agnieszka.com.pl • Porada milosna
Strona 1 z 2

Porada milosna

: 15 cze 2005, 22:07
autor: Yasmine
Bardzo bliski kumpel prosi mnie o rade. Jest z dziewczyna 14 miesiecy i chce zerwac. Nie wie co robic, mota sie.O skonczeniu zwiazku mysli juz od jakis dobrych kilu tygodni, ale ostatnie dni to rzeczywiscie jakis kryzys. Bardzo lubie jego dziewczyne, uwazam ze bardzo do siebie pasuja. On oddala mu dziewictwo po 10 miesiacach , dla niego tez jest to pierwsza dzsiewczyna.Wygladaja na szczesliwych. On mi mowi ze to wlasnie tylko tak wyglada a na prawde jest inaczej. Zapytalam dlaczego dokladnie chce to skonczyc. Odpowiedzial ze po prostu zaczela go wkorzac jej osoba, wszystko go w niej irytuje, czesto sie kloca(ona ma pretensje ze on ja olewa itp), ze chce sie w koncu wyszalec( w koncu ida wakacje) i chce robic co chce, bawic sie, mowi ze jest za mlody na wiazanie sie na dluzej (ma 18 lat). Mowilam mu zeby to jeszcze przemyslal, ze pewnie pobawi sie a pozniej bedzie zalowal i teksnil. On nie wie czy jeszcze ja kocha. Moze to taki kryzys. Nie wiem co mu radzic. Jak myslicie. Nie wiem moze warto przetrwac taki kryzys a moze to koniec milosci. Nie wiem co sie dzieje z ludzmi. Juz ktoras z kolei para ktora przez dlugi czas wygladala na idealna po prostu sie sypie. Boje sie ze faceci po prostu po pewnym czasie potrzebuja oddechu, pobyc sami, dusza sie w zwiazku. Zaczelam sie powaznie obawiac. Warto sie angazowac :(?

: 15 cze 2005, 22:15
autor: cubasa
no kurczę, co tu mozna doradzić? Trzeba parę dobrze znać, żeby dobrać najlepsze rowiązanie... A może taka krotka separacja? Obydwoje przemyślą pewne sprawy na spokojnie, ochłoną i stwierdzą, że albo chcą być dalej razem bądź też nie

: 15 cze 2005, 22:17
autor: lizaa
Yasmine pisze:Warto sie angazowac :(?

powiem krotko: warto!!! i ja jestem tego zywym przykladem:)

: 15 cze 2005, 22:20
autor: Yasmine
lizaa pisze:powiem krotko: warto!!! i ja jestem tego zywym przykladem:)

Ja juz sie bardzo zaangazowalam. Po prostu zyje miloscia. Nie wyobrazam sobie zeby moj chlopak po takim czasie chcialby byc wolny...

: 15 cze 2005, 22:40
autor: Nick
Yasmine pisze:Boje sie ze faceci po prostu po pewnym czasie potrzebuja oddechu, pobyc sami, dusza sie w zwiazku.

Mam tak samo tylko ze z moja dziewczyna :( 3 lata z nia jestem i zauwazam ze olewa mnie ostatnio:( Ja swiata poza nia nie widze. Nie rozumiem jak ona moze tak mnie traktowac :(
Yasmine moim zdaniem on dostal co chcial i sie wycofuje :( znudzila sie mu, chce inna, chce sprobowac"jak to jest z inna".Przekra sprawa :(

: 15 cze 2005, 22:42
autor: unlucky_sink
lizaa pisze:Yasmine napisał/a:
Warto sie angazowac Smutny?

powiem krotko: warto!!! i ja jestem tego zywym przykladem:)



ty jestes przykładem, że warto a ja że nie... każdy jest inny..

: 15 cze 2005, 22:42
autor: ksiezycowka
I to jest to co cały czas staram się Kurkowi uświadomić.
Czyli za duszno!

Przejdą to po prostu potrzebują oddechu. Nie mówię o całkowitej jakiejś separacji tylko o krótszych, mniej intensywnych spotkaniach np.

Jesli sie widują często długo i wszędzie ciągle razem to mogą mieć siebie dość i irytowac sie.
Trzeba po prostu stworzyć takie sytuacje żeby był czas na zatęsknienie za ta drugą osobą i poczucie, ze mi jej brak w jakiś sposób.
Tak mi sie zdaje.

: 15 cze 2005, 22:42
autor: konstancja
jeenki...autentycznie gdy to przeczytałam..przypomniało moją sytuację..ja miałam te same odczucia co Ten koleś..:(szczerze mówiac seperacja może pomóc ale na chwilkę..u mnie było tak..ze co jakiś czas miewałam takie stany,które trwały nie dwa czy trzy dni..ale niekiedy tygodnie!Skoro chłopak już tak teraz mysli,to sądzę,ze prędzej czy póżniej ten związek się zakończy..:(Poza tym para by musiala sie niezle napracowac,aby ten stan zmienic...a z tym to jest juz baardzo ciezko..Istnieje też duze prawdopodobieństwo iż zbliżaja sie wakacje-a tu jak wiadomo faceci mają w tym cxzasie duże pole do popisu..nie chodzi mi tylko o dziewczyny hihi..własnie niedawno sypnął się mój związek dwuletni,z czego jest mi baardzo żal,przykro..iż tak się stało..:(angażowałam się w to,sądziłam,ze to z nim będe już do końca..ale cóż..kurcze..wspomnienia wróciły!!:(((sorka..

: 15 cze 2005, 22:47
autor: Hyhy
moja tez miala mysli ze to nie milosc itd a jestesmy szczesliwi jak narazie, niedlugo 2 lata.

Poza tym, czy ten kolega dorosl do powaznego zwiazku? Bo moze tylko do bzykanka?

: 15 cze 2005, 22:51
autor: Yasmine
moon pisze:I to jest to co cały czas staram się Kurkowi uświadomić.
Czyli za duszno!

Moon ale to Ty masz za duszno :>

Hyhy pisze:Poza tym, czy ten kolega dorosl do powaznego zwiazku? Bo moze tylko do bzykanka?

Wlasnie wydaje mi sie ze nawet bzykanko dla niego nic nie znaczy. Bo seks zamiast ich polaczyc to zrobil na odwrot.

: 15 cze 2005, 22:53
autor: konstancja
Yasmine pisze:Wlasnie wydaje mi sie ze nawet bzykanko dla niego nic nie znaczy. Bo seks zamiast ich polaczyc to zrobil na odwrot.



w takim wypadku nic nie trzeba komentować!

: 15 cze 2005, 22:54
autor: ksiezycowka
Owszem ja mam za duszno choć teraz już jest jakoś lepiej. :]

: 15 cze 2005, 23:00
autor: lollirot
bo to jest tak, ze prawdopodobnie skonczyla sie fascynacja wszystkim co ona robi, jak wyglada, kazdsym slowkiem i gestem. i to jest normalne. wrecz dziwne byloby trwac w euforii i idealizowac druga osobe przez caly czas. w koncu zaczynasz widziec, ze dziewczyna nie jest absolutna boginia, ze miewa humory, ze gdzies miedzy wami zgrzyta i nie potraficie sie dogadac. sztuka jest nie nie widziec wad u partnera, ale wlasnie dostrzegac je i nie wyobrazac sobie tej osoby bez nich : )
byc moze Twoj kolega uznal, ze skoro juz nie jest tak pieknie i kolorowo jak na samym poczatku, ze nie marzy juz o przebywaniu cala dobe w jej towarzystwie, to znaczy, ze sie wypalilo. a przeciexz taki euforyczny stan zakochania to jedna z faz w zwiaku, ktore po sobie nastepuja i sa zupelnie naturalne. ona sie wscieka, ze on ja olewa. on chce miec zycie rowniez poza nia, a jej jeszcze nie minal tamten stan. stad konflikt ;-)
jesli jest na tyle dojrzaly, zeby przebrnac przez ten szok po przejrzeniu na oczy, to warto probowac. jesli nie chce sie angazowac - nic z tego nie bedzie. kazdy zwiazek wymaga pielegnacji.

: 15 cze 2005, 23:13
autor: Yasmine
lollirot,
masz zupelna racje. On wlasnie przyznal ze wypalilo sie to cos, co bylo na poczatku. Ze nie ma juz tego elementu zaskoczenia, wszystko w niej odkryl, nie ma zadnej nutki niepewnosci, tajemniczosci itp i ze ona jest wlasnie taka normalna kobita z humorami. Ona rzeczywiscie dalej jest w stanie euforii, a mu juz minal i dlatego teraz chce sie bawic i moze znalezc nowy obiekt westchnien. On nie wie co robic. Najlepiej jego zdaniem jakby ona to skonczyla - nie byloby problemu a tak sam sie waha.

: 15 cze 2005, 23:22
autor: ksiezycowka
Yasmine pisze:wypalilo sie to cos, co bylo na poczatku. Ze nie ma juz tego elementu zaskoczenia, wszystko w niej odkryl, nie ma zadnej nutki niepewnosci, tajemniczosci itp

I tu już jest źle. Ja tez mam podobne odczucie co do Kukra - on mnie już niczym nie zaskoczy, nie jest już do rozgryzienia i więc powinien się znudzić [tak jak jego poprzednicy] a tu kucze nie!Mimo, ze rozszyfrowany nadal się nie nudzi i wciąz ciekawi.

W takim wypadku jak piszesz to faktycznie moze nie mieć sensu dalej to ciągnąć.

: 15 cze 2005, 23:26
autor: Hyhy
Nom tak ma byc, ja chyba potrafie cos zrobic jak zazwyczaj nie robilem jesli nudze moja partnerke a przy tym nie zmieniam siebie i swoich zasad :)

: 15 cze 2005, 23:27
autor: Krzych(TenTyp)
Jesli sie widują często długo i wszędzie ciągle razem to mogą mieć siebie dość i irytowac sie.
Trzeba po prostu stworzyć takie sytuacje żeby był czas na zatęsknienie za ta drugą osobą i poczucie, ze mi jej brak w jakiś sposób.
Tak mi sie zdaje.

Amen!
Ale widze ze kurek po prostu jest taki ze się przy nim nie pozygasz z nódów. wiec nie jest tak źle :D

: 15 cze 2005, 23:29
autor: ksiezycowka
Krzych(TenTyp) pisze:ze kurek po prostu jest taki ze się przy nim nie pozygasz z nódów

NIe o to mi chodziło. Swoją drogą to ja nawet nudzić się z nim lubiem. :D

: 15 cze 2005, 23:31
autor: Yasmine
No i bardzo dobrze Moon ze tak jest ze jednak Cie nie nudzi :).

: 15 cze 2005, 23:34
autor: saviour
Yasmine pisze:chce sie w koncu wyszalec( w koncu ida wakacje) i chce robic co chce, bawic sie, mowi ze jest za mlody na wiazanie sie na dluzej (ma 18 lat).

Niestety, to prawda. 18 lat to jest nic. Człowiek łapie swoje wielkie uczucie i wydaje mu się, że juź jest dorosły, że już jest poważny, że jego decyzje słuszne. Nic z tych rzeczy.

Yasmine pisze:Boje sie ze faceci po prostu po pewnym czasie potrzebuja oddechu, pobyc sami, dusza sie w zwiazku

Yasmine, powiedzmy, że kiedy masz swoje 17,18 lat jesteś zafascynowana miłością, seksem jaki dzielisz ze swoim facetem, tym że jesteście razem. Im więcej mija czasu, tym dostrzegasz, że świat to nie tylko Ty i Ukochany, że na świecie oprócz niego jest masa innych fajnych, przystojnych, super facetów. Zaczynasz się zastanawiać: czy aby nie jestem za młoda, żeby się wiązać na stałe? Czy aby na pewno On jest tym Jedynym? Czy nie tracę coś z życia wiążąc się z Nim?

Bądź pewna, że jeśli nie Ciebie, to Twojego faceta takie przemyślenia dosięgną na pewno. Życzę Wam jak najlepiej dziewczyny, ale dam Wam dobrą radę: cieszcie się każdym dniem, bo idylla kończy się zazwyczaj z dnia na dzień... Oczywiście, mogę się mylić...

Warto sie angazowac :(?

Trudne pytanie. Czy masz 15, 30 czy 60 lat i kogoś pokochasz, trudno Ci się nie angażować. Dla młodych kobietek mam radę: zachowajcie nutę sceptycyzmu. Może i Twój chłopak jest kochany i cudowny, ale któregoś dnia stwierdzi, że może powinien kosztować życia a Ty go ograniczasz.

: 15 cze 2005, 23:41
autor: lollirot
Yasmine pisze:Ze nie ma juz tego elementu zaskoczenia, wszystko w niej odkryl, nie ma zadnej nutki niepewnosci, tajemniczosci itp i ze ona jest wlasnie taka normalna kobita z humorami.

i moim zdaniem, kiedy wlasnie ta druga osoba przestaje byc ucielesnieniem wszelkich idealow, a staje sie zwyklym czlowiekiem z humorami i wadami, a Ty potrafisz to zaakceptowac i chcesz byc z ta osoba to zaczyna sie dojrzale uczucie.
pierwszy etap jest fajny, bo odkrywasz codziennie cos nowego, nie ma szans na nude bo kazda chwila razem jest zupelna nowoscia. ale ja jednak wole, zeby osoba, z ktora wiaze powazne plany na przyszlosc, przy ktorej czuje sie bezpiecznie i pewnie, nie zaskakiwala mnie codziennie czyms nowym i nie okazywala sie byc inna niz poprzedniego dnia. na tym etapie wole wiedziec, jak z Nim postepowac, byc pewna jego reakcji i tego jaki jest. i wcale nie jest nudno.

: 15 cze 2005, 23:43
autor: Krzych(TenTyp)
SAVIOUR
Śiwtnie to ujołeś, mam nadzieje ze to skłoni do refleksji.
Czasem bardzo dobże się zastanowić czy jest się tym "właśiwym" partnerem. Czy tym autobusem do nastepnego przystanku.
<pijak> <pijak> <pijak>

: 15 cze 2005, 23:52
autor: Hyhy
Po co zakladac ze ktos bedzie autobusem? TO jest wlasnie niedojrzalosc...

: 16 cze 2005, 00:11
autor: saviour
Hyhy pisze:Po co zakladac ze ktos bedzie autobusem? TO jest wlasnie niedojrzalosc...


Mówię właśnie o tym, żeby nie zakładać niczego z góry. Nawołuję do wstrzemięźliwości sądów. Hyhy, zgadzam się z Tobą, że jeśli chodzisz z panienką tylko po to żeby ją popieprzyć i zostawić, to dupek jesteś nie facet. Mnie raczej interesuje sprawa - na ile ideały bardzo wczesnej młodości mierzą się z rzeczywistością. Co się dzieje, kiedy człowiek zaczyna dostrzegać inne perspektywy swojego miejsca w świecie. Zaczyna myśleć, kombinować, ważyć, oceniać, porównywać.

Naturalnie, nie każda para 18-latków rozejdzie się w 20 roku życia, to żaden standard. Chcę, żeby zrozumieli, że nic nie jest dane raz na zawsze i żeby się z tym nieustannie liczyli.

[ Dodano: 2005-06-16, 00:16 ]
lollirot pisze:ale ja jednak wole, zeby osoba, z ktora wiaze powazne plany na przyszlosc, przy ktorej czuje sie bezpiecznie i pewnie, nie zaskakiwala mnie codziennie czyms nowym i nie okazywala sie byc inna niz poprzedniego dnia. na tym etapie wole wiedziec, jak z Nim postepowac, byc pewna jego reakcji i tego jaki jest. i wcale nie jest nudno.


Bo jak twierdził Bergson, miłość powinna być wartością stałą i niezmienną ;).

: 16 cze 2005, 00:23
autor: Hyhy
No ja na przyklad nigdy nie mialem idealu... ani zalozen ze idealnie bedzie w zwiazku tak czy tak... moze to lepsze niz rozkminianie czegos, jak ma byc z kim po co kiedy dokad dlaczego... dawac z siebie maksimum i trafic na osobe ktora zrobi to samo. A ZAWSZE mozna tego zalowac lub nie :)

: 16 cze 2005, 00:27
autor: saviour
Hyhy pisze:No ja na przyklad nigdy nie mialem idealu... ani zalozen ze idealnie bedzie w zwiazku tak czy tak... moze to lepsze niz rozkminianie czegos, jak ma byc z kim po co kiedy dokad dlaczego... dawac z siebie maksimum i trafic na osobe ktora zrobi to samo. A ZAWSZE mozna tego zalowac lub nie

I o to chodzi <browar>.

: 16 cze 2005, 01:15
autor: Krzych(TenTyp)
Hyhy pisze:Po co zakladac ze ktos bedzie autobusem? TO jest wlasnie niedojrzalosc...

Ej właśnie, saviour do tego nawiązał. Zeby każdy się zastanowił nad tym. Bo sam mówisz, ze trzeba...
Hyhy pisze:dawac z siebie maksimum i trafic na osobe ktora zrobi to samo.

Trafić to można szustke w totka.Więc masz pewien obraz związku który jest tobie mile widziany. A wcale nie chodzi tu o to :
saviour pisze:żeby nie zakładać niczego z góry.

Więc skoro
saviour pisze:Bo jak twierdził Bergson, miłość powinna być wartością stałą i niezmienną .

W tym przypadku[topicu] jest tak, ze ktoś załuje.
Hyhy pisze:A ZAWSZE mozna tego zalowac lub nie


Tylko zeby wszystko sprostować. Chodzi mi o to że skoro waszym zdaniem[przedewszystkim chodzi mi tu o wypowiedź savioura]
saviour pisze:Bądź pewna, że jeśli nie Ciebie, to Twojego faceta takie przemyślenia dosięgną na pewno.

Skoro kogoś te przemyślenia o autobusach zaczynają się kołatać w głowach, to dlaczego mówisz ze.
saviour pisze: Nawołuję do wstrzemięźliwości sądów. Hyhy, zgadzam się z Tobą, że jeśli chodzisz z panienką tylko po to żeby ją popieprzyć i zostawić, to dupek jesteś nie facet.

Przecież jeżeli ludzie się łączą w pary to nie odłączną częscią jest właśnie sex. Nie oszukujmy się sex jest zwieńczeniem, starań obu stron. I zabieganiem o względy.

: 16 cze 2005, 01:19
autor: Agusia
Hyhy pisze:Poza tym, czy ten kolega dorosl do powaznego zwiazku? Bo moze tylko do bzykanka?

On nie dorosl...
Yasmine pisze:On nie wie co robic. Najlepiej jego zdaniem jakby ona to skonczyla - nie byloby problemu a tak sam sie waha.

To jest tego najlepszy przyklad...Ja naparwde nie wiem jak mozna po takim dlugim czasie stwierdzic,ze sie ktos znudzil...Moim zdaniem On sie po prostu nia bawil..Nie potrafi z nia skonczyc i chce by to ona zrobila bo nie chce brac za nic odpowiedzialnosci.. :(

: 16 cze 2005, 01:49
autor: Hyhy
@krzych chetnie bym podyskutowal ale nic nie rozumiem co do mnie piszesz :D

Wszystko co pisalem ty opisales odwrotnie niz ja to powiedzialem, w dodatku cytujac moje wypowiedzi:)

Zjarales sie? :D

: 16 cze 2005, 06:41
autor: saviour
saviour napisał
Bądź pewna, że jeśli nie Ciebie, to Twojego faceta takie przemyślenia dosięgną na pewno.
Skoro kogoś te przemyślenia o autobusach zaczynają się kołatać w głowach, to dlaczego mówisz ze.
saviour napisał/a:
Nawołuję do wstrzemięźliwości sądów. Hyhy, zgadzam się z Tobą, że jeśli chodzisz z panienką tylko po to żeby ją popieprzyć i zostawić, to dupek jesteś nie facet.
Przecież jeżeli ludzie się łączą w pary to nie odłączną częscią jest właśnie seks. Nie oszukujmy się seks jest zwieńczeniem, starań obu stron. I zabieganiem o względy.


Chodziło mi o to, że bycie z kimś TYLKO po to, żeby go posuwać jest nie-fajne ;). Pal to licho, jeśli obu stronom taka koncepcja odpowiada, godzą się na nią i nie ma nieporozumień.
Co do Bergsona - przytoczyłem ten pogląd nie dlatego, żeby stwierdzić, że prawdziwa miłość jest tylko jedna, raz w życiu itp. Chodziło mi o to, że w zmieniającym się świecie uczucie do drugiej osoby może być azylem, gdzie człowiek czuje się bezpiecznie, czymś na co zawsze może liczyć. Tak przynajmniej pojmował miłość Bergson.