agnieszka.com.pl • Cienka linia między miłością a nienawiścią...
Strona 1 z 1

Cienka linia między miłością a nienawiścią...

: 07 lis 2005, 21:32
autor: Youlo
Jakiś czas temu (w lipcu konkretnie) stało się tak, że ja i kobieta, którą jak dotąd uważałem za "tę jedyną" - rozstaliśmy się. Nie, źle mówię... bo de facto Ona rozstała się ze mną... Przez miesiąc byłem zupełnie innym człowiekiem, potem jakoś się naprostowałem, no i żyłem dalej, z nutą miłości w sercu i tęsknotą w oczach. Potem znów Ją spotkałem, rozmawialiśmy kilkakrotnie... I tu zaczyna się konkret, którym chciałem się podzielić...
Otóż dowiedziałem się o Niej kilka rzeczy, o których przez pięć miesięcy związku nie miałem pojęcia. Dowiedziałem się rzeczy przykrych i smutnych, między innymi, że z Jej strony słowo "miłość" było używane tylko dlatego, że ma ładne brzmienie. Okazała mi (przyznaję, delikatnie i być może nieświadomie, ale jednak) co o mnie mysli i "gdzie mnie ma", no i... Wyszła na wierzch stara prawda, według której miłość, która nagle znika - nigdy nie istniała.
Nagle człowiek gubi się w swoim życiu, nie może odnaleźć się w uczuciach. Nagle ostatnia nadzieja na odzyskanie miłości umiera, gaśnie, a powinna trwać wiecznie, choćby i lata, powoli uciekając w głąb duszy... Nawet "w kolejnym związku" pozostaje resztka uczucia do "dawnej lubej/lubego". Przynajmniej w postaci miłego wspomnienia...
"There is a thin line between love and hate", cienka linia między miłością i nienawiścią. Bo chyba tak można nazwać to, co teraz do Niej czuję. Żal, smutek, gniew, tęsknotę i resztki zauroczenia... Wciąż nie mogę uwierzyć, że istota ludzka potrafi tak bawić się kimś, kto oddaje swoje serce na tacy... I nie mogę uwierzyć, że linia między miłością i nienawiścią jest AŻ TAK cienka... Zdawałoby się, że zaciera się co raz bardziej, z dnia na dzień...

: 07 lis 2005, 21:43
autor: TFA
Kto wie czy i u mnie nie bylo podobnie, ale ja juz w to nie wnikam, mam to w dupie.

: 07 lis 2005, 22:09
autor: mrt
Youlo pisze:I nie mogę uwierzyć, że linia między miłością i nienawiścią jest AŻ TAK cienka... Zdawałoby się, że zaciera się co raz bardziej, z dnia na dzień...
Jak nie będziesz czuł nic - ani miłości, ani nienawiści, to znaczy, że już jest ok. Jak napisał TFA - trzeba poczuć, że się ma to gdzieś - wtedy można uznać, że pozamiatane i ładować się w następną miłość :)

: 07 lis 2005, 22:10
autor: Ufol
ahhh ten tekst ta muzyka i niestety to pierdolone zycie

: 07 lis 2005, 22:28
autor: Hyhy
ona ma w dupie i ty miej w dupie bo nie warto w dupie nie miec :)

: 07 lis 2005, 22:39
autor: prien
TFA pisze:mam to w dupie

W tej z podpisu :>?

Youlo czas leczy rany - stare ale jare :) Ona w końcu Ci zobojętnieje i pozostanie jako miłe lub mniej miłe wspomnienie i tyle. Postaraj się wyciągnąc jakąś lekcje z tego związku żeby nie popełnić tych samych błędów,

: 07 lis 2005, 23:12
autor: Wstreciucha
Mysle ze taka linia w ogóle nie istnieje. W gruncie rzeczy istnieje tylko to jedno najwznioslejsze - milosc, a od niego pochodza wszystkie inne. Zeby zaznac milosci i ja docenic, musimy zaznac tez nienawisci, zalu, zazdrosci, tesknoty, smutku, strachu. MIlosc to suma wszelkich uczuc, jak nie zaznasz kazdego z tych uczuc to nigdy nie zaznasz prawdziwej milosci. Jak mozesz obdarzyc uczuciem ktorego sam nie pojmujesz, ktorego nie doswiadczales, jak mozesz zaznac ciepla jak nie wiesz co to zimno ? POznajesz je wszystkie, a potem wybierasz, bo juz wiesz z czego wybrac. Nastepnym razem bedziesz mial "szerzej otwarte oczy" i wybierzesz lepiej, nastepnym jeszcze lepiej , i moze w koncu wybierzesz ta najlepsza dla siebie ;)
pozdrawiam <browar>

: 07 lis 2005, 23:32
autor: Mysiorek
Wstreciucha pisze:wybierzesz lepiej, nastepnym jeszcze lepiej , i moze w koncu wybierzesz ta najlepsza dla siebie

Czy zawsze jest ktoś jeszcze lepszy?

: 07 lis 2005, 23:41
autor: Wstreciucha
Mysiorek pisze:Wstreciucha napisał/a:
wybierzesz lepiej, nastepnym jeszcze lepiej , i moze w koncu wybierzesz ta najlepsza dla siebie

Czy zawsze jest ktoś jeszcze lepszy?

Nie. To ty oceniasz kto jest dobry dla Ciebie i Ty wybierasz. Ja podalam przyklad, ale moze okazac sie ze pierwszy wybor jest dobry . Poza tym czesto sie oszukujemy, bo jest nam wygodnie, ale to tez nasz WYBOR, zatem jest dobry. Ja sama tez potrafie umartwiac sie na wlasne zyczenie, tyle ze staram sie leczyc z "wyrzutow sumienia za nietrafione decyzje" ;) Inna kwestia jest swiadomosc decyzji przy braku doswiadczen z zewnatrz, ale jestem zdania ze to my sami sie na nie zamykamy.

: 08 lis 2005, 08:49
autor: Kermit
Youlo,
Youlo pisze:Wciąż nie mogę uwierzyć, że istota ludzka potrafi tak bawić się kimś, kto oddaje swoje serce na tacy...


poczytaj moj temat, to sie zdziwisz :) z moich doswiadczen wnioskuje ze sa takie kobiety ktore same nie wiedza czego chca. Powiedziala Ci co czula.Wiem ze bolalo. Teraz omijaj ja i jej podne SZEROKI lukiem. Nie wiem czy znajdziesz kogos kto Cie pokocha tak naprawde, nei wiem czy ja znajde taka osobe - wiem jedno - nie warto marnowac czasu, zycia na jej podobne.Ty 5 miesiecy. Ja 3 lata. Uwazaj to za lekcje zycia i sluchaj sie tych z forum - nie chca zle pomaga Ci tak jak i mi pomogli :)

TRZYMAJ SIE, nie zadreczaj sie tym bo to nei ma sensu.

: 08 lis 2005, 09:01
autor: robinho
może trudno znaleźć w tym wszystkim plusy, ale ja jeden znalazłem:

dziewczyna zastosowała terapię szokową, która pomoże Ci sie wyleczyć szybko z nieudanej miłoski. Moim zdaniem to lepsze postawienei strony niż to jak robią ex-partnerzy innych naszych forumowiczów pozostawiając sytuację niedopowiedzianą. I potem pojawiają się na forum pytania w stylu: co ona miała na myśli??

: 08 lis 2005, 13:22
autor: Youlo
Wspomnę jeszcze tylko, że szybka wizyta u szwagra w towarzystwie koleżanki Starogardzkiej (ups, reklama?) i całonocna rozmowa potrafi zmienić diametralnie punkt widzenia i przemówić człekowi do rozsądku... No, tryby się obracać zaczynają i wszystko staje się jasne... jak napisał TFA: "mam to w dupie" 8) (disclamer: "mam to w dupie" czyli problem jakoby zniknął)