Bardziej Cie kocham jak jestes dla mnie niedobry...
: 20 lis 2005, 18:00
Ostatnio pokłucilismy sie z moją dziewczyną. Prawie doszło do ropzsytania. Okłamała mnie. Miała sie spotkac ze swoja kolezanką. Nie lubie tej dziewczyny bo ze spotkań z nia nie wynika nic dobrego. Jednakże spotkania z kolezanką nie mogłem jej zabronić, tylko prosiłem moją żeby nie wylądowali gdzieś na jakiejś imprezie, bo po pierwsze nie podoba mi sie to że chodzi na imprezy beze mnie a po drugie nie chciałem żeby wracała w nocy bo się o nią martwię. Powiedziała że się postara nie iść i że nie ma ochoty na imprezę. Tego dnia kiedy miał iść ta kolezanka napisała do niej na GG żeby ustalić szczegóły no i zobaczyłem część wypowiedzi (moja pisała jak byłem w pokoju więc to nie było żadne tam perfidne sprawdzanie czy czytanie czyjegoś archiwum za plecami). Tamta kolezanka pytała sie jej czy ida same no i cos we mnie pękło i pokłuciliśmy sie znowu o to wyjście i wyszedłem w końcu pokłócony z moja. Poszedłem pod wieczór z kolega na piwo (w domu bym raczej wtedy nie usiedział). Jak już mieliśmy wracać to postanowiłem zajrzeć do klubu gdzie zazwyczaj moja z ta koleżanką trafiały. No i się nie pomyliłem. Była tam, ubrana jak na imprezę a nie jak na wypad na piwo. Zobaczyła mnie i ja wtedy z kumplem wyszliśmy stamtąd. Wybiegła za mną i zaczeła wołac ale się nie zatrzymaliśmy. Okłamała mnie. Następnego dnia do popołudnia nie odzywała się. Jak sie odezwała to powiedziałem że ma wpaść po swoje rzeczy. Poprosiła o spotkanie żeby porozmawiać. No i pogodziliśmy się. Moja szukała w tej kolezance kogoś kto pomożew je sie wydostac z czegoś w rodzaju depresji związanej z tym że mieszka ze się przeprowadziła rok temu, że utraciła zażyłe kontakty z przyjaciółmi i że musi mieszkać z matką i jej nowym partnerem kiedy do przeprowadzki mieszkała w akademiku. Mówi że ta kolezanka nie może jej pomóc. Ja zawsze starałem się z nia o tym rozmawiać i jakoś jej pomóc i uznałem że najlepiej będzie przestac kontemplować własne smutki i zacząć ciszyć się zyciem, ale ona neguje moje pomysły. Dzisiaj rano zapytałem jej dlaczego tak jest że im ja staram się byc lepszy dla nie tym ona zachowuje sie gorzej w stosunku do mnie? W odpowiedzi usłyszałem: "Że ona chyba zaczyna mnie bardziej kochac jak jestem dla niej niedobry?" Ponoć ma to wynikac z jej ostatniego prawie 4 letniegho związku w którym jej były ją zlewał.,że stara się od tego odzwyczaic. Jestesmy ze soba juz 9 miesięcy. Nie bardzo wim co zrobić z tym jej wyznaniem ale czuję się dziwnie bo przecież nie będe jej traktował jak szmatę żeby mnie traktowała dobrze
Musiało dojśc do tak nieprzyjemnej sytuacji żeby ona mi w końcu powiedziała co lezy u podstaw wszystkich niepowodzeń w naszym związku. Wydaje mi się że to ma wpływ na nasze samopoczucie w związku oraz sprawy łóżkowe. Co o tym sądzicie?
Musiało dojśc do tak nieprzyjemnej sytuacji żeby ona mi w końcu powiedziała co lezy u podstaw wszystkich niepowodzeń w naszym związku. Wydaje mi się że to ma wpływ na nasze samopoczucie w związku oraz sprawy łóżkowe. Co o tym sądzicie?
wiem cos o tym, mysle ze sam bylem za dobry dla swojej bylej i dlatego skonczylo sie jak sie skonczylo, zreszta naczytalem sie juz o tym, takze na tym forum wystarczajao, jednak porazki moga wiele czlowieka nauczyc <browar>
