Jak zdobyć kobietę "niedostępną"?
: 05 lut 2006, 17:18
Cenię sobie ludzi na tym forum za trafne rady, które pewnie niejednemu pomogły wyjść z pewnych problemów, tak więc przestawię Wam po krótce mój problem. Może zacznę od tego że gdy jeszcze byłem w szkole średniej, to poznałem tam naprawdę fantastyczną dziewczynę - i z urody i z charakteru. Przez pierwszy rok ogólniaka chodziliśmy do tej samej klasy, później ona przeniosła się do innej, no ale szkoła tak czy inaczej była ta sama. Dziewczyna miała niesamowite powodzenie u facetów. Nie było chyba w całej szkole takiego, który by się nie zachwycał jej urodą - typ modelki, wysoka, szczupła o długich nogach i wspaniałej figurze. 3 lata z rzędu zostawała miss szkoły. Po prostu dziewczyna jak z bajki jeśli chodzi o wygląd zewnętrzny. Ja jako bardzo nieśmiały, przeciętny chłopak nawet nie miałem co marzyć, że uda mi się zwrócić na mnie jej uwagę. Można powiedzieć że przez parę lat była to dla mnie taka niespełniona miłość. Myślałem o niej bardzo często, wręcz śniłem o niej, ale wiedziałem że i tak nic z tego nie będzie. Zresztą wielu ze szkoły próbowało i żadnemu się to nie udało. Ona zawsze wybierała facetów tzw. macho, przystojniaków po siłowni, solarce, z drogimi samochodami itd. Z tego co wtedy zaobserwowałem, to w ciągu 4 lat miała kilku takich właśnie chłopaków. Trochę mnie to w sumie dziwiło, bo ona sama nie była "pustą lalą", miała zawsze coś sensownego do powiedzenia, zawsze mi się z nią fajnie rozmawiało. Ale wybierając sobie facetów widocznie kierowała się przede wszystkim wyglądem zewnętrzym. No i tak to sobie przeleciało 4 lata szkoły, zaraz po maturze ona wyleciała do rodziny do USA, z zamiarem że na stałe i tak na parę lat słuch o niej zaginął.
I jakie było moje zdziwienie jak dwa tygodnie temu wychodzę z pracy i patrzę, a tu z naprzeciwka idzie właśnie ona! Aż oczy przecierałem ze zdumienia, bo nie mogłem uwierzyć. Nie widziałem jej prawie od 4 lat, i muszę wam powiedzieć że jest jeszcze ładniejsza niż wtedy. Już bardziej kobieca, bardziej dojrzała, po prostu marzenie. Zamarłem. Co ciekawe poznała mnie od razu, przywitaliśmy się. Spieszyła się, tak więc tylko zapytałem co porabia. Dowiedziałem się, że wróciła w wakacje ze Stanów, a teraz pracuje w firmie swojego ojca. I ciągle siedzą we mnie jej słowa, które powiedziała jak mnie zobaczyła - "ale ty się zmieniłeś, nie do poznania!" No faktycznie, parę lat zrobiło swoje, człowiek trochę zmężniał, przytył itd
Co ciekawe, pracuję dosłownie 30 metrów od jej pracy, z okna mojej roboty widzę jej okno. A teraz w czym problem. Ano w tym, że odkąd ją spotkałem to nie mogę skupić myśli na czymś innym. Kombinuję jakby tu się do niej zbliżyć, ale jestem całkowicie sparaliżowany. Mimo że od czasów szkoły średniej jakby nabrałem pewności siebie, nie jestem już tak nieśmiały jak kiedyś, nie mam problemów z nawiązywaniem kontaktów z kobietami, to tutaj spotyka mnie coś takiego, że czuję paraliż nie do przejścia. I niech mi ktoś powie że piękne kobiety nie onieśmielają
Naprawdę ona tak na mnie działa. Do tego dochodzi jeszcze to, że pamiętam wśród jakich facetów ona się obracała, że ona sama pochodzi z bogatej rodziny, że w zasadzie ma wszystko co chce i czym ja mogę jej zaimponować? W szkole też nie zwracała na mnie żadnej uwagi, to dlaczego miałoby się to teraz zmienić? Jestem przeciętnym facetem, który pracuje po 10 godzin dziennie i zarabia marne grosze, do tego brakuje ma na cokolwiek czasu. Ale żeby nie było, że nic nie robię, to powiem wam, że od tygodnia dyskretnie ją śledzę. Czasami urywam się na chwilę z pracy, gdy widzę że ona wychodzi z tego budynku. Później wracam w to miejsce tak, żeby wyszło, że akurat przez "przypadek" na siebie trafiamy. Praktycznie widujemy się codziennie, ale tylko na "cześć". Na 90% jestem przekonany, że ona nie ma teraz nikogo. Sprawdziłem to. Przeważnie jest tak, że to z ojcem wraca do domu, ale ostatnio wracała pieszo. No to ja dyskretnie za nią. Wiem gdzie mieszka, tak więc mogłem poobserwować okolice tego domu. No i z tego co zaobserowalem to po mieście porusza się sama, tak więc prawdopodobnie faceta nie ma. Pewnie pomyślicie że zwariowałem, no ale może i coś w tym jest. Zauroczyłem się niesamowicie. Sam jestem już 4 miesiące po nieudanym związku i czuję że teraz mam właśnie dobry czas żeby zacząć coś nowego. I na moje szczęście, albo nieszczęście pojawiła się ONA. Tylko co teraz zrobić, żeby zwrócić na siebie jej uwagę? Na razie jak pisałem widujemy się tylko przez moment, nie rozmawiamy ze sobą, ona nawet nie ma pojęcia, że ja coś "kombinuje". Myślałem, żeby po prostu zaprosić ją na kawę, ale ciężko to zrealizować. Ona kończy swoją pracę godzinę przede mną, przeważnie odwozi ją do domu ojciec. Nie mam nawet kiedy dłużej z nią porozmawiać. Ciągle szukam okazji, ale nie wiem co wybrać, żeby się po prostu nie ośmieszyć. Ale muszę w końcu zaryzykować, bo minęły 2 tygodnie a ja się na nic nie zdecydowałem. Co byście mi proponowali mając na uwadzę to co pisałem wyżej? Czy w ogóle jest sens do niej "startować"? Naprawdę nie myślałem że będę miał aż taki z tym problem.
I jakie było moje zdziwienie jak dwa tygodnie temu wychodzę z pracy i patrzę, a tu z naprzeciwka idzie właśnie ona! Aż oczy przecierałem ze zdumienia, bo nie mogłem uwierzyć. Nie widziałem jej prawie od 4 lat, i muszę wam powiedzieć że jest jeszcze ładniejsza niż wtedy. Już bardziej kobieca, bardziej dojrzała, po prostu marzenie. Zamarłem. Co ciekawe poznała mnie od razu, przywitaliśmy się. Spieszyła się, tak więc tylko zapytałem co porabia. Dowiedziałem się, że wróciła w wakacje ze Stanów, a teraz pracuje w firmie swojego ojca. I ciągle siedzą we mnie jej słowa, które powiedziała jak mnie zobaczyła - "ale ty się zmieniłeś, nie do poznania!" No faktycznie, parę lat zrobiło swoje, człowiek trochę zmężniał, przytył itd
![:] :]](./images/smilies/krzywy.gif)

Z jakim efektem? negatywnym....ale na razie nie rozwinę tego, co było dalej, bo wyjdę na całkowitego świra, a tego bym nie chciał.....było,minęło,jak Partia Demokratyczna-jak to mówią..... 