Krzych(TenTyp) pisze:Właśnie mnie wkur*** ze w Polsce teraz mamy nie zaakłady pracy i dobraj płący tylko łagry. "Arbeit mach frei"
Bo to jest Krzychu taki wspaniały popieprzony kraj. Bogaci i biedni, siedzący w mercach i łażący po śmietnikach. Biedni realni - ci którzy walczą o kromkę chleba i biedni nierealni - ci którzy szukają grosza tylko po to żeby obalić bełto. Sklepy pełne towarów, w hipermarketach zatrzęsienie od produktów. Miliony reklam w skrzynkach pocztowych, ciągłe "promocje" i namawianie ludzi aby żyli na kredyt. Zakupy na kredyt, mieszkanie na kredyt, samochód na kredyt, życie na kredyt, wszystko na kredyt. Przecież żeby wziąć kredyt to też trzeba mieć pieniądze bo z czego go spłacać? Ciągle tylko "kup to kup tamto kup sramto, zasługujesz na to, jesteś tego warta". A pracy coraz mniej, ludzi gdzieś co chwilę wyrzucają na zbity ryj z roboty. Szczególnie tych, którzy bardzo się starali pracować. Wypłaty coraz niższe, godziny pracy coraz większe. To początek końca.
Pewien facet zaczepia mnie koło sklepu, stoi z dwoma psami rasy polarnej na smyczy.
"Panie! Na pieski zbieram...".
A ja mu na to: "A co te pieski aż tyle żrą, że pan musi na nie zbierać?".
"A wie pan, bo ja ich mam w domu 10".
Kurde co za ludzie. Każdy tylko kasy chce. Czasami pomogę, dam. Ale bez przesady.
Chodzi stara Królikowa z wózkiem po śmietnikach i zbiera co się da. Jej dam, bo wiem że nie zbiera na pieski tylko na przeżycie, na "bycie albo nie bycie".
Podchodzi do mnie łepek nieźle ubrany, z plecakiem i prosi o 50 groszy. Patrzę na niego i widzę że na pewno nie biedak, więc mówię że niemam. Pewnie mu na fajki albo na piwo zabrakło. Jak się nauczył palić i wpadł w nałóg to niech teraz zbiera kiepy pod kioskiem i zrobi sobie z tego papierosa. Na fajki nie będę dawał.
Przychodzi do mnie facet i prosi o kasę. Wiem że na chlanie potrzebuje bo widzę że wcięty i w ogóle, a zresztą on nigdy nie chciał kasy na chleb.
Mówię mu: "A na co pan potrzebuje, na wino?".
"Nie, nie chcę na wino. Chcę na chleb".
"No dobrze, to pójdziemy razem do sklepu i kupię panu chleb".
"A to ja nie chcę".
Zdechnie z głodu a bełto będzie chlał, bo to jest jego jedyny sens życia. Tanie wino to dla niego wielka miłość, miłość życia. Będzie chlał nawet na łożu śmierci. A może ma co jeść, tylko bełta mu za mało? W końcu obfita popitka też musi być... smutne to.
Pewne małżeństwo pijaków naprztykało piątkę dzieci. Gnieździli się w jednopokojowym mieszkaniu, w starym, poniemieckim budynku. Brud, smród, ubóstwo. Sztynks, zaduch, jak tylko się weszło. Jedno okno. W środku - zgroza. Dzieciaki z gołymi dupami latają, wszędzie porozwalane jakieś ciuchy, majtki, śmierdzące, nie wyprane skarpety. Żarcie na podłodze, po całym pokoju fruwa pierze od rozprutej kołdry. Pełno much. Piątka dzieci i dwóch pijaków w jednym pokoju. Razem siedem osób. I jeszcze do tego suka wilczura która właśnie oszczeniła się i urodziła 10 szczeniaków. Zimna woda, kuchenka i zlew pamiętają czasy drugiej wojny światowej. Kibel z wierzchu brudny od kału, bałbym się nawet na niego siąść bo by mi się dupa przykleiła do sedesu. Jeszcze bym mógł jakiegoś syfa załapać. Suka i szczeniaki sikają co chwilę na podłogę bo oczywiście nikt ich nie wyprowadza. Pijak co chwilę krztusi się i wypluwa flegmę, którą wyciera o sukę. Z jego żoną nie porozmawiasz, bo okrutnie capi jej z buzi na kilometr. Leży prawie cały dzień w łóżku plując za nie. Żarcie które nie zjedzą rzucają na podłogę, bo wiedzą że zje je pies. W całym "mieszkaniu" sztynks jest taki, że nie usiedzisz zbyt długo tam u nich. No chyba że lubisz mieć odruchy wymiotne.
Po pewnym czasie okazało się że mieszkanie nie jest ich, zostali wyeksmitowani. Dzieci poszły do domu dziecka a pijaki się spiknęli z innymi pijakami i chlali jeszcze bardziej niż wcześniej.
U moich znajomych na drugim piętrze, na samej górze mieszkała chora kobieta. Sikała i oddawała kał pod siebie. Po trzech latach smród rozszedł się po całej kamienicy i był nie do wytrzymania i w końcu zaniepokojeni musieli powiadomić odpowiednie władze. Władze przyjechały. Zabrali chorą kobietę do zakładu dla obłąkanych. Ale tego całego syfu nie sprzątneli. Jak myślisz, kto musiał to sprzątać? Tak, moi znajomi! Wyobraź sobie: dwa dni wyworzenia stosów kału i innych nieczystości. Po sprzątnięciu śmierdziało jeszcze tam dwa lata. Potem smród minął, ale pojawił się nowy - z popękanych rur kanalizacyjnych. Budynek już się sypie. Ale Urząd Miasta w ogóle się tym nie interesuje. Widocznie czekają, aż mieszkańcom się zawali na łeb.
W kamienicy, w której mieszkają dziadkowie mojej żony dwóch kolegów pijaków urządziło sobie libację suto nakrapianą... denaturatem. Po dwóch tygodniach w całej kamienicy smród nie do zniesienia. Wezwali Policję. Policja wyważyła drzwi od ich "meliny". Okazało się, że już nie żyli od dwóch tygodni i zaczęli się rozkładać.
Mój znajomy pracuje w sądzie. Jest kuratorem. Rozpatruje sprawy rozwodowe i tym podobne. I wiesz co? To co on widzi u ludzi to jest tragedia.
Kobieta około 35-40 lat. Całymi dniami siedzi w oknie. Włosy codziennie farbuje na inny kolor. W poniedziałek ma czerwone, we wtorek ma zielone, a w środę niebieskie.
"Nadzwyczaj szczęśliwe małżeństwo":
"No wie pan, mąż rzeczywiście gwałcił nasze starsze córki, ale tych młodszych nie ruszył. Złamał mi rękę ale zaszłam z nim ponownie w ciążę bo myślałam że kolejne dziecko jego zmieni. Niestety, zrzucił mnie ze schodów. Ale to dobry człowiek bo zarabia na nasze utrzymanie".
Pewna kobieta mieszka w mieszkaniu razem ze swoim mężem i z jego kolegą:
"A gdzie państwo śpią?"
"O tam na tym łóżku"
"Jak to? We trójkę na takim małym łóżku?"
"A wie pan bo jak mąż przyniesie jakieś pieniądze do domu to ja z nim wtedy z nim spię w łóżku, ale czasami kolega coś przyniesie to śpię z kolegą. A trzecia osoba wtedy na podłodze śpi".
Nie dziwię się że ten mój znajomy zarabia 5000 zł na łapę. Bo jak widzi wypłatę to go to chroni przed znalezieniem się w zakładzie dla obłąkanych. Ma dzięki temu silną motywację do pracy. Ale ja po miesiącu takiej pracy obojętnie za jakie pieniądze to bym się psychicznie wykończył i zawieźliby mnie do Kocborowa.
Nie mam mieszkania. Mieszkamy z niunią u teściów. Znajomy mi ostatnio dał naprawdę wspaniałą radę. Normalnie debeściak:
"Weź kredyt i będziesz je miał"
"A jak stracę pracę to będziesz za mnie go spłacał?"
Cwaniakować to każdy potrafi. Dostał z Urzędu Miasta za darmo i zgrywa kozaka. Żyje sobie z alimentów które jego biologiczny ojciec płaci na niego oraz z renty żony. A ja żeby przeżyć muszę zapieprzać w pocie czoła po 13-14 godzin. I sprawdza się tutaj przysłowie: "Bogatemu łatwo powiedzieć, że pieniądze leżą na ulicy". Ale co zrobić jak się ma tak jak ja bardzo niepewną pracę i można ją w każdym momencie stracić? Może jednak zaciągnąć kredyt? A jak się straci pracę to może zaciągnąć kolejny, żeby spłacić tamten pierwszy? A potem nocować na dworcu jak już komornik wszystko zabierze?
Poszedłem kiedyś z kumplem do Red Baru na frytki. Postawiłem mu wielką porcję za 4 złote. Żre i nagle mówi: "Wiesz, ale te frytki niedobre". No tak, jakby kupił za swoje pieniądze to by były dobre.
Idę sobie ulicą i widzę namalowany na murze napis: "Witaj w krainie gdzie obcy ginie". Taki ambitny tekst to tylko może napisać nasza wspaniała polska młodzież. Normalnie wymiękam jak widzę takie debilizmy. Powinno pisać "Witaj w krainie pełnej debili dla których nie ma ratunku".
To tylko niektóre z przykładów, co się u nas w kraju dzieje. A to wszystko dzięki naszemu kochanemu rządowi polskiemu oraz wszędobylskiej prywacie która z nimi trzyma sztamę. Siedzą na stołkach, biorą gruby hajc i nic nie robią. Potrafią tylko gadać i idealizować. Jedynie Lepper jest wporzo, reszta - lepiej nie mówić. Ludzie uciekają do innych państw. Uciekają z prostego powodu: tu się po prostu nie da żyć. Nie da!
Zbliżają się wybory. Kto wygra wybory? na pewno potwory. Znowu będzie kupa gadaniny, co by kto nie robił i ile by ludziom kasy nie dał. Ale to tylko słowa. Jak zwykle na słowach się skończy, a kasa pójdzie do kieszeni tych co są na stołkach. I jest obojętne, czy władzę obejmą znowu komuniści, czy "ci lepsi". Nie będzie lepiej. Bo oni wszyscy nic nikomu jeszcze nie dali.
Żygać mi się chce na ten mój wspaniały kraj. I jeszcze coniektórzy namawiają żeby być patriotą... co za barany!
To jest właśnie nasza polska rzeczywistość. I jak tu ma być lepiej?