agnieszka.com.pl • Zakochanie
Strona 1 z 2

Zakochanie

: 06 wrz 2005, 11:15
autor: mariusz
Ile czasu zajeło wam zakochanie sie w danej osobie? Czy był to impuls, czy też długotrwały proces ?

: 06 wrz 2005, 11:28
autor: ralph
Mysle ze zeby powiedziec ze sie kogos kocha trzeba go najpierw dobrze poznac, nie wierze w milosc od pierwszego wejrzenia. U mnie uczucie sie rozwija powoli, bez zadnych fajerwerkow.

: 06 wrz 2005, 11:56
autor: Olivia
ralph pisze:ze sie kogos kocha

mariusz pisze:zakochanie sie

Kochać, a zakochać się to dwie różne sprawy. A nie wiem, kiedy to przychodzi, bo tego nie kontroluję i nie panuję nad tyym... ;)

: 06 wrz 2005, 11:59
autor: fish
Zakochanie tudzież zauroczenie to coś innego niż miłość !!
Odróżnijcie to w końcu.
Zakochanie to przeważnie pierdolnięcie w jednym momencie :)
Na miłość to trzeba popracować.

: 06 wrz 2005, 12:07
autor: prien
Dla mnie miedzy innymi miłościa jest to, że kiedy to pierdolnięcie o którym pisze Fish minie my dalej chcemy byc z ta osoba i nie potrafimy juz zyc bez tej drugiej osoby.

: 06 wrz 2005, 12:19
autor: Mijka
Dla mnie zakochanie to taki wstep do milosci :) Ale to jest niesamowite, porywajace uczucie a nie jakies powolne czy stopniowe :) Cala magia pierwszych spotkan, zagadkowych spojrzen, przypadkego dotyku :) To po prostu sie czuje i ma sie swiadomosc ze dzieje sie cos wyjatkowego :)

: 06 wrz 2005, 12:49
autor: cubasa
Mi zakochanie zajęło kilka spotkań. Nie przeżywam pierd****** pioruna :)

: 06 wrz 2005, 12:57
autor: Olivia
Ten piorun to raczej zauroczenie...

: 06 wrz 2005, 13:18
autor: Madziunia
Ja tez zadnego pioruna nie miałam :) i na dodatek moj chłopak na poczatku mi sie nawet nie podobał...

: 06 wrz 2005, 17:08
autor: kattia
Madziunia pisze:Ja tez zadnego pioruna nie miałam

Ja tez nie. Dlugo wypracowywalam w sobie to uczucie. Mysle ze okolo pol roku nim zdalam sobie sprawe z tego ze zakochalam sie w moim chlopaku. wydaje mi sie, ze takie uczucie, ktore powstaje z dnia na dzien, jest jedynie zauroczeniem i nie ma szansy przetrwac dlugo.

: 06 wrz 2005, 17:09
autor: Imperator
kattia pisze:wydaje mi sie, ze takie uczucie, ktore powstaje z dnia na dzien, jest jedynie zauroczeniem i nie ma szansy przetrwac dlugo.


Zapukam do Twych drzwi za 20-30 lat z moją żoną (już wtedy raczej będzie żoną :D) i Ci przypomnę te słowa... :P <browar>

: 06 wrz 2005, 17:42
autor: Mijka
uczucie kore pwostaje z dnia na dzien i z dnia na dzien jest coraz mocniejsze i piekniejsze jak najbardziej ma szanse przetrwac :) moim zdaniem dluzej niz takie wypracowane ;-)
u mie w parwdzie z dnia na dzien nie bylo, bo znalismy sie z widzenia wczesniej niz cokolwiek zaiskrzylo ale wystarczyl minimalny kontakt i wiedzialam ze to to :) A to bylo 4 lata temu :) Moim zdaniem spontanicznosc i namietnosc ktora rodzi sie razem z zauroczeniem czy zakochaniem moze dac podstawe silnego uczucia i zwiazku :)

: 06 wrz 2005, 18:00
autor: Natalia
Hmmm... około miesiąca zdałam sobie sprawę ,że się naprawde i szczerze zakochałam :D

: 06 wrz 2005, 18:09
autor: agata
mariusz pisze:Ile czasu zajeło wam zakochanie sie w danej osobie? Czy był to impuls, czy też długotrwały proces ?

jeszcze zanim sie spotkalismy a mielismy kontakt tylko przez sms wiedziałam ze chce Go :) a jak sie spotkalismy to juz w ogóle wiedziałam ze to jest to :)
p.s warte zaznaczenia ze poznalismy sie 3lata wczesniej ale przez ten czas nie utrzymywalismy kontaktu,ba wtedy Go spławiłam :)

: 06 wrz 2005, 18:41
autor: Nikola
znałam mojego obecnego chłopaka wczesniej, ale tylko z widzenia. Dopiero kiedy zaczęlam go poznawac, czułam ze to nie będa takie tylko spotkania, ze coś z tego wyniknie. Po jakims miesiącu czy dwóch czułam ze si zakochuje, a dopiero po pół roku zorientowałam sie ze to nie jest tylko zauroczenia, tylko że to juz jest miłosc... :)

: 06 wrz 2005, 19:01
autor: Yasmine
kattia pisze:Ja tez nie. Dlugo wypracowywalam w sobie to uczucie

ja tak samo :). Bylismy dlugo przyjaciolmi i od pewnego czasu (nie wiem, pol roku a moze nawet i wiecej) uswiadomilam sobie,ze to cos wiecej. Co gorsza bylam w zwiazku, ale moje mysli zajmowal tylko on. LAtwo nie bylo, po roznych zakreconych sytuacjach wreszcie moglismy cieszyc sie soba (i tak jest do dzis :) ).

: 06 wrz 2005, 20:31
autor: ksiezycowka
Czy był to impuls, czy też długotrwały proces ?


Proces jak najbardziej.

Wpierw to gromy być moga, ale nie muszą, ale wszystko dopiero się z biegiem czasu odkrywa - tak jak drugą osobę tak i uczucie do niej.

: 06 wrz 2005, 21:13
autor: 5_G
najlepiej jest jak sie kogos zobaczy i jest w/w pi****** i nie mozna zrobic ani jednego kroku, a nastepnie jej/jego jedno zdanie i kolejne pie******* po ktorym nogi pomagaja nam zwiac jak najdalej bo podobno debilizm jest zarazliwy...

jak juz ktos napisal zakochanie to jest to pi***** a milosc czy udany zwiazek to zupelnie inna bajka...


pzdr <browar>

: 06 wrz 2005, 22:13
autor: Mysiorek
Może ktoś napisze czym się różnią zakochanie od zauroczenia.

: 06 wrz 2005, 22:23
autor: mariusz
Mysiorek pisze:Może ktoś napisze czym się różnią zakochanie od zauroczenia.


Na mnie nie licz <aniolek2>

: 06 wrz 2005, 23:00
autor: mrt
Teoretycznie synonimy, ale tak po prawdzie, to chyba zauroczenie nie musi być od razu zakochaniem. Zauroczeni możemy być wieloma osobami. Tak ja to widzę, ale kłócić się nie będę :)

: 06 wrz 2005, 23:02
autor: Mysiorek
To, czy zakochanie ma coś wspólnego z miłością?

: 06 wrz 2005, 23:10
autor: mrt
W sumie dla mnie jedno i drugie to to samo, tak szczerze mówiąc. Ja wiem, że niby teoretycznie nie, ale jak zaczynam się zastanawiać nad poszczególnymi elementami miłości i zakochania, to głupieję, bo różnicy nie dostrzegam. Albo mnie tak długo zakochanie trzyma, albo prawdziwa miłość to stan wiecznego zakochania. Popatrzmy na legendarnych staruszków trzymających się za ręce...

: 06 wrz 2005, 23:22
autor: Mysiorek
mrt pisze:głupieję, bo różnicy nie dostrzegam

Ano, ano!
mrt pisze:prawdziwa miłość to stan wiecznego zakochania

Coś w tym jest. Choć sądzę, że ma parę faz. Myślę, że prawdziwa miłość ma konstrukcję ramową: na końcu jest to co na początku (staruszkowie).

: 07 wrz 2005, 08:28
autor: Andrew
Mysiorek pisze:Może ktoś napisze czym się różnią zakochanie od zauroczenia.


zakochanie ......= miłosc
zauroczenie ....= fascynacja - silny stan emocjonalny , taki w którym mozna zabic ! połaczony z zazdroscią , podejrzliwoscią , (oczarowanie, olśnienie, urok, urzekający wpływ.)
http://www.agnieszka.com.pl/milosne_zauroczenie.htm

wiec nie szafujcie słowem "kocham " <aniolek2>

: 08 wrz 2005, 17:18
autor: redbart
Andrew pisze:zakochanie ......= miłosc


Nie prawda :)
To z programów Discovery i jakiejś tam encyklopedii:

Zakochanie - silny emocjonalny stan, gdzie główną rolę gra hormon "endorfina" oraz zafascynowanie osobą

Miłość - przestaje działać endorfina i dochodzi grupa innych hormonów (zapomniałem nazwe), która powoduje ustatkowanie w życiu, mniejsze wahania nastrojów i efekt przyzwyczajenia. Jest to dojrzalsze uczucie.

To już moje dywagacje:

Zauroczenie..hmm.. ciężko odróznić od zakochania na początku, jednak dla mnie zauroczenie mija po kilkunastu godzinach - kilku dniach. Zakochanie trwało u mnie nawet do 2 lat :( samo z siebie nieszczęśliwe, szczęśliwe możę trwać dłużej. Najgorsze jest to że ostatnio przeżywałem zauroczenie, które wydawało się o wiele silniejsze niż zakochanie. Choć nie przecze ze zauroczenie może się w zakochanie przekształcić, jak przebywamy z daną osobą.

: 08 wrz 2005, 19:02
autor: Andrew
No tak ale przecież nie powiesz miłuję Cię ...tylko kocham Cię ! <aniolek2>

: 08 wrz 2005, 19:08
autor: redbart
Czemu?:
" Miłuję Cie każdą cząstką swą, każdym tchnieniem, każdym spojrzeniem, każdą myślą i biciem serca, tak miłuję Cię moja luba, z każdym mym krokiem, które dane mi było stąpać po tym ziemskim padole odkąd Cię znam. Na samą myśl, iż nie byłoby Ciebie przy mnie żałość ogrania moje wnętrze. Dopóki Ciebie nie spotkałem byłem pustym naczyniem, które zaczęło wypełniać się jak Cię zobaczyłem i zakochałem się, a teraz miłością i miłowaniem jest pełne po brzegi."

Pozatym to nie chodzi jak się co mówi tylko jak to jest...

: 08 wrz 2005, 20:19
autor: Blade
Ile czasu zajeło wam zakochanie sie w danej osobie? Czy był to impuls, czy też długotrwały proces ?

Pisze o moim obecnym zwiazku.
W sumie to byl proces, ale nie mozna mowic, ze dlugotrwaly. Najlepsze jest to, ze moja dziewczyna na poczatku nie wzbudzala we mnie zadnych emocji jezeli chodzi o wyglad - ani nie byla dla mnie piekna, ani brzydka.
Koledzy sie temu dziwili (bo jest bardzo piekna) i zaczalem sie Jej przygladac, az mi sie spodobala - nic nie bylo tu na sile, po prostu dostrzeglem Jej piekno.
Potem zaczalem Ja obserwowac - to jaka jest, jak sie zachowuje itd. Wtedy sie w Niej zakochalem. Ktos moze powiedziec, ze sie zauroczylem, ale ja wiem, ze sie zakochalem - o osobie, w ktorej czlowiek sie zauroczyl, nie mysli sie ponad 2 lata.
Az przyszedl pewien dzien, w ktorym sie po raz 1 spotkalismy (1 randka). Spotykalismy sie kilka razy w tygodniu, bo studiujemy na tej samej uczelni.
Teraz oboje sie kochamy i miedzy nami istnieje milosc.
Patrzac na to wszysko dochodze do jednego, i wg mnie jedynego trafnego, wniosku, ze milosc ewoluuje.
To co istnieje miedzy nami teraz za pol roku/rok/kilka lat bedzie wygladalo zupelnie inaczej, bedzie mialo inny wymiar.
Wszystko bedzie lepsze, bo bedziemy dojrzewac w swojej milosci.

PS To chyba najmadrzejsze zdania jakie do tej pory napisalem na tym forum.

: 08 wrz 2005, 23:47
autor: Anielica
Dość szybko zakochałam się w Mężu... nie zajęło mi to dużo czasu. Ale można powiedzieć, że zakochałam się w nim dwa razy, przed i tuż po naszym małym kryzysie :)