agnieszka.com.pl • Oświadczam się:-) Pytanie do Pań... i innych smakoszy:-)
Strona 1 z 2

Oświadczam się:-) Pytanie do Pań... i innych smakoszy:-)

: 27 sty 2006, 12:36
autor: Michu -
Witajcie drogie Panie... Niedługo się oświadczam i w zwiąku z tym składam zapytanie do Was.

Przedstawię moją sytuacje:
Pierwszy pocałunek od mej przyszłej Narzeczonej otrzymałem na pewnym pomoście, w pewnym mieście przy pewnym wielkim budynku (było ciemno). To było podczas podróży do odległej miejscowości... Zatrzymaliśmy się tam na chwilę, no i doczekałem się w końcu tego pierwszego cudownego buziaczka. To było ponad dwa lata temu.
Niedawno się dowiedziałem, że ten "wielki budynek" , to całkiem przyzwoity hotel, który akurat wtedy był jeszcze nieczynny.
Sa dwa scenariusze do wyboru:

1. Robię to na pomoście, dokładnie w miejcu, gdzie mnie pocałowała. Ona stoi na sercu które wytnę z czerwonego aksamitnego materiału i rozłożę przed nia zanim wyciągnę pierścionek. Rzecz będzie się działa przy muzyce, którą od kilku dni starannie wybieram. Mam kumpla z tamtego miasta i mi pomoże z nagłośnieniem. Później idziemy do hotelu, jemy kolację i idziemy do pokoiku na noc

2. Robię to podczas kolacji w w/w hotelu, oczywiście przy miłej muzyce.

Drogie Panie... Którą opcję wybrałybyście?

Acha, zaznaczam, że jesteśmy w miarę młodzi (przedział 20-25)

No i jeszcze jeden problem.. . Cokolwiek Ona nie ubierze wyglada fantastycznie, ale co jesli będzie miała żal, że zabrałem ją w spodniach?Co zrobić by się fajnie ubrała, ale nie zaczęła nic podejrzewać.. Nie mogę powiedzieć, że idziemy na kolację, bo zacznie coś podejrzewać , (my nigdy nie chodzimy do restauracji).

Do smakoszy i degustatorów :
Co proponujecie na kolację? Oczywiście w granicach zdrowego rozsądku No moze nie całkiem zdrowego,bo to tylko jeden raz w zyciu, ale bez przesady (wiem, że smakuje Jej np.CinCin Vermouth).

Z góry wielkie serdeczne dzieki!!!

: 27 sty 2006, 12:44
autor: Dzindzer
Ja proponuje połączyc te dwa pomysły zabrac ja na ten most, przytulic, porozmawiac o tym pocałunku, ile znaczył dla Ciebie, kim ona teraz dla ciebie jest. Potem zabrać ja do tego hoteliku. a o jedzenie sie nie martw, przeciez sama chyba sobie wybierze co lubi.

: 27 sty 2006, 12:50
autor: Pumaa
Ja chyba wybralabym wersje pierwsza ;) Coz za cudowny pomysl!

Hmm nie wiem co Ci doradzic w sprawie ubioru :/
Moze najpierw uknuj ze wspolnymi znajomymi ze Ty wraz ze swoja dziewczyna pojdziecie do nich na kolacje :> Wymysl moze ze maja jakas rocznice albo cos i wtedy na pewno nie ubierze spodni ;) Znajomi na pewno sie zgodza a w drodze do nich zawiaz jej oczy i powiedz ze masz dla niej niespodzianke zanim pojdziecie do znajomych :> i zabierz ja w tamto miejsce :> Bedzie SUPER!
Zycze powodzenia ;)

: 27 sty 2006, 12:53
autor: Mona
Ja proponuje połączyc te dwa pomysły zabrac ja na ten most, przytulic, porozmawiac o tym pocałunku, ile znaczył dla Ciebie, kim ona teraz dla ciebie jest. Potem zabrać ja do tego hoteliku. a o jedzenie sie nie martw, przeciez sama chyba sobie wybierze co lubi.


Popieram pomysł, a o Jej ubiór nie martw się, skoro zależy Tobie na tym, aby nic nie podejrzewała. Jednak, jeśli zależy Ci na Jej dobrym samopoczuciu, to skłam mówiąc (niewinne kłamstewko), że zaprosili Was tam znajomi :)

Myślę, iż to jest zbyteczne, ale to w końcu Twoje zaręczyny ;) -
Michu - pisze:Ona stoi na sercu które wytnę z czerwonego aksamitnego materiału i rozłożę przed nia


Powodzenia :)

: 27 sty 2006, 12:57
autor: ZielonaHerbatka
Zdecydowanie opcja numer jeden:):) Cudowny pomysł na oświadczyny:):) Jestem pod wrażeniem:)

: 27 sty 2006, 12:57
autor: ..::MiA::..
oczywiscie wybralabym wariant pierwszy:) swoja droga to strasznie romantyczne co robisz.Twoja wybranka bedzie szczesliwa i to bardzo:):)W kwestii ubioru mozesz zasugerowac ze chcesz zabrac ja w niesamowite miejsce w ktorym obowiazuje stroj wieczorowy (innym pomsylem troche moze głupim jest zabarnie jakiejs sukni tak zeby wybranka nic o tym nie wiedziala)Zycze powodzenia i trzymam kciuki :D

: 27 sty 2006, 13:02
autor: Pumaa
z tym zabraniem sukni swietny pomysl ;) tak chyba byloby najlepiej ;)

: 27 sty 2006, 13:07
autor: złotooka kotka
Po raz kolejny stwierdzam, ze ja nieromantyczna jestm :/

Gdyby moj rozlozyl mi serce i kazal na nim stanac bym chyba <hahaha>

A juz kwestia ubioru na oswiadczyny mnie zabila calkiem. Ja na swoich bylam w jeansach i t-shircie i wspominam je jako jedna z piekniejszych rzeczy ktore mi sie przydarzyly.

Ale ludzie roznie podchodza, skoro wam to pasuje to OK. Tez mysle, ze polaczenie obu pomyslow jest fajne.

: 27 sty 2006, 13:11
autor: fish
Poczekaj na Walentynki, to już niedlugo. Powiedz, że jesteście zaproszeni na imprezę w strojach wieczorowych. Pewnie dasz radę w ten sposób ją "oszukać" :)

: 27 sty 2006, 13:15
autor: Dzindzer
złotooka kotka pisze:Gdyby moj rozlozyl mi serce i kazal na nim stanac bym chyba

no ja tez, takie cos ładnie wyglada w filmie ( o ile ktos lubi takie filmy)
takie rzeczy czesto nie wypalaja

: 27 sty 2006, 13:17
autor: fish
Pewnie racja :)

Może lepiej jak ktoś to przyklei albo rozłoży zanim przyjdziecie w to miejsce?

: 27 sty 2006, 13:20
autor: złotooka kotka
Dzindzer pisze:no ja tez, takie cos ładnie wyglada w filmie ( o ile ktos lubi takie filmy)
takie rzeczy czesto nie wypalaja

Mi sie nawet w filmach raczej smiac chce w takich momentach.
Wole inne, mniej oklepane gesty, czulosci. Dla mnie to jest prawdziwie romantyczne.

: 27 sty 2006, 13:55
autor: Meggi19
<wow> jestem pod wielkim wrażeniem ..naprawdę. Ja osobiście wybrałabym opcje pierwszą ;) Kurcze nie wiedziałam, że niektórzy faceci mają takie pomysły i są tacy romantyczni ..ogromny plus dla Ciebie :)Na pewno Twoja ukochana będzie szczęśliwa . Jeśli chodzi o ubiór ..to rzeczywiście małe kłamstewko nie zaszkodzi ...(jakieś wyjście do znajomych ... ,rodziny)

Życzę aby wszystko poszło po Twojej myśli ;) ...a na pewno będzie pięknie...

: 27 sty 2006, 14:47
autor: Michu -
Hmm.. Może macie rację chyba z tym sercem... Może przesadzam... Ale zrozumcie mnie... Chciałbym zrobić to najpiękniej jak tylko się da. Wiem, że z reguły Kobiety są bardziej romantyczne niż my I co tam Wam chodzi po tych miłych główkach wiecie tylko Wy
Ja się staram zrozumieć świat kobiecy i myslę, że mi to w miare wychodzi No i oczywiście w tym celu złożyłem zapytanie

A jesli chodzi o to miejsce, to wprawdzie jest w miescie, ale tak dość nietypowo, bo cały ten teren jest ogrodzony, jest to park z dużym jeziorkiem i należy do hotelu. na pewno nie będzie tam tłumów, tylko /tak sądzę/ pojedyńczy spacerowicze -dlatego tak sobie zaplanowałem tę muzykę
Pozdrówka!

: 27 sty 2006, 14:54
autor: pszczółka maja
ja tez wybralabym pierwsza opcje. pomysl super, na pewno spodoba ise wybrance i nie odmowi :), zmienila bym tylko jedno tzn zrezygnowala bym z tego serca. jezeli chodzi o stroj to mamy przeciez karnawal. mozesz trche sklamac (na pewno ic to wybaczy) ze np idziecie na jakas zabawe ze znajomymi i obowiazuja stroje wieczorowe. no i nie zapomnij o bukiecie róż:), albo innych kwiatow ktore lubi

: 27 sty 2006, 15:17
autor: milenka :)
mnie sie podoba 1 opcja:), naprawde dziewczyna bedzie zadowolona:).

: 27 sty 2006, 15:29
autor: ptaszek
Dzindzer pisze:
złotooka kotka pisze:Gdyby moj rozlozyl mi serce i kazal na nim stanac bym chyba

no ja tez, takie cos ładnie wyglada w filmie ( o ile ktos lubi takie filmy)
takie rzeczy czesto nie wypalaja

Z tym wyciętym sercem to też troszkę śmieszny jak dla mnie pomysł :P
Właśnie, co do filmów... Przypomniała mi się scena oświadczyn z "Mickey Blue Eyes" :P


Michu- : gdybyś zdecydował się na opcję 1, to ja proponuję bez tego serca...
Ale podrzucę Ci jeszcze taką myśl:
chłopak mojej kuzynki oświadczył się jej w walentynki. Również zaprosił ją do restauracji. Uknuł z kelnerkami, że jedna poprosi go w trakcie kolacji na zaplecze "w jakiejś sprawie". Po paru minutach od jego zniknięcia przychodzi do niej z pięknym tortem, na którym stoi puzderko z pierścionkiem. W tym czasie muzyk na fortepianie grał jej ulubioną piosenkę. Chłopak oświadczył się, chyba jeszcze do tego miał bukiet kwiatów dla niej. Ludzie klaskali. Podobno się popłakała :) Też "jak w filmie".

: 27 sty 2006, 17:31
autor: Mijka
ja tez jestem za opcja 1 ale bez tego serca ;) to troche kiczowate :P ale generalnie powinno byc ok ;) a wlasnie napomknieciem o stroju, mozna zepsuc neispodzianke, bo np. facet siostry mojgo wzial ja na weekend do Zakopanego tez do hotelu (wiec to taki strednio oryginalny pomysl :P) i wlasnie prosil zeby wziela cos eleganckiego, no i wszyscy sie domyslili co planuje :P wiec jak dobrze to dopracujesz to niech ebdzie ze sttrojem, ale jakby mialo byc naciagane to pomysl na czym Ci bardziej zalezy na niespodziance, czy na tym, zeby byla ladnie ubrana :)


hłopak mojej kuzynki oświadczył się jej w walentynki. Również zaprosił ją do restauracji. Uknuł z kelnerkami, że jedna poprosi go w trakcie kolacji na zaplecze "w jakiejś sprawie". Po paru minutach od jego zniknięcia przychodzi do niej z pięknym tortem, na którym stoi puzderko z pierścionkiem. W tym czasie muzyk na fortepianie grał jej ulubioną piosenkę. Chłopak oświadczył się, chyba jeszcze do tego miał bukiet kwiatów dla niej. Ludzie klaskali. Podobno się popłakała :) Też "jak w filmie".


a taka wizja w ogole mi sie nie podoba. nie dosc ze Walentynki - straaasznie oklepany termin to jeszcze w restauracji. no i zazwyczaj kelnerki zapraszaja gosci na zaplecze :P tez sie dalo domyslic ;)
Twoje pierwsza opcja zdecydowanie lepsza, kameralnie, romantycznie, ta chwila tylko Wasza jest :)

: 27 sty 2006, 19:28
autor: Eisenritter
Walentynki zdecydowanie odpadają. Zrób to kiedy indziej. Tak, żeby to był WASZ dzień, a nie dzień, w którym reszta świata celebruje ogólny stan zakochania i inne tego typu. To ma być coś waszego, osobistego, jednego z najbardziej prywatnych.

I zastanów się, czy wydumane metody to aby na pewno dobry pomysł. Spontanicznością można wiele zdziałać.

: 27 sty 2006, 19:36
autor: Dzindzer
TedBundy pisze:...nie w to święto zamerykanizowanej komercyjnej szmiry..

zalezy jak obchodzisz to swieto, najlepiej nadac mu własny charakter

zgadzam sie, że powinien to byc tylko wasz dzien, nie taki inspirowany świetem, to odbiera magie i czar chwili

: 27 sty 2006, 20:42
autor: Elspeth
Powiem tak - pomysl z tym sercem jak dla mnie odpada... taki jakis wydumany za bardzo.
A reszta pomyslu/ow - ok. Chociaz ja bym wolala np jakby moj facet mi sie oswiadczyl po jakiejs namietnej nocy, kiedy bysmy tak sobie lezeli mocno do siebie przytuleni. Ale marzenia to jedno a zycie to drugie ;)

: 27 sty 2006, 21:11
autor: fish
KyLu pisze:Ale Ted ma to do siebie, ze do wszystkiego dorabia ideologie



To nie ideologia tylko amerykańskie święto :)

Najlepiej oświadczyć się 1 maja na pochodzie :) :) :)
(cholera ale to też amerykańskie święto) i jak to biedny Ted znosi? :) :)

topic ---> ja nie pisałem aby to było koniecznie w Walentynki ale okazja w weekend, w okolicach Walentynek, aby móc zrobić taką ściemę z imprezą w strojach galowych.

: 27 sty 2006, 21:33
autor: Bash
Michu - pisze:na stoi na sercu które wytnę z czerwonego aksamitnego materiału i rozłożę przed nia zanim wyciągnę pierścionek.


Te serce troche wsiorskie, ale to moja opinia :)

Eisenritter pisze:I zastanów się, czy wydumane metody to aby na pewno dobry pomysł. Spontanicznością można wiele zdziałać.

Zależy jaka kobieta co lubi... Może owa wybranka preferuje jakies wybujane niespodzianki.
Pomyslowość to masz nie lada =)

: 27 sty 2006, 21:38
autor: Haro
Moim zdaniem moglbys przerobic wersje pierwsza:

Daruj sobie aksamitne serce, bo traci mi to troche tandeta. Za to powinienes odrobine poczekac. Np. na walentynki. Wtedy zabrac ja o bardzo podobnej porze na ten most, stanac przed Nia i powiedziec, ze w zwiazku z tymi Walentynkmi masz dla Niej prezent. Wyciagnij pierwcien, smignij na kolano, zrob co nalezy (najlepiej przy akompaniamencie kawalka, ktory uznajecie za "Wasz"), na kolacje, hotelik, przyjemna zabawa, taniec, wyglupianie itp. itd.

Ja Ci moze opisze jak wygladaly moje oswiadczyny:

Byl akurat dzien przed swietami i nijak nie moglismy sie inaczej spotkac, jak jeden dzien przed Bozym Narodzeniem. Ona wyjezdzala do rodziny na ten dzien do rodziny, ja zostawalem w domu, ewentualnie tez zabieralismy sie rodzina do swoich bliskich. Wobec tego 23 grudnia wypadal nam pod znakiem spotkania, wreczenia sobie Gwiazdkowych prezentow, zlozenia zyczen i spedzenia ze soba kilku milych chwil. Na sam "prezent" szykowalem sie jakis miesiac. Starannie dobralem najladniejszy pierscionek jaki kiedykolwiek widzialem na oczy - przesliczne polaczenie bialego zlota z zoltym, 3 brylanty (tak, brylanty...) i ok. 1200 zlotych w kasie u jubilera... Ale coz znaczy pieniadz w tak cudownej i magicznej sytuacji, prawda? Do tego - zlosliwie, jak to ja - kupilem pudelko na blyszczacy podarek... w ksztalcie rozy! Wygladalo zabojczo, poniewaz po zamknieciu ni-chu-chu ni mozna bylo sie kapnac, ze to pudelko na zareczynowy pierscionek. Poprosilem o ladna torebeczke, pierscionek zamknalem w srodku i smignalemn do domu. Spotkalismy sie, zjedlismy sobie wspolny, rodzinny obiad (wspolnie z moja ukochana), jak to my powyglupialismy sie. Smiechu byla cala kupa i, zreszta jak zawsze, plakalismy ze smiechu. Nastala wreszcie godzina odprowadzenia Jej do domu. Z cala pewnoscia wyczula, ze cos jest nie tak, gdyz okropnie sie denerwowalem. Mina mi oklapla, rece telepaly, a nogi nerwowo przebieraly w miejscu. W koncu chodzilo o cos dla mnie nprawde waznego, nie?! Idac tak powoli w kierunku Apteki Pod Atlantami, na ktorej to nasz wzrok pierwszy raz sie spotkal, rozmawialem z Nia na temat milosci i tego, jak wiele dla mnie znaczy. Kiedy wreszcie doszlismy do wspomnianego miejsca, poprosilem o to, abysmy mogli na chwile przyklapnac na schodach prowadzacych do apteki (na ktorych bardzo czesto kilka lat wstecz, latem, przesiadywalismy, smialismy oraz poznawalismy). Stanelismy tak na schodach, mocno przytulilem Ja do iebie, przylozylem Jej glowe do swojej piersi i zapytalem "Slyszysz jak bije?" na co Ona odpowiedziala "Tak..." , a ja "... wiesz doskonale, ze tylko dla Ciebie...", wyciagnalem zza plecow sliczna torebeczke z "kwiatkiem" w srodku i Jej wreczylem. Jak to ja, nawet w tej sytuacji chcialem troszeczke smiechu, chociaz maly, niesmialy kawal. Powiedzialem Jej zeby mi wybaczyla, ze tylko taki maly i tani prezent, ale na wiecej mnie w tym roku nie stac. Drogi boze, gdybyscie zobaczyli Jej kwasna mine kiedy wyciagnela te "Roze". Myslalem, ze skonam :) Spojrzala przez ten kwasny wyraz twarzy na mnie, za wszelka cene starajac sie przybrac zadowolona mine twarzy, pogrzebala jeszcze w torebce zeby zobaczyc czy aby czasami nie zartuje i nie schowalem nic na jej spodzie... a jak nie na spodzie to moze pod liscmi "Kwiatka"... albo moze w innej rece?... albo... Juz nie moglem dalej czekac. Zapytalem czy Jej sie podoba. Cicho jakos tak powiedziala "Tak, jest... ymm... sliczny" po czym... polecialo: dalej czekac nie moglem... kolano, drezenie rak, dwie pomylki w recytowaniu regulki i Jej mina - tak zmieszana, tak wystraszona, zaciekawiona i szczesliwa, ze az slodka. Otworzylem "rozane" pudelko ujawniajac przepiekna zawartosc, wyciagnalem, poprosilem aby podala mi swoja dlon i zapytalem: "Czy zechcesz zostac moja narzeczona?". I tutaj klania sie najlepsza czesc: popatrzyla na mnie ze lzami w oczach, wsunela nalozony do polowy na palec pierscionek i powiedziala tylko "Noooo..." :) To bylo dla nas bardzo ciezkie przezycie, ale z cala pewnoscia niezapomniane. I niepotrzebne byly zadne dywaniki z aksamitu czy muzyka. Wystarczyl nam ksiezyc, muzyka grana rytmem naszych przejetych magia chwili serc i my, para zakochanych w sobie mlodych ludzi, zamknietych w tym swoim uczuciu, odcietych od rzeczywistosci glebia swoich spojrzen.

... sie wlaczyl mi romantyk... <chory>

: 27 sty 2006, 22:02
autor: Bash
Haro pisze:"Czy zechcesz zostac moja narzeczona?".

Ty ja prosiłeś o rękę? Bo jakoś po tym pytaniu nie łapie za bardzo...
Haro pisze:Nie, nie jestesmy

Ale bedziemy

Oby nie sprawdziło się stare powiedzenie "nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki"
Powodzenia Ci życze :)

: 27 sty 2006, 22:04
autor: Haro
Nie pytalem "Czy wyjdziesz za mnie" ale "Czy zechcesz zostac moja narzeczona". :)

: 27 sty 2006, 22:10
autor: Bash
Haro pisze:Nie pytalem "Czy wyjdziesz za mnie" ale "Czy zechcesz zostac moja narzeczona".

AHA :D Ja bym nie kupił na taka okazję pierścionka za 1200 zeta ;) Mimo wszystko.
Sądze, że to "tylko" dziewczyna, nie pierwsza czy ostatnia. Z wybranka na całe życie, to juz inna sprawa

: 27 sty 2006, 22:23
autor: Haro
To jest wybranka na cale zycie :) Byla, jest, i bedzie :)

: 27 sty 2006, 22:37
autor: Yasmine
TedBundy pisze:psychicznie chorych...

no a zakochani to przeciez wypisz, wymaluj psychole :P


a co do tematu to juz bardziej opcja pierwsza, ale bez tego serca <chory>

: 27 sty 2006, 22:46
autor: Mijka
Haro pisze:Nie, nie jestesmy :(


a pierscionek Ci oddala? bo ja mialamw srod znajomych teraz sytuacje, ze dziewczyna zerwala zareczyny a pierscionek sprzedala :/ <niewiem>