agnieszka.com.pl • Przymusowe rozstanie
Strona 1 z 2

Przymusowe rozstanie

: 27 cze 2005, 21:46
autor: Mróweczka
Niestety na okres wakacji (jakies 3 miesiace) bede zmuszona rozstac sie z moim mezczyzna. Ja wyjezdzam za granice, on zostaje.
Mam pytanie jak to przetrwac?
Czy myslicie, ze tesknote mozna jakos zlagodzic.... no wiem, telefony, smsy.... ale cos jeszcze?
Jak sobie poradzic w takiej sytuacji?
:( :(

: 27 cze 2005, 22:03
autor: Nomaj
Witam.
Po prostu współczuję Ci. Sama przeżyłam takie rozstanie 4 m-czne. Było ciężko, pomagała praca i ciągłe zajęcie się czymś aby ciągle o nim nie myśleć. Najgorsze były wieczory, które do czasu wyjazdu spędzaliśmy razem a teraz byłam sama. Wciąż czekałam na telefony sm-sy żeby usłyszeć jego głos, a potem czasami aż płakałam tak było mi go brak. Słyszałam go tak blisko siebie a, był tak daleko... Trudno mi coś doradzać każdy przeżywa to na swój sposób - może będzie to próba dla waszej miłości? <3m_się>

: 27 cze 2005, 22:43
autor: ksiezycowka
Mróweczka pisze:Czy myslicie, ze tesknote mozna jakos zlagodzic.... no wiem, telefony, smsy.... ale cos jeszcze?
Jak sobie poradzic w takiej sytuacji?

To tak, le tez nie za często. Jedziesz za granice wiec masz tam jakiś cel. Dąż [to się tak pisze?] więc do niego, a nie siedz wieczorem smutna, zalana łzami i stęskniona.

: 28 cze 2005, 00:01
autor: ptaszek
Najlepszym sposobem na tęsknotę jest po prostu multum zajęć :) innego raczej nie widzę. Oczywiście, kontakt trzeba mieć. Ale też trzymać się myśli, że się to zniesie, że tak trzeba, a potem - nim się obejrzeć - nastąpi powrót. 3 m-ce to okropnie długa rozłąka dla zakochanych, więc życzę Wam wytrwałości!!

: 28 cze 2005, 00:51
autor: szopen
ptaszek pisze:3 m-ce to okropnie długa rozłąka dla zakochanych,
le nie tak dluga zeby nie dac rady tego przetrwac:) A przy dzisiejszych mozliwasciach techniki, net, sms'y, telefony, mozna wytrzymac. Dacie rade :)

: 28 cze 2005, 01:15
autor: sophie
Da się się przetrwać. I to nawet dłużej... :]
Owszem, momentami jest strasznie cieżko, dlatego dobrze tak jak pisał ktoś wcześniej zająć sie pracą, poza tym spotkaniami z przyjaciolmi itd, żeby nie myśleć ciągle o tym, że go nie ma...
Sama to przechodziłam, tyle że prawie pół roku...

Będzie dobrze :]

: 28 cze 2005, 11:58
autor: Kemot
Najlepszym sposobem na tęsknotę jest po prostu multum zajęć innego raczej nie widzę


NIE ZGODZE SIĘ Z TYM !!

To nie prawda. Miałem ostatnio taką sytuację, że miałem niepewną sytuację z była dziewczyną. To był czas końca roku, czas poprawiania ocen. Nie dało się uczyć w ogóle :( Cały czas o tym myślałem :( Nie dało się po prostu. Ale poprawiłem 8)

: 28 cze 2005, 15:08
autor: guli
Kemot - to jest zupełnie inna sytacja niż Twoja :)
Moim zdaniem trzeba się po prostu przemęczyć jakoś. A cuda techniki ułatwiające komunikację na odległość nie każdemu pomagają, jak ja kiedyś musiałem się rozstać z dziewczyną na kilka miesięcy to telefony raczej mnie dołowały i po każdej rozmowie tęskniłem jeszcze bardziej. Najlepiej jest faktycznie czymś się zająć i doczekać do powrotu.

: 28 cze 2005, 16:00
autor: rrq
3 msc co to jest w porównaniu do wieczności :-D

Jak kocha to poczeka :-D

: 28 cze 2005, 17:29
autor: Koko
3 msc co to jest w porównaniu do wieczności :-D

No właśnie ... 3 miesiące? To naprawdę niewiele!
Zdarzyć się może, że i przez rok się widzieć nie będziecie i co wtedy? Płacz i zgrzytanie zębów miast zdrowego rozsądku? :-)


Jak kocha to poczeka :-D

No... :-)

: 28 cze 2005, 21:46
autor: lizaa
ja na jego miejscu bym Ci zabrobila jechac :) nie puscilabym swego Faceta na tak dlugi okres ale jak trzeba to trzeba.. zycze powodzenia , milosc wszystko przetrzyma..

: 02 lip 2005, 13:05
autor: prien
Mam podobny problem tyle tylko że jestem na miejscu tego chłopaka. Ona wyjechała na 3 miesiace za granicę. Z tymi cudami techniki to nie do końca jest tak jak mówicie, bo najpier trzeba miec do nich dostęp, a rozmowy przez koma za granica są bardzo drogie iraczej za czesto nie można sobiena nie pozwolić. Tam gdzie mieszka mój skarb nie ma neta a do kawiarenki nie ma czasu chodzić. w ogóle to nie wiem teraz czemu jej pozwoliłem pojechać, ale sądziłem że jak postawie sprawę albo ja albo wyjazd to może później miec do mnie pretensje. Teraz mimo że mineło dopiero parę dni to chodzę cały czas wkurzony i zaczynam być na nia wściekły że pojechała (a wcale nie musiała). Niedługo bede z nia rozmawiał i nie wiem czy jakoś jej nie zmusic do powrotu bo jest taka możliwość.

: 02 lip 2005, 13:16
autor: ksiezycowka
gargul pisze:Niedługo bede z nia rozmawiał i nie wiem czy jakoś jej nie zmusic do powrotu bo jest taka możliwość.

Co najwyżej powiedz jej jak się teraz czujesz.
Ona nie jest psem na smyczy. Może nie musiała, ale chciała i ok.

: 02 lip 2005, 13:52
autor: karmen
ja mojego faceta opuścilam zaledwie na 2,5 tygodnia i juz zanim starsznie tęsknilam... a co dopiero jak bym miala wyjechac na pare m-cy albo odwrotnie....

: 03 lip 2005, 14:25
autor: AlicE!
Moj tata tez kiedys wyjezdzal ,wracal po paru miechach. Ja wiem ze to nie to samo, ale przeciez tez tesknilam:( Za to pomysl jaka bedzie radosc jak wroci^^ nie bedziecie mogli sie soba nacieszyc^^ Staraj sie nie myslec: O Boze, jeszcze tyle czasu do powrotu...Mysl: jeszcze tylko X dni...
Smsy, telefony itd. pomoga Wam jakos przetrwac... I zajmij sie czyms, zeby czas Ci szybciej mijal...;) <browar>

: 10 lip 2005, 10:54
autor: konstancja
da się wszystko przezyc...dobrze,ze na swiecie istnieje coś takiego jak telefon i internet:D..mój facet tez wyjezdza na 2 miesiące..przeboleję to jakos,zajme sie czymś,zeby tyle nie myslec..a jak wróci,to znów się nacieszymy sobą..do woli:D..już sie nie moge doczekac!!!p.s.chyba zaczne liczyc dni do jego powortu do Polski:P..hehe..

: 16 lip 2005, 00:15
autor: prien
Takie długie rozstania sprawiają że zaczyna sie myśleć co jest nie tak w związku... :| I zaczyna sie wszystko jebać...

: 16 lip 2005, 11:48
autor: słonko
gargul pisze:Takie długie rozstania sprawiają że zaczyna sie myśleć co jest nie tak w związku... I zaczyna sie wszystko jebać...

nic bardziej błędnego, ja miałem przerwę 5 miesięcy byłem za granicą, to był dopiero ciężki okres, ale zaczełem pracować po 12 -14 godz. na dobę to jakoś pomagało, a gdzieś tak w połowie mojego pobytu przyleciała do mnie, oj co tam się działo dwa dni praktycznie z łóżka nie wyszliśmy <banan>

: 16 lip 2005, 12:16
autor: prien
słonko pisze:
gargul pisze:Takie długie rozstania sprawiają że zaczyna sie myśleć co jest nie tak w związku... I zaczyna sie wszystko jebać...

nic bardziej błędnego, ja miałem przerwę 5 miesięcy byłem za granicą, to był dopiero ciężki okres, ale zaczełem pracować po 12 -14 godz. na dobę to jakoś pomagało, a gdzieś tak w połowie mojego pobytu przyleciała do mnie, oj co tam się działo dwa dni praktycznie z łóżka nie wyszliśmy <banan>

Wiesz ale jeżeli rzeczywiście w związku było cos nie tak to rozstanie działa jak wzmacniacz. Wtedy zaczynasz patrzeć bardziej racjonalnie na niektóre sprawy oczyszczony z tego swoistego amoku kiedy jesteś z tą osobą na codzień.

: 16 lip 2005, 15:26
autor: słonko
gargul pisze:Wiesz ale jeżeli rzeczywiście w związku było cos nie tak to rozstanie działa jak wzmacniacz. Wtedy zaczynasz patrzeć bardziej racjonalnie na niektóre sprawy oczyszczony z tego swoistego amoku kiedy jesteś z tą osobą na codzień.

gargul, mi się zdaje że w takim wypadku to czy się roztaniecie czy nie nie ma znaczenia, bo jak się coś kończy to już tylko kwestia czasu do rozejścia, a taka przerwa najwyżej to przyspieszy, to może i dobrze szybciej można stanąć na nogi.
A dla Mróweczki chodziło o to jak przetrwać rozstanie z ukochanym, no to zapodałem swój przykład.
P.S Mróweczka trzymaj się, dasz sobie radę, ja właśnie aktualnie jestem w rozstaniu ze swoim szczęściem już dwa tygodnie, ale zostało jescze tylko 9 dni a potem to już tylko big big <serce2> <serce2>

: 18 lip 2005, 19:02
autor: prien
Tylko problem w tym że kobiety sie czaja zanim coś powiedzą... Jeżeli cos sie zjebie to pewnie dowiem sie o tym dopiero jak przyjedzie, a każdy lubi miec chyba jasną sytuację i wiedzieć o tym zaraz jak się to stanie.

: 18 lip 2005, 23:01
autor: Runa
gargul pisze:Jeżeli cos sie zjebie to pewnie dowiem sie o tym dopiero jak przyjedzie

Ja też nie lubie przez telefon mówic o tym co źle zrobił i że coś mi sie nie podoba - wolę słuchać jego głosu <zakochany2> i mówić o tym co dobre - po co niszczyć te rzadkie chwile kiedy mam go "przy sobie" <ja nawet nie wiem kiedy się spotkamy> :567: o problemach najlepiej pogadac na żywo - wszystko jest łatwiej wyjaśnić

mówisz ze mógłbyś "nie pozwolić" jej na wyjazd? tylko dla tego że to była jej decyzja a nie przymus?? czy to nie egoizm? :>

: 18 lip 2005, 23:41
autor: prien
Runa pisze:
gargul pisze:Jeżeli cos sie zjebie to pewnie dowiem sie o tym dopiero jak przyjedzie

Ja też nie lubie przez telefon mówic o tym co źle zrobił i że coś mi sie nie podoba - wolę słuchać jego głosu <zakochany2> i mówić o tym co dobre - po co niszczyć te rzadkie chwile kiedy mam go "przy sobie" <ja nawet nie wiem kiedy się spotkamy> :567: o problemach najlepiej pogadac na żywo - wszystko jest łatwiej wyjaśnić

mówisz ze mógłbyś "nie pozwolić" jej na wyjazd? tylko dla tego że to była jej decyzja a nie przymus?? czy to nie egoizm? :>

Może troche i tak ale ja gdybym nie musiał to bym nie wyjeżdżał na tak długo. Z resztą już wyjechała więc teraz po prostu trzeba to przetrwać. Co będzie jak przyjedzie to się okaze, na pewno nie omieszkam z nią poważnie porozmawiać :P

: 18 lip 2005, 23:48
autor: Runa
gargul pisze:na pewno nie omieszkam z nią poważnie porozmawiać


mam nadzieję że to będzie coś miłego ;P po taaaakim rozstaniu?

Moja kolezanka mi kiedys powiedziała "jak się spotkacie to będzie bomba - albo dobra albo zła" życze ci CUDOWNEJ bomby <banan>

: 18 lip 2005, 23:52
autor: prien
Oby to nie była bomba atomowa bo po niej nic ie zostaje :P

: 19 lip 2005, 00:02
autor: Runa
gargul pisze:bo po niej nic ie zostaje


jeśli masz tak wybuchowe zamiary, to pewnie nie ;)
ale ja miałam na myśli <zakochani>

w każdym razie na razie u mnie są tylko telefony <rzadko> sms'y <różnie> i gg
ale czasami mam wrażenie że cześciej się kontaktuje przez gg z innymi moimi daleko mieszkającymi znajomymi! :/

: 19 lip 2005, 00:36
autor: prien
Runa pisze:
gargul pisze:bo po niej nic ie zostaje


jeśli masz tak wybuchowe zamiary, to pewnie nie ;)
ale ja miałam na myśli <zakochani>

w każdym razie na razie u mnie są tylko telefony <rzadko> sms'y <różnie> i gg
ale czasami mam wrażenie że cześciej się kontaktuje przez gg z innymi moimi daleko mieszkającymi znajomymi! :/

Wlasnie te rózne watpliwości i ukrywane oskarżenia w kierunku nieobecnego partnera sa najgorsze :| Trudno pozbyc sie tych myśli i wierzyć ze wszystko jest ok. Moim zdaniem po prostu nie można się łamać a jeżeli cos sie zacznie psuć z tamtej strony to mam nadzieję że uda mi sie to wychwycić pomimo żadkich kontaktów.

: 19 lip 2005, 00:43
autor: Runa
gargul pisze:Wlasnie te rózne watpliwości i ukrywane oskarżenia w kierunku nieobecnego partnera sa najgorsze


zgadzam się - ale ja mam na to lekarstwo - bardzo żadkie i bardzo cenne ;) Jego głos - kiedy go słyszę, może mówić o czym kolwiek, a ja i tak wiem... <serduszka> :)


gargul pisze:Moim zdaniem po prostu nie można się łamać a jeżeli cos sie zacznie psuć z tamtej strony to mam nadzieję że uda mi sie to wychwycić pomimo żadkich kontaktów.


da się to wychwycić - wierz mi. a wtedy możesz tylko czekać i zapewniać o swoim uczuciu w nadziei że to coś jeszcze znaczy ;)

: 19 lip 2005, 16:27
autor: rrq
Zgadzam sie z GARGUL-em, rozstania sprawiają ze złowiek łapie schizy, nie wie co robi druga osoba, do głowy napływają głupie myśli. Częscto dręczymy sie. Ja nie potrfie sobie w takich akcjach poradzić i zachowuje sie irracjonalnie. A nie daj Boże miec za dużo czasu.... wtedy psychotropy :-D

: 21 lip 2005, 17:01
autor: Sepik
a moja pani pojechala na prawie caly roczek do francji do szkoly (cholera jakby w polsce zle uczyli :) ) niom i powiem tyle ze poczatki sa najgorsze ale z czasem jak znajdziesz sobie jakies zajecie bedzie coraz lepiej ...

Mróweczka 3 miechy da sie wytrzymac a jak juz mina to przekonasz sie jak to szybko polecialo a wiez miedzy wami bedie jeszcze silniejsza :)
duzo pomagaja listy strasznie podbudowuja a w glowce i w serduchu mocno zakorzenia sie mysl ze ktos cie baaardzoo kocha. dla mnie listy czesto byly pomocne na dola wiec piszcie do siebie jak najczesciej....