Co myślicie, warto?
: 01 lis 2005, 23:55
Hey!
Ciekawy problem mnie ostatnio naszedł.
Otóż ostatnio przeniosłem sie do nowej szkołki (nowy kierunek zaczalem studiować).
Jako ze to jest kierunek gdzie jest dużo dziewczyn nie obyło sie i bez nich w mojej podgrupie.
W tym sęk, że ze mną chodzi pewna dziewczyna ktora mi sie spodobała....
Ogólne mało dziewczyn miałem. A to dlatego, że jeśli już coś chce żeby wyszło to wpierw "badam mocno grunt" - patrze jaka ona jest, jak sie zachowuje, jaka jest "w srodku", jak sie ubiera.
A nie chce takiej dziewczyny co mnie rzuci po 3 miesiacach, nie chce mi sie meczyc z takimi.
A jeśli już widze, że jakaś dziewczyna czuje mięte do mnie, a mi sie nie podoba to staram sie odrazu jej "przepowiedzieć odpowiedź".
No ale wracajac do tematu.
Otóż tak dziewczyna spodobała mi sie i to aż można powiedzieć bardzo.
(Jako, że jak zaczałem nowy kirunek jestem od niej o 3 lata starszy...)
Problem w tym, że ona ma chłopaka (w jej wieku - 19lat). Z tego co wiem znają sie już od 5 lat, ale dopiero niedawno zaczeli chodzić. Sęk w tym, że ten chlopak wyjechał na studia do innego miasta i bardzo rzadko wraca do domu.
Znowu ta dziewczyna "zauważyła", że ja mam coś do niej. W rozmowach określiła się, że nie wie jak to bedzie z ich związkiem. Jest niepewna. Boji sie, że ten dystans ich "rozdzieli". Nie maja dużo okazji na wspólne spotkania.
Wiec powoli zaczalem coraz bardziej "pokazywać" jej moje zainteresowanie.
I tu sie pojawia problem. Bo czasami zachowuje sie bardzo "otwarcie". Rozmowy na gg typu "dlaczego mi nie odpowiadasz, pewnie z jakas inna fajna dziewczyna rozmawiasz", "gdzie poszedles, zostawiłeś mnie... och ty!". Sama tez kiedyś zaporponowała wspólny wypad na obiadek.
A czasami jak na złość sie oddala. Przypomina, że ma chlopaka, albo nie jest tak "otwarta" w rozmowie, unika odpowiedzi na "głebsze" pytania. Do wspolnego obiadku nie doszlo, bo ja niestety nie mialem czasu, albo ona (moja "podwojna" szkoła) ... i teraz termin sie przesuwa...
Co myślicie? Najgorsze jest to, że czasami się zachowuje jak by jednak coś chciala, a czasami wręcz przeciwnie.
Jak by byla stanowacza od samego poczatku - "nie i koniec" - to bym nawet nie probował. A tak to różnie bywa.
Myśle ze najlepszym półśrodkiem bedzie po prostu czas... poczekamy, ja bede dla niej po prostu miłym kolegą - od czasu do czasu - przypominający się, że "a może by jednak"
Co mi daje na plus to to, że czesto z grupa wychodzimy na wspolne imprezki, a czasami łatwiej jest sie wygadac po piwkach niz na sucho na uczelni, no i zawsze mozna potańczyc razem a to zbliza
Jakie swoje zdanie macie na ten temat?
Pozdrawiam wszystkich!
Ciekawy problem mnie ostatnio naszedł.
Otóż ostatnio przeniosłem sie do nowej szkołki (nowy kierunek zaczalem studiować).
Jako ze to jest kierunek gdzie jest dużo dziewczyn nie obyło sie i bez nich w mojej podgrupie.
W tym sęk, że ze mną chodzi pewna dziewczyna ktora mi sie spodobała....
Ogólne mało dziewczyn miałem. A to dlatego, że jeśli już coś chce żeby wyszło to wpierw "badam mocno grunt" - patrze jaka ona jest, jak sie zachowuje, jaka jest "w srodku", jak sie ubiera.
A nie chce takiej dziewczyny co mnie rzuci po 3 miesiacach, nie chce mi sie meczyc z takimi.
A jeśli już widze, że jakaś dziewczyna czuje mięte do mnie, a mi sie nie podoba to staram sie odrazu jej "przepowiedzieć odpowiedź".
No ale wracajac do tematu.
Otóż tak dziewczyna spodobała mi sie i to aż można powiedzieć bardzo.
(Jako, że jak zaczałem nowy kirunek jestem od niej o 3 lata starszy...)
Problem w tym, że ona ma chłopaka (w jej wieku - 19lat). Z tego co wiem znają sie już od 5 lat, ale dopiero niedawno zaczeli chodzić. Sęk w tym, że ten chlopak wyjechał na studia do innego miasta i bardzo rzadko wraca do domu.
Znowu ta dziewczyna "zauważyła", że ja mam coś do niej. W rozmowach określiła się, że nie wie jak to bedzie z ich związkiem. Jest niepewna. Boji sie, że ten dystans ich "rozdzieli". Nie maja dużo okazji na wspólne spotkania.
Wiec powoli zaczalem coraz bardziej "pokazywać" jej moje zainteresowanie.
I tu sie pojawia problem. Bo czasami zachowuje sie bardzo "otwarcie". Rozmowy na gg typu "dlaczego mi nie odpowiadasz, pewnie z jakas inna fajna dziewczyna rozmawiasz", "gdzie poszedles, zostawiłeś mnie... och ty!". Sama tez kiedyś zaporponowała wspólny wypad na obiadek.
A czasami jak na złość sie oddala. Przypomina, że ma chlopaka, albo nie jest tak "otwarta" w rozmowie, unika odpowiedzi na "głebsze" pytania. Do wspolnego obiadku nie doszlo, bo ja niestety nie mialem czasu, albo ona (moja "podwojna" szkoła) ... i teraz termin sie przesuwa...
Co myślicie? Najgorsze jest to, że czasami się zachowuje jak by jednak coś chciala, a czasami wręcz przeciwnie.
Jak by byla stanowacza od samego poczatku - "nie i koniec" - to bym nawet nie probował. A tak to różnie bywa.
Myśle ze najlepszym półśrodkiem bedzie po prostu czas... poczekamy, ja bede dla niej po prostu miłym kolegą - od czasu do czasu - przypominający się, że "a może by jednak"
Co mi daje na plus to to, że czesto z grupa wychodzimy na wspolne imprezki, a czasami łatwiej jest sie wygadac po piwkach niz na sucho na uczelni, no i zawsze mozna potańczyc razem a to zbliza
Jakie swoje zdanie macie na ten temat?
Pozdrawiam wszystkich!
