To bardzo zakrecone bo teraz w sumie juz z zadnym mnie nic nie laczy ale sie spotykam i z jenym i z drugim i nadal kazdy chce zeby cos z tego bylo ale nie lubie krzywdzic ludzi chociaz juz i tak to zrobilam ale nie chce dalej tego ciagnac. Najchetniej i z jednym i z drugim przestalabym sie spotykac ale sa moimi przyjaciolmi i bardzo mi na nich zalezy. Chce wybrac ktoregos ale nie potrafie.
Z tego posta wnioskuję, że nie czujesz do żadnego z nich miłości. Poza tym tutaj piszesz, że nic już Cię z nimi nie łączy i najchętniej z obydwoma byś się nie spotykała, a tutaj że Ci na nich zależy. Trochę to nieskładne. Zaplątałaś się sama w sobie i chyba nie wiesz czego chcesz.
Co my tu mamy dalej...
Najchetniej to bylabym z jednym i drugim na raz, ale nie potrafilabym sobie spojrzec w oczy bo wiem ze im by sie to nie podobalo. Obaj mnie pociagaja i nie wyobrazam sobie zerwac z nimi kontaktu nawet na jeden dzien.
Nie możesz ciągnąć dwóch srok za ogon - dobrze, że sobie z tego zdajesz sprawę. Jak już wcześnie powiedziałam, na podstawie Twoich wypowiedzi wnioskuję, że żadnego nie kochasz. Oni Ci się po prostu podobają, pociągają Cię. Wydaje mi się, że nie myślisz o nich zbyt poważnie... m.in. dlatego, że dopuściłaś do takiej sytuacji. Jak ja to widzę? Moim zdaniem powinnaś i jednemu i drugiemu dać spokój, mimo że "nie możesz dnia bez nich wytrzymać". Pomyśl też o NICH. Nie mieszaj im za mocno i za długo w głowach.
Powinnaś też pomyśleć nad sobą: swoimi uczuciami, zamierzeniami, nad swoim zachowaniem i jego wpływem na innych. Może odizoluj się od nich na trochę, wyjedź na krótko gdzieś, żebyś mogła wewnętrznie się wyciszyć i nabrać troszkę dystansu do sprawy. A nóż coś zrozumiesz i będziesz wiedziała co robić...