krackowiaczek pisze:wypowiadasz sie w taki sposob jakbys byla specjalistka w tej dziedzinie... p
NIeźle. Bo tak sie czuje. Moze nie pewnosci siebie ale w ogóle w babraniu sie z sama soba i usilowaniem sie zmienic bo to mnie wkurza a tamto mozna by lepiej itd. I wychodzi z tego niezły szajs. Bo jak jest za bardzo w lewo to wale w prawo az za bardzo, mija czas zanim zauwaze ze to tez jest do bani i w druga strone zeby naprostowac i tak ciagle
krackowiaczek pisze:pewnosc siebie wg. mnie niejest wartoscia stala, i mozna ja formowac nawet (?) w wieku 3x lat ;].
Pewnie, ale jest jakiś w tym sens?Jak sie dopiero za to chce brac to to przeciez trwa. Efekt pożądany bedzie miał załóżmy w wieku lat 4X i co wtedy?Dopiero bedzie szukal kobiety?Nie lepiej postawic na siebie teraz i juz szukac takiej która nie chce koniecznie straszliwie pewnego siebie?Sa i takie kobiety przeciez.

krackowiaczek pisze:mysle ze gdyby udalo by cie sie uwiesc np. margaret tatcher twoja pownosc siebie by wzrosla Jeeeezor.
A ja mysle,ze moja i tak zabrnela nieco za daleko i trzeba to zmienić
