Jak długo?

Zagadnienia związane ze sferą uczuciową, a także z problemami dotyczącymi tematów miłosnych oraz kontaktów emocjonalnych z płcią przeciwną.

Moderator: modTeam

Awatar użytkownika
FlyingDuck
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 160
Rejestracja: 11 gru 2005, 14:18
Skąd: Wrocław
Płeć:

Jak długo?

Postautor: FlyingDuck » 06 sty 2006, 22:57

Jak w temacie :)

(Ile czasu zajęło Wam dochodzenie do siebie po nieudanym związku?)
ObrazekJedyna stała w życiu to zmiana
Awatar użytkownika
fish
Weteran
Weteran
Posty: 2056
Rejestracja: 14 kwie 2004, 11:47
Skąd: Warszawa
Płeć:

Postautor: fish » 06 sty 2006, 23:09

Zależy od związku, czasami jeden dzień, czasami rok a czasami...w ogóle :(
"Ludzie twierdzą, że Ziemia jest okrągła. Ale jak nie chcesz, wcale nie musisz im wierzyć." - Forrest Gump
Awatar użytkownika
Michalos
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 75
Rejestracja: 21 sie 2005, 21:52
Skąd: Kielce
Płeć:

Postautor: Michalos » 06 sty 2006, 23:09

Mój związek trwał koło 0,5 roku skończył się na początku grudnia 2005 i cóż już mi dawno przeszło gdzieś tak przed sylwestrem już byłem jak nowy choć teraz to sprawdzam jaki ma opis na GG ;/ ale raczej z tego się już nie wyleczę ;P
Awatar użytkownika
Eisenritter
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 443
Rejestracja: 04 sty 2006, 11:21
Skąd: Berlin
Płeć:

Postautor: Eisenritter » 06 sty 2006, 23:16

Boże... to zależy, wiesz? Zależy od tego, jak bardzo jest się w coś zaangażowanym. Jaki był dany związek, jak długo trwał, jak był zaawansowany - w końcu inaczej dochodzi się do siebie po zerwaniu przelotnej znajomości (często wcale nie jest potrzebny jakikolwiek okres aklimatyzacji), a inaczej po kompletnym załamaniu i destrukcji. Wiele zależy też od indywidualnej wrażliwości - w ekstremalnych przypadkach można się nigdy nie podnieść po czymś takim w stu procentach. Mnie to na całe szczęście nie spotkało, ale cóż, znałem co najmniej jedną osobę po naprawdę ciężkich przejściach i zapewniam, to nic zabawnego. Nagły trzask i kompletny rozkład. Konsekwencje bywają różne. Inaczej także reagują przedstawiciele obydwu płci...

Zamotam to za chwilę. Jest tak wiele zmiennych, które na to wpływają, że nie można udzielić w stu procentach jakiejkolwiek odpowiedzi. Co najwyżej można pisać z własnego doświadczenia, a i tego nie można uznać za zdanie nieomylne.
Siła charakteru i hart ducha są czynnikami decydującymi. Na sile charakteru opiera się żołnierska pewność siebie.
Deck-Ster
Zaglądający
Zaglądający
Posty: 19
Rejestracja: 06 sty 2006, 20:05
Skąd: ***
Płeć:

Postautor: Deck-Ster » 06 sty 2006, 23:59

U mnie jakoś pół roku może troche dłużej, ale to może dlatego że to był BARDZO NIEUDANY związek...może i krótki ale za to jaka końcówka: przez dwa tygodnie spotykała się z innym nie miała czasu co aczynało być dziwne i w końcu zerwała pisząc mi sms-a, ale żeby było fajniej to na drugi dzien napisala ze załuje swojej decyzji i moze znowu bedziemy razem i jak sie z nia umowilem na spotkanie to nie przyszła i to byłby koniec... całkiem burzliwie jak na pierwszy związek z dziewczyną...a co do tematu to popieram Eisenritter że zalezy to od zaangazowania i tego jak to przezywamy...no i w moim przypadku jak zostało sie opuszczonym...
Lenistwo jest łagodną formą samobójstwa...
Awatar użytkownika
gracja
Maniak
Maniak
Posty: 653
Rejestracja: 22 gru 2003, 00:22
Skąd: z lasu ;)
Płeć:

Postautor: gracja » 07 sty 2006, 00:07

dam znac jak się wyleczę :]
jest prawie dwa miesiące po fakcie - przynajmniej nie mam destrukcyjnych mysli i nie podejmuję nieprzemyślanych działań :)
do całkowitego katharsis jeszcze ciut...
cubasa
Weteran
Weteran
Posty: 1412
Rejestracja: 15 gru 2004, 01:46
Skąd: VV@r52@vv@
Płeć:

Postautor: cubasa » 07 sty 2006, 00:10

Moj zwiazek trwal 5 miesiecy. Po 4,5 już czułem, że to może być koniec. Rozstaliśmy się oficjalnie na początku wrzesnia. W ciagu tego pol miesiaca czulem sie -co tu ukrywac-źle w koncu przywiazanie, wspolne chwile etc. Troszke sie razem przezylo i nagle to ksreslić. Ale w dniu w ktorym zerwalismy wspolnie sie pocieszalismy, ze nie bedzie tak źle :) Ostatnio z nia rozmawialem i stwierdzilismy oboje, że rozstalismy sie z klasą, bez czkawki :)
A drugi byl krotki - za krotki. Pozbieralem sie mysle, ze szybko - w ciagu mniej wiecej tygodnia.
Polecam serwis dla zaginionych i znalezionych zwierzaków http://zaginiony-znaleziony.pl/
Awatar użytkownika
___ToMeK___
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 348
Rejestracja: 23 sie 2004, 22:57
Skąd: pomorze / WLKP
Płeć:

Postautor: ___ToMeK___ » 07 sty 2006, 00:59

Po moim jedynym (jak na razie) bylym zwiazku, ktory trwal rok, dochodzilem do siebie przez 3 miesiace. Ten czas nie nalezal do najprzyjemniejszych. Nieco sie wowczas zmienilem, wyostrzylem swoje podejscie w niektorych sprawach.
0101010001101111011011010110010101101011001000000100011101100101011100100110101101100101
-.-. .. . -.- .- .-- --- ... -.-. / .--. .. . .-. .-- ... --.. -.-- -- / -.- .-. --- -.- .. . -- / -.. --- / .--. .. . -.- .-.. .- / ---... .--.
Awatar użytkownika
tr3sor
Weteran
Weteran
Posty: 936
Rejestracja: 13 paź 2004, 03:51
Skąd: Wrocław
Płeć:

Postautor: tr3sor » 07 sty 2006, 05:50

A ja sie jeszcze podnosic po nieudanym zwiazku niemosialem :]. Tzn teraz w zwiazku trwam (z problemami co prawda kilkoma ale co tam :]) a poprzednie byly ... hmm, jakos malo sie w nie angazowalem :| Mimo ze trwaly nawet albo tylko po pol roku~ <glos jak Linda> Bo kawal censored zemnie byl :d </glos> :P. A jak mnie terazniejsza dziewczyna w dupe kopnie to sie pewno niepozbieram przez hohohoh :d <pijak>
Obrazek


Śladem własnej "legendy" ... ;)
Awatar użytkownika
Yasmine
Weteran
Weteran
Posty: 5286
Rejestracja: 10 kwie 2005, 18:40
Skąd: stąd ;)
Płeć:

Postautor: Yasmine » 07 sty 2006, 09:19

Po jednym zbieralam sie ponad 5 miesiecy. To byl jedeny facet, ktory mnie rzucil, wiec pewnie dlatego zajelo mi to tyle czasu. I lekarstwem okazal sie pozniejszy zwiazek(ale jeszcze nie ten terazniejszy).
Awatar użytkownika
Lagartija
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 378
Rejestracja: 08 sie 2005, 09:43
Skąd: z Kolumbii
Płeć:

Postautor: Lagartija » 07 sty 2006, 10:05

Boże... to zależy, wiesz? Zależy od tego, jak bardzo jest się w coś zaangażowanym. Jaki był dany związek, jak długo trwał, jak był zaawansowany - w końcu inaczej dochodzi się do siebie po zerwaniu przelotnej znajomości (często wcale nie jest potrzebny jakikolwiek okres aklimatyzacji), a inaczej po kompletnym załamaniu i destrukcji. Wiele zależy też od indywidualnej wrażliwości - w ekstremalnych przypadkach można się nigdy nie podnieść po czymś takim w stu procentach.

Dokladnie tak. Ja po 8 miesiecznej znajomosci zbieralam sie 3 lata i w miedzy czasie mialam faceta, ktoremu zatrulam przez to zycie. Teraz kiedy mam obecnego chlopaka wszytsko wrocilo do normy bo mi na nim zalezy ale i tak to nie zmeinia faktu ze czasami sie siada i rozpamietuje takie zycie. Ale chyba kazdy musi przez to przejsc, zeby pozneij cos docenic.
...Te Quiero Mi Amor...
Awatar użytkownika
Olivia
Weteran
Weteran
Posty: 3859
Rejestracja: 17 wrz 2004, 23:03
Skąd: Z kontenera
Płeć:

Postautor: Olivia » 07 sty 2006, 10:16

Hmmm Po swoim najdłuższym związku (6 miesięcy) przestałam płakać chyba po jakichś 2 miesiącach, przeszło nieco później. Ale żeby z kimś być naprawdę, przeszło po roku. Po roku wiedziałam, że jestem w stanie wejść w nowy, poważny związek.

Dziś nawet czasami pogadamy o czymś tam na gg. Mam sentyment, że to pierwszy facet, ale na szczęście w tym przypadku, przywiązuję się bardziej do rzeczy.
"Miarkuj złość.
Po gniewu cienkim lodzie nie kręć się
Bo on za chwilę może trzasnąć"
Awatar użytkownika
AlicE!
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 263
Rejestracja: 29 maja 2005, 02:14
Skąd: Somewhere
Płeć:

Postautor: AlicE! » 07 sty 2006, 10:52

A co zrobiliście zeby sie pozbierać? Zerwaliście kontakt, przestaliście sie widywać, czy po prostu ograniczane spotkania były, zeby sobie nie przypominac i nie odświezać tego co bylo? [:X:X:X]
Awatar użytkownika
Olivia
Weteran
Weteran
Posty: 3859
Rejestracja: 17 wrz 2004, 23:03
Skąd: Z kontenera
Płeć:

Postautor: Olivia » 07 sty 2006, 11:03

AlicE! pisze:A co zrobiliście zeby sie pozbierać?

Na początku rozmawialiśmy, utrzymywaliśmy kontakt, ale dziś wiem, że to nie był dobry pomysł. Dopiero jak ograniczyliśmy nasze kontakty do niezbędnego minimum, łatwiej było się oswoić z faktem, że tej osoby już nie ma...

Więc uważam, że na początku przynajmniej, dobrze jest zerwać kontakt, żeby ochłonąć i się ogarnąć z nową sytuacją...
"Miarkuj złość.

Po gniewu cienkim lodzie nie kręć się

Bo on za chwilę może trzasnąć"
marcel
Zaglądający
Zaglądający
Posty: 10
Rejestracja: 04 gru 2005, 13:34
Skąd: z psychiki
Płeć:

Postautor: marcel » 07 sty 2006, 11:11

cóż jestem właśnie w takim stanie <belt3>
Chodziłem z moją dziewczyną 1 rok i 3 miesiące
Od ok 2 miesięcy wiedziałem że coś się zaczyna psuć
I rzeczywiście tak było, a wszystko przez kłutnie
Głównie o to że byłem zazdrosny, a jak sie pokłuciliśmy to zawsze chciałem ciągnąć to do końca wszystko wyjaśnic podać argumenty i dojść do konsensusu, ale ją to denerwowało.
Stwierdziła że męczymy się razem ze sobą a ona nie kocha już mnie tak jak na początku, a musze powiedzieć ze przez ok rok było naprawde dobrze i miło czułem więź miedzy nami i miłość teraz niestety też ją czuję. Rozstaliśmy sie wczoraj w zgodzie jako przyjaciele al tak mnie serce teraz boli, w nocy nie spałem musiałem sie upić zeby zasnac. teraz mam kaca moralnego psychicznego i fizycznego. Czuje sie jak szmaciana lalka a najgorsze ejst to ze niemam do kogo wracac. Moi kumple znalezli sobie inne towarzycho inni sie rozcpali, nie maja zbytnio dla mnie czasu, rodzice sa w pracy za granica i wracaj tylko na tydzien io dalej jada, jestem zupelnie SAM. Jeszce w tym roku mam mature, pewnie opierdziele bo sie nie pozbieram po tym. Jak nie zdam to wyjezdzam z nimi za granice. Niewiem co mam robic prosilbym o kazda nawet najmniejsza rade (probowalem jeszce dzis smsa wyslac ze mi ciezko i zeby dala mi jeszcze szanse, ze sie zmienie ale ona powiedziala ze mam taki charakter i juz tego sie nieda zmienic, coz powiedzialem ze zawsze przyjma ja z powrotem z otwartymi rekoma)
Pozdrawiam
Awatar użytkownika
Yasmine
Weteran
Weteran
Posty: 5286
Rejestracja: 10 kwie 2005, 18:40
Skąd: stąd ;)
Płeć:

Postautor: Yasmine » 07 sty 2006, 14:00

AlicE! pisze:Zerwaliście kontakt, przestaliście sie widywać

wlasnie tak, bo okazalo sie, ze jest z moja dobra kumpela(dwa dni po tym jak mnie rzucil). Z nim przeszlo w te 5 miesiecy,ale zeby pogadac z nia to musial minac caly rok.
Awatar użytkownika
Kermit
Weteran
Weteran
Posty: 931
Rejestracja: 12 sie 2005, 08:51
Skąd: Pl
Płeć:

Postautor: Kermit » 07 sty 2006, 14:51

kilka miesiecy. Zaczynam juz zyc normalnie, lecz od czasu do czasu o ex pomysle... ale jest z kazdym dniem coraz lepiej. Czuje sie wkoncu wolny, mam ZERO problemow i coraz wiecej przyjaciol. Mi rozstanie wyszło na dobre.

[ Dodano: 2006-01-07, 14:51 ]
ale faktycznie, ilosc czasu to BARDZO indywidualna sprawa...
So understand;
Don't waste your time always searching for those wasted years,
Face up...make your stand,
And realise you're living in the golden years.
Awatar użytkownika
Shac
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 135
Rejestracja: 05 sty 2006, 10:36
Skąd: Mazovia
Płeć:

Postautor: Shac » 07 sty 2006, 14:52

AlicE! pisze:A co zrobiliście zeby sie pozbierać?


Chyba nie wolno uciekać przed problemem, nie chować głowy w piasek, albo ukrywać się po kątach i wypłakiwać się ;) do poduszki. Trzeba temu stawić czoła, dlatego chyba najlepszym sposobem jest spotykanie się z Nią/Nim (w granicach rozsądku) i próba zrozumienia, uświadomienia sobie, że znów jesteście osobno. Należy pozbyć się odruchów, wyplenić z siebie wewnątrzżołądkowe reakcje chemiczne (w skrócie: motylki ;) ) na widok tej osoby i iść dalej przez życie z podniesioną głową!
(-(-_(-_-(-_-)-_-)_-)-)
Jest nas wielu...
Awatar użytkownika
Haro
Weteran
Weteran
Posty: 1368
Rejestracja: 24 wrz 2005, 19:49
Skąd: Wałbrzych
Płeć:

Postautor: Haro » 07 sty 2006, 15:00

Nie zbieralem sie, bo to dla mnie niemozliwe. Wolalem walczyc niz lezec, plakac (choc bywalo i tak) i pogodzic sie z losem. I wiesz co? Wyszlo na dobre <brawo1>
Awatar użytkownika
Elspeth
Weteran
Weteran
Posty: 1525
Rejestracja: 15 lip 2004, 12:22
Skąd: Dublin
Płeć:

Postautor: Elspeth » 07 sty 2006, 15:03

nie ma jakiegos "limitu" czasu na odchorowywanie zakonczonego zwiazku i zapominanie o nim. Z reszta ja nigdy nie staram sie zapominac bo kazdy zwiazek czegos nas uczy i ma swoje dobre chwile, o nich wlasnie staram sie pamietac.
Kiedy przechodzi bol? czasami po miesiacu, po pol roku a czasami wcale, staje sie tylko troche bardziej przytlumiony.
Non! Rien de rien... Non ! Je ne regrette rien !
Awatar użytkownika
Mijka
Weteran
Weteran
Posty: 2895
Rejestracja: 22 sie 2005, 23:44
Skąd: Śląsk
Płeć:

Postautor: Mijka » 07 sty 2006, 17:50

Wczesniej moje zwiazki byly raczej krotkie od paru miesiecy 2-3 do pol roku. Ten pol roczny byl ostatnim moim zwiazkiem ale to ja zerwalam... Jeden raz zostalam porzucona, przez starszego faceta, ale bylam z nim pare miesiecy, poplakalam troche i mi przeszlo. On wyjezdzal gdzies na drugi koniec Polski do wojska wtedy... (teraz ma zone i dzieci heh, spotykam go czasami). Badrdziej przezywalam to jak bylam zakochana w facecie ktory powiedzial ze nie ma szans zeb cos bylo miedzy nami, bo nie ejstem w jego typie a typu sie nie da zmienic. Zalapalam straszne kompleksy na punkcie swojego wygladu i trzymalo mnie jeszcze pozniej pare ladnych lat myslenia o nim...echh
kokieteria to zachowanie, które ma dać drugiej osobie do zrozumienia, że spółkowanie jest możliwe, ale ta możliwość nie może być pewnością.
Awatar użytkownika
Harnaś
Zaglądający
Zaglądający
Posty: 16
Rejestracja: 19 lip 2005, 03:26
Skąd: Radymno
Płeć:

Postautor: Harnaś » 14 sty 2006, 11:15

No mi to zajęło pół roku. Gdzieś przed sylwestrem przeszło za sprawą innej dziewczyny która niestety kocha sie w innym :( "Life is brutal and full of zasadzkas"
"Spróbuj powiedzieć to,
nim uwierzysz, że nie warto mówić kocham,
Spróbuj uczynić gest,
nim uwierzysz, że nic nie warto robić..."
Awatar użytkownika
rafii
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 145
Rejestracja: 09 sty 2006, 08:28
Skąd: Radomsko
Płeć:

Postautor: rafii » 14 sty 2006, 15:05

ja z regoly po kazdym zerwaniu robie sobie jakis pol roku- rok przerwy, nie wiem dlaczego tak dlugo ale ...... nie wiem ;)
"polakom gratulujemy .... mnie ;)"
Awatar użytkownika
FlyingDuck
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 160
Rejestracja: 11 gru 2005, 14:18
Skąd: Wrocław
Płeć:

Postautor: FlyingDuck » 31 mar 2006, 01:49

cztery miesiące bez trzech dni :]






_________________
Obrazek
Awatar użytkownika
Olivia
Weteran
Weteran
Posty: 3859
Rejestracja: 17 wrz 2004, 23:03
Skąd: Z kontenera
Płeć:

Postautor: Olivia » 31 mar 2006, 10:28

Ostatnio zdałam sobie sprawę, że dojście do siebie po nieudanym związku, takie zupełne przychodzi dopiero wtedy, gdy wyzbędziemy się nienawiści do tej osoby. :]
"Miarkuj złość.

Po gniewu cienkim lodzie nie kręć się

Bo on za chwilę może trzasnąć"
Awatar użytkownika
Nibeneth
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 90
Rejestracja: 17 sty 2006, 12:34
Skąd: z bardzo daleka
Płeć:

Postautor: Nibeneth » 31 mar 2006, 11:39

zwiazki za czasow "mlodzienczych" konczyly sie po kilku miesiacach przeplakaniem miesiaca do dwoch. najpowaniejszy zwiaze (wspolne mieszkanie itd), odchorowywalam z rok, teraz czasem gadamy przez trelefon, ale nic mnie nie rusza. to, co przezylam najbardziej jest wrecz paradoksalne, bo przezyte przed trzema laty a do dzis nieodchorowane do konca. czemu paradoksalne ?? bo poznalam go w pociagu, po pol roku widzielismy sie przez trzy dni i wycial mi taki numer, z jak sobie przypomne, to mnie ciary przechodza. potem dalam mu sie nabrac na to samo raz jeszcze, ale to uz wylacznie wina mojej naiwnosci. do dzis nie moge myslec o tym, bez odrobiny bolu.. a ostatnio przezylam male "szalenstwo", po ktorym mam zlosc na szalenca, ze sie nie umie zachowac adekwatnie do sytuacji..
..czasami wolę być zupełnie sam,
niezdarnie tańczyć na granicy zła
i nawet stoczyć się na samo dno,
czasami wolę to,
niż czułość waszych obcych rąk..
Awatar użytkownika
mrt
Weteran
Weteran
Posty: 3354
Rejestracja: 31 lip 2004, 22:44
Skąd: Wawa
Płeć:

Postautor: mrt » 31 mar 2006, 14:27

W moim przypadku sprawdza się wzór:

1/6t + 7a,

gdzie

t - czas trwania związku wyrażony w dniach
a - ilość wspólnie nabytych rzeczy materialnych niepodlegających natychmiastowej amortyzacji
Awatar użytkownika
..::WdOwA::..
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 244
Rejestracja: 08 mar 2006, 08:27
Skąd: Stąd:D
Płeć:

Postautor: ..::WdOwA::.. » 31 mar 2006, 14:54

Faceci tacy są...chcą utrzymywać kontakty(większość z nich), ale po pewnym czasie orientują sie, ze to zły pomysł...B-)
AlicE! pisze:A co zrobiliście zeby sie pozbierać?

Sądzę, ze to zależy od obu stron, ale soobiscie uważam, że od charakteru również. Co do pytania w temacie, to właśnie osobowośc gra tu ważna rolę. Sa ludzie silni i słabi psychicznie... Ci silni zbierają sie bardzo szybko. Z tymi drugimi troche gorzej, ale wiesz co? Zawsze przechodzi:) Pozdro
Awatar użytkownika
emmiii
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 213
Rejestracja: 23 paź 2005, 15:16
Skąd: Wspomnienie
Płeć:

Postautor: emmiii » 02 kwie 2006, 19:08

hmm... 2/3 dni... szybko... żeby nie cierpieć??? umówić się z kimś bardziej pociągającym;)))
Awatar użytkownika
Olivia
Weteran
Weteran
Posty: 3859
Rejestracja: 17 wrz 2004, 23:03
Skąd: Z kontenera
Płeć:

Postautor: Olivia » 02 kwie 2006, 19:10

emmiii pisze:hmm... 2/3 dni... szybko...

To się tak na początku wydaje. Bo jeśli po długim związku tak szybko przeszło, to albo szybko uczucia Twe się zmieniają, albo miłości nie było.
Mnie się raczej wydaje, że to tylko takie wrażenie. Dopiero, gdy będziesz gotowa na nowy związek, można powiedzieć, że Ci przeszło. :]
"Miarkuj złość.

Po gniewu cienkim lodzie nie kręć się

Bo on za chwilę może trzasnąć"

Wróć do „Miłość, uczucia, problemy”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 253 gości