Po prostu... parę naiwnych pytań, nic więcej...
: 05 sie 2005, 23:02
A. - Już mnie nie kochasz, prawda?
B. - Prawda jest względnością....
Zapach kawy. Z mlekiem. I z cynamonem. Wybudza z odrętwienia i tak obumarłe ciało. Milion myśli w głowie, milion pomysłów na przyszłość. Żaden dobry. Jak mam żyć?
Dlaczego tak jest.... dlaczego najszybciej odchodzą ludzie, którzy są najbardziej potrzebni, najbardziej kochani... Co to za tłumaczenie.... tak będzie lepiej, Twoje szczęście jest przy kimś innym... Ehh... Byliście kiedyś w sytuacji, kiedy nie mogliście być z osobą, którą kochaliście, tylko dlatego, że wiedzieliście, że będąc z tą osobą nie uszczęśliwicie jej? Że będzie przy was nieszczęśliwa.... mimo wszystko?
Jak wiele człowiek jest w stanie zrobić żeby zniszczyć drugiego człowieka?
Liczy się tylko tu i teraz..To, że jesteśmy razem, że mogę mieć Cię przy sobie... A. nikt nas nie zniszczy, nigdy, a na pewno nie on...
Zniszczył.
Czy zawsze warto walczyć do końca? Nawet jeśli nie jest się przekonanym, czy ta druga osoba nie będzie szczęśliwsza bez Was?
Wyjeżdżam na jakiś czas, z przyjaciółmi... Bardzo się cieszę, ciesz się więc ze mną.
Moja historia... Wielka miłość, wielka namiętność, wielka tragedia... traumatyczne rozstanie.
Bolisz mnie....
Ktoś kto gotów był zrobić wszystko, żeby rozdzielić mnie z Ukochanym. Ktoś kto próbował mnie zgwałcić. Ktoś kto nie posunął się przed niczym....
Wiesz jak się czułem gdy on powiedział, że Cię gwałci a ja nie mogłem nic zrobić?? Wiesz jak się czułem, gdy dowiedziałem się, że popełniłaś samobójstwo?
Teraz... teraz On odszedł. A ja? Ja zostałam. Nie mogę walczyć o Niego, bo nie mogę skazywać Go na takie cierpienie, ale....
"To co dla mnie miało sens odeszło razem z Tobą..."
Czy... czy zawsze trzeba walczyć? Czy będę frajerką jeśli odejdę? Czy można drugi raz pokochać tą samą osobę? Czy po takich wydarzeniach można zbudować normalny związek?
Hmmm.... życie pokaże.....
"Więc czekam tu, wciąż kocham Cię, choć poszłeś inną drogą..."
B. - Prawda jest względnością....
Zapach kawy. Z mlekiem. I z cynamonem. Wybudza z odrętwienia i tak obumarłe ciało. Milion myśli w głowie, milion pomysłów na przyszłość. Żaden dobry. Jak mam żyć?
Dlaczego tak jest.... dlaczego najszybciej odchodzą ludzie, którzy są najbardziej potrzebni, najbardziej kochani... Co to za tłumaczenie.... tak będzie lepiej, Twoje szczęście jest przy kimś innym... Ehh... Byliście kiedyś w sytuacji, kiedy nie mogliście być z osobą, którą kochaliście, tylko dlatego, że wiedzieliście, że będąc z tą osobą nie uszczęśliwicie jej? Że będzie przy was nieszczęśliwa.... mimo wszystko?
Jak wiele człowiek jest w stanie zrobić żeby zniszczyć drugiego człowieka?
Liczy się tylko tu i teraz..To, że jesteśmy razem, że mogę mieć Cię przy sobie... A. nikt nas nie zniszczy, nigdy, a na pewno nie on...
Zniszczył.
Czy zawsze warto walczyć do końca? Nawet jeśli nie jest się przekonanym, czy ta druga osoba nie będzie szczęśliwsza bez Was?
Wyjeżdżam na jakiś czas, z przyjaciółmi... Bardzo się cieszę, ciesz się więc ze mną.
Moja historia... Wielka miłość, wielka namiętność, wielka tragedia... traumatyczne rozstanie.
Bolisz mnie....
Ktoś kto gotów był zrobić wszystko, żeby rozdzielić mnie z Ukochanym. Ktoś kto próbował mnie zgwałcić. Ktoś kto nie posunął się przed niczym....
Wiesz jak się czułem gdy on powiedział, że Cię gwałci a ja nie mogłem nic zrobić?? Wiesz jak się czułem, gdy dowiedziałem się, że popełniłaś samobójstwo?
Teraz... teraz On odszedł. A ja? Ja zostałam. Nie mogę walczyć o Niego, bo nie mogę skazywać Go na takie cierpienie, ale....
"To co dla mnie miało sens odeszło razem z Tobą..."
Czy... czy zawsze trzeba walczyć? Czy będę frajerką jeśli odejdę? Czy można drugi raz pokochać tą samą osobę? Czy po takich wydarzeniach można zbudować normalny związek?
Hmmm.... życie pokaże.....
"Więc czekam tu, wciąż kocham Cię, choć poszłeś inną drogą..."

