar 2006, 19:30
autor: marekkkkk
toya pisze:wczoraj zapytalam " moge pojechac na weekend z kolezankami?" stwierdzil ze oszalaalam, zebym im powiedziala, ze nigdzie nie jade, bo ruszac sie moge tylko z nim, chyba cala noc o tym gadalismy, ale moje argumenty, ze same kolezanki, *ktore zna ,ze odpoczeniemy troche itp, go nie przekonuja NIE I JUZ ! czy to normalne ? ;/


Wiesz... teraz może troszke mu odpuść, sytuacja jest bardzo napięta. Może pójdzie na kompromis ? Nie wszystki naraz. Powiedz " kotku, skoro nie chcesz rozstawiać sie ze mną na cały weekend, to może chociaż zgódź sie na jeden wieczór, a reszte weekendu spędzimy tylko we 2 ? " Ustąp troszke jemu, a on niech troche ustąpi tobie.

: 06 mar 2006, 22:07
autor: Meredith
W tym związku trzeba duzo naprawić.
Tzn. on nie może czuć sie Twoim władzcą i zabraniać spotkań bądź wyjazdów z koleżankami...rozumiem zazdrość..ale wsyztsko musi miec swoje granice.

Odnosnie powiedzenia Twojej babci to: w większosci przypadków sie ono sprawdza<ale zawsze sa wyjątki od tej reguły wiec nie mozna generalizować>


I jeszcze jedno... przeczytaj uwaznie swojego posta i zauwaz,że nie bije z niego jakis optymizm tylko raczje smutek...<bynajmniej ja to tak odebrałam>,a Twój chlopak jest tak przedstawiony,ż e ma wiecej minusów niz plusów.

Nie chce Ci mieszac ..podjęłas swoją decyzję i na pewno wiesz co robisz.
Pozdrawiam:) I szczęscia zyczę !

: 06 mar 2006, 22:27
autor: Mari*
Meredith pisze:I jeszcze jedno... przeczytaj uwaznie swojego posta i zauwaz,że nie bije z niego jakis optymizm tylko raczje smutek...<bynajmniej ja to tak odebrałam>,a Twój chlopak jest tak przedstawiony,ż e ma wiecej minusów niz plusów.

Tak samo to odebrałam.
Meredith pisze:W tym związku trzeba duzo naprawić.

Coś mi się wydaje, że naprawianie tego będzie długo trwało, ale nie jestem przekonana czy to się uda.
toya pisze:zostane przy moim chlopaku, czyms pewnym i bezpiecznym, bede dla niego najlepsza dziewczyna jaka moze miec, bede sie starala ... duzo duzo myslalam, nie poswiece, czegos co pewne, czegos co pielegnowalismy przez 4 lata, dla jak to nazwaliscie zauroczenia....

Czasami takie zauroczenie otwiera nam oczy i dostrzegamy, że związek w którym aktualnie jesteśmy nie jest taki jaki powinien być.
Chcesz być dla niego najlepszą dziewczyną i będziesz się starać aby wam się udało. A on? Czy też będzie się starał?
toya pisze:wczoraj zapytalam " moge pojechac na weekend z kolezankami?" stwierdzil ze oszalaalam, zebym im powiedziala, ze nigdzie nie jade, bo ruszac sie moge tylko z nim, chyba cala noc o tym gadalismy, ale moje argumenty, ze same kolezanki, *ktore zna ,ze odpoczeniemy troche itp, go nie przekonuja NIE I JUZ ! czy to normalne ? ;/

Nie to nie jest normalne!! Jak tak dalej będzie postępował to za jakiś czas nie będziesz mieć koleżanek - no może jedną. Znam to z własnego doświadczenia.

: 07 mar 2006, 20:27
autor: mrt
Toya> Powinnaś się cieszyć, że tak się zachowuje. Gdyby zachowywał się inaczej, to pakowałabym na Twoim miejscu manatki, bo to by oznaczało, że właściwie to już mu lata.

: 07 mar 2006, 20:44
autor: Mysiorek
mrt pisze:Gdyby zachowywał się inaczej, to pakowałabym na Twoim miejscu manatki, bo to by oznaczało, że właściwie to już mu lata.

No tak :D Tylko w początkującym związku walczy się o JA, a nie o MY :D
toya pisze:wczoraj zapytalam " moge pojechac na weekend z kolezankami?" stwierdzil ze oszalaalam, zebym im powiedziala, ze nigdzie nie jade, bo ruszac sie moge tylko z nim

Kiedyś za tym zatęsknisz :)

: 08 mar 2006, 20:55
autor: Wstreciucha
Do autorki :
"Najdotkliwiej czlowiek zostal zniewolony wolna wola" - <glaszcze> uwiklana we wlasne wybory szukasz poparcia dla swoich decyzji, jakbys droga losowania miala wybrac co dobre dla Ciebie na podstawie opinii. W zyciu dla osiagniecia szczescia musisz zachowac balans, czlowiek dazy do wolnosci przy zniewoleniu, a gdy jest zbyt wolny szuka niewoli. Stosowanie w zwiazku tylko niewoli uczyni Cie nieszczesliwa. Nie pytaj nas o zdanie, zapytaj w koncu siebie <cisza>

: 10 mar 2006, 10:39
autor: toya
[...]

: 10 mar 2006, 10:59
autor: ForsakenXL
Ale rozpłakałaś sie bo? Rozumiem że to była taka eskalacja emocji, które w ten sposób znalazły ujście, ale jakich emocji? Bo ten płacz równie dobrze może być bardzo dobrym jak i bardzo złym znakiem...

: 10 mar 2006, 11:11
autor: toya
[...]

: 10 mar 2006, 11:18
autor: Olivia
raczej zlym, nie chcialo mi sie kochac ........ i w ogóle ! masakra !!

No i masz!!!

Kazaliście jej wybierać, nie przekreślać związku, to macie! Doprowadziliście Ją do rozpaczy. Ehh, będzie dobrze.