Strona 1 z 1
Poziom autonomi w zwiazku
: 18 sie 2005, 02:15
autor: CichyPL
Nie wiem, czy juz to bylo, jezeli tak to przepraszam, ale nie znalazlem (prawda, nie szukalem zbyt dociekliwie

)
Chcialbym spytac gdzie w Waszych zwiazkach przebiega granica prywatnosci i wlasnej niezaleznosci. Czy wszystko robicie razem, czy pozostawiacie sobie autonomie.
: 18 sie 2005, 08:11
autor: Imperator
Nie zastanawiam się nad tym. Nie robię doktoratu na temat układów w moim związku. Po prostu w nim żyję. Nie czuję się zniewolony, a nawet bardziej wolny niż kiedyś. Wiele rzeczy robimy razem, ale wiele osobno. Nie jesteśmy papużkami nierozłączkami.
: 18 sie 2005, 08:21
autor: Andrew
Kiedys myslałem ze ta granica konczy sie na sraczu ! <aniolek2> ale gdzie tam , teraz i tam wchodze i jak sika wkładam reke i sie bawie jej myszką , a ciepły mocz spływa po mojej rece ! ale fajnie

i to jej zazenowanie , takie słodkie <aniolek2> <aniolek2> <aniolek2> <aniolek2>
: 18 sie 2005, 09:06
autor: Faq
Andrew: rozbroiles mnie tym, o malo nie spadlem z krzesla =]]]
U mnie jesli chodzi o autonomie to moja dziewczyna mam jej 'troche' wiecej i raczej ceni sobie prywatnosc,wg mnie w zwiazku nie powinno byc granic,ale szanuje jej poglady wiec nie robie nic na sile ...zwykle,ona mnie moze pytac o wszystko,chodzic ze mna gdzie chce mi to nie przeszkadza,a nawet sie ciesze, bo mnie czasem upilnuje w niektorych sytuacjach
Pozdrawiam
F.
: 18 sie 2005, 09:24
autor: mikaaa
u mnie chyba nie ma żanych garnic, bynajmniej nie przychodza mi do glowy
: 18 sie 2005, 09:32
autor: Yasmine
: 18 sie 2005, 10:01
autor: Maverick
Andrew - ciesz sie ze Ci pozwala na to

Jak widac az tak jej to nie przeszkadza.
: 18 sie 2005, 11:42
autor: ksiezycowka
Generalnie ponieważ jesteśmy bardzoo rózni od siebie, co innego nas kręci interesuje i takie tam to wiele rzeczy robimy oddzielnie. Chociazby wypady do pubu ze znajmoymi (innymi oczywiście) robimy oddzielnie.
Mnie momentami drażni brak prywatności i poczucie, ze już wolna nie jestem. <zly1>
Ale sobie z tym radzę. Generalnie Kurek mi nie suszy o nic głowy, bo wie że mam ją na miejscu i mi ufa. <browar>
Wiec jest On, jestem ja i jesteśmy My.
: 18 sie 2005, 13:47
autor: kwjk
Andrew pisze:Kiedys myslałem ze ta granica konczy sie na sraczu ! <aniolek2> ale gdzie tam , teraz i tam wchodze i jak sika wkładam reke i sie bawie jej myszką , a ciepły mocz spływa po mojej rece ! ale fajnie
Hmm.... a jak leci cięższy kaliber, to co wtedy?

: 18 sie 2005, 14:49
autor: gloria
hm, to zalezy.
czasami wydaje mi sie ze dla Niego istniejemy tylko 'my', ze nie ma juz 'mnie' i 'ciebie', co wywoluje momentami miedzy nami tarcie. bo on ma innych znajomych, ja mam innych znajomych, ja nie gram na gitarze, on nie znosi kupowania ciuchow (a meczy mnie o to zebym z nim chodzila, bo on mi doradzi, bla, bla - nie lubie tego, bo mimo wszysto moje kolezanki spelniaja sie pod tym wzgledem duzo lepiej), jego znajomi z innej szkoly raczej nie przepadaja za moimi (ach ta odwieczna rywalizacja

) i vice versa, wiec sila rzeczy jestesmy raczej niezalezni. generalnie mamy z tym troche problemow, bo on czasami jest zbyt zaborczy, mamy z tym troche problemow. ale nie jest najgorzej, nie narzekam

: 18 sie 2005, 15:13
autor: Andrew
Maverick pisze:Andrew - ciesz sie ze Ci pozwala na to

Jak widac az tak jej to nie przeszkadza.
pozwala ? tak myslisz ? myslisz też ze sie ja pytam

<aniolek2> <aniolek2> zabawny jestes <browar>
: 18 sie 2005, 16:53
autor: lorenzen
Ja jednak uważam, że jakieś granice są, że autonomia jest potrzebna i to w wielu aspektach, jakieś odrębne zainteresowania, zajęcia, znajomi etc. - higieniczniej dla psychiki, a i o rutynę trudniej ... a jak ktoś ma z tym problem, to może do tego podejść, iż to przecież ja mu/ jej na to pozwalam, więc to dalej jesteśmy my, tylko nie dosłownie.
Tak sobie to wyobrażam, bo w praktyce to na razie pobożne życzenia, a wcześniej tzw. kipa.
<browar>
: 19 sie 2005, 01:33
autor: CichyPL
No tak.. nie wyobrazam sobie uczestniczenia w tzw. "babskim wieczorze" Chyba bym sobie szyje przegryzl

: 19 sie 2005, 14:58
autor: lizaa
Maverick pisze:Andrew - ciesz sie ze Ci pozwala na to Jak widac az tak jej to nie przeszkadza.
to zabrzmialo jakbys zazdroscil Krzysiowi....
a wlasnie , Kochanie..jakbys ocenil nasza autonomie?
: 19 sie 2005, 16:01
autor: Maverick
Andrew pisze:pozwala ? tak myslisz ? myslisz też ze sie ja pytam

zabawny jestes
Jasne ze pozwala. Jakbym chcial to samo zrobic mojej dziewczynie to by nie pozwolila. I nawet jakbym sila wsadzil reke miedzy uda to przestalaby siusiac

Wiec ona Ci na to po prostu pozwala.
lizaa pisze:jakbys ocenil nasza autonomie?
dobrze
: 19 sie 2005, 16:09
autor: CichyPL
pozwala ? tak myslisz ? myslisz też ze sie ja pytam

zabawny jestes
Moja kochana dziewczynka by mi po prostu odwinela i wyladowalbym z obitym ryjkiem

: 19 sie 2005, 16:55
autor: Hyhy
kwjk pisze:Hmm.... a jak leci cięższy kaliber, to co wtedy? Usmiechnij sie!
Rozjebalo mnie to
Swoja droga - jak jest za duzo MY to tez nie dobrze, powinno byc jakies JA i jakies ONA, w najdrobniejszych glupich sprawach choziazby. W tych co nam przeszkadza na pewni jest ale z czasem sie granice zacieraja.
: 19 sie 2005, 22:48
autor: Zuber
no tak czytam i u nas raczej tez jest JA, ONA i MY i zaloze sie ze przebywacie wiecej czasu ze soba niz my a czasem mam wrazenie ze ona probuje odemnie odpoczac bezsensu to w ogóle

w srode bylismy z koleznaka na rowerach wczoraj na noc na działke, a jutro musze na taka impre na dzialki pojechac i prosilem zeby pojechala ze mna bo mi sie samemu nie chce i troche glupio

a ona ze mam sam jechac

jesli chodzi o powody to sobote ma wolną wiec nie ma zadnych... a jak chce z nia o tym pogadac to ona zmienia temat

: 19 sie 2005, 22:56
autor: ksiezycowka
Zuber pisze:a jak chce z nia o tym pogadac to ona zmienia temat
To nie dobrze. Ja mojemu wprost powiedziałam, ze potrzebuje i od niego odpoczywac i mógł to zaakceptowac bądź nie, ale sprawę jasno postawiłam.
: 20 sie 2005, 00:59
autor: CichyPL
Moon, chodzi Ci o jakis "babskie wieczory" czy na imprezy tez lubisz czasami isc sama?
U mnie jest tak, ze staramy sie zawsze chodzic razem. Nie lubie jak moje bejbe sie o mnie martwi i nie wie co sie ze mna dzieje.
: 20 sie 2005, 10:21
autor: Yasmine
CichyPL pisze:"babskie wieczory"
babskie wieczory, to jak sama nazwa wskazuje, sa babskie, wiec logiczne, ze bez niego. Ktory facet by to wytrzymal

?
Jesli chodzi natomiast o wszystkie inne imprezy to zawsze chodzimy razem.
: 20 sie 2005, 10:55
autor: ksiezycowka
Nie lubię czegoś takiego jak "babskie wieczory" <belt3>
No moze czasem.
Chodzi mi o normalne spotkania ze znajomymi. W 1/3 to dziewczyny.
: 20 sie 2005, 11:18
autor: Zuber
jak idziemy sie gdzies przejsc albo pograc w kosza czy w siate to u nas zawsze jest tak ze jakas jej kolezanka albo 2 ida, jakos nie wiem czemu ale ona nie chce moich znajomych poznac

w ogóle starzy to twierdza ze ona przed nimi ucieka

i nie mozemy o tym pogadac do tego wszystkiego bo zmienia temat

: 20 sie 2005, 11:21
autor: mikaaa
u nas paczka wspólna wiec jesli mam sie spotkac bez mojego chłopaka to to zazwyczaj sa babskie wieczory, no chyab ze t kumpela spoza znajopmych z którymi sie zazwyczaj spotykamy.
I lubie babskie wieczory jakośc inaczej jest, nawet to piwo sie pije inaczej...
: 20 sie 2005, 17:10
autor: ksiezycowka
I lubie babskie wieczory jakośc inaczej jest, nawet to piwo sie pije inaczej...
No włśnie inaczej. Ja w ogóle nie mam niekiedy z kim normalnie pogadać. Bo o czym mam z samymi babami gadać?Nie lubię kobiet...
: 20 sie 2005, 22:55
autor: CichyPL
Yasmine pisze:babskie wieczory, to jak sama nazwa wskazuje, sa babskie, wiec logiczne, ze bez niego. Ktory facet by to wytrzymal

?
Wiesz Jasmine... z drugiej strony, przy odpowiednio duzej ilosci alkoholu facet jest w stanie NAPRAWDE duzo wytrzymac

: 20 sie 2005, 23:17
autor: Yasmine
moon pisze:Bo o czym mam z samymi babami gadać?Nie lubię kobiet...
A ja sie dziwie, czemu tak dlugo nie bylam na zadnym babskim spotkaniu...chyba tez nie lubie bab. Nie wytrzymalabym nigdy w klasie z samymi dziewczynami !
: 21 sie 2005, 00:15
autor: ksiezycowka
CichyPL pisze:przy odpowiednio duzej ilosci alkoholu facet jest w stanie NAPRAWDE duzo wytrzymac
A co za przyjemnośc z załóżmy takiego babskiego wieczoru przy nawalonym w cholere facecie?
: 21 sie 2005, 12:21
autor: kattia
CichyPL pisze:z drugiej strony, przy odpowiednio duzej ilosci alkoholu facet jest w stanie NAPRAWDE duzo wytrzymac

mam co do tego watpliwosci

sprawdze przy najblizej okazji jak wiele ;P