wykłócająca się o wszystko apodyktyczna dziewczyna...
: 25 wrz 2005, 22:37
witam.wiem, że podobne wątki są aktualnie poruszane.......kłótnie itp.
ale ja mam troche inny problem.polega on na tym, iż moja dziewczyna wykłóca się ciągle o wszystko, niszczy cały czas moją chęć do bycia spontanicznym...itp
już nie mogę tego wytrzymać. czas jaki spędzamy na kłótniach, obrażaniu, godzeniu się przekracza 10x czas miło spędzony. kłóci się dosłownie o wszystko - zarzuca mi że nie pozwalam jej w niczym decydować.....
już nie wiem jak temu przeciwdziałać. np. jesteśmy w markecie kupić farby.idziemy na stoisko ja mówie że moi budowlańcy chcą duluxa....a ona na to że beckers jest lepszy......i odwraca się wychodzi ostentacyjnie z marketu..no....k....wa już tego niemożna wytrzymać. i tak jedziemy na nastepny dzien znowu do tego marketu i sytuacja się powtarza - idziemy na stoisko beckers ale znowu cos jej nie odpowiada.
ciągle mówi ze nie daje jej decydować.jak już jestem max. wkur....iony to wyrzucam z siebie jaka jest, i ona sie obraża.przypomina wszystkie sytuacje RAZEM kiedy było źle i że to moja wina.
kiedy mówie ze musimy pojechać coś wybrać - bo np. robotnicy życzą sobie już zacząć robić drugi pokój ....ona idzie ze znajomymi do pubu.(nie pracuje) i ma 24h.a ja po pracy przyjeżdżam późno i naprawde wypruwam flaki.
dodatkowo sama jak ma wybrać to nie umie.przymierza 5 razy ciuchy,zmienia fryzure.nawet pizzy na telefon nie umie wybrać.ale ciągle kłóci się ze jej nie daje decydować.
potem kiedy ja już nie moge odsuwać decyzji i sam wybieram np. wanne bo trzeba było ją zabudować - a ona wolała sie spotkać ze znajomymi, wtedy znowu jest kolejny argument. że to ja wybieram
dodatkowo wszystko przenosi na nasze zycie seksualne.seksu juz prawie w ogóle nie ma.bo ciągle ja jestem winny. i ona mnie karze.odsuwa i mówi jaki jestem dla niej zły.i że ona nie może o niczym decydować. po prostu paranoja. w ogóle wszystkie moje gesty odczytuje jako seksualne,nie mogę jej dotknąć bo boli ją to albo tamto,albo jest zmęczona.w ogóle żadnej spontaniczności.a ja już nie potrafie być spontaniczny kiedy jestem non-stop dołowany... toksycznie
ostatnio przygotowałem kolacje, świece i spóźniłem się 15 minut żeby ją odebrać - to na dzien dobry dostałem zje....ke że co ja sobie nie myśle, i że teraz to ona już jest tak wkurzona że TO CO ZROBIŁEM NIC NIE ZNACZY.................
jednocześnie sama decyduje o wszystkich sprawach -kiedy ma czas dla mnie.to ja pracujący - muszę się dostosowywać, a jak sam sie spóźnie 15 minut to wyrzuty, że ja skazałem ją na czekanie.ale potrafi się umówić i przyjść......NASTEPNEGO DNIA.............nic sobie z tego nie robić.
paranoja.poradzcie bo już nie wytrzymam i zdradzę ją celowo, żeby zobaczyć jak to może być normalnie z kimś normalnym(a nie chcę tego,bo już dużo wysyłku zainwestowałem z nią)
adam
ps. we wtorek jedzie do anglii....dowiedziałem się o tym tydzien temu......jedzie bo ja nie daje jej decydować....(zrobiła wszystko za moimi plecami))))....taki związek............poradźcie
ale ja mam troche inny problem.polega on na tym, iż moja dziewczyna wykłóca się ciągle o wszystko, niszczy cały czas moją chęć do bycia spontanicznym...itp
już nie mogę tego wytrzymać. czas jaki spędzamy na kłótniach, obrażaniu, godzeniu się przekracza 10x czas miło spędzony. kłóci się dosłownie o wszystko - zarzuca mi że nie pozwalam jej w niczym decydować.....
już nie wiem jak temu przeciwdziałać. np. jesteśmy w markecie kupić farby.idziemy na stoisko ja mówie że moi budowlańcy chcą duluxa....a ona na to że beckers jest lepszy......i odwraca się wychodzi ostentacyjnie z marketu..no....k....wa już tego niemożna wytrzymać. i tak jedziemy na nastepny dzien znowu do tego marketu i sytuacja się powtarza - idziemy na stoisko beckers ale znowu cos jej nie odpowiada.
ciągle mówi ze nie daje jej decydować.jak już jestem max. wkur....iony to wyrzucam z siebie jaka jest, i ona sie obraża.przypomina wszystkie sytuacje RAZEM kiedy było źle i że to moja wina.
kiedy mówie ze musimy pojechać coś wybrać - bo np. robotnicy życzą sobie już zacząć robić drugi pokój ....ona idzie ze znajomymi do pubu.(nie pracuje) i ma 24h.a ja po pracy przyjeżdżam późno i naprawde wypruwam flaki.
dodatkowo sama jak ma wybrać to nie umie.przymierza 5 razy ciuchy,zmienia fryzure.nawet pizzy na telefon nie umie wybrać.ale ciągle kłóci się ze jej nie daje decydować.
potem kiedy ja już nie moge odsuwać decyzji i sam wybieram np. wanne bo trzeba było ją zabudować - a ona wolała sie spotkać ze znajomymi, wtedy znowu jest kolejny argument. że to ja wybieram
dodatkowo wszystko przenosi na nasze zycie seksualne.seksu juz prawie w ogóle nie ma.bo ciągle ja jestem winny. i ona mnie karze.odsuwa i mówi jaki jestem dla niej zły.i że ona nie może o niczym decydować. po prostu paranoja. w ogóle wszystkie moje gesty odczytuje jako seksualne,nie mogę jej dotknąć bo boli ją to albo tamto,albo jest zmęczona.w ogóle żadnej spontaniczności.a ja już nie potrafie być spontaniczny kiedy jestem non-stop dołowany... toksycznie
ostatnio przygotowałem kolacje, świece i spóźniłem się 15 minut żeby ją odebrać - to na dzien dobry dostałem zje....ke że co ja sobie nie myśle, i że teraz to ona już jest tak wkurzona że TO CO ZROBIŁEM NIC NIE ZNACZY.................
jednocześnie sama decyduje o wszystkich sprawach -kiedy ma czas dla mnie.to ja pracujący - muszę się dostosowywać, a jak sam sie spóźnie 15 minut to wyrzuty, że ja skazałem ją na czekanie.ale potrafi się umówić i przyjść......NASTEPNEGO DNIA.............nic sobie z tego nie robić.
paranoja.poradzcie bo już nie wytrzymam i zdradzę ją celowo, żeby zobaczyć jak to może być normalnie z kimś normalnym(a nie chcę tego,bo już dużo wysyłku zainwestowałem z nią)
adam
ps. we wtorek jedzie do anglii....dowiedziałem się o tym tydzien temu......jedzie bo ja nie daje jej decydować....(zrobiła wszystko za moimi plecami))))....taki związek............poradźcie



