Strona 1 z 2
Jak sobie radzić po rozstaniu ... proszę pomocy !
: 20 lis 2005, 19:29
autor: clayd30
Witam,
Problem który opiszę może wydać się niektórym śmieszny,
lecz nie mogę sobie jakoś sam poradzić ...
Odeszła odemnie żona, byliśmy w związku 6 lat, zabrała dziecko. Minął już prawie miesiąc, a ja nadal walcze z bólem i samotnością, dodam, że widuję ją co tydzień przez jakieś 5 minut, ponieważ mam synka na weekendy, strasznie mi ciężko i nie wiem jak mam sobie dać radę z samotnością i co zrobić żeby zapomnieć
Nie mam zbytwielu znajomych, wiekszosc którzy zostali, są za granicą, co prawda przyjeżdzają czasem i wtedy gdzieś idziemy i zapominam na moment o swoim problemie, ale na drugi dzień znów jest to samo...
Jak ktoś miał podobną sytuację i poradził sobie jakoś z tęsknotą i samotnością to proszę o jakieś rady...
dziękuję i pozrawiam
Marcin
: 20 lis 2005, 19:48
autor: Mysiorek
Najpierw wytłumacz mi ściemę: masz 23 lata, od 6 jesteś w związku małżeńskim, rozwód pewnie trwał 7 rok, a masz w nicku 30.
Co jest prawdą?
: 20 lis 2005, 19:58
autor: clayd30
A gdzie jest napisane związek=małżeństwo ?
byłem w związku 6 lat, małżeństwem jesteśmy od 23 pażdziernika 2004 - więc rok
rozwodu jeszcze nie mamy, ale powiedzmy że w trakcie
a nick to po prostu nick
mam nadzieję że rozwiałem troche wątpliwości
ps. syn ma 1,5 roku
pozdr.
Marcin
: 20 lis 2005, 20:00
autor: Ted Bundy
Gdzie Ty widzisz ściemę, Mysiorku????
Facet wybiera sobie przecież dowolnego nicka, tak samo jak ja bym dał sobie TedBundy67, to by znaczyło że przyszedłem na ten padół w 1967??? Co to ma do rzeczy??? Przecież wiek ma w stopce...
: 20 lis 2005, 20:02
autor: gracja
a przyczyna rozstania?
: 20 lis 2005, 20:03
autor: clayd30
TedBundy pisze:Gdzie Ty widzisz ściemę, Mysiorku????

Facet wybiera sobie przecież dowolnego nicka, tak samo jak ja bym dał sobie TedBundy67, to by znaczyło że przyszedłem na ten padół w 1967??? Co to ma do rzeczy??? Przecież wiek ma w stopce...
dzięki TedBundy ...
nadal szukam odpowiedzi na swoje pytanie...
: 20 lis 2005, 20:04
autor: kinomaniak
Co chcesz zapomnieć....nigdy ci sie nie uda zapomniec....bo tak nie idzie....kazdego dnia bedzie ci trudniej i nikt ci na to duzo nie poradzi(przynajmniej na początku)....bo zakazdym razem gdy niebedzie obok ciebie syna bedzie cie to bolało!straszne ale prawdziwe!!!Spotykaj sie z przyjaciółmi staraj sie jak najwiecej spotykac z synem...raczej duzo wiecej nieda sie rady zrobic...no i znajdz sobie dziewczyne, to powinno ci pomóc otrząsnąć sie z tego z związku.wiem ze łatwo powiedziec ale zyc musisz dalej!(przepraszam za brutalność)
: 20 lis 2005, 20:08
autor: clayd30
Przyczyna rozstania... no nie jestem święty, nie zdadziłem, może za mało czasu poświęcałem, żonie i synowi, choć ostatnio to zmieniłem znacznie - zmieniłem prace (z 12 godz na 8 godz / dobe), nie wiem czy to coś da, moja żona jest młoda, ma 20 lat w tej chwili (nie krytykujcie, ze wziąłem sobie dzieciaka, albo coś, bo ja naprawdę ją kochałem i tego chciałem), po prostu jest strasznie uparta, powiem jej coś złego to pózniej potrafi wypominać mi to przez wiele tygodni, nie zna czegoś takiego jak wybaczam... no sam nie wiem nie chcę jej obwiniać, bo wiadomo : "wina zawsze leży po środku" ...
: 20 lis 2005, 20:10
autor: TFA
Ja sie ku..a nie zenie

i widze ze potwierdza sie zasada "nie olewaj znajomych i przyjaciol dla kobiety, bo kiedys zostaniesz sam w kazdym tego slowa znaczeniu"
: 20 lis 2005, 20:12
autor: clayd30
kinomaniak pisze:no i znajdz sobie dziewczyne, to powinno ci pomóc otrząsnąć sie z tego z związku.wiem ze łatwo powiedziec ale zyc musisz dalej!(przepraszam za brutalność)
fakt, łatwo powiedzieć
że żyć dalej trzeba, to wiem, co do znalezienia dziewczyny... to raczej odżucam taką możliwość na parę miesięcy ... po za tym... hmm... nieechcę aby wyglądało to w ten sposób, że rozstaję się z żoną i zaraz znajduję sobie kogoś... tak nie idzie... po za tym nie mam rozwodu, więc jeszcze pozostaje ta sprawa
: 20 lis 2005, 20:13
autor: Mysiorek
TedBundy pisze:Gdzie Ty widzisz ściemę, Mysiorku????
A TU:
clayd30 pisze:Odeszła odemnie żona
... ma 23-6=17, ale skumałem już, że to nie od początku było małżeństwo.

clayd30 pisze:syn ma 1,5 roku
Czyli małżeństwo było pod wpływem syna?
Czyli Twoja wybranka miała 14 lat jak byliście już ze sobą?
Hmmm... niech pomyślę, a Ty mi odpowiedz na w/w pytania.
: 20 lis 2005, 20:16
autor: clayd30
TFA pisze:Ja sie ku..a nie zenie

i widze ze potwierdza sie zasada "nie olewaj znajomych i przyjaciol dla kobiety, bo kiedys zostaniesz sam w kazdym tego slowa znaczeniu"
bolesna prawda
dokładnie jak bym widział samego siebie, mieszkam na osiedlu (10 tyś ludzi) i zrezygnowalem dla niej ze wszystkich znajomych - troche na studiach zostalo na szczescie... ale po za tym to, to niepojde teraz do ludzi na osiedle i nie powiem sorry, nie bylo mnie pare lat, ale teraz związek mi sie rozwalił, więc jestem z powrotem
[ Dodano: 2005-11-20, 20:20 ]Mysiorek pisze:Czyli małżeństwo było pod wpływem syna?
no własnie że tak nie było

- syn miał pół roku jak braliśmy ślub
Mysiorek pisze:Czyli Twoja wybranka miała 14 lat jak byliście już ze sobą?
yhmm - sam nie wiem jak to się stało - ale dokładnie tak było
Mysiorek pisze:Hmmm... niech pomyślę, a Ty mi odpowiedz na w/w pytania.
no to myśl dalej
: 20 lis 2005, 20:42
autor: Mysiorek
clayd30 pisze:no to myśl dalej
No to będę dłuuugo myślał

: 21 lis 2005, 10:21
autor: Calvin
Musisz się zająć czymś naprawdę absorbującym. Może weź dodatkowe godziny w pracy, albo po robocie znajdź sobie jakieś hobby. A może pójdź na wolontariat, choćby do szpitala. Musisz zająć się czymś na tyle by nie mieć czasu na myślenie. Jak już troszkę zejdą z Ciebie pierwsze emocje to możesz zwolnić.
Wiem, że to nie to samo, ale jak ja zerwałem ze swoją pare miechów temu to właśnie tak robiłem. W ciągu dnia harowałem jak wół by jak wrócę do domu i położe się spać zasnąć ze zmęczenia.
: 21 lis 2005, 17:09
autor: kina
Zapomniec.....nie zapomnisz tego!! Ja chociaz nigdy nie bylam w tak dlugim zwiazku, rozumiem co czujesz!! Teraz pewnie zadajesz sobie tysiace pytan, dlaczego tak sie stalo....
Ja 3mam kciuki zeby wszystko sie jakoś ułożylo.....z uplywem czasu bedzie juz tylko lepiej

: 25 lis 2005, 19:04
autor: Wstreciucha
Calvin pisze:Musisz się zająć czymś naprawdę absorbującym.
takie rady wlasnie prowadza do popadnia w skrajnosci. Najlepiej zaraz wykonczyc sie na pracocholizm.
clayd30, na Twoim miejscu nie dalabym za wygrana. Walczylabym o zone. NIe macie rozwodu, moze jeszcze jest szansa

Jedno tylko jest przeszkoda, Twoja kobieta wyglada na niedojrzala , obraza sie najzwyczajniej jak mala dziewczynka. Z taka osoba trudno jest stworzyc zdrowy zwiazek, kompromisy sa wykluczone, brak fundamentow do budowania czegokolwiek.Ale i tak bym probowala. <browar>
: 25 lis 2005, 19:31
autor: koffi
Jeśli problem tkwił/tkwi TYLKO w Twoim pracocholizmie.... to, to można "przeskoczyć" tylko obie strony muszą tego chcieć....
Jak dla mnie to nie jest powód do rozstania.... Takie sprawy załatwia się konstruktywną rozmową. Ustala się "złoty środek".
Jeśli Ci zależy, jeśli potrafisz się zmienić - pokarz jej to... i pamiętaj że nikt nie mówił że będzie łatwo i że właśnie tak.
: 25 lis 2005, 19:37
autor: Wstreciucha
koffi pisze:Takie sprawy załatwia się konstruktywną rozmową.
tak robi sie w naszym idealnym swiecie <aniolek2> rzeczywistosc jest taka ze gledzi sie godzinami bez porozumienia i z gadaniny nic nie wynika <aniolek2> ale tez jestem za rozmowa , tyle ze ta Pani sie do tego nie nadaje, zobacz jak autor tematu ja okreslil

: 25 lis 2005, 22:09
autor: Mysiorek
Wstreciucha pisze:Ale i tak bym probowala.
Po co?

clayd30 pisze:"wina zawsze leży po środku" ...
Wina nigdy nie leży pośrodku.
: 25 lis 2005, 22:31
autor: Wstreciucha
Mysiorek pisze:Po co?
Po to ze ona jest w wieku, kiedy jeszcze jej uczucia sa bardzo "rozchwiane". On jest zdeklarowany, to milosc na calego. Zatem moze jest co ratowac . Chlopakowi naprawde zalezy, a ona dla mnie moze miec powazny kryzys. Wyraznie wg mnie czegos jej w tym zwiazku brakuje, a jak mu zalezy to niech wychodzi ze skory

: 25 lis 2005, 22:41
autor: Mysiorek
Wstreciucha pisze:jak mu zalezy to niech wychodzi ze skory
Jeśli z niej wyjdzie, to już nie bedzie taki sam.
Zmieni skórę (znienormalnieje), żeby żona była wreszcie normalna.
Znowu dysonans.
Bez sensu.
On myśli, że dziecko było z miłości, a ona, że wpadła. I tyle.
: 25 lis 2005, 22:43
autor: Wstreciucha
Mysiorek pisze:Zmieni skórę (znienormalnieje), żeby żona była wreszcie normalna.
pomyslalam raczej o tym w aspekcie malenstwa , moze warto sie po prostu jeszcze raz postarac
: 25 lis 2005, 22:52
autor: Mysiorek
Wstreciucha pisze:pomyslalam raczej o tym w aspekcie malenstwa , moze warto sie po prostu jeszcze raz postarac
A czy maleństwo umrze?
... czasami lepiej, żeby maleństwa wychowywały się w niepełnej rodzinie lub z ojczymem-macochą niż miałyby przeżywać "masakrę pełnej rodziny".
Jeśli jedno jest psychiczne, drugie nim się stanie i maleństwo też.
: 25 lis 2005, 22:57
autor: Wstreciucha
Mysiorek pisze:czasami lepiej,
zgadzam sie w pelnej rozciaglosci Mysiorku, ale czasami tez lepiej jest sprobowac i tyle

moj argument : powazne kryzysy przechodzimy w zyciu,chcemy robic rozne rzeczy narazajac nasze zwiazki na rozpad, lecz czynimy to pochopnie wiele razy
: 25 lis 2005, 23:01
autor: Mysiorek
Wstreciucha pisze:czynimy to pochopnie wiele razy
Ja nie.
: 25 lis 2005, 23:03
autor: Wstreciucha
Mysiorek pisze:Ja nie.
uwazaj bo zaczne zazdroscic Twojej kobiecie

: 25 lis 2005, 23:11
autor: Pegaz
Nie wiem...
: 26 lis 2005, 11:06
autor: kattia
Sluchaj, a rzeczywiscie nic sie nie da z tym zrobic??? malzenstwem jestescie rok. Moze to Wasz malzenski kryzys. Przez takie trzeba przejsc. Moze Twoja zona jest mniej odporna, moze jest wiele rzeczy ktore musisz pomoc jej zrozumiec? Skoro pracowales przez tyle godz, to pomysl o tym, ze ona cale dnie byla sama, bez Twojego wsparcia. Postarajcie sie rozmawiac, sprobowac wyjasnic takie rzeczy. Ludzie musza sie docierac, a bez wzajemnych rozmow to sie nie uda. Nawet najfajniejsze zwiazki potrafia sie rozpasc, gdy na ich drodze pojawaiaj sie problemy, bo nie potrafia wtedy ze soba rozmawiac. Ja bym nie odpuscila tego tak szybko, nie liczylabym na to ze ona sama zrozumie ze Cie kocha itp, tylko ruszylabym do walki. Poki nie ma jeszcze rozwodu, to Ty masz okazje zeby stanac na rzesach i o nia powalczyc. Tyle ze tego naprawde trzeba chciec.
: 26 lis 2005, 11:33
autor: Kamela
Musisz wyjść do ludzi. Trochę znajomych na pewno masz a nie sądzę żeby się od ciebie wszyscy odwrócili.
: 26 lis 2005, 14:42
autor: prien
Możliwe że mogło ją przerazić tak szybkie wejście w dorosłość - dziecko, ty w pracy większośc czasu, radzenie sobie samemu. Przestraszyla się... Tylko poważna i szczera rozmowa może coś zmienić. NIekoniecznie musi to się skończyć rozstaniem, możliwe że to tylko kryzys.