Problem dotyczący związku
: 01 paź 2005, 11:29
Nie mam już sił kurde. Jesteśmy ze sobą grubo ponad 20 miesięcy. Jedyny Nasz problem w związku to to sprawy łóżkowe. Czasami wydaje mi się, że gdyby nie te sprawy to Nasz związek byłby idealny pod względem nie dochądzacyh nieporozumień, kłótni itd. Zdaje sobie sprawę, że uprawienie miłości jest bardzo ważną sprawą w związku. Ale kiedy dochodzi do kłótni o to? To nie wiem co o tym myśleć. Moja partnerka, nie akceptuje chyba do końca swojej Myszki. Zawsze znajdzie sie powód, żeby jej nie dotknąć, a to, że źle pachnie, a to że sramto itd. Ale tak nie jest ! Dba o nią wszytsko jest w porządku tylko ma jakieś chore urojenia. Najgorzej jest kiedy jesteśmy sami. Kiedy jej coś proponuje to ona mi odpowiada, że nie bo ktoś może wrócić, nie bo coś tam jeszcze, bo jma okres itd. A ostatnio to przebiła wszytsko na Moje pytanie kiedy byliśmy sami czy może co nie co zrobimy, odpowiedziała może zagramy w scrabble <boje_sie> Dzisiaj znowu wspólny razen rodziców nie ma, juz się do niej dobieram co słyszę, nie rób bo pewnie źle pachnie. Odpwiadam to chodż do łązienki umyjemy się i wskoczymy z powrotem do łózka. A ona BO NIE!!! i nie ma tematu. Tak jest cały czas. Nie wiem czy różnimy się temperamentem czy jak? Sa problemy chce porozmawiać, nie możemy wizytya u fryzjera na 12 trzeba jechać, przecież odmówic nie można w poniedziałek zaczynamy szkołe trzeba jakoś wyglądac. Na 100 przypadków kontaktów może 10 zainicjowanych było przez Nią, ciągle są kótnie o to, nie widzimy się po kilka dni ja wychodze z siebie, a u Niej tak jak by nic się nie działo. A kiedy już to robię, to wariuje bo tak jest jej dobrze. Boję się, że taka sytuacja będzie między nami przez kolejne 50 lat. Ciągłe kótnie o sex....NIEROZUMIEM TEGO WSZYSTKIEGO jestem tak wściekły, że chyba coś rozwale. Całą noc mieliśmy dla Nas, cały ranek po 2 tygodniach przerwy i co? skończyło się kłótnia pojechała, weekend zjebany. Ona nie może zrozumiec tego, że akceptuja ją w 100%%%, cviągle jej to mówie, a ona ciągle swoje.

W normalnych warunkach kiedy o siebie dbamy, to partnera nic nie odstrecza, ani zapach, ani smak. Nie wiem, w jaki sposob zostala wychowana, w jakim srodowisku sie obracala, ale mam w swoim towarzystwie koleznaki, ktore maja np taki poglad na sex oralny , nie dopuszczaja partnera do lizania swojej cipeczki tylko dlatego ze wydaje im sie, ze jej zapach i smak jest nie do zaakceptowania
Wydaje mi sie ze masz do tego dobre podejscie bo z tego wynika ze wiele na ten etmat rozmawiacie, zatem zaproponuj jest wsplne serfowanie po necie i poczytajcie cos na ten temat, albo podrzuc jej jakies ksiazki np. Grahama Mastertona (tylko nie horrory bo po tych ksiazkach moze miec kolejny klopot i zacznie sie moczyc do lozka
To jakby Ci przyszykowala wspaniala kolacje i kazala usiasc jak widz w kinie. 
Przecież nie będę się ukrywać jak np chce się przebrać... Co do seksu, hmmm tak jak napisałam mi dużo dała rozmowa i to że czuję się przy nim bezpieczna, kochana, akceptowana... Udaje mu się stłumić większość moich kompleksów ale moim zdaniem tylko szczera rozmowa i rzadnego naciskania mogą dać pozytywny efekt. Jeśli ją kochasz to broń Boże nie zrywaj z nią z powodu seksu, to że teraz to się nie układa to nie koniec świata bo zawsze może być lepiej i trzeba w to wierzyć, tylko postaraj się pociągnąć ją trochę za język, niech Ci powie dlaczego tak się zachowuje, dlaczego nie ma zainteresowania seksem itd. Może to "wyniosła" z domu, i nie chodzi mi tu o to że może ktoś ją skrzywdził albo wychowana została w takiej wierze... Rodzice czasami nieświadomie przekazują nam takie komunikaty. Może nie dosłownie i nie celowo ale których z jej rodziców powiedział coś co spowodowało że nie czuje się kobieca, i uważa że jej kobiecość jest zła, czy coś w tym stylu. Przede wszystkim wysłuchaj jej uważnie, spróbuj zrozumieć i pomóc. Bo moim zdaniem jeśli przez tak długi czas się nie przełamała to dziewczyna potrzebuje pomocy...