agnieszka.com.pl • może to dziwne pytanie..
Strona 1 z 2

może to dziwne pytanie..

: 02 maja 2005, 20:01
autor: konstancja
A ja mam zapytanko..czy będac w zwiazku myslicie czesto o wlasnych uczuciach do partnera??
Czy faktycznie to jest to??Czy go/ją kochacie?Nie wiem..ja tak sobie myśle(a jestem w dwuletnim w zwiazku)ze pozniej to jest chyba przyzwyczajenie,no ale zdarzają sie wyjatki..
tu chodzi o to,zeby dobrze sie czuć razem,dobrze porozumieć sie..umieć
rozwiązywać dane problemy itp.,itd..:]Aha..i jeszcze jedno..czy was w
pełni "usatysfakcjonuje"wasz partner?Tzn..jego postepowanie,to np.jak
Cię traktuje itp.Czy czegoś brakuje wam u partnera?sadzę,ze te "niedogodności"
,nasze potrzeby które nie są zaspokojone..mozna do tego przywyknąc(tak samo jak i do wad),ze partner nie bedzie nas traktował jak tego oczekujemy...:P.Jakie macie zdania na ten temat?<chory>

: 02 maja 2005, 20:10
autor: Justa
Jesli chodzi o twoje pierwsze pytanie to jasne że mysle o tym co czuje do chłopaka,nawet aż zabardzo.Najbardziej wtedy gdy w związku jest sytuacja kryzysowa.A co do drugiego pytania to nie odpowiem bo teraz nie mam faceta,ale u wcześniejszych chłopaków to w każdym bym troszeczkę cos zmieniła ;)

: 02 maja 2005, 20:41
autor: orenz
konstancja pisze:A ja mam zapytanko..czy będac w zwiazku myslicie czesto o wlasnych uczuciach do partnera??
Czy faktycznie to jest to??

Moj Boze. Chcialbym poznac taka osbe , ktora moze powiedziec ze to jest to. Naturalnie wielu moze sie tak wydawac ale czy faktycznie tak jest ... Jestem w stalym zwiazku od trzech lat i czasem zastanaiwam sie czy to jest to. Czy moja Pani tez nad tym mysli? Czy, jezeli dam sobie odpowiedz twierdzaca na to pytanie, nie wpadne w panike.
TO jest To. Dzizassss. Ona bedzie ze mna do konca zycia. Powinienem sie cieszyc ?...


konstancja pisze: Czy czegoś brakuje wam u partnera?sadzę,ze te "niedogodności"
,nasze potrzeby które nie są zaspokojone..mozna do tego przywyknąc(tak samo jak i do wad),ze partner nie bedzie nas traktował jak tego oczekujemy....

Smutne jest to co piszesz. Jezeli masz jakies niezaspokojpne potrzeby i juz przywykasz do mysli ze tak bedzie, to poco siedzisz w tym zwiazku?
<boks>
Jezeli nie bedziesz, w jakims stopniu ,wymagac od swojego partnera by zaspokajal Twoje potrzeby to podswiadomie zakladasz ze moze pojawi sie ktos w przyszlosci, kto je zaspokoi, i dla jasnosci dodam ze nie chodzi tu o seks.
Wtedy , jak to najczesciej bywa, padniesz na kolana z radosci, zobaczysz swiatelko w tunelu, starego partnera zostawisz mowiac mu ze to jego wina. <zly3>
Pozdrawiam.

: 02 maja 2005, 21:23
autor: morte
niedogodnosci niezaspokojone potrzeby itp...
jak z tym "walczyc" ??

1. Tolerancja
2. Poswiecenie

Jesli ktos jest niezaspokojony widzi jakiekolwiek "niedogodnosci" powinien jak najszybciej to "wyleczyc". Przyzwyczajajac sie do tego wydajemy wyrok na nasz zwiazek.

Czy faktycznie to jest to??Czy go/ją kochacie?


Kazdy powinien zadac sobie te pytania tylko jeden raz !!
Powinno to nastapic w odpowiednim momencie.
Zapytacie: skad mamy wiedziec kiedy bedzie ten moment ????
To kiedy bedzie zalezy od tego jak bardzo jestescie dojrzali do tego aby dzielic z kims zycie.....

: 02 maja 2005, 21:39
autor: lollirot
czy będac w zwiazku myslicie czesto o wlasnych uczuciach do partnera??

tak. jestesmy razem od 10 miesiecy i uwielbiam od czasu do czasu po prostu rozkoszowac sie tym najczystszym, najcudowniejszym uczuciem : -)
co zas sie tyczy watpliwosci - mysle, ze zwlaszcza na poczatku sa jak najbardziej naturalne. z czasem jednak, kiedy jest jakis problem, rozstanie powinno sie przestac traktowac jak rozwiazanie - przynajmniej rozstanie bez podejmowania prob radzenia sobie WSPOLNIE z przeszkodami.

: 02 maja 2005, 22:28
autor: konstancja
dziekuje wam wszystkim za te wypowiedzi..;)Dała mi do myslenia szczegolnie wypowiedż szanownego uzytkownika forum- Pana "orenz"..;)hmm..faktycznie wymagam od mego faceta tego i tego..ale nie o3muje tego..nie daje mi tego czego cche..choc kurcze...chyba sie pogodzilam sie z tym;)W zwiazku czy konieczne jest o3mac tego czego najbardziej potrzebujemy?Nie sadze..Nie wiem..glupie te mysli sa...<belt1>

: 02 maja 2005, 22:33
autor: Hyhy
trzeba mowic czego brakuje, i przykladac do tego zeby tego juz nie zabraklo.

Re: może to dziwne pytanie..

: 02 maja 2005, 22:33
autor: ksiezycowka
konstancja pisze:A ja mam zapytanko..czy będac w zwiazku myslicie czesto o wlasnych uczuciach do partnera??
Czy faktycznie to jest to??Czy go/ją kochacie?Nie wiem..ja tak sobie myśle(a jestem w dwuletnim w zwiazku)ze pozniej to jest chyba przyzwyczajenie,no ale zdarzają sie wyjatki..
tu chodzi o to,zeby dobrze sie czuć razem,dobrze porozumieć sie..umieć
rozwiązywać dane problemy itp.,itd..:]Aha..i jeszcze jedno..czy was w
pełni "usatysfakcjonuje"wasz partner?Tzn..jego postepowanie,to np.jak
Cię traktuje itp.Czy czegoś brakuje wam u partnera?sadzę,ze te "niedogodności"
,nasze potrzeby które nie są zaspokojone..mozna do tego przywyknąc(tak samo jak i do wad),ze partner nie bedzie nas traktował jak tego oczekujemy...:P.Jakie macie zdania na ten temat?<chory>

Myśle o tym często. Ostatnio mamy kryzys i się zastanawiam zarówno nad własnymi uczuciami jak i jego do mnie. [to juz praktycznie rok razem].
Nie nie satysfakcjonuje mnie w pełni. Nasze problemy po części z tego wynikają. Nie wiem czy kiedykolwiek będzie w stanie spełnić moje potrzeby. I nie chcę do tego przywykac w żadnym razie. Tyel, że ja sama zagubiona jestem i nie do końca wiem jakie mam potrzeby <chory>

: 02 maja 2005, 22:40
autor: konstancja
moon chyba mamy te same przypadki:p..a Hyhy..chcialam Tobie tylko wspomniec,iz nie ma u nas tematu,ktorego bysmy nie poruszali..wspominalam o tym czego mi brakuje..oojj i to baardxo czestooo..ale jakos slabo to jemu wychodzilo..a moze niekiedy po prostu nie doceniam,nie dostrzegam tego!:(..hmm..

: 02 maja 2005, 22:43
autor: Hyhy
a jakies konkretne przyklady? i dlaczego p...a ?? :) co to jakis brzydki wyraz/ :P no widzisz ja powtarzam kilka razy czego mi brakuej i tez nie latwo czasem to dostac ale zawsze jest lepiej bo druga strona sie stara :)

: 02 maja 2005, 22:47
autor: ksiezycowka
O ile rozumie o co chodzi...

: 02 maja 2005, 22:54
autor: Mysiorek
orenz pisze:Jezeli nie bedziesz, w jakims stopniu ,wymagac od swojego partnera by zaspokajal Twoje potrzeby to podswiadomie zakladasz ze moze pojawi sie ktos w przyszlosci, kto je zaspokoi,

Rzadko kto zaspokaja wszystkie potrzeby!!
Jak zobaczy to światełko i poleci za nim, po czasie okaże się, że owszem zaspokoił te nowe potrzeby, tylko za cholerę ma tyły w "starych" potrzebach. A te zaspokajał były!
Ile tych światełek trza sie naznajdywać, aby zdać sobie sprawę, że nie ma ideału????????

: 03 maja 2005, 01:53
autor: lollirot
Mysiorek pisze:Ile tych światełek trza sie naznajdywać, aby zdać sobie sprawę, że nie ma ideału????????

zgadza sie.
podobno milosc polega nie na tym, by nie widziec wad drugiej osoby, a wlasnie na tym, by je akceptowac :-)

a jesli czujesz, ze partner nie zaspokaja Twoich potrzeb jest jedna rada: powiedziec mu o tym. twierdzisz, ze juz mowilas? a moze trzeba dokladniej wytlumaczyc? nie wszystko co dla Ciebie jest klarowne, bedzie taki i dla niego, cierpliwosci :-)
a jesli partner mimo staran nie potrafi spelnic niektorych rzeczy? coz, zastanow sie po prostu czy bardziej zalezy Ci na otrzymywaniu tego, o co prosilas, czy jednak potrafisz sie bez tego obejsc :-)

: 03 maja 2005, 08:22
autor: Andrew
Nie sa wazne potrzeby , wazna jest tylko miłosć , jezeli szukacie partera na dalsze wspulne udane zycie to szukajcie takiego który bedzie wasze potrzeby zaspokajał , to podkresic chce jest bardzo wazne ! ale najmniej istotne , bowiem tylko miłosc sie liczy ! ale ...zalezy kto co chce . Bo jesli ustabilizowanego zycia , to bedzie chciał spokoju stabilizacji itd. za to bedzie to na pewno kosztem miłosci tej prawdziwej ! w dupie mam pieniadze i dostatki jesli nie czuje ze ta osoba która kocham , mnie nie kocha .Mam pieniadze i co ? wszystko to jest nie wazne , ale jak ktos potrzebuje tego co pisalem powyzej , to wazne to bedzie i bedzie sobie wmawiał ze tak ma być i ze jest dobrze ! Nigdy nie znajdziesz partera który Cie zaspokoi tak jak bys chciała , bowiem apetyt rosnie w miare jedzenia ! i wszystko sie zmienia jak i nic nie trwa wiecznie (tylko prawdziwa miłosć ) i dlatego musicie wszyscy zadac sobnie to pytanie , czy kocham , czy mi sie tylko wydaje ! Jednak w młodym wieku wszyscy beda sie spierac ze mna ze kochają ! a jak ze ! <aniolek2> moze nieliczni tak , moze troche wiecej niz nieliczni ! ale wiekszosc sie przekona ze to nie była prawdziwa miłosć .Bowiem ona toleruje wszystkie niedociagniecia , których to jest mało ....ale są !
wiec nie zastanawiajcie sie ! bo skoro sie zastanawiacie , to to nie jest to !! <aniolek2>

: 03 maja 2005, 09:00
autor: Yasmine
Andrew pisze:bowiem apetyt rosnie w miare jedzenia

Mav twierdzi ze spada w miare jedzenia ;) :P

: 03 maja 2005, 09:03
autor: Andrew
To przenosnia ! oczywiscie ze spada , jesli mowa o jedzeniu "strawy" wszelkiego rodzaju pozywienia , które to konsumuje sie przez otwór gębowy ! <aniolek2>
Ale inaczej jest jesli sie konsumuje dobra materialne ...oj tu rosnie bez sprzecznie !
masz ...motorower ..chcesz motocykl , masz poloneza ...chcesz mercedesa , albo VW itd,
czy sie mylę ?>???

: 03 maja 2005, 09:09
autor: Yasmine
Nie, nie mylisz sie, masz racje :P
Tylko ze mi apetyt do pewnego stopnia rosnie i rosnie w miare jedzenia a dopiero pozniej spada :)

: 03 maja 2005, 09:30
autor: Brateczek
tak myślę o tym co do niej czuję, oraz o tym co ona czuje do mnie, ale niestety te odczucia (jeżei chodzi o jej osobę) są błędne...

: 03 maja 2005, 11:48
autor: lollirot
Andrew pisze:w dupie mam pieniadze i dostatki jesli nie czuje ze ta osoba która kocham , mnie nie kocha .Mam pieniadze i co ?
(...) prawdziwa miłosć .Bowiem ona toleruje wszystkie niedociagniecia , których to jest mało ....ale są !
wiec nie zastanawiajcie sie ! bo skoro sie zastanawiacie , to to nie jest to !! <aniolek2>

- ale czy Ty rozumiesz potrzeby tylko w sensie materialnym? bo mysle, ze dziewczynie nie chodzi o to, ze jej potrzeba jest posiadanie 5 nowych par butow, a jej mezczyzna mimo prosb nie chce tego spelnic ;-)))
- bzdura. wypominasz ludziom mlody wiek a sam zupelnie nie piszesz dojrzale. milosc toleruje wszystkie niedociagniecia? jezu, jestescie partnerami, nie matkami teresami! moge kochac, jednoczesnie wymagajac [ale rownoczesnie od niego i od siebie]! problem polega na tym, zeby te wlasnie niedociagniecia nie przeslanialy obrazu calego partnera.
piszesz, ze skoro pojawiaja sie watpliwosci, to na pewno nie jest to? bzdura. watpliwosci, male lub wieksze, beda sie zdarzaly i imo to nie ma wplywu na zwiazek. ciagle pojawiaja sie przeszkody i problemy, kazdy czasem watpi i to zupelnie naturalne. wazne zeby znalesc w sobie zawsze te pozytywna mysl, ze co nas nie zabije to nas wzmocni. czasem wystarczy spojrzec ukochanej osobie w oczy zeby pozbyc sie wszelkich watpliwosci.

: 03 maja 2005, 12:06
autor: konstancja
oj..jaka wymiana poglądów..po 1)wiem,ze zaden partner nie bedzie w stanie zaspokoic potrzeb partnera w 100%.. Co do wypowiedzi "lollirot" to nie chodzi mi o byt materialny...tylko w sensie emocjonalnym..czuje,ze mój parnter nie jest ze mną blisko...ile ja muszę się namęczyć,aby od niego wyciągnąc co czuje(nie chodzi o uczucia do mnie)ale cokolwiek...mam dośc pytania jego o coś...nigdy nie może sam czegoś powiedziec..ale to jest przyklad z nielicznyuch..

: 03 maja 2005, 12:31
autor: ksiezycowka
Skąd ja to znam... :565:

: 03 maja 2005, 12:54
autor: konstancja
hehe...;)<aniolek2>

: 03 maja 2005, 14:14
autor: Andrew
lollirot pisze:
Andrew pisze:w dupie mam pieniadze i dostatki jesli nie czuje ze ta osoba która kocham , mnie nie kocha .Mam pieniadze i co ?
(...) prawdziwa miłosć .Bowiem ona toleruje wszystkie niedociagniecia , których to jest mało ....ale są !
wiec nie zastanawiajcie sie ! bo skoro sie zastanawiacie , to to nie jest to !! <aniolek2>

- ale czy Ty rozumiesz potrzeby tylko w sensie materialnym? bo mysle, ze dziewczynie nie chodzi o to, ze jej potrzeba jest posiadanie 5 nowych par butow, a jej mezczyzna mimo prosb nie chce tego spelnic ;-)))
- bzdura. wypominasz ludziom mlody wiek a sam zupelnie nie piszesz dojrzale. milosc toleruje wszystkie niedociagniecia? jezu, jestescie partnerami, nie matkami teresami! moge kochac, jednoczesnie wymagajac [ale rownoczesnie od niego i od siebie]! problem polega na tym, zeby te wlasnie niedociagniecia nie przeslanialy obrazu calego partnera.
piszesz, ze skoro pojawiaja sie watpliwosci, to na pewno nie jest to? bzdura. watpliwosci, male lub wieksze, beda sie zdarzaly i imo to nie ma wplywu na zwiazek. ciagle pojawiaja sie przeszkody i problemy, kazdy czasem watpi i to zupelnie naturalne. wazne zeby znalesc w sobie zawsze te pozytywna mysl, ze co nas nie zabije to nas wzmocni. czasem wystarczy spojrzec ukochanej osobie w oczy zeby pozbyc sie wszelkich watpliwosci.

Czytaj dokładnie to co napisalem , albowiem tam jest wszystko i na temat ! i o materializmie i o uczuciach !
Tak jesli sa wątpliwosci to napeno to nie jest to ...chyba ze mamy na mysli zupełnie inne rzeczy ! ja o drobnostach nie pisuje , albowiem szkoda mi czasu na duperele!:*

: 03 maja 2005, 17:14
autor: lollirot
wybacz, widocznie wystarczajaco mnie ten materializm rozbawil, zebym nie doczytala do konca : -)

: 03 maja 2005, 19:09
autor: lizaa
Yasmine pisze:Andrew napisał/a:
bowiem apetyt rosnie w miare jedzenia

Mav twierdzi ze spada w miare jedzenia

heh prawa uzytecznosci calkowitej sie klaniaja:) oczywiscie ze spada:) :D

: 03 maja 2005, 20:51
autor: Andrew
Nie ten o którym ja pisalem ! apetyt !!..... w tym wypadku to przenosnia , MAV na pewno nie poprzestanie na tym co zdobedzie ...tylko bedzie chciał wiecej i wiecej ! i o to tu chodzi o ten apetyt ..lizo !

Re: może to dziwne pytanie..

: 29 cze 2005, 13:28
autor: salome
nie mozna popadac w rutyne jak i w zyciu tak i w lozku...

: 04 lip 2005, 02:05
autor: Maverick
Andrew pisze:Nie ten o którym ja pisalem ! apetyt !!..... w tym wypadku to przenosnia , MAV na pewno nie poprzestanie na tym co zdobedzie ...tylko bedzie chciał wiecej i wiecej ! i o to tu chodzi o ten apetyt ..lizo !
A dlaczego bede chcial wiecej...? Bo to co juz mam nie bdzie mi sprawiac takiej satysfakcji jak kiedys :) Czli przjemnosc spada i apetyt na dana przyjemnosc spada. Szuka sie nowej ktora go zastapi. No mozna to potocznie nazwac rosnieciem apetytu.

: 04 lip 2005, 20:13
autor: Sir Charles
Maverick pisze:
Andrew pisze:Nie ten o którym ja pisalem ! apetyt !!..... w tym wypadku to przenosnia , MAV na pewno nie poprzestanie na tym co zdobedzie ...tylko bedzie chciał wiecej i wiecej ! i o to tu chodzi o ten apetyt ..lizo !
A dlaczego bede chcial wiecej...? Bo to co juz mam nie bdzie mi sprawiac takiej satysfakcji jak kiedys :) Czli przjemnosc spada i apetyt na dana przyjemnosc spada. Szuka sie nowej ktora go zastapi. No mozna to potocznie nazwac rosnieciem apetytu.

Myslisz, ze uczuciq da sie opisac makroekonomia? :D

: 04 lip 2005, 22:16
autor: lizaa
Myslisz, ze uczuciq da sie opisac makroekonomia?

oj ja sie boje tego co on tu pisze o tym apetycie... ech...kiedys mnie nie ruszy bo juz mu sie znudze;(