agnieszka.com.pl • zmarnowana liłosć
Strona 1 z 1

zmarnowana liłosć

: 21 paź 2005, 00:02
autor: bordziuk
Witam
Mam problem, z którym nie mogę sobie poradzić.

Poznałem pewną dziewczynę w tamtym roku na wakacje, bardzo mi się spodobała i zaczęliśmy razem imprezować grill ognisko, i w końcu zostaliśmy parą. Ale nie na długo………ona musiała się przeprowadzić 3 miesiące po rozpoczącu roku szkolnego. Bardzo przeczyliśmy jej wyjazd, dlaczego my a nie ktoś inny, ale cóż………… przed wyjazdem obiecaliśmy sobie, że się nie rozstaniemy. Ale wszystko się komplikowało, ona tam ja tu i tak dalej. Na początku cudownie wszystko ok. listy @ GG i te sprawy potem ja wyjechałem do pracy Pd Ustkę na 2 tygodnie, ona nie dawała znaku życia a ja nie maiłam czasu ( tak mi się wydawało), bo miałem czas na myślenie, co dalej….I doszedłem do wniosku, że to nie ma sensu, że ona powinna tam kogoś znaleźć i się w nim zakochać i być szczęśliwą a nie ja, ja się nie liczyłem. I tak zrobiłem napisałem, @ ponieważ dzieliło nas 400 km i wszystko było ok. póki nie zacząłem z nów z nią rozmawiać na początku przez GG i telefon. Potem wszystko wróciło uczucie, i wspomnienie te cudowne te wspaniałe…….. Potem postanowiłem ja odwiedzić w te wakacje, i to był chyba błąd. Pojechałem do niej powiedzieć jej, co czuje, ponieważ nie mogłem spać i myśleć o niczym innym tylko o niej o jak ona wygląda. Pojechałem i każdy dzień z nią spęd, zony był piękny i cudowny. Ajk żaden w wakacje jaj uśmiej się i jej słowa. Ale bałem się jej powiedzieć, co czuje czekałem z tym do ostatniej chwili, i chyba dobrze, bo dostałem kosza, powiedzałe mi, że nie chce mnie znów stracić jak komuś z nas odbije i powie dość( może i miała racje)

Potem załamany powrót do domu i znów rozmowy na GG o głupotach nawet do 5.00 Rano rozmowy o tym i o tamtym. A teraz wróciły rozmowy o naszym drzewku (tam gdzie się poznaliśmy) i huba zakochaliśmy. Rozmowy o tym jak mocno bym się do niej przytulił i pocałował i porozmawiał. Z jej strony a mnie to boli a dlaczego?? Nie wiem czy mam coś robić czy zostawić to tak jak jest przecież dzieli nas 400km?? I nie mogę odpowioedzeć sobie na pytanie czy walczyć czy odpuścić i zostawić to tak jak jest??

: 21 paź 2005, 00:05
autor: TFA
Zedytuj posta i napisz z sensem, bo to nie ma ladu ani skladu, pewnie ci sie tekst poucinal.

: 21 paź 2005, 00:12
autor: kina
Ja troszke kumam o co w tym biega :) A wic chodzi o to ze ona po raz drugi nie chce z Toba byc....zostawiles ja jak wyjezdzales na studia!!
No coz.....ja jej sie nie dziwie....boji sie byc z facetem ktory juz raz ja potraktowal tak jak potraktowal....a to co sie dzieje na gg to po prostu mowienie tego czego sie czuje.....nie do konca to zawsze jest prawda, chociaz roznie to bywa!! A po za tym przez nata zawsze łatwiej cos powiedziec niz w 4 oczy.....
bordziuk pisze:Jak działać czy nie dzałąć?

co to za pytanie wogoe?? Jak ci na niej zalezy i ja kochasz tp pewnie ze dzialac!! Bierz sie do roboty, znacie sie nie od dzis wiec wal prosto z mostu o co biega i juz!! Przedewszystkim przepros....kwiatki jakies kuo :) to lubia kobietki no ale tego to Ci akurat nie musze tlumaczyc....powedz wpraost co myslisz, co czujesz i jak Ci teraz jej brakuje
Powodzenia

: 21 paź 2005, 00:16
autor: ksiezycowka
Oboje sie boicie, bo duża odległośc Was dzieli.
Skoro są obawy i chęci mizerne to odpuście sobie i zaprzestańcie rozmów. Spotkajcie oboje kogoś innego.
Bez solidnych fundamentów to nie przetrwa, a u Was ich nie widze.

: 21 paź 2005, 00:20
autor: TFA
No ja powiem szczerze ze jakby laska ktora kocham mnie rzucila i nagle postanowila wrocic, to naprawde naprawde dlugo bym sie zastanawial, z jednej strony serce z drugiej honor.

: 21 paź 2005, 00:21
autor: kina
moon pisze:Oboje sie boicie, bo duża odległośc Was dzieli.


milosc na odleglosc istnieje i tez moze przetrwac....znam pare takich przypadkow, to wcale nie jest rzadkosc!! Fundmaenty byly na poczatku ich znajomosci....moze warto je odbudowac??!!

: 21 paź 2005, 00:26
autor: bordziuk
już bardziej się nie da może miałeś racje TFA poprawiłem to więc prosze o ponowne skomentowanie dzięki z góry za pomoc

: 21 paź 2005, 00:29
autor: kina
Mimo edycji Twojego postu nadal podtrzymuje "swoje stanowisko " :D

: 21 paź 2005, 00:31
autor: bordziuk
wiem że miłość na odległość istnieje. ale ja znam przypadki które się rozpadły dlatego się boje tak hol........ się boje ;(;(

: 21 paź 2005, 00:44
autor: kina
Ale jestes juz duzym chlopcem i mysle ze rozumiesz w czym rzecz...ona pewnie boji sie tak samo jak Ty!! Nie sprobujecie to nie bedziecie wiedziec...w najgorszym wypadku sie rozstaniecie, a mysle ze jest to gra warta swieczki!! Moze sie udac i moze byc na prawde pieknie....ja mialam faceta ktory byl tez dlako odemnie, moze nie 400 km ale nie mieszkalismy w jednej miejscowosci....zwiazek nie przetrwal poniewaz on "zapomnial" mi powiedzec ze ma narzyczona, ona jest w ciazy i cie nie dlugo zenia....ale zakladam ze ani Ty ani Ona takich tajemnic nie macie....

: 21 paź 2005, 09:57
autor: Wstreciucha
Moj zwiazek rozpadl sie z uwagi na odleglosc - to powod bardzo ogolnikowy bo dosc zlozony, ale generalnie to samo mam przeslanie do Ciebie bordziuk, jak i do mojego ex. Jesli sie kogos kocha, to nie mysli sie o konsekwencjach mieszkania osobno, tylko robi sie wszystko by odleglosc i inne przyczyny stojace na przeszkodzie do rozwoju tej milosci zniwelowac, zlikwidowac, albo chociaz ograniczyc do minimum. Myslenie o skutakch obecnej fatalnej sytuacji powoduje ze rozpieprzacie sie w psychiczne drobiazgi , analizujecie, filozofujecie i takie tam inne,
bordziuk pisze:bo dostałem kosza, powiedzałe mi, że nie chce mnie znów stracić

Bardzo dobrze zrobila, facet ktory sam nie wie czego chce, jest zagrozeniem dla nas kobiet z "konkretnym" podejsciem do zycia. Kiedy jestesmy zakochane, dla NAS kobiet nic nie jest przeszkoda. Milosc nas umacnia i dodaje skrzydel, wszystkie problemy staja sie proste do rozwiazania, trzeba tylko umiec czerpac sile z "bycia razem" i troche ruszyc glowa. Z drugiej strony mysle sobie ze jesli kocha, to jeszcze pozwoli Ci wrocic. Jest zraniona i jej zachowanie jest oczywiste. Pamietaj "zakochana kobieta wybacza zawsze, ale nie zapomina nigdy".
Powodzenia <browar>

: 21 paź 2005, 10:02
autor: Imperator
Wstreciucha pisze:Milosc nas umacnia i dodaje skrzydel, wszystkie problemy staja sie proste do rozwiazania, trzeba tylko umiec czerpac sile z "bycia razem" i troche ruszyc glowa.


Podoba mi się to stwierdzenie. <browar>

: 21 paź 2005, 11:23
autor: kina
Wstreciucha pisze:Bardzo dobrze zrobila, facet ktory sam nie wie czego chce, jest zagrozeniem dla nas kobiet z "konkretnym" podejsciem do zycia.


bardzo dobre stwierdzenie....moze on po prostu troszke inaczej podchodzila i podchodzi do tematu waszego zwiazku??!!

: 21 paź 2005, 20:41
autor: bordziuk
wszyscy macie racje zacznij od nowa

wszystko takie proste, dalwas ale jeżeli ja znów.......i znów prze kilka miesięcy nie będe mugł się podniećś bo to będei boleś a rozmowa z nią skończy sie łzami?? :(:(:(:(

: 21 paź 2005, 21:00
autor: author
czy na dłuższą metę taki związek na odległość ma sens?
Tym bardziej, że to była wakacyjna miłość. Rozumiem, gdyby zaczęło się tak, że np. kilka miesięcy mieszkaliście chocby w tym samym miescie, widywaliscie sie czesto, kontakt pomiedzy wami był bardzo dobry. A tak, to jest krotkotrwałe zauroczenie: poznanie sie na wyjezdzie na wakacjach, zakochanie sie, pozniej rozłąka i jedynie rozmowy przez telefon czy gg i trwanie w tej melancholijnej mysli zauroczenia.

: 21 paź 2005, 21:57
autor: ~*~/LiBrA\~*~
Bordziuk...musze Cie otrzeźwić...ja 2 lata byłam w takim toksycznym ze tak powiem związku.Kochaliśmy się na zabój...to było takie czyte, pieknę i pierwsze...odległaośc między nami -300km....widywaliśmy sie w wakacje...po 2 latach uznaliśmy ze to bezsensu(mimo tego ze kochalismy sie nadal)zaczeliśmy zyc na własną rękę...kazdy u siebie kogos tam miał...i tak bujalismy sie przez 2 lata...w te wakacje spotkalismy sie ponownie...ja juz byłam wyzbyta z uczuć...eh...skomplikowane...on..on mnie nadal kocha,chciał spróbowac jescze raz...ale ja już nie chciałam...(sama nie byłam pewna czego chcę),,,bałam się znów wsiąść do tego samego pociągu i męczyć się tęskniąc.bo tak się nie da żyć.....nie da sie zyć powietrzem...nie da się :( :(

: 21 paź 2005, 22:08
autor: bordziuk
macie racje nie da się zyć tylko powietrzem:(:(............. ale ja rtównież nie wiem czy potrafie zpomnieć?? to była piękna i wartościowa ocoba........... której nigdy nie zapomne, i chyba macie racje dam sob1ie................. spokój. i postaram się zapomnieć o niej choc wiem że to będei .................trudne:(:(:(:(:(

: 22 paź 2005, 13:14
autor: Wstreciucha
author pisze:Tym bardziej, że to była wakacyjna miłość.

Wakacyjne milosci maja to do siebie , burza zmyslow, sprzyjajacy czas a potem bum!! szara rzeczywistosc . Takich milosci jest na peczki , a szara rzeczywistos weryfikuje te uczucia, wystawia je na probe, pokazuje nasze slabosci, naprawde zakochani sa w stanie wytrzymac wszystko, czas , odleglosc, dezakceptacje otoczenia, wszelkie sprzecznosci. Ale czy to jest proste ? W zadnym razie!!

: 22 paź 2005, 13:16
autor: TFA
Kto choc troche mysli racjonalnie, ten sie nie angazuje w wakacyjne zwiazki, trzeba brac tez pod uwage przyszlosc, a najczesciej cierpia potem zwolennicy "carpe diem"

: 22 paź 2005, 15:32
autor: ksiezycowka
bordziuk pisze:ale ja rtównież nie wiem czy potrafie zpomnieć??

Potrafisz, potrafisz. Przejdzie szybciej niz przyszło tylko czasu potrzeba.