Dziwna sprawa, beznadziejna sytuacja, trudny wybór.
: 13 lis 2005, 13:01
Jak rozwiązać taką sytuację?
Związek, ponad półroczny staż. Kiedyś byliśmy już ze sobą, wróciliśmy do siebie ponownie. Jest nam dobrze, ale... jej rodzicę mają do mnie problem i to duży (po pierwszym rozstaniu spaliliśmy za sobą wszelkie mosty, po prostu jej rodzicę mają o mnie opinie taką, że jakbym ja miał córkę, też bym się jej zabronił spotykać z kimś takim - to w gruncie rzeczy zasługa jej).
Nie akceptują mnie, a co za tym idzie, moja towarzyszka życia ma przez to ogromne problemy w domu. Nie może swobodnie korzystać z GaduGadu, wychodzić, rozmawiać, gdyż jest ciągle kontrolowana żeby nie kontaktowała się ze mną, w ogóle nie spotykała. Od rodziców odizolować się nie może, gdyż jest od nich finansowo uzalezniona, a w przypadku gdy im się sprzeciwi, odpowiedź jest jedna - spakuj się i wyprowadź.
Dla swiętego spokoju jakieś 2 miesiące temu, zawarliśmy taki układ, że przed jej starymi gramy jakbyśmy nie byli razem. Że jak ją odwiedze to po prostu typowy uklad koleżanka - kolega. Aż tak wiele mnie to nie kosztowało, ją w sumie o wiele bardziej, bo im dłuzej to trwało tym bardziej musiała się ukrywać z tym by kłamstwo nie wyszlo na jaw.
Ostatnio coś między nami zaczęło się nie układać, ale nic strasznego, jej przyjaciołka spytała się mnie o co chodzi, wyjaśniłem jej, obiecała pomóc. Pomogła, moja partnerka zrozumiała o co chodzi, przyszła, przeprosiła, było dobrze. Jednak przyjaciołka nagmatwała bardziej bo zaczęła kilka dni temu dalej wtykać nos w nie swoje sprawy. Zaczęła jej uświadamiać, że taki układ nie ma sensu, że ona się musi ukrywać, kombinować, że nie może mnie normalnie do domu zaprosic itp. itd.
Moja kobieta ogromnie się tym przejęła, gdyż bardzo ceni sobie jej zdanie. Wczoraj odbyliśmy rozmowę na temat, że to nie ma sensu, ona tak dalej nie może, że chyba powinniśmy się rozstać, bo jej starzy mne nigdy nie polubią etc. Nie chce tego naprawdę, bo zależy mi na tej dziewczynie. Jak ją wyciągnąć z tej chwilowej depresji? Odbyliśmy kilka poważnych rozmów od wczoraj na ten temat, poprosiła o kilka dni, że ona musi to przemysleć, czy jest w stanie dalej się 'ukrywać' itp.
Nie wiem co dalej robić. To koniec czy chwilowa depresja?
Związek, ponad półroczny staż. Kiedyś byliśmy już ze sobą, wróciliśmy do siebie ponownie. Jest nam dobrze, ale... jej rodzicę mają do mnie problem i to duży (po pierwszym rozstaniu spaliliśmy za sobą wszelkie mosty, po prostu jej rodzicę mają o mnie opinie taką, że jakbym ja miał córkę, też bym się jej zabronił spotykać z kimś takim - to w gruncie rzeczy zasługa jej).
Nie akceptują mnie, a co za tym idzie, moja towarzyszka życia ma przez to ogromne problemy w domu. Nie może swobodnie korzystać z GaduGadu, wychodzić, rozmawiać, gdyż jest ciągle kontrolowana żeby nie kontaktowała się ze mną, w ogóle nie spotykała. Od rodziców odizolować się nie może, gdyż jest od nich finansowo uzalezniona, a w przypadku gdy im się sprzeciwi, odpowiedź jest jedna - spakuj się i wyprowadź.
Dla swiętego spokoju jakieś 2 miesiące temu, zawarliśmy taki układ, że przed jej starymi gramy jakbyśmy nie byli razem. Że jak ją odwiedze to po prostu typowy uklad koleżanka - kolega. Aż tak wiele mnie to nie kosztowało, ją w sumie o wiele bardziej, bo im dłuzej to trwało tym bardziej musiała się ukrywać z tym by kłamstwo nie wyszlo na jaw.
Ostatnio coś między nami zaczęło się nie układać, ale nic strasznego, jej przyjaciołka spytała się mnie o co chodzi, wyjaśniłem jej, obiecała pomóc. Pomogła, moja partnerka zrozumiała o co chodzi, przyszła, przeprosiła, było dobrze. Jednak przyjaciołka nagmatwała bardziej bo zaczęła kilka dni temu dalej wtykać nos w nie swoje sprawy. Zaczęła jej uświadamiać, że taki układ nie ma sensu, że ona się musi ukrywać, kombinować, że nie może mnie normalnie do domu zaprosic itp. itd.
Moja kobieta ogromnie się tym przejęła, gdyż bardzo ceni sobie jej zdanie. Wczoraj odbyliśmy rozmowę na temat, że to nie ma sensu, ona tak dalej nie może, że chyba powinniśmy się rozstać, bo jej starzy mne nigdy nie polubią etc. Nie chce tego naprawdę, bo zależy mi na tej dziewczynie. Jak ją wyciągnąć z tej chwilowej depresji? Odbyliśmy kilka poważnych rozmów od wczoraj na ten temat, poprosiła o kilka dni, że ona musi to przemysleć, czy jest w stanie dalej się 'ukrywać' itp.
Nie wiem co dalej robić. To koniec czy chwilowa depresja?