agnieszka.com.pl • Miłość czy przyzwyczajenie?
Strona 1 z 1

Miłość czy przyzwyczajenie?

: 31 sie 2005, 10:41
autor: Prologue
Hej wielcy spece od milosci!
Zerwalem z dziewczyna po ponad rocznym zwiazku. Zbieralem sie do tego kilka dobrych miesiecy, ale zawsze "cos wypadalo" no i odkladalem to i odkladalem. Zwiazek zaczal mnie juz po prostu wpier... Nie mialem najmniejszej ochoty go kontynuowac. I udalo sie. W najmniej spodziewanym przeze mnie momencie zebralem sie, odstawilem gadke i sie skonczylo, a moze zaczelo...
Wiem ze nie jestem zakochany, ale to co przezywam ostatnio rozwala mnie. To uczucie w stylu "kur... ale bym sobie zapalil" tylko ze nie przechodzi po zapaleniu sobie. Przyzwyczajenie? Uzaleznienie? Nie chce do niej wracac ale mam potezne cisnienie zeby to zrobic. To jest jak brzydki nalog. Obiecalem sobie ze to juz na 100% koniec, ale myslalem ze duzo latwiej przyjdzie mi znosic rozlake. Milosc czy przyzwyczajenie? HELP!!!

: 31 sie 2005, 11:04
autor: Lagartija
Znam ten bol, mialam dokladnie to samo bylam z chlopakiem 2,5 roku i na pocztaku faktycznei cos do neigo czulam ale to sie wypalilo. Nasz zwiazek stal sie rutyna, ciagle to samo itd. Mysle ze w Twoim przypadku to przyzwyczajenie. Gdyby to byla milosc to mysle ze sam bys o tym wiedzial - to sie po prostu czuje. Ja jak zerwalam z chlopakiem tez przez 2 tyg. mialam ochote do niego wrocic bo mi go brakowalo - ale tylko z przyzwyczajenia. Po prostu dlugo z kims byles i moze po prostu teraz trudno Ci sie przyzyczaic do samotnosci?

: 31 sie 2005, 11:36
autor: koffi
Zdecydowanie przyzwyczajenie, gdyby to była prawdziwa miłość nie pisałbyś tutaj.
Czasami bardzo trudno jest nam zamknąć ostatecznie wszystko to, co łączyło nas z pewną osobą. Utrudniają to przede wszystkim wspomnienia.
Dla własnego dobra powinieneś poszukać sobie jakiejś fajnej dziewczyny, może nie od razu ją kochać ale spróbować „pofunkcjonować” bez tej ex. A może właśnie taka kolo ciebie jest/była - nie zmarnuj tej szansy.
Jednak jeśli nie pozamykasz pewnych spraw to będzie ci bardzo trudno być z kimś na nowo.

: 31 sie 2005, 14:54
autor: karmen
Dla własnego dobra powinieneś poszukać sobie jakiejś fajnej dziewczyny,


oj, to nei jest dobry pomysl... oznaczalo by to tylko że dzieki innej chce zapomnieć o byłesj... ale pzreciez z drugiej strony poczesci bedzie ranić ta nową...

Po prostu dlugo z kims byles i moze po prostu teraz trudno Ci sie przyzyczaic do samotnosci?


Ja też uważam, że to tylko przyzwyczajenie.. miłości to tu w ogóle jakoś nie widać nawet odrobiny...

: 31 sie 2005, 14:59
autor: nefretete
Tez tak mialam. Kiedy bylismy razem myslalam ze to bardzo powazne uczucie ale nagle poczulam znudzenie zwiazkiem i od 5 miesiecy nie jestesmy razem. Poczulam ulge ale tak naprawde ciagle o nim mysle. Z tym ze wiem ze to nie jest milosc, po prostu przyzwyczailam sie po dlugim okresie bycia razem.

: 31 sie 2005, 15:24
autor: Yasmine
Prologue pisze:Milosc czy przyzwyczajenie?

To drugie. Z nia Ci zle, ale bez niej jeszcze gorzej.

: 31 sie 2005, 16:36
autor: koffi
karmen pisze:
Dla własnego dobra powinieneś poszukać sobie jakiejś fajnej dziewczyny,


oj, to nei jest dobry pomysl... oznaczalo by to tylko że dzieki innej chce zapomnieć o byłesj... ale pzreciez z drugiej strony poczesci bedzie ranić ta nową...



Kiedyś będzie musial zapomnieć "w taki sposób" i tak będzie z pierwsza dziewczyną po "tej z przyzwyczajenia".
To boli czasami obie strony, ale właśnie w taki sposób powoli dochodzi się do normalności.

: 31 sie 2005, 16:39
autor: Sir Charles
Prologue pisze:Obiecalem sobie ze to juz na 100% koniec, ale myslalem ze duzo latwiej przyjdzie mi znosic rozlake.


Chciales tego "na 100% konca", czy tylko go sobie obiecales....?

Czy uczucie zalozyciela tematu to nie przypadkiem rozdzwiek miedzy tym kim jestesmy, a tym, kim myslimy ze jestesmy?

: 31 sie 2005, 18:53
autor: megami
jednak mim oże też uważąm iż to bardziej przyzwyczajenie, to jednak on na pewno czuje do niej coś innego. może to nie super miłość, ale jakaś taka przyjaźń... a strata przyjaciela też boli

: 01 wrz 2005, 10:21
autor: koffi
megami pisze:jednak mim oże też uważąm iż to bardziej przyzwyczajenie, to jednak on na pewno czuje do niej coś innego. może to nie super miłość, ale jakaś taka przyjaźń... a strata przyjaciela też boli


On wcale nie musi tracić jej przyjaźni..... musi tylko rozgraniczyć uczucia, określić się w jakiś sposób w stosunku do niej bo inaczej ciągle będzie gdzieś pośrodku z tysiącem pytań i niewiadomych....

Obojętnie jakby to się nie skończyło to niech nie zapanuje między wami cisza tego co było nie da sie wymazać, inaczej jest z uczuciami (czasami), czasami warto zagadać napisać - po prostu zachowywać się normalnie.

: 01 wrz 2005, 15:42
autor: megami
tylko że nie zawsze można się zachowywać normalnie, udająć że nic się nie wydarzyło.

z drugiej strony koffi ma rację - możecie zostać przyjaciółmi

: 02 wrz 2005, 11:02
autor: Prologue
charlie81 pisze:Chciales tego "na 100% konca", czy tylko go sobie obiecales....?

Czy uczucie zalozyciela tematu to nie przypadkiem rozdzwiek miedzy tym kim jestesmy, a tym, kim myslimy ze jestesmy?


Po wczoraj stwierdzam: BARDZO MOZLIWE!

: 02 wrz 2005, 11:32
autor: koffi
Prologue pisze:
charlie81 pisze:Chciales tego "na 100% konca", czy tylko go sobie obiecales....?

Czy uczucie zalozyciela tematu to nie przypadkiem rozdzwiek miedzy tym kim jestesmy, a tym, kim myslimy ze jestesmy?


Po wczoraj stwierdzam: BARDZO MOZLIWE!


tzn. co sie stało?
obrałeś już jakąś postawę wobec niej? -zapominasz o wszystkim co było, a moze do niej wracasz (?)

: 02 wrz 2005, 16:17
autor: Prologue
Mysle ze gdyby to bylo mozliwe to bym wrocil, ale na szczescie (jakie szczescie?) raczej nie jest (to sie stalo wczoraj). Wiem ze najdalej po kilku tygodniach przezywalbym to co wczesniej. I tu sie pojawia problem, o ktorym mowi Charlie. Jestem rozbity pomiedzy tymi dwoma opcjami. Nie stac mnie na ta odrobine introspekcji by stwierdzic czy na prawde chcialem tego konca, czy tez go sobie obiecywalem tak dlugo az stal sie faktem.


"Zeby cos docenic trzeba to najpierw stracic" - ech... i znowu banaly okazuja sie najprawdziwsze...

: 02 wrz 2005, 16:21
autor: gloria
no to masz problem.

dla mnie rutyna jest gorsza nic cokolwiek...nienawidze rutyny, wiec moim absolutnie obiektywnym moim zdaniem postapiles slusznie. ;]

: 02 wrz 2005, 17:32
autor: koffi
cała ta sprawa prosta nie jest - i tu chyba nie odkrywam niczego niesamowitego...
myślę że powinineś dać sobie szanse (po prostu zostawić to co było).... i poczekać cierpliwie na rozwój wydarzeń.... odpowiedź w końcu przyjdzie.