Historia pewnej miłości
: 03 sty 2006, 21:20
Chciałbym Wam opisać historię mojego związku z pewną cudowną dziewczyną.
Poznaliśmy się jakiś rok temu, od lipca jesteśmy razem... Ona mieszka 200 km ode mnie, widujemy sie raz w miesiącu na weekend. Wtedy, w lipcu pierwszy raz do niej pojechałem. Już wcześniej mówiła mi, że rok wcześniej, na wakacjach poznała chłopaka, 3 lata od niej starszego (Ona jest rocznik 1990)... 2 dni przed jej wyjazdem stamtąd, całowali się, on wziął ja na ręce, zaniósł do namiotu i zrobili to... Tuż po tym on jej powiedział, że przez cały czas się nią bawił. Ale powracając... Poznaliśmy sie w lipcu, w sierpniu razem pojechalismy na wakacje z jej rodzicami... W tamto samo miejsce... On tez tam byl... Trzymałem do niego dystans, moja dziewczyna jakoś mniej, bo mowila, ze juz sie z tamtym pogodzila. Od samego poczatku dawałem mu do zrozumienia, że go nie lubię...Minelo 10 dni i wrociliśmy..Ja do siebie, ona do siebie... 3 dni pozniej ja pojechalem do niej. Ktorejs nocy zaczelismy sie calowac... Polozylem sie obok niej... Sprobowalem ja dotknac miedzy nogami...cofala moja reke... Kiedy zapytalem "dlaczego" mowila "nie wiem". Tak samo kolejnej nocy... Kiedy o tym rozmawialismy trzeciego dnia, powiedziala mi, ze od Tamtych wakacji ma jakies "bariery"... I to one nie pozwalaja jej ze mna isc do lozka... Zaplanowalismy sobie wszystko, scenerie, miejsce, nawet zabezpieczenia...
Potem minelo troche czasu, przyjazdy do niej, az nadazyla sie okazja, zeby ona przyjechala do mnie...porozmawialismy na ten temat i ona stwierdzila, ze nie ma nic przeciwko, zebysmy to zrobili... Wszystko rpzygotowalem, ona powiedziala, ze jak przyjedzie, to mi da odpowiedz. Przyjechala..czekalem...czekalem...i nic... Kiedy pojechala do siebie, na GG zapytalem ja....powiedziala, ze i tak nie byla gotowa...
Pierwszym problemem chyba jestem ja... Jestem rocznik 1988, nadal prawiczek...ona jest moja druga dziewczyna, ktora kocham nad zycie i tylko z nia chce przezyc moj pierwszy raz... Ale to siedzi glebiej... CZuje sie, tak jakbym zazdroscil tamtemu kolesiowi... Bo to ja chcialbym byc dla niej tym "pierwszym"... Mimo ze ona mowila, ze czuje sie rozdziewiczona tylko fizycznie... psychicznie nie...Minelo juz prawie 6 miesiecy od kiedy jestesmy razem, i nadal tego nie zrobilismy... Mimo ze ona bardzo chce ze mna to zrobic, przynajmniej tak mowi...Ale te jej "bariery"...Chcialbym o tym zapomniec, ale niestety nie potrafie... Choc staram sie jak moge...Nadal mam przed oczami porownanie tego czasu... Tamtego znala 2 tygodnie... mnie zna ponad rok... W czym on jest lepszy ode mnie ? Staram sie zapewnic jej bezpieczenstwo na kazdym kroku, ona pisze, ze czuje sie bardzo bezpieczna... Ale sama nie potrafi odpowiedziec kiedy jej bariery opadna...
Druga sprawa jest to, ze bola ja moje pieszczoty... Kiedy najpierw 2 godziny sie calujemy, dotykam ja, a potem pieszcze oralnie, i kiedy w koncu delikatnie probuje wlozyc najpierw jeden palec... to jest ok, ale kiedy wyjmuje i wkladam dwa... Agata od razu przerywa i mowi, ze ja boli... Zadna z moich znajomych nie ma takiej przypadlosci...A ja sie cholernie z tym czuje, bo wiem, ze jesli ja tak boli, to przy naszym pierwszym razie tez bedzie ja bolalo...strasznie... A aj nie chce, zeby tak bylo...Nasz wspolny pierwszy raz ma byc czyms wyjatkowym... A jesli bedzie ja bolalo, to nie bedzie miala z tego dobrych wspomnien... I ja tez nie czerpalbym z tego przyjemnosci, wiedzac, ze ja to bolli...
Jesli tutaj dotrwaliscie, dziekuje...musialem komus o tym powiedziec, bo juz nie wytrzymalbym.... Poradzcie mi cos...
Poznaliśmy się jakiś rok temu, od lipca jesteśmy razem... Ona mieszka 200 km ode mnie, widujemy sie raz w miesiącu na weekend. Wtedy, w lipcu pierwszy raz do niej pojechałem. Już wcześniej mówiła mi, że rok wcześniej, na wakacjach poznała chłopaka, 3 lata od niej starszego (Ona jest rocznik 1990)... 2 dni przed jej wyjazdem stamtąd, całowali się, on wziął ja na ręce, zaniósł do namiotu i zrobili to... Tuż po tym on jej powiedział, że przez cały czas się nią bawił. Ale powracając... Poznaliśmy sie w lipcu, w sierpniu razem pojechalismy na wakacje z jej rodzicami... W tamto samo miejsce... On tez tam byl... Trzymałem do niego dystans, moja dziewczyna jakoś mniej, bo mowila, ze juz sie z tamtym pogodzila. Od samego poczatku dawałem mu do zrozumienia, że go nie lubię...Minelo 10 dni i wrociliśmy..Ja do siebie, ona do siebie... 3 dni pozniej ja pojechalem do niej. Ktorejs nocy zaczelismy sie calowac... Polozylem sie obok niej... Sprobowalem ja dotknac miedzy nogami...cofala moja reke... Kiedy zapytalem "dlaczego" mowila "nie wiem". Tak samo kolejnej nocy... Kiedy o tym rozmawialismy trzeciego dnia, powiedziala mi, ze od Tamtych wakacji ma jakies "bariery"... I to one nie pozwalaja jej ze mna isc do lozka... Zaplanowalismy sobie wszystko, scenerie, miejsce, nawet zabezpieczenia...
Potem minelo troche czasu, przyjazdy do niej, az nadazyla sie okazja, zeby ona przyjechala do mnie...porozmawialismy na ten temat i ona stwierdzila, ze nie ma nic przeciwko, zebysmy to zrobili... Wszystko rpzygotowalem, ona powiedziala, ze jak przyjedzie, to mi da odpowiedz. Przyjechala..czekalem...czekalem...i nic... Kiedy pojechala do siebie, na GG zapytalem ja....powiedziala, ze i tak nie byla gotowa...
Pierwszym problemem chyba jestem ja... Jestem rocznik 1988, nadal prawiczek...ona jest moja druga dziewczyna, ktora kocham nad zycie i tylko z nia chce przezyc moj pierwszy raz... Ale to siedzi glebiej... CZuje sie, tak jakbym zazdroscil tamtemu kolesiowi... Bo to ja chcialbym byc dla niej tym "pierwszym"... Mimo ze ona mowila, ze czuje sie rozdziewiczona tylko fizycznie... psychicznie nie...Minelo juz prawie 6 miesiecy od kiedy jestesmy razem, i nadal tego nie zrobilismy... Mimo ze ona bardzo chce ze mna to zrobic, przynajmniej tak mowi...Ale te jej "bariery"...Chcialbym o tym zapomniec, ale niestety nie potrafie... Choc staram sie jak moge...Nadal mam przed oczami porownanie tego czasu... Tamtego znala 2 tygodnie... mnie zna ponad rok... W czym on jest lepszy ode mnie ? Staram sie zapewnic jej bezpieczenstwo na kazdym kroku, ona pisze, ze czuje sie bardzo bezpieczna... Ale sama nie potrafi odpowiedziec kiedy jej bariery opadna...
Druga sprawa jest to, ze bola ja moje pieszczoty... Kiedy najpierw 2 godziny sie calujemy, dotykam ja, a potem pieszcze oralnie, i kiedy w koncu delikatnie probuje wlozyc najpierw jeden palec... to jest ok, ale kiedy wyjmuje i wkladam dwa... Agata od razu przerywa i mowi, ze ja boli... Zadna z moich znajomych nie ma takiej przypadlosci...A ja sie cholernie z tym czuje, bo wiem, ze jesli ja tak boli, to przy naszym pierwszym razie tez bedzie ja bolalo...strasznie... A aj nie chce, zeby tak bylo...Nasz wspolny pierwszy raz ma byc czyms wyjatkowym... A jesli bedzie ja bolalo, to nie bedzie miala z tego dobrych wspomnien... I ja tez nie czerpalbym z tego przyjemnosci, wiedzac, ze ja to bolli...
Jesli tutaj dotrwaliscie, dziekuje...musialem komus o tym powiedziec, bo juz nie wytrzymalbym.... Poradzcie mi cos...
