Oświadczam się:-) Pytanie do Pań... i innych smakoszy:-)
Moderator: modTeam
Oświadczam się:-) Pytanie do Pań... i innych smakoszy:-)
Witajcie drogie Panie... Niedługo się oświadczam i w zwiąku z tym składam zapytanie do Was.
Przedstawię moją sytuacje:
Pierwszy pocałunek od mej przyszłej Narzeczonej otrzymałem na pewnym pomoście, w pewnym mieście przy pewnym wielkim budynku (było ciemno). To było podczas podróży do odległej miejscowości... Zatrzymaliśmy się tam na chwilę, no i doczekałem się w końcu tego pierwszego cudownego buziaczka. To było ponad dwa lata temu.
Niedawno się dowiedziałem, że ten "wielki budynek" , to całkiem przyzwoity hotel, który akurat wtedy był jeszcze nieczynny.
Sa dwa scenariusze do wyboru:
1. Robię to na pomoście, dokładnie w miejcu, gdzie mnie pocałowała. Ona stoi na sercu które wytnę z czerwonego aksamitnego materiału i rozłożę przed nia zanim wyciągnę pierścionek. Rzecz będzie się działa przy muzyce, którą od kilku dni starannie wybieram. Mam kumpla z tamtego miasta i mi pomoże z nagłośnieniem. Później idziemy do hotelu, jemy kolację i idziemy do pokoiku na noc
2. Robię to podczas kolacji w w/w hotelu, oczywiście przy miłej muzyce.
Drogie Panie... Którą opcję wybrałybyście?
Acha, zaznaczam, że jesteśmy w miarę młodzi (przedział 20-25)
No i jeszcze jeden problem.. . Cokolwiek Ona nie ubierze wyglada fantastycznie, ale co jesli będzie miała żal, że zabrałem ją w spodniach?Co zrobić by się fajnie ubrała, ale nie zaczęła nic podejrzewać.. Nie mogę powiedzieć, że idziemy na kolację, bo zacznie coś podejrzewać , (my nigdy nie chodzimy do restauracji).
Do smakoszy i degustatorów :
Co proponujecie na kolację? Oczywiście w granicach zdrowego rozsądku No moze nie całkiem zdrowego,bo to tylko jeden raz w zyciu, ale bez przesady (wiem, że smakuje Jej np.CinCin Vermouth).
Z góry wielkie serdeczne dzieki!!!
Przedstawię moją sytuacje:
Pierwszy pocałunek od mej przyszłej Narzeczonej otrzymałem na pewnym pomoście, w pewnym mieście przy pewnym wielkim budynku (było ciemno). To było podczas podróży do odległej miejscowości... Zatrzymaliśmy się tam na chwilę, no i doczekałem się w końcu tego pierwszego cudownego buziaczka. To było ponad dwa lata temu.
Niedawno się dowiedziałem, że ten "wielki budynek" , to całkiem przyzwoity hotel, który akurat wtedy był jeszcze nieczynny.
Sa dwa scenariusze do wyboru:
1. Robię to na pomoście, dokładnie w miejcu, gdzie mnie pocałowała. Ona stoi na sercu które wytnę z czerwonego aksamitnego materiału i rozłożę przed nia zanim wyciągnę pierścionek. Rzecz będzie się działa przy muzyce, którą od kilku dni starannie wybieram. Mam kumpla z tamtego miasta i mi pomoże z nagłośnieniem. Później idziemy do hotelu, jemy kolację i idziemy do pokoiku na noc
2. Robię to podczas kolacji w w/w hotelu, oczywiście przy miłej muzyce.
Drogie Panie... Którą opcję wybrałybyście?
Acha, zaznaczam, że jesteśmy w miarę młodzi (przedział 20-25)
No i jeszcze jeden problem.. . Cokolwiek Ona nie ubierze wyglada fantastycznie, ale co jesli będzie miała żal, że zabrałem ją w spodniach?Co zrobić by się fajnie ubrała, ale nie zaczęła nic podejrzewać.. Nie mogę powiedzieć, że idziemy na kolację, bo zacznie coś podejrzewać , (my nigdy nie chodzimy do restauracji).
Do smakoszy i degustatorów :
Co proponujecie na kolację? Oczywiście w granicach zdrowego rozsądku No moze nie całkiem zdrowego,bo to tylko jeden raz w zyciu, ale bez przesady (wiem, że smakuje Jej np.CinCin Vermouth).
Z góry wielkie serdeczne dzieki!!!
Ja chyba wybralabym wersje pierwsza
Coz za cudowny pomysl!
Hmm nie wiem co Ci doradzic w sprawie ubioru
Moze najpierw uknuj ze wspolnymi znajomymi ze Ty wraz ze swoja dziewczyna pojdziecie do nich na kolacje
Wymysl moze ze maja jakas rocznice albo cos i wtedy na pewno nie ubierze spodni
Znajomi na pewno sie zgodza a w drodze do nich zawiaz jej oczy i powiedz ze masz dla niej niespodzianke zanim pojdziecie do znajomych
i zabierz ja w tamto miejsce
Bedzie SUPER!
Zycze powodzenia
Coz za cudowny pomysl!
Hmm nie wiem co Ci doradzic w sprawie ubioru
Moze najpierw uknuj ze wspolnymi znajomymi ze Ty wraz ze swoja dziewczyna pojdziecie do nich na kolacje
Znajomi na pewno sie zgodza a w drodze do nich zawiaz jej oczy i powiedz ze masz dla niej niespodzianke zanim pojdziecie do znajomych Zycze powodzenia

Ja proponuje połączyc te dwa pomysły zabrac ja na ten most, przytulic, porozmawiac o tym pocałunku, ile znaczył dla Ciebie, kim ona teraz dla ciebie jest. Potem zabrać ja do tego hoteliku. a o jedzenie sie nie martw, przeciez sama chyba sobie wybierze co lubi.
Popieram pomysł, a o Jej ubiór nie martw się, skoro zależy Tobie na tym, aby nic nie podejrzewała. Jednak, jeśli zależy Ci na Jej dobrym samopoczuciu, to skłam mówiąc (niewinne kłamstewko), że zaprosili Was tam znajomi
Myślę, iż to jest zbyteczne, ale to w końcu Twoje zaręczyny
-Michu - pisze:Ona stoi na sercu które wytnę z czerwonego aksamitnego materiału i rozłożę przed nia
Powodzenia
"Cause we all have wings, but some of us don’t know why"
Joe Cocker
Joe Cocker
- ZielonaHerbatka
- Bywalec

- Posty: 56
- Rejestracja: 08 sty 2006, 22:34
- Skąd: z miasta
- Płeć:
-
..::MiA::..
oczywiscie wybralabym wariant pierwszy:) swoja droga to strasznie romantyczne co robisz.Twoja wybranka bedzie szczesliwa i to bardzo:):)W kwestii ubioru mozesz zasugerowac ze chcesz zabrac ja w niesamowite miejsce w ktorym obowiazuje stroj wieczorowy (innym pomsylem troche moze głupim jest zabarnie jakiejs sukni tak zeby wybranka nic o tym nie wiedziala)Zycze powodzenia i trzymam kciuki 
-
złotooka kotka
- Weteran

- Posty: 1141
- Rejestracja: 06 maja 2005, 15:26
- Skąd: Lenenja
- Płeć:
Po raz kolejny stwierdzam, ze ja nieromantyczna jestm
Gdyby moj rozlozyl mi serce i kazal na nim stanac bym chyba
A juz kwestia ubioru na oswiadczyny mnie zabila calkiem. Ja na swoich bylam w jeansach i t-shircie i wspominam je jako jedna z piekniejszych rzeczy ktore mi sie przydarzyly.
Ale ludzie roznie podchodza, skoro wam to pasuje to OK. Tez mysle, ze polaczenie obu pomyslow jest fajne.
Gdyby moj rozlozyl mi serce i kazal na nim stanac bym chyba
A juz kwestia ubioru na oswiadczyny mnie zabila calkiem. Ja na swoich bylam w jeansach i t-shircie i wspominam je jako jedna z piekniejszych rzeczy ktore mi sie przydarzyly.
Ale ludzie roznie podchodza, skoro wam to pasuje to OK. Tez mysle, ze polaczenie obu pomyslow jest fajne.
off// w razie potrzeby kontaktu pisac na zlotooka_kotka@o2.pl
-
złotooka kotka
- Weteran

- Posty: 1141
- Rejestracja: 06 maja 2005, 15:26
- Skąd: Lenenja
- Płeć:
Dzindzer pisze:no ja tez, takie cos ładnie wyglada w filmie ( o ile ktos lubi takie filmy)
takie rzeczy czesto nie wypalaja
Mi sie nawet w filmach raczej smiac chce w takich momentach.
Wole inne, mniej oklepane gesty, czulosci. Dla mnie to jest prawdziwie romantyczne.
off// w razie potrzeby kontaktu pisac na zlotooka_kotka@o2.pl
Kurcze nie wiedziałam, że niektórzy faceci mają takie pomysły i są tacy romantyczni ..ogromny plus dla Ciebie Życzę aby wszystko poszło po Twojej myśli
...a na pewno będzie pięknie..."Cognose te ipsum"- poznaj samego siebie 
Hmm.. Może macie rację chyba z tym sercem... Może przesadzam... Ale zrozumcie mnie... Chciałbym zrobić to najpiękniej jak tylko się da. Wiem, że z reguły Kobiety są bardziej romantyczne niż my I co tam Wam chodzi po tych miłych główkach wiecie tylko Wy
Ja się staram zrozumieć świat kobiecy i myslę, że mi to w miare wychodzi No i oczywiście w tym celu złożyłem zapytanie
A jesli chodzi o to miejsce, to wprawdzie jest w miescie, ale tak dość nietypowo, bo cały ten teren jest ogrodzony, jest to park z dużym jeziorkiem i należy do hotelu. na pewno nie będzie tam tłumów, tylko /tak sądzę/ pojedyńczy spacerowicze -dlatego tak sobie zaplanowałem tę muzykę
Pozdrówka!
Ja się staram zrozumieć świat kobiecy i myslę, że mi to w miare wychodzi No i oczywiście w tym celu złożyłem zapytanie
A jesli chodzi o to miejsce, to wprawdzie jest w miescie, ale tak dość nietypowo, bo cały ten teren jest ogrodzony, jest to park z dużym jeziorkiem i należy do hotelu. na pewno nie będzie tam tłumów, tylko /tak sądzę/ pojedyńczy spacerowicze -dlatego tak sobie zaplanowałem tę muzykę
Pozdrówka!
- pszczółka maja
- Entuzjasta

- Posty: 111
- Rejestracja: 18 sty 2006, 14:44
- Skąd: z daleka
- Płeć:
ja tez wybralabym pierwsza opcje. pomysl super, na pewno spodoba ise wybrance i nie odmowi
, zmienila bym tylko jedno tzn zrezygnowala bym z tego serca. jezeli chodzi o stroj to mamy przeciez karnawal. mozesz trche sklamac (na pewno ic to wybaczy) ze np idziecie na jakas zabawe ze znajomymi i obowiazuja stroje wieczorowe. no i nie zapomnij o bukiecie róż:), albo innych kwiatow ktore lubi
- milenka :)
- Bywalec

- Posty: 32
- Rejestracja: 21 gru 2005, 10:12
- Skąd: z domku :)
- Płeć:
Dzindzer pisze:złotooka kotka pisze:Gdyby moj rozlozyl mi serce i kazal na nim stanac bym chyba
no ja tez, takie cos ładnie wyglada w filmie ( o ile ktos lubi takie filmy)
takie rzeczy czesto nie wypalaja
Z tym wyciętym sercem to też troszkę śmieszny jak dla mnie pomysł
Właśnie, co do filmów... Przypomniała mi się scena oświadczyn z "Mickey Blue Eyes"
Michu- : gdybyś zdecydował się na opcję 1, to ja proponuję bez tego serca...
Ale podrzucę Ci jeszcze taką myśl:
chłopak mojej kuzynki oświadczył się jej w walentynki. Również zaprosił ją do restauracji. Uknuł z kelnerkami, że jedna poprosi go w trakcie kolacji na zaplecze "w jakiejś sprawie". Po paru minutach od jego zniknięcia przychodzi do niej z pięknym tortem, na którym stoi puzderko z pierścionkiem. W tym czasie muzyk na fortepianie grał jej ulubioną piosenkę. Chłopak oświadczył się, chyba jeszcze do tego miał bukiet kwiatów dla niej. Ludzie klaskali. Podobno się popłakała
"Jeśli traktujesz życie ze śmiertelną powagą, nie licz na wzajemność" [A. Mleczko]
ja tez jestem za opcja 1 ale bez tego serca
to troche kiczowate
ale generalnie powinno byc ok
a wlasnie napomknieciem o stroju, mozna zepsuc neispodzianke, bo np. facet siostry mojgo wzial ja na weekend do Zakopanego tez do hotelu (wiec to taki strednio oryginalny pomysl
) i wlasnie prosil zeby wziela cos eleganckiego, no i wszyscy sie domyslili co planuje
wiec jak dobrze to dopracujesz to niech ebdzie ze sttrojem, ale jakby mialo byc naciagane to pomysl na czym Ci bardziej zalezy na niespodziance, czy na tym, zeby byla ladnie ubrana
a taka wizja w ogole mi sie nie podoba. nie dosc ze Walentynki - straaasznie oklepany termin to jeszcze w restauracji. no i zazwyczaj kelnerki zapraszaja gosci na zaplecze
tez sie dalo domyslic
Twoje pierwsza opcja zdecydowanie lepsza, kameralnie, romantycznie, ta chwila tylko Wasza jest
to troche kiczowate
a wlasnie napomknieciem o stroju, mozna zepsuc neispodzianke, bo np. facet siostry mojgo wzial ja na weekend do Zakopanego tez do hotelu (wiec to taki strednio oryginalny pomysl hłopak mojej kuzynki oświadczył się jej w walentynki. Również zaprosił ją do restauracji. Uknuł z kelnerkami, że jedna poprosi go w trakcie kolacji na zaplecze "w jakiejś sprawie". Po paru minutach od jego zniknięcia przychodzi do niej z pięknym tortem, na którym stoi puzderko z pierścionkiem. W tym czasie muzyk na fortepianie grał jej ulubioną piosenkę. Chłopak oświadczył się, chyba jeszcze do tego miał bukiet kwiatów dla niej. Ludzie klaskali. Podobno się popłakałaTeż "jak w filmie".
a taka wizja w ogole mi sie nie podoba. nie dosc ze Walentynki - straaasznie oklepany termin to jeszcze w restauracji. no i zazwyczaj kelnerki zapraszaja gosci na zaplecze
Twoje pierwsza opcja zdecydowanie lepsza, kameralnie, romantycznie, ta chwila tylko Wasza jest
kokieteria to zachowanie, które ma dać drugiej osobie do zrozumienia, że spółkowanie jest możliwe, ale ta możliwość nie może być pewnością.
- Eisenritter
- Uzależniony

- Posty: 443
- Rejestracja: 04 sty 2006, 11:21
- Skąd: Berlin
- Płeć:
Walentynki zdecydowanie odpadają. Zrób to kiedy indziej. Tak, żeby to był WASZ dzień, a nie dzień, w którym reszta świata celebruje ogólny stan zakochania i inne tego typu. To ma być coś waszego, osobistego, jednego z najbardziej prywatnych.
I zastanów się, czy wydumane metody to aby na pewno dobry pomysł. Spontanicznością można wiele zdziałać.
I zastanów się, czy wydumane metody to aby na pewno dobry pomysł. Spontanicznością można wiele zdziałać.
Siła charakteru i hart ducha są czynnikami decydującymi. Na sile charakteru opiera się żołnierska pewność siebie.
Powiem tak - pomysl z tym sercem jak dla mnie odpada... taki jakis wydumany za bardzo.
A reszta pomyslu/ow - ok. Chociaz ja bym wolala np jakby moj facet mi sie oswiadczyl po jakiejs namietnej nocy, kiedy bysmy tak sobie lezeli mocno do siebie przytuleni. Ale marzenia to jedno a zycie to drugie
A reszta pomyslu/ow - ok. Chociaz ja bym wolala np jakby moj facet mi sie oswiadczyl po jakiejs namietnej nocy, kiedy bysmy tak sobie lezeli mocno do siebie przytuleni. Ale marzenia to jedno a zycie to drugie

Non! Rien de rien... Non ! Je ne regrette rien !
KyLu pisze:Ale Ted ma to do siebie, ze do wszystkiego dorabia ideologie
To nie ideologia tylko amerykańskie święto
Najlepiej oświadczyć się 1 maja na pochodzie
(cholera ale to też amerykańskie święto) i jak to biedny Ted znosi?
topic ---> ja nie pisałem aby to było koniecznie w Walentynki ale okazja w weekend, w okolicach Walentynek, aby móc zrobić taką ściemę z imprezą w strojach galowych.
"Ludzie twierdzą, że Ziemia jest okrągła. Ale jak nie chcesz,
ale nie musisz im wierzyć." - Forrest Gump
ale nie musisz im wierzyć." - Forrest GumpMichu - pisze:na stoi na sercu które wytnę z czerwonego aksamitnego materiału i rozłożę przed nia zanim wyciągnę pierścionek.
Te serce troche wsiorskie, ale to moja opinia
Eisenritter pisze:I zastanów się, czy wydumane metody to aby na pewno dobry pomysł. Spontanicznością można wiele zdziałać.
Zależy jaka kobieta co lubi... Może owa wybranka preferuje jakies wybujane niespodzianki.
Pomyslowość to masz nie lada =)
Prawdę trzeba wyrażac prostymi słowami.
Moim zdaniem moglbys przerobic wersje pierwsza:
Daruj sobie aksamitne serce, bo traci mi to troche tandeta. Za to powinienes odrobine poczekac. Np. na walentynki. Wtedy zabrac ja o bardzo podobnej porze na ten most, stanac przed Nia i powiedziec, ze w zwiazku z tymi Walentynkmi masz dla Niej prezent. Wyciagnij pierwcien, smignij na kolano, zrob co nalezy (najlepiej przy akompaniamencie kawalka, ktory uznajecie za "Wasz"), na kolacje, hotelik, przyjemna zabawa, taniec, wyglupianie itp. itd.
Ja Ci moze opisze jak wygladaly moje oswiadczyny:
Byl akurat dzien przed swietami i nijak nie moglismy sie inaczej spotkac, jak jeden dzien przed Bozym Narodzeniem. Ona wyjezdzala do rodziny na ten dzien do rodziny, ja zostawalem w domu, ewentualnie tez zabieralismy sie rodzina do swoich bliskich. Wobec tego 23 grudnia wypadal nam pod znakiem spotkania, wreczenia sobie Gwiazdkowych prezentow, zlozenia zyczen i spedzenia ze soba kilku milych chwil. Na sam "prezent" szykowalem sie jakis miesiac. Starannie dobralem najladniejszy pierscionek jaki kiedykolwiek widzialem na oczy - przesliczne polaczenie bialego zlota z zoltym, 3 brylanty (tak, brylanty...) i ok. 1200 zlotych w kasie u jubilera... Ale coz znaczy pieniadz w tak cudownej i magicznej sytuacji, prawda? Do tego - zlosliwie, jak to ja - kupilem pudelko na blyszczacy podarek... w ksztalcie rozy! Wygladalo zabojczo, poniewaz po zamknieciu ni-chu-chu ni mozna bylo sie kapnac, ze to pudelko na zareczynowy pierscionek. Poprosilem o ladna torebeczke, pierscionek zamknalem w srodku i smignalemn do domu. Spotkalismy sie, zjedlismy sobie wspolny, rodzinny obiad (wspolnie z moja ukochana), jak to my powyglupialismy sie. Smiechu byla cala kupa i, zreszta jak zawsze, plakalismy ze smiechu. Nastala wreszcie godzina odprowadzenia Jej do domu. Z cala pewnoscia wyczula, ze cos jest nie tak, gdyz okropnie sie denerwowalem. Mina mi oklapla, rece telepaly, a nogi nerwowo przebieraly w miejscu. W koncu chodzilo o cos dla mnie nprawde waznego, nie?! Idac tak powoli w kierunku Apteki Pod Atlantami, na ktorej to nasz wzrok pierwszy raz sie spotkal, rozmawialem z Nia na temat milosci i tego, jak wiele dla mnie znaczy. Kiedy wreszcie doszlismy do wspomnianego miejsca, poprosilem o to, abysmy mogli na chwile przyklapnac na schodach prowadzacych do apteki (na ktorych bardzo czesto kilka lat wstecz, latem, przesiadywalismy, smialismy oraz poznawalismy). Stanelismy tak na schodach, mocno przytulilem Ja do iebie, przylozylem Jej glowe do swojej piersi i zapytalem "Slyszysz jak bije?" na co Ona odpowiedziala "Tak..." , a ja "... wiesz doskonale, ze tylko dla Ciebie...", wyciagnalem zza plecow sliczna torebeczke z "kwiatkiem" w srodku i Jej wreczylem. Jak to ja, nawet w tej sytuacji chcialem troszeczke smiechu, chociaz maly, niesmialy kawal. Powiedzialem Jej zeby mi wybaczyla, ze tylko taki maly i tani prezent, ale na wiecej mnie w tym roku nie stac. Drogi boze, gdybyscie zobaczyli Jej kwasna mine kiedy wyciagnela te "Roze". Myslalem, ze skonam
Spojrzala przez ten kwasny wyraz twarzy na mnie, za wszelka cene starajac sie przybrac zadowolona mine twarzy, pogrzebala jeszcze w torebce zeby zobaczyc czy aby czasami nie zartuje i nie schowalem nic na jej spodzie... a jak nie na spodzie to moze pod liscmi "Kwiatka"... albo moze w innej rece?... albo... Juz nie moglem dalej czekac. Zapytalem czy Jej sie podoba. Cicho jakos tak powiedziala "Tak, jest... ymm... sliczny" po czym... polecialo: dalej czekac nie moglem... kolano, drezenie rak, dwie pomylki w recytowaniu regulki i Jej mina - tak zmieszana, tak wystraszona, zaciekawiona i szczesliwa, ze az slodka. Otworzylem "rozane" pudelko ujawniajac przepiekna zawartosc, wyciagnalem, poprosilem aby podala mi swoja dlon i zapytalem: "Czy zechcesz zostac moja narzeczona?". I tutaj klania sie najlepsza czesc: popatrzyla na mnie ze lzami w oczach, wsunela nalozony do polowy na palec pierscionek i powiedziala tylko "Noooo..."
To bylo dla nas bardzo ciezkie przezycie, ale z cala pewnoscia niezapomniane. I niepotrzebne byly zadne dywaniki z aksamitu czy muzyka. Wystarczyl nam ksiezyc, muzyka grana rytmem naszych przejetych magia chwili serc i my, para zakochanych w sobie mlodych ludzi, zamknietych w tym swoim uczuciu, odcietych od rzeczywistosci glebia swoich spojrzen.
... sie wlaczyl mi romantyk...
Daruj sobie aksamitne serce, bo traci mi to troche tandeta. Za to powinienes odrobine poczekac. Np. na walentynki. Wtedy zabrac ja o bardzo podobnej porze na ten most, stanac przed Nia i powiedziec, ze w zwiazku z tymi Walentynkmi masz dla Niej prezent. Wyciagnij pierwcien, smignij na kolano, zrob co nalezy (najlepiej przy akompaniamencie kawalka, ktory uznajecie za "Wasz"), na kolacje, hotelik, przyjemna zabawa, taniec, wyglupianie itp. itd.
Ja Ci moze opisze jak wygladaly moje oswiadczyny:
Byl akurat dzien przed swietami i nijak nie moglismy sie inaczej spotkac, jak jeden dzien przed Bozym Narodzeniem. Ona wyjezdzala do rodziny na ten dzien do rodziny, ja zostawalem w domu, ewentualnie tez zabieralismy sie rodzina do swoich bliskich. Wobec tego 23 grudnia wypadal nam pod znakiem spotkania, wreczenia sobie Gwiazdkowych prezentow, zlozenia zyczen i spedzenia ze soba kilku milych chwil. Na sam "prezent" szykowalem sie jakis miesiac. Starannie dobralem najladniejszy pierscionek jaki kiedykolwiek widzialem na oczy - przesliczne polaczenie bialego zlota z zoltym, 3 brylanty (tak, brylanty...) i ok. 1200 zlotych w kasie u jubilera... Ale coz znaczy pieniadz w tak cudownej i magicznej sytuacji, prawda? Do tego - zlosliwie, jak to ja - kupilem pudelko na blyszczacy podarek... w ksztalcie rozy! Wygladalo zabojczo, poniewaz po zamknieciu ni-chu-chu ni mozna bylo sie kapnac, ze to pudelko na zareczynowy pierscionek. Poprosilem o ladna torebeczke, pierscionek zamknalem w srodku i smignalemn do domu. Spotkalismy sie, zjedlismy sobie wspolny, rodzinny obiad (wspolnie z moja ukochana), jak to my powyglupialismy sie. Smiechu byla cala kupa i, zreszta jak zawsze, plakalismy ze smiechu. Nastala wreszcie godzina odprowadzenia Jej do domu. Z cala pewnoscia wyczula, ze cos jest nie tak, gdyz okropnie sie denerwowalem. Mina mi oklapla, rece telepaly, a nogi nerwowo przebieraly w miejscu. W koncu chodzilo o cos dla mnie nprawde waznego, nie?! Idac tak powoli w kierunku Apteki Pod Atlantami, na ktorej to nasz wzrok pierwszy raz sie spotkal, rozmawialem z Nia na temat milosci i tego, jak wiele dla mnie znaczy. Kiedy wreszcie doszlismy do wspomnianego miejsca, poprosilem o to, abysmy mogli na chwile przyklapnac na schodach prowadzacych do apteki (na ktorych bardzo czesto kilka lat wstecz, latem, przesiadywalismy, smialismy oraz poznawalismy). Stanelismy tak na schodach, mocno przytulilem Ja do iebie, przylozylem Jej glowe do swojej piersi i zapytalem "Slyszysz jak bije?" na co Ona odpowiedziala "Tak..." , a ja "... wiesz doskonale, ze tylko dla Ciebie...", wyciagnalem zza plecow sliczna torebeczke z "kwiatkiem" w srodku i Jej wreczylem. Jak to ja, nawet w tej sytuacji chcialem troszeczke smiechu, chociaz maly, niesmialy kawal. Powiedzialem Jej zeby mi wybaczyla, ze tylko taki maly i tani prezent, ale na wiecej mnie w tym roku nie stac. Drogi boze, gdybyscie zobaczyli Jej kwasna mine kiedy wyciagnela te "Roze". Myslalem, ze skonam
... sie wlaczyl mi romantyk...

Haro pisze:"Czy zechcesz zostac moja narzeczona?".
Ty ja prosiłeś o rękę? Bo jakoś po tym pytaniu nie łapie za bardzo...
Haro pisze:Nie, nie jestesmy
Ale bedziemy
Oby nie sprawdziło się stare powiedzenie "nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki"
Powodzenia Ci życze
Prawdę trzeba wyrażac prostymi słowami.
Haro pisze:Nie pytalem "Czy wyjdziesz za mnie" ale "Czy zechcesz zostac moja narzeczona".
AHA
Mimo wszystko.
Sądze, że to "tylko" dziewczyna, nie pierwsza czy ostatnia. Z wybranka na całe życie, to juz inna sprawa
Prawdę trzeba wyrażac prostymi słowami.
Wróć do „Miłość, uczucia, problemy”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 739 gości




