Dziwna sprawa, beznadziejna sytuacja, trudny wybór.
Moderator: modTeam
Dziwna sprawa, beznadziejna sytuacja, trudny wybór.
Jak rozwiązać taką sytuację?
Związek, ponad półroczny staż. Kiedyś byliśmy już ze sobą, wróciliśmy do siebie ponownie. Jest nam dobrze, ale... jej rodzicę mają do mnie problem i to duży (po pierwszym rozstaniu spaliliśmy za sobą wszelkie mosty, po prostu jej rodzicę mają o mnie opinie taką, że jakbym ja miał córkę, też bym się jej zabronił spotykać z kimś takim - to w gruncie rzeczy zasługa jej).
Nie akceptują mnie, a co za tym idzie, moja towarzyszka życia ma przez to ogromne problemy w domu. Nie może swobodnie korzystać z GaduGadu, wychodzić, rozmawiać, gdyż jest ciągle kontrolowana żeby nie kontaktowała się ze mną, w ogóle nie spotykała. Od rodziców odizolować się nie może, gdyż jest od nich finansowo uzalezniona, a w przypadku gdy im się sprzeciwi, odpowiedź jest jedna - spakuj się i wyprowadź.
Dla swiętego spokoju jakieś 2 miesiące temu, zawarliśmy taki układ, że przed jej starymi gramy jakbyśmy nie byli razem. Że jak ją odwiedze to po prostu typowy uklad koleżanka - kolega. Aż tak wiele mnie to nie kosztowało, ją w sumie o wiele bardziej, bo im dłuzej to trwało tym bardziej musiała się ukrywać z tym by kłamstwo nie wyszlo na jaw.
Ostatnio coś między nami zaczęło się nie układać, ale nic strasznego, jej przyjaciołka spytała się mnie o co chodzi, wyjaśniłem jej, obiecała pomóc. Pomogła, moja partnerka zrozumiała o co chodzi, przyszła, przeprosiła, było dobrze. Jednak przyjaciołka nagmatwała bardziej bo zaczęła kilka dni temu dalej wtykać nos w nie swoje sprawy. Zaczęła jej uświadamiać, że taki układ nie ma sensu, że ona się musi ukrywać, kombinować, że nie może mnie normalnie do domu zaprosic itp. itd.
Moja kobieta ogromnie się tym przejęła, gdyż bardzo ceni sobie jej zdanie. Wczoraj odbyliśmy rozmowę na temat, że to nie ma sensu, ona tak dalej nie może, że chyba powinniśmy się rozstać, bo jej starzy mne nigdy nie polubią etc. Nie chce tego naprawdę, bo zależy mi na tej dziewczynie. Jak ją wyciągnąć z tej chwilowej depresji? Odbyliśmy kilka poważnych rozmów od wczoraj na ten temat, poprosiła o kilka dni, że ona musi to przemysleć, czy jest w stanie dalej się 'ukrywać' itp.
Nie wiem co dalej robić. To koniec czy chwilowa depresja?
Związek, ponad półroczny staż. Kiedyś byliśmy już ze sobą, wróciliśmy do siebie ponownie. Jest nam dobrze, ale... jej rodzicę mają do mnie problem i to duży (po pierwszym rozstaniu spaliliśmy za sobą wszelkie mosty, po prostu jej rodzicę mają o mnie opinie taką, że jakbym ja miał córkę, też bym się jej zabronił spotykać z kimś takim - to w gruncie rzeczy zasługa jej).
Nie akceptują mnie, a co za tym idzie, moja towarzyszka życia ma przez to ogromne problemy w domu. Nie może swobodnie korzystać z GaduGadu, wychodzić, rozmawiać, gdyż jest ciągle kontrolowana żeby nie kontaktowała się ze mną, w ogóle nie spotykała. Od rodziców odizolować się nie może, gdyż jest od nich finansowo uzalezniona, a w przypadku gdy im się sprzeciwi, odpowiedź jest jedna - spakuj się i wyprowadź.
Dla swiętego spokoju jakieś 2 miesiące temu, zawarliśmy taki układ, że przed jej starymi gramy jakbyśmy nie byli razem. Że jak ją odwiedze to po prostu typowy uklad koleżanka - kolega. Aż tak wiele mnie to nie kosztowało, ją w sumie o wiele bardziej, bo im dłuzej to trwało tym bardziej musiała się ukrywać z tym by kłamstwo nie wyszlo na jaw.
Ostatnio coś między nami zaczęło się nie układać, ale nic strasznego, jej przyjaciołka spytała się mnie o co chodzi, wyjaśniłem jej, obiecała pomóc. Pomogła, moja partnerka zrozumiała o co chodzi, przyszła, przeprosiła, było dobrze. Jednak przyjaciołka nagmatwała bardziej bo zaczęła kilka dni temu dalej wtykać nos w nie swoje sprawy. Zaczęła jej uświadamiać, że taki układ nie ma sensu, że ona się musi ukrywać, kombinować, że nie może mnie normalnie do domu zaprosic itp. itd.
Moja kobieta ogromnie się tym przejęła, gdyż bardzo ceni sobie jej zdanie. Wczoraj odbyliśmy rozmowę na temat, że to nie ma sensu, ona tak dalej nie może, że chyba powinniśmy się rozstać, bo jej starzy mne nigdy nie polubią etc. Nie chce tego naprawdę, bo zależy mi na tej dziewczynie. Jak ją wyciągnąć z tej chwilowej depresji? Odbyliśmy kilka poważnych rozmów od wczoraj na ten temat, poprosiła o kilka dni, że ona musi to przemysleć, czy jest w stanie dalej się 'ukrywać' itp.
Nie wiem co dalej robić. To koniec czy chwilowa depresja?
To koniec...
A majac 18 lat masz sile bawic sie w takie rzeczy?
Zwiazek dwojga ludzi to powinno byc szczescie a tutaj to jest paranoja...
Masz pare wyjsc:
- albo odejdziesz
- albo poczekasz az sie uniezalezni od rodzicow
- albo bedziecie trwali w tym bezsensie
- albo np. uratujesz ich dom przed hmmmm pozarem albo wlamywaczem...albo uratujesz jej starych przed smiercia i wtedy cie pokochaja i sami oddadza ci ich corke... <aniolek2>
Chlopie wbij sobie do glowy ze jest jeszcze mnowstowo dziewczyn...[wiele z nich jest na pewno lepszych od tej]...a ty z tej calej 'gory wyboru' nawet do podnozy nie doszedles...
Daj sobie lusss i idz dalej...bedzie inna panna a ty bedziesz szczesliwy bo zycie toczy sie dalej...masz 18 lat wiec zyj <browar>
A majac 18 lat masz sile bawic sie w takie rzeczy?
Zwiazek dwojga ludzi to powinno byc szczescie a tutaj to jest paranoja...
Masz pare wyjsc:
- albo odejdziesz
- albo poczekasz az sie uniezalezni od rodzicow
- albo bedziecie trwali w tym bezsensie
- albo np. uratujesz ich dom przed hmmmm pozarem albo wlamywaczem...albo uratujesz jej starych przed smiercia i wtedy cie pokochaja i sami oddadza ci ich corke... <aniolek2>
Chlopie wbij sobie do glowy ze jest jeszcze mnowstowo dziewczyn...[wiele z nich jest na pewno lepszych od tej]...a ty z tej calej 'gory wyboru' nawet do podnozy nie doszedles...
Daj sobie lusss i idz dalej...bedzie inna panna a ty bedziesz szczesliwy bo zycie toczy sie dalej...masz 18 lat wiec zyj <browar>
<zmieszany> -> uwielbiam tę mordę
-> ta też jest fajna
-> często sie śmieję...ze wszystkiego...
-> jak mnie ktos wku$%^&!
;DD -> jeszcze ta mi lezy
-> często sie śmieję...ze wszystkiego...
-> jak mnie ktos wku$%^&!
;DD -> jeszcze ta mi lezy
idas pisze:A majac 18 lat masz sile bawic sie w takie rzeczy?
Ona jest dla mnie niezwykła. Wiem, że to zabrzmiało jak z telenoweli, ale po prostu, raz już byliśmy że sobą. Spaliliśmy wszystkie mosty bo czlowiek był glupi i dziecinny. Teraz wrociliśmy i niechciałbym żeby to się skonczyło w ten sposób.
Nie lubię się poddawać, odejście jest najprostszym rozwiązaniem...
... a w tym całym burdelu jedno wiem na pewno jesteś moją królewną ...
Nie lubię się poddawać, odejście jest najprostszym rozwiązaniem...
Czasami właśnie najtrudniejszym...
Żyję tym co czuję, z życia biorę to, co mi smakuje.
Szukam i znajduję. Nie dołuję, kiedy mi brakuje.
Lubię, siebie lubię, co chcę robię i co myślę mówię.
Prostą idę drogą i niczego już nie boję się.
Szukam i znajduję. Nie dołuję, kiedy mi brakuje.
Lubię, siebie lubię, co chcę robię i co myślę mówię.
Prostą idę drogą i niczego już nie boję się.
Znam doskonale jej charakter. Wiem co mówi, poprzez pewne zdania. Rozmawialiśmy na GG niedawno. Jej jest ciężko, między wierszami chce żebym ją przekonał jakimś faktem, że warto jest walczyć, że niebawem już będzie dobrze... może zebym przekonał jakoś rodziców... Pomózcie mi proszę, bo odejście = poddanie się. Ból dla mnie i dla niej, a tego nie chce...
... a w tym całym burdelu jedno wiem na pewno jesteś moją królewną ...
kwjk, censored oplulem przez Ciebie monitor. Tak wybuchlem smiechem.
Valamount, Ciebie rozumiem... Popatrz na to z tej strony wiazesz sie z corka a nei z jej starymi - nie oni maja Cie kochac tylko ona.Jezeli Cie kocha tak naprawde to zrobi WSZYSTKo zeby z Toba byc, bedzie trzymala Twoja strone- nie rodzicow. Ale jak starych do siebie masz przekonac to nie wiem:/
Valamount, Ciebie rozumiem... Popatrz na to z tej strony wiazesz sie z corka a nei z jej starymi - nie oni maja Cie kochac tylko ona.Jezeli Cie kocha tak naprawde to zrobi WSZYSTKo zeby z Toba byc, bedzie trzymala Twoja strone- nie rodzicow. Ale jak starych do siebie masz przekonac to nie wiem:/
So understand;
Don't waste your time always searching for those wasted years,
Face up...make your stand,
And realise you're living in the golden years.
Don't waste your time always searching for those wasted years,
Face up...make your stand,
And realise you're living in the golden years.
po prostu odpusc , to nie ma sensu ! z rodziną nie wygrasz na dłuzszą mete , a jesli nawet to zawsze owocowac bedzie to niesnazkami , w sumie po co Ci to ? lepiej poszukaj nowej dziewczyny , wez pod uwagę swe wczesniejsze błedy , i zacznij wszystko od nowa ! po co Ci dziewczyna która nie moze sie dogadac z własnymi rodzicami !
poszukuje radia CEZAR - QUADRO unitry diora
zgadzam sie w 100% z Andrew.. na pewno bedzie kolejna!! zreszta z tego co wyczytalam w innym poscie to ona i tak Cie nie kocha
[ Dodano: 2005-11-13, 22:25 ]
a nie sorki ;P przepraszam osobki mi sie pomylily
moze i kocha, tego nie wiem, w kazdym razie taki zwiazek nie ma przyszlosci, wiesz?
[ Dodano: 2005-11-13, 22:25 ]
a nie sorki ;P przepraszam osobki mi sie pomylily
Gdzie jestescie przyjaciele moi? Odplyneli w sinej mgle... Kogo to obchodzi kiedy boli?
Tylko Ciebie... kiedy idzie zle
Tylko Ciebie... kiedy idzie zle
- ksiezycowka
- Weteran

- Posty: 12688
- Rejestracja: 13 paź 2004, 13:17
- Skąd: Wawa
- Płeć:
Kolejny horror.
Jak mozna było sie zgodzić na taki chory układ?
Jej koleżanka ma racje - on sesnu nie ma najmniejszego!
Wiem i rozumiem ta sytuację.
Jak ja sie z tym moim rozstałam nic rodzicom nie mówiłam, nawet zabroniłam imienia w domu wymawiać, bo mnie szlak trafiał. Ale ojciec mój se dorobił swoje patrzac jak mnie boli to, jak płacze jak nie chce mi sie juz nawet na uśmiech silić.
Wróciliśmy do siebie i wtedy sie to okazało że dl amojego ojca to nie był juz praktycznie mój narzeczony tylko "ten", "on" itd. Pare razy bałam sie autentycznie,że mu coś zrobi jak wpadał do mnie. I tez był na nie.
Teraz jest inaczej, bo mój ojciec ma oczy i widzi co sie dzieje, widzi,że on mnie kocha i że dba mnie i jest jak było. Ale co pomogło?Mój facet sie nie przestraszył, nie podwinął ogona i nie zaczął kombinować!Przychodził, był miły, zagadywał. Po prostu sie z tym zmierzył. I tym wywalczył sobie tak dobra relacje jaka jest teraz znów.
Poza tym co ta Twoja strym nagadała?Wkurzyła sie po rozstaniu i powiedziała im,że jestes ostatnia łajza?Jak tak to niech to odkręci i im wyjaśni. A ty nie dawajs ie w takie durne układy. Próbuj, ale jak nie wyjdzie to na dłuższa metę Andrew ma rację - z nimi nie wygrasz...
Jak mozna było sie zgodzić na taki chory układ?
Jej koleżanka ma racje - on sesnu nie ma najmniejszego!
Wiem i rozumiem ta sytuację.
Jak ja sie z tym moim rozstałam nic rodzicom nie mówiłam, nawet zabroniłam imienia w domu wymawiać, bo mnie szlak trafiał. Ale ojciec mój se dorobił swoje patrzac jak mnie boli to, jak płacze jak nie chce mi sie juz nawet na uśmiech silić.
Wróciliśmy do siebie i wtedy sie to okazało że dl amojego ojca to nie był juz praktycznie mój narzeczony tylko "ten", "on" itd. Pare razy bałam sie autentycznie,że mu coś zrobi jak wpadał do mnie. I tez był na nie.
Teraz jest inaczej, bo mój ojciec ma oczy i widzi co sie dzieje, widzi,że on mnie kocha i że dba mnie i jest jak było. Ale co pomogło?Mój facet sie nie przestraszył, nie podwinął ogona i nie zaczął kombinować!Przychodził, był miły, zagadywał. Po prostu sie z tym zmierzył. I tym wywalczył sobie tak dobra relacje jaka jest teraz znów.
Poza tym co ta Twoja strym nagadała?Wkurzyła sie po rozstaniu i powiedziała im,że jestes ostatnia łajza?Jak tak to niech to odkręci i im wyjaśni. A ty nie dawajs ie w takie durne układy. Próbuj, ale jak nie wyjdzie to na dłuższa metę Andrew ma rację - z nimi nie wygrasz...
Heh, każdy z Was poradził mi żebym sobie odpuścił. Jakie to zwykłe i stereotypowe. Odpuść sobie, będzie inna. Pff i co, słuchając Was wspaniali ludzie od doradzania straciłbym jedyną kobietę na ktorej mi tak naprawdę zależy.
Poszedłem do jej starych, ją wczesniej wyciągnałem z domu żeby nie było jej przy rozmowie i pogadałem z nimi. Szczerze, otwarcie - i co, problem rozwiązany. Banalne nie?
Życze powodzenia w dalszym "pomysłowym" doradzaniu - najlepiej iść na łatwizne. <ironia>
Poszedłem do jej starych, ją wczesniej wyciągnałem z domu żeby nie było jej przy rozmowie i pogadałem z nimi. Szczerze, otwarcie - i co, problem rozwiązany. Banalne nie?
Życze powodzenia w dalszym "pomysłowym" doradzaniu - najlepiej iść na łatwizne. <ironia>
... a w tym całym burdelu jedno wiem na pewno jesteś moją królewną ...
Valamount, Kochany..
Ty przyszedłeś po radę, nie my. Ty nie wiedziałeś co dalej robić. Ty pytałeś czy to koniec czy chwilowa depresja... Fajnie, że problem rozwiązany. Gratuluję.
I/Ale myślę, że następnym razem to Ty nie pójdziesz na łatwiznę, zadając dość proste pytania i od razu zaczniesz działać. A później podoradzasz innym, nawet jeśli później będą mieć nieuzasadnione "pretensje" :-)
Trzymaj się.
Ty przyszedłeś po radę, nie my. Ty nie wiedziałeś co dalej robić. Ty pytałeś czy to koniec czy chwilowa depresja... Fajnie, że problem rozwiązany. Gratuluję.
I/Ale myślę, że następnym razem to Ty nie pójdziesz na łatwiznę, zadając dość proste pytania i od razu zaczniesz działać. A później podoradzasz innym, nawet jeśli później będą mieć nieuzasadnione "pretensje" :-)
Trzymaj się.
Wróć do „Miłość, uczucia, problemy”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 561 gości




