agnieszka.com.pl • znudzenie, przyzwyczajenie???
Strona 1 z 1

znudzenie, przyzwyczajenie???

: 26 wrz 2005, 21:45
autor: Zuber
wiec mam taki problem głowie sie nad tym i kombinuje na rozne sposoby i nic... jestesmy razem juz 3 miesiace albo dopiero... a ja od jakiegos czasu nie wiem co mam sobie myslec w wakacje wszystko było super spotykalismy sie prawie codziennie esy tez szly po klikanascie dziennie... przed rozpoczeciem roku szkolengo rozmawialismy i i mowilismy ze w roku szkolnym bedziemy sie widywac tylko w piatek sobote ale bedziemy wiecej rozmawiac przez telefon i esy. Jak narazie cos jest nie tak zawsze to ja sie pierwszy odzywalem postanowilem sie nie odzywac teraz jako pierwszy a ona od 2 dni milczy nawet nie zapyta czy jeszcze zyje ani nic ;/ w wakacje byla by o to awantura ze nic nie mowie... chociaz tak jest od poczatku roku szkolnego ;/ wiecej czasu spedza z przyjaciolmi i do nich pisze esy o mnie jak by zapomniala :/ odzywa sie dopiero jak sie o to domagam :| moze troche przesadzilem zawsze jak chciala to przychodzilem jak nie chciala to nie przychodzilem bo nie chcialem zeby sie wkurzała :/ a teraz mam taki cyrk ze jakby zapomina o mnie... Ostatnio widze ze ma nawet problem zeby sie przytulic :/ jest jakis sposob zeby wszystko wrocilo do normy ????????

Re: znudzenie, przyzwyczajenie???

: 26 wrz 2005, 21:51
autor: Wstreciucha
Zuber pisze:wiec mam taki problem głowie sie nad tym i kombinuje na rozne sposoby i nic... jestesmy razem juz 3 miesiace albo dopiero... a ja od jakiegos czasu nie wiem co mam sobie myslec w wakacje wszystko było super spotykalismy sie prawie codziennie esy tez szly po klikanascie dziennie... przed rozpoczeciem roku szkolengo rozmawialismy i i mowilismy ze w roku szkolnym bedziemy sie widywac tylko w piatek sobote ale bedziemy wiecej rozmawiac przez telefon i esy. Jak narazie cos jest nie tak zawsze to ja sie pierwszy odzywalem postanowilem sie nie odzywac teraz jako pierwszy a ona od 2 dni milczy nawet nie zapyta czy jeszcze zyje ani nic ;/ w wakacje byla by o to awantura ze nic nie mowie... chociaz tak jest od poczatku roku szkolnego ;/ wiecej czasu spedza z przyjaciolmi i do nich pisze esy o mnie jak by zapomniala :/ odzywa sie dopiero jak sie o to domagam :| moze troche przesadzilem zawsze jak chciala to przychodzilem jak nie chciala to nie przychodzilem bo nie chcialem zeby sie wkurzała :/ a teraz mam taki cyrk ze jakby zapomina o mnie... Ostatnio widze ze ma nawet problem zeby sie przytulic :/ jest jakis sposob zeby wszystko wrocilo do normy ????????

Czyzby wakacyjna milosc :> wakacyjne maja to do siebie ze tak szybko jak przychodza tak i odchodza (oczywiscie nie regula) wakacje to specjalny czas dla wszystkich, pewna beztroska i slodkie nicnierobienie, jak przychodza obowiazki, szkola , praca czar pryska. Jak cie zlewa, to wg mnie jej nie zalezy i tyle <pijak>

: 26 wrz 2005, 21:58
autor: cubasa
Ja bylem w bardzo podobnej sytuacji jak i Ty. Początkowo, bylo wszystko fajnie, ale zaurocznie (bo chyba tak to nalezy nazwać) minelo i zetknelo sie z ponurą rzeczywistoscią. W efekcie stwierdzilismy, ze nie ma sensu tego dalej ciagnac i zerwalismy

: 26 wrz 2005, 22:28
autor: Wstreciucha
cubasa pisze:i zerwalismy

zuch chlopak :> <aniolek2>

: 26 wrz 2005, 22:29
autor: AlicE!
No to ładne pocieszenie;]
Czy ja wiem, a moze to po prostu lekkie znużenie? Rutyna jakaś albo cuś?:P
Wydawało mi się przez cały czas, ze raz w tygodniu to za mało, znacznie za mało! Teraz zaczela sie szkola, zaczely sie klopoty...I zaczelam myslec ze troche przesadzamy z tym codziennym widzeniem... Bo troche nie wyrabiam: )
Zuber Twoja laska;) [pozdro DAruś:*] po prostu dba o swoje sprawy.
Jak juz pisali forumowicze: nie zyjesz tylko dla kogos, zyjesz dla siebie. Jak nie wiesz co roic z czasem to musisz sie czyms zajac:]

Co do przytulania, ja tam nie wiem jak z Wami jest, ale moze po prostu za duzo? Moze juz jej sie przejadło? Wszak co za duzo to niezdrowo;)))
Powodzenia.

sry jeli post jest zly, smutny, zlosliwy czy jakitam jeszcze, ale mam naprawde zly humor:(

: 26 wrz 2005, 23:07
autor: Wolodia
znużenie po 3 miesiącach? rozumiem po 3 latach... przykro mi ale to chyba tylko wakacyjne zauoroczenie...

: 27 wrz 2005, 16:50
autor: AlicE!
No ale Wolodia: "Nie chcę tego psuć" oznacza ze pomimo tego kryzysu [??????] nie oznacza ze pora na rozstanie...Z reszta ja sie nie wypowiadam:X
Poza tym jak sie cos robi np. codziennie o ustalonej godzinie, to to przestaje byc takie fascynujace jak za pierwszym razem...Zeby nie bylo-ja tu mowie o sobie:P
Czasem tez potrzebuje jednego czy paru dni przerwy..I to nie znaczy ze mam moją polowke gdzies:) Tylko czasem tez wolałabym normalnie pogadac niz non stop sie przytulac czy cos;] Ale jak to powiedziec, zeby mi fochow nie strzelał:O?

ps:srki Wolodia ale nie wiem jak sie odmienia Twojego nicka <zawstydzony2>