agnieszka.com.pl • Oddalamy sie od siebie:/
Strona 1 z 2

Oddalamy sie od siebie:/

: 12 wrz 2005, 00:05
autor: Kermit
Witam!
To chyba moj pierwszy POWAZNY temat na forum wiec prosze o niebluzganie (zbytnie :P )

Jestem z dziewczyna od 3 lat, jest ladna (nawet bardzo) inteligentna. Problem polega na tym ze od jakiegos czasu nie jest dla mnie kochana, nie przytula sie do mnie, caluje z wlasnej inicjatywy. Jej zapewnienia o milosci nie sa takie jak dawniej choc kocha na 100%
Impulsem do napisania tego tematu bylo to ze mnie perfidnie, prosto w oczy oklamala. Nie powiedziala prawde bo bala sie mojej reakcji na to co zrobila. Dodam ze nei jest to nic strasznego, ale zawiadlem sie na niej.
Pozatym ostatnio sie zmienila, jest klotliwa a gdy sie juz kloci krzyczy na mnie, podejrzewam ze to przez trudna sytuacje w jej rodzinie(matka slucha radia Maryja i jest POJE#ANA ROWNO)
ale nei moge z nia juz wytrzymac, co gorzeje bez niej jest jescze gorzej. Mysle o tym zwiazku powaznie, mamm plany na przyszlosc ale nie chce byc oklamywany przez najblizsza memu sercu osobe.
Nie wiem teraz czy kiedy mi cos mowi klamie czy nie, nie ufam jejj przez to ze tak PERFIDNIE mnie oklamala. Co z nia zrobic? Zostawic ja? Jak tak to jak o niej zapomniec?

: 12 wrz 2005, 00:57
autor: TFA
Postaw sprawe jasno, ze jak ma zamiar Cie oklamywac to koniec z wami. Nie ma zaufania nie ma zwiazku. I zastanowilbym sie nad tym czy tak Cie kocha na 100 %. A co konkretnie zrobila jesli wolno spytac ? Jesli obieca ze juz nie bedzie sciemniac, a mimo to znowu Cie oklamie to sie nie zastanawiaj tylko koncz, bo lepiej pocierpiec rozstanie niz pozniej cierpiec z kims komu sie nie ufa. A w obliczu rozstania wyjdzie na jaw czy tak na 100 % Cie kocha i czy jej na Tobie zalezy, po jej reakcji bedzie widac. Moze byc tak ze ulatwisz jej sprawe (moze ona jest juz znudzona Toba) i wtedy ona juz sie nawet slowem nie odezwie,oejdzie z zimna krwia, a jak bedzie przepraszac i plakac tzn. ze jej zalezy. Jesli bedzie to pierwsze to bedziesz sie cieszyl ze swojej decyzji, bo w toxycznym zwiazku nie ma co trwac, a jesli to drugie to juz sam zdecydujesz czy dasz jej ostatnia szanse. Ale z tego co piszesz to ona dyktuje warunki w zwiazku. I pamietaj o jednym "miec i "byc" to roznica.

: 12 wrz 2005, 08:23
autor: prien
Pogadaj z nia ale nie jako ofiara. To ty teraz dyktujesz warunki, i nie mięknij jak zrbi maślane oczka. Powiedz czago oczekujesz i w czym leży problem. W trakcie obserwuj jej reakcje - mowa ciała w takich sytuacjach potrafi naprawde dużo powiedziec :)

: 12 wrz 2005, 10:21
autor: agata
hmmm temat na czasie....choc u mnie troche inaczej to wszytsko wyglada....to co dzieje sie od jakiegos miesiaca zaczyna mnie powoli meczyc dreczyc zastanawiac i juz sama nie wiem jak to bedzie i jak to rozwiazac.....non stop jakis zgrzyt :/ wciaz cos sie nie podoba wciaz jest jakis powód zeby sie posprzeczac...... ktos na pewno powie "jak sie nie mozecie dogadac to sie rozstancie" ale to nie takie łatwe....bo ja dobrze wiem ze jest na pewno jakis sposób aby wszystko poukladac...bo mimo tych kłótni są chwile ze jest dobrze tak jak bylo wczesniej....po prostu normalnie......eh szkoda gadac....

: 12 wrz 2005, 10:35
autor: dE
A ja wlasnie tak patrze i mysle.......czy lepiej isc czasami na kompromis czy wszystko olac i powiedziec dosc , u mnie jest dosyc podobny problem ostatnio.....kłoce się z moją a potem przepraszam mimo ze uwazam ze mam racje , robie to dlatego ze boje się ją stracic , tez się zastanawiam czy lepiej czasami cos skonczyc czy męczyć sie w przyszlosci ........narazie wybieram to 2 :/

: 12 wrz 2005, 11:32
autor: ___ToMeK___
dE pisze:kłoce się z moją a potem przepraszam mimo ze uwazam ze mam racje/

karygodny blad! Wlasnie przez cos takiego mozesz jeszcze bardziej pogorszyc sytuacje.

: 12 wrz 2005, 12:14
autor: dE
Mozna powiedziec ze juz pogorszyłem :)

: 12 wrz 2005, 12:22
autor: prien
Jeżeli wiem że mam rację to nie przepraszam - tylko że musze mieć 100% pewność. Takim przepraszaniem rozpuszczas tylko dziewczynę i potem cięzko ją przekonac do tego że może się mylic :|

: 12 wrz 2005, 14:06
autor: sadi
Tylko szczera rozmowa...takie jest moje rozwiazanie...

: 12 wrz 2005, 14:20
autor: prien
idas pisze:Tylko szczera rozmowa...takie jest moje rozwiazanie...

Ja tez staram się najczęściej właśnie tak rozwiązywać problemy ale czasmi trudno pochamować wybychy emocji, w szczególności kiedy zbiera się to we mnie już jakiś czas :|

: 12 wrz 2005, 14:34
autor: Grzesiek*
@topic
patrzac na to z drugiej strony to oklamala cie bo sie bala twojej reakcji = zalezy jej zeby miedzy wami ciagle bylo dobrze... co prawda jej to nie wyszlo ;) ale nie stawiaj odrazu na najgorsze jak juz Idas napisal : przede wszystkim szczera rozmowa...

@all
nie pamietam gdzie to czytalem/slyszalem ale milosc opiera sie najbardziej na zaufaniu i wspieraniu w trudnych chwilach... czyli nie powinniscie uciekac od problemow przez zrywanie. wszystko trzeba przemyslec i przedyskutowac ostatecznoscia powinno byc zerwanie. bo w sumie po co sie z kim wiazac skoro z nim sie rozstaje po dwoch, trzech klutniach ?

: 12 wrz 2005, 17:58
autor: ksiezycowka
Zależy od kłamstwa.
Mnie tez mój były okłamał i to bardzo bolesnie. Ale nie mam do niego żalu, bo wiem,że po prostu sie pogubił i nie zrobił tego specjalnie czy perfidnie.

Jesli się kochacie to zawalczcie o to.
Niech pierdoły wam na drodze nie stoją.

: 12 wrz 2005, 18:12
autor: Kermit
moon masz racje, sprobuje szkoda zaprzepascic tyle dobrego przez glupote.

: 12 wrz 2005, 22:05
autor: prien
Kermit pisze:moon masz racje, sprobuje szkoda zaprzepascic tyle dobrego przez glupote.

Kermit <browar> Raz mało co nie zaprzepasciłem ale na szcżęście wszystko się dobrze skończyło :)

: 12 wrz 2005, 22:28
autor: agata
Kermit ja Ci życze żeby Wam sie wszystko pieknie poukładało!!! Ja dzis pogadałam z moim Miśkiem ( prawde mówiąc to sobie nieźle pokrzyczelismy ;) ) potem wylalizmy troche łez no i chyba moge powiedziec ze kryzys mamy juz prawie za sobą -mówie "już prawie" bo wole nie zapeszac ;) oboje wiemy ze jest nam ze soba dobrze i ze nie ma sensu tego niszczyc :)

: 12 wrz 2005, 22:29
autor: cubasa
gargul pisze:Pogadaj z nia, ale nie jako ofiara

A ja mysle zeby pogadal z nia jako ofiara poj****** matki. Być moze to w tym lezy przyczyna. Szkoda by bylo w sumie udanego zwiazku...Aaaa i bardzo wazne, jak powie Ci ze nic sie nie dzieje - nie wierz jej! Dojdź do przyczyny...

: 12 wrz 2005, 22:42
autor: prien
cubasa pisze:Dojdź do przyczyny...

To nie takie łatwe jakby się wydawało :P Cięzka przeprawa... :|

: 12 wrz 2005, 23:27
autor: Hyhy
A nie masz taiego wrazenia ze wszystko co ludzie przezywaja cale zycie, Wy przezyliscie przez 3 lata? :)

I teraz pytanie dlaczego maja luzie cos takiego?

(UWAGA) ja nie mam :) ale mnie to czesto zastanawialo :D

: 13 wrz 2005, 00:07
autor: Kermit
mi sie wydaje ze nie przezylem wszystkiego :) oj wiele rzeczy nie robilem, w wielu miejscach nie bylem - jezseli chodzi o seks, zazwyczaj dobrze sie uklada. No czasami ona nie ma ochoty.

agata bardzo sie ciesze ze sie Ci uklada. Co do krzyczenia to mam to samo i WALCZE Z TYMN!!! Nie cierpie tego. Do tego w zlosci strasznie zaciskam zeby i mnie bola na drugi dzien strasznie :D ma ktos tak jeszcze (watpie :D )

cubasa pisze:Aaaa i bardzo wazne, jak powie Ci ze nic sie nie dzieje - nie wierz jej!


czasami nei chce mi powiedziec jakie ma problemy w domu. Ja sie jej nie dziwie. Wstyd jej za matke. A ona jest ROWNO poj#bana. Ja mam z nia kontakty ok ale jak z nia rozmawiam to gotuje sie wemnie. Ja nei uwazam sie za jakiegos inteligentnego wygadanego, ale jak z mamusia mojej milej rozmawiam to czuje jakbyum rozmawial z opetanym 3 letnim dzieckiem. To radio niszczy ludzi. Dziwaczeja przez niego. Bardzo dziekuje wszystkim za odzew, bardzo mi pomagacie, nie wiedzialem ze to tyle mi da, nigdy na zadnym innym forum takich rzezczy nie pisalem...

: 13 wrz 2005, 00:30
autor: Mijka
Walcz o Was!! Warto walczyc o milosc, jesli jestescie razem 3 lata to naparwde cos znaczy, spotkalo Was cos wyjatkowego i nie pozwol zeby cos to zepsulo. Kryzys w zwiazku to normalna sprawa...czasem bardziej umacniaja takie sytuacje niz taki slodki zwiazek bez problemow. Sztuka jest wlasnie wspolnie przez kryzysy przechodzic. Nie poddawac sie, nie dawac za wygrana...a pzrede wsyztskim nie odsuwac i nie odtracac drugiej strony. Wiec cokolwiek by mowila, badz z nia i badz przy niej, rozmawiajcie i dbajcie o to co macie bo warto :)

: 13 wrz 2005, 01:52
autor: Candy Killer
no ja jestem z moim chlopakiem troszke ponad 3 lata i powiem ze tez sobie czasm cos ubzduram ze juz nie ejst tak jak bylo..ale jest inaczej,..jakos ta milosc dojrzala moze tak to nazwe:P heh nie latamy za soba juz jak kiedys ale wiemy ze mozemy na sobie polegac !
a tobie ja bym radzila spokojna rozmowe..nie jako ofiara po prostu pogadaj dlaczego oklamala..czy moze czegos sie bala..wiesz calkiem na spokojnie ..powiedz co Cie boli ale bez wyrzutow...po prostu pogadajcie a noz sie wszystko ulozy mam nadzieje..bo warto walczyc jesli sie kocha kogos! <zakochani> <zakochani>

: 13 wrz 2005, 09:34
autor: prien
Hyhy pisze:A nie masz taiego wrazenia ze wszystko co ludzie przezywaja cale zycie, Wy przezyliscie przez 3 lata?

Ja mam czasem wrażenie że juz baaaaaaardzo długo z moja jestem, że niektóre wydarzenia miały miejsce bardzo dawno temu. Po prostu przy niej mam zagięcie czaso-przestrzeni :D

: 13 wrz 2005, 18:18
autor: agata
podejrzewam ze w kazdym zwiazku predzej czy później pojawi sie jakis kryzysik....czasem mniejszy czasem wiekszy. najwazniejsze to umiec odpowiedziec na pytanie czy ten kryzys to tylko chwilowe czy to moze znak ze faktycznie ten zwiazek jest tylko jednym z wielu który prowadzi nas do tego ostatniego upragnionego zwiazku. JAk juz ktos tu napisał takie sytuacje umacnija zwiazek a tym samym i ludzi bo jezeli przezyjecie taki kryzys a jednak bedziecie ze soba to znaczy ze cos naprawde was łaczy. a zwiazku łatwe lekkie i przyjemne zdarzaja sie raczej tylko w bajkach lub filmach

: 13 wrz 2005, 20:27
autor: bik79
no mój zwiazek własnie się rozpadł po 3,5 roku bycia razem i nawet zaręczynach :( nagle, niespodziewanie moja kobieta stwierdziłą ze się dusi w zwiazku i tyle było-rzeczywiście jak się pomyśli to ostatnio mało się działo - chyba dobrze sie stało. Lepiej się rozstać niż zamrnowac życie z osoba której się nie kocha. W zwiazku w którym nie ma już dawnej pasji i czaru
kurde do bani wszystko

: 13 wrz 2005, 22:59
autor: Kermit
Mi sie tez nie udalo :( wlasnie sie ze swoja rozstalem :( echh szkoda gadac napisalem posta na strone i skasowalem. ale lepiej mi juz. Kurce naprawde ja kochalem, mam dziwne mysli :/

: 13 wrz 2005, 23:34
autor: prien
Kermit pisze:Mi sie tez nie udalo :( wlasnie sie ze swoja rozstalem :( echh szkoda gadac napisalem posta na strone i skasowalem. ale lepiej mi juz. Kurce naprawde ja kochalem, mam dziwne mysli :/

Jeżeli łaczyła was miłość to jest duża szansa że do siebie wrócicie.

: 13 wrz 2005, 23:37
autor: Kermit
nie chce tego. Nie dam sie dalej wykorzystywac. Ona zaczela ze chce zerwac wiedziala ze ja jak zawsze powinienem ja prosic zeby tego nie zrobila. Dzis nie prosilem. Powiedzialem ze jak chce niech idzie i poszla

: 13 wrz 2005, 23:39
autor: Olivia
Kermit pisze: Ona zaczela ze chce zerwac wiedziala ze ja jak zawsze powinienem ja prosic zeby tego nie zrobila.

To juz wcześniej z Tobą zrywała???

: 13 wrz 2005, 23:39
autor: ksiezycowka
Ale czasmi po prostu nie można z kims być, mimo, ze sie go kocha. :( Bo czasami ta druga osoba Cię już po prostu nie chce :(
Ale dośc o mnie.

Kermit może się jeszcze ułoży. Spróbujcie. Jeśli nie to życzę nie załamywania się i jak mi Olivia ciągle powtarza "Trzymaj fason!".

: 13 wrz 2005, 23:54
autor: Kermit
moon, byc moze mamy podobne problemy :/

Olivia, tak wielo wielo krotnie, ale nei moge powiedziec ze ja zawsze bez winy bylem! Zdarzalo sie ze to ja nawalilem, troche zazdrosnik jestem :/ ale nie straszny